poniedziałek, 19 listopada 2018

Moja miłość doskonała


  Czy ktoś z Was wie, jak sprawdzić, czy Wasza miłość do kogoś mieści się w kategoriach najbardziej doskonałej? Odpowiem w ostatnim akapicie, aby dać Wam czas do namysłu i własnych przemyśleń. Jedno jest pewne, tę doskonałość da się sprawdzić tylko w jeden, jedyny sposób. A ponieważ ten bolg jest w założeniu polityczny, pozwolę sobie teraz parę słów o PiS, co wbrew pozorom ma ścisły związek z postawionym powyżej pytaniem.

  Właściwie blog powstał z powody dojścia PiS do władzy, co mnie, liberała z krwi i kości, mocno zaniepokoiło. Ten proroczy niepokój okazał się w pełni zasadny. Ja już pominę szereg działań tego rządu, które należy uznać za destrukcyjne, nie będę się użalał nad nepotyzmem i kolesiostwem, w skali do tej pory niespotykanej, nie będę wykazywał, że populizm w wydaniu tego rządu jest faktycznie o zabarwieniu bolszewickim, na co zwrócił uwagę Tusk. Chciałbym się zastanowić nad ostatnią aferą, wykazującą znamiona struktury państwowo-mafijnej. Żadne tłumaczenia, że rząd zadziałał szybko i sprawnie, oraz że nad wszystkim panuje – nie są w stanie mnie przekonać. Jeśli głównemu podejrzanemu pozwala się po dymisji wejść do swego gabinetu przed agentami ABW, to chyba tylko po to, aby zdążył usunąć kompromitujące go dowody. Jeśli sprawę przejmują minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie, który jest zaineresowany trwaniem obecnych układów, a nad wszystkim z ramienia parlamentu sprawuje człowiek, który w tajemniczych okolicznościach wyprowadził sto kilkadziesiąt milionów złotych do Luksemburgu, to mamy klasyczny przykład praktycznego zastosowania powiedzenia: ręka rękę myje. Jeśli szef NBP mówi o szantażyście: moralnie kryształowo czysty człowiek, to znak, że coś się niedobrego dzieje – jak zwykł mawiać ks. Natanek. To „coś”, to prawdziwy układ mafijny, którego od kilkunastu lat szuka tak uporczywie, i jak do tej pory bezskutecznie, prezes Kaczyński.

  A przecież tu w grę wchodzą nasze pieniądze, w różny sposób zainwestowane w polskie banki oraz bezpieczeństwo finansowe państwa. Mam na myśli dwa aspekty. Pierwszy, to fakt, że to grube pieniądze, drugi, tak grube, że można nimi próbować kupić wszystkich. A tych, co się nie da – będzie już można teraz albo zmusić do posłuszeństwa, albo ich ubezwłasnowolnić w majestacie prawa. Gdzieś mi świta przypuszczenie, że na tej zasadzie PiS kupił łaskawość Polsatu. Coś mi mówi, że teraz wreszcie opracowano narzędzia i sposoby na dotąd niezależne od rządu media. Jeśli PiS pozostanie przy władzy na następną kadencję, blado widzę przyszłość Newsweeka, TVN czy Wyborczej. Mafia potrafi nie takie rzeczy robić. A później już tylko mały kroczek do polexitu, aby Niemiec nie pluł nam w twarz (czytaj: aby nikt PiS-owi nie patrzył na ręce). Zastanawiam się, skąd nagle taka nagonka na Tuska i dochodzę do wniosku, że trzeba twardemu elektoratowi PiS zamydlić oczy jakąś nienawiścią. A pomalowany na rudo Tusk, nadaje się do tego najbardziej. Suweren, któremu nienawiść odbiera rozum, nie będzie zwracał uwagi na to, że ktoś tam, coś o pisowskiej mafii mówi.

  Może być tak, że mój stosunek do PiS też będzie malowany nienawiścią i szczerze powiedziawszy, w niektórych momentach balansuję na granicy. Na szczęście poczucie tolerancji mi mówi, że lepiej tę partię pokochać w sposób doskonały. I tu wrócę do pytania o miłość doskonałą ze wstępu. Jak tu pożenić teraz prawdziwą i doskonałą miłość z tym, co wyrabia z tym państwem PiS? Wydawałoby się to niemożliwe i wbrew logice. A jednak robię, co mogę, staram się pokochać tę partię w sposób doskonały, bardziej doskonały, niż Bóg pokochał ludzi. Dlaczego? Tu wyjaśnię w czym się ta doskonałość przejawia najdobitniej. Ona pozwala odejść obiektowi naszych uczuć bez żalu i gniewu, bez oburzenia i sentymentów, bez pretensji i upokorzenia, a co najważniejsze, bez próby zatrzymania przy sobie i odwodzenia od takiej decyzji (a tego katolicki Bóg nie potrafi). Partyjni włodarze PiS – odejdźcie w polityczny niebyt – raz na zawsze, a przekonacie się w jak doskonały sposób was pokochałem...


21 komentarzy:

  1. I pomyśleć, że ci biedni liberałowie żyli sobie tyle lat w błogiej nieświadomości i trzeba było dojścia PISu do władzy, żeby zobaczyć świat jest inny niż im się wydawało...

    Powodzenia w próbach skrzesania uczucia do rządzących... Może się zapiszesz do nich? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, co takiego pokazał PiS, czego liberałowie by nie wiedzieli, albo nie widzieli? A już kompletnie nie rozumiem dlaczego liberałowie mają być biedni i w jakim sensie? Walisz niezrozumiałymi sloganami niczym Sieci i do Rzeczy o Tusku... Tak się go boją ;)))

      Swego czasu pokochałem komunistów bez zapisywania się do partii – i komuniści odeszli. Czemu miałbym teraz się do nich zapisać? Prawdziwa (doskonała) miłość nie zawsze kończy się zawarciem związku małżeńskiego, w dodatku nierozerwalnym węzłem sakramentu (czytaj: kajdanami) – gdzie tu możliwość odejścia?

      Usuń
    2. O to chodzi że nic takiego nie pokazał, czego oni by nie znali i nie przerabiali...
      I tak, boję się też liberałów i tej ich równie niezrozumiałej inklinacji do autodestrukcji...

      A tak się odżegnywałeś od komunistów... a teraz nagle wielka miłość. :D

      Usuń
    3. Otóż to, PiS nie pokazał nic nowego poza tym, co w poprzednich rządach. Nawet korupcja była (pani Beger, ta od kurwików w oczach). Ale za to nie pokazał żadnej poprawy w systemie zarządzania państwem.
      Wiesz, autodestrukcja rządu liberałów to pikuś w porównaniu z destrukcją państwa, jaką serwuje nam PiS. Bo choć mam znane ci zdanie o państwie, to jednak jestem wciąż jego częścią. Przez podatki.

      I dalej się odżegnuję, bo ja nie piszę o „wielkiej” miłości, a o doskonałej. Ta druga nie wymaga pielęgnacji i adoracji. Jest ponad to. Oj, chyba będę musiał Ci dać wykład z uczuć :D

      Usuń
    4. Naprawdę się tego spodziewałeś, że nastąpi "poprawa w systemie zarządzania państwem"? Czyli utwierdzasz mnie w przekonaniu, że liberały to naiwne istoty. :D
      Tu bym polemizował, a to co napisałeś to taki frazes na miarę Koduj24, czy innego bzdetnego portaliku...

      Przypomina mi tumiwisizm jednym słowem... No ale skoro to Twoje rozumienie miłości, to w sumie wiele tłumaczy...

      Usuń
    5. Już nie pamiętam, ale jest jakieś tam powiedzonko o nowej miotle. A nowych twarzy nie brakowało w PiS. I co? I nic, by nie powiedzieć, że jeszcze gorzej. Mało, że tacy sami intryganci, mało, że tak samo pazerni, to jeszcze kłamcy, szantażyści, miernota i hipokryci. Od 1989 nie było tyle smrodu razem, ile przez ostatnie trzy lata. Liberałowie, nawet jeśli malowani – wracajcie!!!

      Jaki tumiwisizm? Miłość doskonała jest pełna poświęceń, tak przynajmniej kalkulują wierzący. Ja do niej dodałem tylko jeden element im obcy – prawo do odejścia bez konsekwencji. Natomiast jeśli mówić o wielkiej miłości, o!!!, tu możemy podyskutować ;)))

      Usuń
  2. Skoro tak stawiasz sprawę, to spróbuję ich pokochać miłością doskonałą, choć słowo POKOCHAĆ nie che mi przejść przez gardło:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytam przekornie: lubisz mięso? I pewnie kochasz zwierzęta? Spokjonie – mam tak samo ;)))

      Usuń
    2. Przyznaję się bez bicia...

      Usuń
  3. Bądź tak dobry i pokochaj miłością doskonałą również pozostałe partie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość doskonała ma to do siebie, że jest skierowana na jedną opcję polityczną. Ale jak oni odejdą, a ja przestanę tęsknić (już przestałem, więc można od razu), wskaż mi następną w kolejności ;) Ja mam na uwadze przystawki PiS...

      Usuń
  4. no tak, ale w tej definicji "miłości doskonałej" jest pewien haczyk, bo ta miłość przejawia się w chwili, gdy jej obiekt chce odejść dobrowolnie... tymczasem zaś PiS za bardzo się do tego nie kwapi, więc nie uważam, bym go kochał mówiąc: "ja was towarzyszu nie wyganiam, ale weźcie wy już sobie spierdalajcie"...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nwet trafnie to ująłeś, szczególnie w kontekście dygnitarzy towarzyszy ;) Moja „miłość doskonała do PiS” ma swoją długą historię. Rozkwitła już po pierwszych rządach koalicji PiS-LPR-Samoobrona, ale nie przypuszczałem, że obiekt mojej miłości za mną zatęskni i wróci. I tu uwypukliła się jeszcze jedna prawda o miłości: powroty nigdy nie kończą się dobrze...

      Usuń
  5. Jakoś zaczynam się o Ciebie niepokoić, bo łączenie miłości nawet doskonałej, czyli pewnie bardziej nieuchwytnej niż ta ,,zwyczajna" z partią polityczną wydaje mi się dziwne. Chociaż końcówka nieco te obawy osłabiła, a to oznacza, że nie jest tak źle jak sądziłem na początku.

    Co do ,,Newsweeka" to ja nie będę po nim płakał. Stopniowo w moich oczach skręcał w lewo w taki sposób, że nawet mój lewicowy umysł i serce ściskało. Poza tym zaczęły się w nim pojawiać artykuły, które można sprowadzić do stwierdzenia: ,,PiS robi to czy tamto źle i już", bez większego posługiwania się argumentami.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje teksty powinieneś czytać ze sokojem do końca. Ngdy nie wiadomo, jaka będzie puenta (czasami sam nie wiem) :)

      Zapewniam, że Newsweeka nie czytam, ale nie o prezentowane tam treści idzie, lecz o mechanizm likwidacji niewygodnych mediów. Jeśli się ich ktoś boi, to znaczy, że ma coś niedobrego na sumieniu.


      Odwazjemniam pozdrowienia

      Usuń
    2. To w takim razie wychodzi na to, że wszystko jest w porządku. :) A to jest najważniejsze.

      Podobny mechanizm już wdrażany jest na konferencjach ministrów. Pytania mogą dotyczyć tylko tematyki tejże, a wszystkie próby zadania pytania spoza zakresu kończą się przypomnieniem w stylu: ,,Tematem konferencji prasowej jest to i tamto". Pytania wpisujące się w tematykę też nie wszystkie przechodzą, więc jest to forma cenzury już.

      :D Czyli mamy tak samo z zakupami ubrań. Ale czasem trzeba, bo są okazje, gdy trzeba pokazać się ludziom i coś trzeba mieć do ubrania.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Gdyby nie klimat, byłbym tylko za malunkami na ciele, niekoniecznie w formie tatuaży. Chyba nie muszę pisać jakie wrażenie robi goła laska tańcząc na rurze :D
      Niestety, faktycznie muszę sobie kupić nowe ciuchy...

      Usuń
  6. PiS to raczej nie moja ulubiona partia polityczna, właściwie jedna z mniej lubianych ale ja jakoś głęboko w polityce nie siedzę, nie zgadzam się jednak z wieloma ich poglądami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie przepadasz za PiS, to niech tak zostanie. A skoro polityką specjalnie się nie interesujesz, mogę obiecać, że za dwie notki, będzie coś mało politycznego ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. No cóż, nie od dziś wiadomo, że łatwiej jest rujnować, niż budować.
    A ja wciąż powtarzam, że kiedy drzewo się rąbie, to wióry też lecą.
    Ale, kiedy te wióry się posprząta, to i posesja wygląda porządnie.
    Już rozpoczęło się sprzątanie, miejmy nadzieję, że niebawem wszystko
    się przejaśni i zobaczymy świetlistą poprawę. Tego życzę nam Wszystkim.
    A swoją drogą, czy był kiedyś taki rząd,przez nas wszystkich kochany?
    Nepotyzm, kolesiostwo, malwersacje - czy to kiedyś było nam obce?
    Te epitety towarzyszą nam od niepamiętnych czasów - czy zawsze
    odzwierciedlały prawdę? A może jedynie są zagrywką/przykrywką w jakiejś
    innej sprawie... (?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninel, umówmy się, że to, co było złe kiedyś, raz, nie jest usprawiedliwieniem, dwa, nie może być przyczyną trwnia kolesiostwa. Przecież PiS dziś się tłumaczy dokładnie tak samo, jak PSL w czasach, kiedy przez tenże PiS (choć nie tylko) było krytykowane. Tak się zastanawiam teraz, czy oni nie mieli pretensji o to tylko, że skala tego nepotyzmu i kolesiostwa nie była większa? Dziś mogliby się nim jeszcze bardziej zasłaniać.

      Usuń