poniedziałek, 29 października 2018

Święto kaca

  Przyznam szczerze, że nie wierzyłem, co ma niejaki związek z moim sceptycyzmem, w to, że to „święto” uchwalą. Jak ostatni idiota łudziłem się, że w politykach PiS-u pozostała jeszcze odrobina rozsądku. Głupich nie sieją, i w tym konkretnym przypadku, jestem gotów za takiego siebie uznać. W pełnej pokorze i ze zgiętymi plecami, tak jak wielu chce mnie widzieć. Dość, że w tych pisowskich głowach pomysł uświęcenia kaca moralnego i alkoholowego stał się faktem. Wypada teraz zaproponować, aby każde święto, które przypada na niedzielę, podwoić podobnym „świętem kaca”.

  Powód jest faktycznie znakomity – stulecie odzyskania niepodległości – przy czym, te sto lat w zdecydowanej przewadze, nic wspólnego z niepodległością nie miało. W końcu, tylko dla pisowców prawdziwą niepodległość mamy ledwie od trzech lat. Komunizm miał prosty sposób na kaca poświątecznego – w święta państwowe obowiązywał kategoryczny zakaz sprzedaży alkoholu. Nawet tak zwane „babki” sprzedawały go tylko bardzo zaufanym, i to z duszą na ramieniu, i z podwyższonym ciśnieniem oraz równie mocno podwyższoną „akcyzą”. Jeśli ktoś miał kaca po 22 lipca, znaczy się, mocno nadszarpnął domowe zapasy tego życiodajnego napoju. Dlaczego życiodajnego? Proste jak amen w pacierzu. Gdyby tak przyjrzeć się bliżej statystykom, największa liczba dziennych porodów przypadała w dziewięć miesięcy po uroczystych świętach i uroczystościach, mocno zakrapianych. Jak policzyłem, jestem właśnie lipcowo poczęty. Sprawdzicie jak to z Wami było..., i czy nie zostaliście poczęci z okazji jakiegoś święta, niekoniecznie państwowego. Dopuszczalny błąd w wyliczeniach to nawet dwa, trzy tygodnie.

  A że to będzie „święto kaca” świadczy o tym skreślenie przez Senat uroczystej preambuły i równie uroczystego charakteru tego święta. Ot zwyczajny wolny dzień, prezent od PiS-u dla miłujących nicnierobienie. Może niektórzy będą musieli lizać rany po zadymach na Marszu Niepodległości? Pozwolę sobie zacytować groteskowe uzasadnienie senatora Cz. Ryszka z PiS, publicysty Radia Maryja: „Wielu obywateli będzie zaskoczonych wprowadzeniem tej ustawy i tutaj nie ma co tego ukrywać. Jak sobie poradzą to jest już na ich głowie. Natomiast większość obywateli będzie tym świętem uradowana1 (sic!) W tym miejscu już postuluję: niech to święto przejmie Kościół, jakiś święty na pewno się znajdzie, i co za problem przypisać mu (jej) proroczą wizję wolnej i niepodległej Polski. Już jest takich kilkanaście. Wiem, często czytam barwne opisy tych wizji na portalu Fronda.pl, gdzie Polska nie tylko będzie niepodległa ale również matką narodów i narodem wybranym.

  Skoro napomknąłem o Marszu Niepodległości, warto się i temu zjawisku przyjrzeć. Najbardziej rozbawiło mnie zaproszenie Prezydenta, skierowane do opozycji, by ta wzięła w nim udział, choć sam jeszcze nie zdeklarował swojego uczestnictwa. Premier zaprosił podobnie. Totalni powinni wznieść się ponad podziały i ramię w ramię z narodowcami z ONR, w wielkim pochodzie biało-czerwonym okazać szacunek Niepodległej. Nic to, że jeszcze wczoraj wymyślono kolejne epitety pod adresem opozycji: „gębacze”; „sitwa”; „kamaryle” czy wreszcie „gołąbki pokoju z zakrzywionymi dziobami”. Zaproszenie jest nie tylko całkiem na poważnie, ale i śmierdzi lekką groźbą – nie przyjmiecie, okrzykniemy was wrogami Polski. Śmierdzi, bo ten epitet nie jest już świeży. Obym się mylił, ale coś mi się wydaje, że w tym roku będzie to jeszcze bardziej  Marsz o podwyższonym ryzyku, skoro udział zapowiedzieli tęczowi. Jakoś nie widzę ich pod ramię z narodowcami, raczej tak pięść w pięść z kastetami. To w jakimś stopniu tłumaczy to zaproszenie. Twarze totalnych będą firmować zadymę.

  Tak się teraz zastanawiam, czy te państwowe, wręcz przymusowe uroczystości za czasów komuny jednak nie były po stokroć lepsze? Człowiek miał świadomość ich obłudy, ale przynajmniej było momentami wesoło, bez groźby mordobicia i rasistowskich haseł. Nikt nie wierzył w hasło: „Partia z Narodem, Naród z Partią”, podobne do dzisiejszego „Polska jest jedna”, niektórzy nawet prawdziwie krzyczeli w odezwie na „Pomożecie? – Pomożemy!”. Przynajmniej nikt nie wciskał kitu, że Polska jest wielka i inne narody mają brać z nas przykład, a prawdziwi Polacy to tylko Polacy uznający Chrystusa Króla i Matkę Bożą Królową Polski, wspomagani najlepszym w naszej historii, prezydentem Lechem Kaczyńskim śp.


PS.
- Notka powstała dzięki pomysłowi Frau Be, która podpowiedziała mi, jak sobie poradzić z zaćmą w tworzeniu tekstów w Wordzie. Na Wasze, moich Czytelników utrapienie...
- Owo liczenie daty poczęcia – to żart. Proszę o wybaczenie.




24 komentarze:

  1. Gewałt - 12 listopada 2018 ma być wolnym dniem od pracy! No w dupach się niektórym poprzewracało... :D

    I troszkę pokręciłeś - nie czcimy stu lat niepodległości, tylko stulecie odzyskania, co oznacza, że liczy się tylko ta data, obojętnie ile by ta niepodległość nie trwała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w dupach a w głowach. Pisowcom. Znalazłeś gdzieś racjonalne uzasadnienie dla tego wolnego dnia?

      Masz rację, chodzi o stulecie. Ale biorąc pod uwagę fakt, że dzięki tej dacie mamy trzy lata prawdziwej niepodległości (w wersji PiS) faktycznie święto rangi Konstytucji 3-go maja. Co jo godom, co jo godom… W tym niepodległym kraju słowo „Konstytucja” to obelga.

      Usuń
    2. Prawdę mówiąc nie. Ale też i żadna to tragedia. Ja na przykład nigdy nie mogłem do końca zrozumieć dlaczego odbiera się dzień wolny za święto przypadające w sobotę, a nie w niedzielę...

      Nie no, dodaj dwadzieścia do wybuchu II Wojny.

      Usuń
    3. Dla odmiany w ogóle nie rozumiem dlaczego za święto w sobotę jest dodatkowy dzień wolny. Za Chiny Ludowe nie pojmuję tej konstrukcji.

      Ja się z Tobą zgodzę, jest dwadzieścia lat międzywojennych. Tylko PiS ich jakoś nie do końca je uznaje. A dlaczego nie te dwadzieścia pięć lat przed dojściem do władzy, soro jakieś dwa lata mieli w tym udział?

      Usuń
  2. Moje poczęcie nastąpiło gdzieś tak w okolicach niegdysiejszego wielkiego święta 22 Lipca! Kto wie, może rzeczywiście dodatkowe dni wolne będą miały lepszy skutek niż program 500+?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to też przyszło na myśl gdy pisałem notkę. Te święta byłby bardzie skuteczne niż 500 plus. Tylko ja wolę tematu nie ruszać, może się okazać, że z 500 zrobią tysiąc, aby udowodnić swoją rację.

      Usuń
  3. marny to seks po alkoholu, marny także patrząc od strony jego efektu ubocznego jakim jest prokreacja... no, ale de gustibus etc... natomiast podane przez Ciebie dane nieco wyjaśniają zjawisko współuzależnienia na skalę społeczną od tego narkotyku, a raczej wrodzonej podatności na to współuzależnienie...
    ja tylko uściślę, że za tego tzw. "komunizmu" niekoniecznie cały dzień "święty" był prohibicyjny... pamiętam, jak w dniu 1-go maja, gdy jako licealista urywałem się z udziału w pochodzie, spędzaliśmy całą ekipą czas w jakichś terenach zielonych tocząc zażarte dyskusje, czy w tym roku wyszynk w lokalach ruszy o 15-tej, czy o 16-tej... tak, czy owak o którejś ruszał...
    ...
    na omówienie tematu "Marsz Niepodległości" jeszcze jest nieco czasu, natomiast zwrócę uwagę na pewien aspekt, na który Ty nie zwróciłeś uwagi... otóż 40 procent Polaków to katolicy, których obowiązuje przykazanie "Pamiętaj dzień święty święcić" /czy jakoś tak w tym stylu/... jak święcić, tego już ichni regulamin nie precyzuje, ale wytyczne, a raczej wykładnia jest taka, by wtedy pójść do kościoła w celu odbębnienia obrzędu zwanego "msza"... co prawda te msze są codziennie, ale świąteczna msza to coś innego, więc nacisk na udział jest silniejszy... a dalej jest jak po sznurku: większa frekwencja - więcej kasy na tacę... ot, i cała historyja, co tu więcej tłumaczyć...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałeś mi historyjkę, kiedy to pierwszego maja próbowaliśmy się upić ajerkoniakiem, ten w kawiarniach był w dowolnej ilości jako dodatek do lodów. O skutkach wolę nie mówić, ale najbardziej bolesny to strata kasy. Chyba masz rację z tym ograniczeniem godzinowym, ale to dotyczyło tylko knajp. Sklepy, nawet te otwarte (delikatesy „Boryński” w Katowicach) nie sprzedawały wcale.

      To święto niepodległości Kościół już przysposobił. Nawet i 1 maja. To nie wchodziło w rachubę przy 22 lipca, choć kto wie jakby było dziś? Taka okazja nie mogłaby się zmarnować, skoro nawet uruchomienie windy wymaga poświęcenia przez miejscowego proboszcza. ;)

      Usuń
    2. w Wawie był wtedy tylko jeden sklep nocno - niedzielny, co jakiś czas przenoszony... zresztą co rok, to miały miejsce jakieś detaliczne zmiany...
      na przykład /choć już nie na temat/ posucha piwna w Wawie... trwała jakiś ponad rok, ale wielu wspomina te piwne wędrówki nad Wisłą, gdzie każdy bar miał jakiś symboliczny przydział, które w końcu miały finał w winiarni "Amfora", gdzie serwowano "Ciociosan" w na pokale 200 ml, w końcu zrobiło się tak, że od razu się jechało do tej "Amfory", ale nadal się mówiło "jedziemy na piwo"...

      Usuń
    3. He, he, he... Kto jak kto, Polacy doskonale radzili sobie z taką prohibicją. Przydałaby się strona z anegdotami na ten temat ;)

      Usuń
    4. no toć baaa... nie wspomniałem jeszcze o bardziej stężonej wersji tego narkotyku, która w "moich" kręgach rzadko była przedmiotem konsumpcji, częściej pełniła rolę waluty, bo to jeszcze osobna bajka :)...

      Usuń
  4. Tylko czekam, aż się pani minister przypomni i wykona telefony do kuratoriów, aby jednak szkoły dyżury pełniły 12 listopada i nie wiem czy mogę się upić w niedziele czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę!!! Ty się chce upić 11 listopada?!
      O tych dyżurach słyszę po raz pierwszy. Chyba jednak ktoś oprzytomniał, jakie perturbacje wywołuje to niespodziewane święto.

      Usuń
    2. Skoro mogę?
      Przecież we wszystkie dni wolne od szkoły dla dzieci my mamy dyżury, nie ma tak dobrze...

      Usuń
    3. No tak, właściwie możesz ;) Tylko sobie nie mogę Ciebie tak wyobrazić:D

      Usuń
    4. No widzisz, nawet Ty wiesz, że kac nie wchodzi w rachubę...

      Usuń
  5. Jestem rozczarowana- tylko jeden dodatkowy wolny dzień? A z tydzień wolnego dać wszystkim, Polska to cholernie bogaty kraj! Niech tydzień wszyscy mają wolne! I żadnych dyżurów, niech wszyscy świętują! I niech wszystkie sklepy będą zamknięte - sprzedawca tez człowiek, niech odpoczywa i świętuje! I żadnych dyżurów lekarskich- jak kto chory niech sobie sam radzi, skoro wybrał chorowanie. Pomyśl tylko Asmo, jak byłoby fajnie.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell, jak możesz życzyć mi takiej gehenny, jaką byłby wolny tydzień dla wszystkich?! Ja niczemu nie jestem winien, poza tym, że żyję w tym kraju ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Jeśli można spytać, masz już termin zabiegu na zaćmę?

    Według mnie zmuszasz odbiorców do myślenia, co obecnie nie jest niestety zjawiskiem powszechnym (a szkoda, czasem bardzo chętnie myślę nad różnymi problemami), a co za tym idzie ,,obejście" problemów ze wzrokiem cieszy mnie bardzo. Bo przyznam się bez bicia, czytam Twoje wpisy często, jednak nie zawsze coś zostawiam po tym czytaniu pod spodem. :)

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oficjalnie to termin mam na koniec kwietnia. I robię wszystko, co możliwe, aby to przyspieszyć. Chyba jedno oko poddam zabiegowi prywatnie, bo ja sobie nie wyobrażam życia bez widzenia, nawet li tylko przez kilka miesięcy.
      Spokojnie, ja naprawdę nie wymagam od nikogo komentarzy.
      Równie pięknie pozdrawiam

      Usuń
    2. Wzrok jest według mnie najważniejszy. Dopóki nie wymyśli nikt jak zastąpić człowiekowi możliwość widzenia, trzeba wszystko robić, by zachować tę zdolność. Między innymi dlatego nie zamierzam się poddać zabiegowi zmniejszenia wady wzroku. Znam już dwie osoby, które żałują takiej sytuacji, poza tym podobno nie da się przy większych wadach (tylko nie pamiętam już co to znaczy, jak dużej) wyzerować sytuacji.

      Usuń
  7. W obawie przed zamieszkami, niektórzy zostaną pewnie w domu.

    Przez przypadek obejrzałam program telewizyjny z udziałem
    prof. Timothy Snyger'a (amerykańskiego historyka) na temat
    naszej niepodległości i suwerenności. W dyskusji były poruszone
    ciekawe wątki, miedzy innymi o rodzajach/odmianach suwerenności
    - z podziałem na okres międzywojenny, okres II wojny Światowej,
    okresu komunistycznego, po 1989 roku i ostatnich 14 lat, czyli
    okresu naszej obecności w UE. W dyskusji zwrócono również uwagę
    na zagadnienia: pamięć a historia; wolność a państwo prawa;
    wolność a bezpieczeństwo; państwowość jako powrót na mapę, itp.

    Oby wszystkim uroczystościom towarzyszył spokój i rozwaga
    - tego sobie życzmy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Najważniejszym punktem programu będzie odsłonięcie pomnika Jarosława a potem marsz narodowców. Zapowiadali wielkie święto a tu balon pękł. Wolny 12 listopada pokazuje jakich nieudaczników mamy w rządzie, przecież to powinno być podane znacznie wcześniej. Ale jak się okazało, że marniutkie te świętowanie, które miało być hucznie obchodzone to zafundowano dzień wolny. Niektórzy się ucieszą, choć nie wszyscy.

    OdpowiedzUsuń
  9. niestety - beznadziejność naszej GŁOWY (???) przekracza powoli wszelkie granice. co to UN nie miał zrobić w celu "ucczczenia. i co zrobił ? figę. żeby zwykłego marszu nie był w stanie zorganizować ! jakoś wyśmiewany Komorowski potrafił, i nie było wtedy dwustu milionów do wydania "ku czci" To już nawet nie jest kabaret, to groteska - zaprosić siebie na marsz i sobie odmówić zwalając na opozycję. tak "inteligentnego" to jeszcze nie mieliśmy, uchachanego też. Z czego ten "gościu" tak się cieszy ? , że robi z siebie ... no też mi powód do radości !

    OdpowiedzUsuń