czwartek, 1 listopada 2018

Obiecuję, że zaśpiewam



  Rzecznik prezydenta zaproponował, by z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości wszyscy zaśpiewali punktualnie o dwunastej w południe – hymn polski. Ja tę propozycję przyjmuję, choć bardziej podobałaby mi się minuta milczenia, jak 1 sierpnia o siedemnastej. Byłaby bardziej adekwatna do rzeczywistości. Pewnie zaśpiewam, ale ponieważ strasznie fałszuję, choć nie aż tak, jak nasza piłkarska reprezentacja przed państwowym meczem, będę śpiewał w zaciszu domowym. Cicho, aby koty nie spanikowały. Może ograniczę się tylko do nucenia. Koty przywykły do mojego chrapania, a różnica niewielka.

  Dodam, że gdzieś wyczytałem, że jakaś Komisja poselska obraduje nad zmianą hymnu Polski i być może będzie to ostatnia okazja tak uroczyście zaśpiewać. Jak bozię nie kocham, bo w Niego nie wierzę, tak trudno mi uwierzyć, że władze Najjaśniejszej wzniosły się aż na takie wyżyny uświęcenia tak doniosłej, okrągłej rocznicy jaką jest stulecie. Dwa lata się o tej rocznicy trąbi, jak nie przymierzając hejnalista z Wieży Mariackiej na trwogę przed Tatarami, i z tej trwogi wyszło to, co zwykle – sraczka. Nie znajduję dobitniejszego, ani tym bardziej łagodniejszego określenia, bo przecież drugiej takiej rocznicy nie będzie, chyba, że PiS planuje stuletnią kadencję. Na szczęście nie dożyję, to pewne jak amen w pacierzu. Nie jestem patriotą w rozumieniu konserwatystów i narodowców, ba, mam się z kosmopolitę, ale nawet ja liczyłem na coś lepszego. Tymczasem „Złośliwi twierdzą, że zamiast przywódców z całego świata w Warszawie, do stolicy przyjadą międzynarodowe reprezentacje neofaszystów i neonazistów1. Część z publicystów pyta, co się stało z 200 milionami złotych (w innej wersji 240 mln), a ja to mam gdzieś, mnie to ani razi, ani ziębi, a co najważniejsze, mnie to w ogóle zwisa, bo przywykłem. W końcu po coś to wolne 12 listopada wymyślono. Nie na darmo Mickiewicza określamy mianem wieszcza (od zło-wieszczyć), to on pisał: „Jedzą, piją, lulki palą, tańce, hulanki, swawola. Ledwie karczmy [czytaj: Polskę] nie rozwalą”.  Taką mamy Narodową Tradycję.

  Nie będzie stu kolumn na stulecie Niepodległej, nie będzie sto ławek, ani stu strzelnic (podobno jedna jest). Nie będzie wielkiego Marszu pod biało-czerwonymi kolorami, będzie za to dużo lokalnych, środowiskowych uroczystości „ku czci”, coś jak odwiedzanie grobów we Wszystkich Świętych. Właściwie powody są zbliżone. Narodowa Tradycja nakazuje też znaleźć winnych takiego stanu rzeczy. Tak było od czasów Polski szlacheckiej, czyli rozkwitu kwiatu Narodu. I takim kwiatem uczynił się marszałek Karczewski: „Grzegorz Schetyna był w komitecie. (…) Ja mam zdjęcie z jego pustym krzesłem. Nie przychodził, bojkotował. Opozycja od początku bojkotuje obchody 11 listopada. (…) PO i PSL powinni przyjść, zgłosić jakiś pomysł2 (sic!) Nie wiem jak komu, mnie to tłumaczenie kojarzy się z przyznaniem do kompletnej indolencji i nieudaczności. Dlaczego dopiero teraz, a nie przed wyborami w 2015 roku? Ileż wstydu na arenie międzynarodowej byśmy dziś uniknęli. A taaak, a cóż nas obchodzi ta międzynarodowa arena? Przecież to my dziś jesteś Narodem Wybranym, to z nas inni powinni brać przykład. Jeszcze odnośnie słów marszałka Karczewskiego. Nie tak dawno, bo w środę, prezes Kaczyński groził: „W Polsce potrzebna jest zgoda. Musimy uspokoić tych od totalnej wojny i najlepiej ich uspokoić przy pomocy faktów3. Jakich faktów – nie wspomniał, ale ja jestem pełen obaw, gdyż pełną zgodę można osiągnąć tylko wśród swoich, najlepiej bezmyślnych. Obcy, choćby Polacy ale z innymi poglądami, nie są mile widziani. Najwyżej potrzebni do tego, aby móc na kogo zwalić własne niepowodzenia.

  Po prostu nie rozumiem. Żadna inna władza po komunistach nie była bardziej oddana celebrze jak władza PiS. Że wspomnę miesięcznice i pomnikomanię. Nawet samoloty przemalowano na biało-czerwone. Jacht pomalowany też jak trzeba i pewnie utonął w porcie (bo nie wypłynął). Nawet z nieba leciało biało-czerwone konfetti „na cześć”. Wydawałoby się, że dla PiS nie było lepszej okazji do blichtru i tej celebry, tymczasem mamy tragifarsę i pewnie znów pojawią się rasistowskie i ksenofobiczne hasła. Nie przesądzam, ale i nie wierzę, aby było inaczej. Tradycji, nawet tej nowej – musi stać się zadość. Bo my kochamy Tradycję i wspaniałe uroczystości.







31 komentarzy:

  1. A czy będzie rozliczenie, na co wydano 200 milionów?
    Czy msza o 12.00 też zacznie się hymnem?
    Czy można śpiewać w domu czy trzeba wyjść na rynek?
    Ja raczej śpiewać nie zamierzam, bo teraz w placówkach edukacyjnych tak piłują ten hymn, że nawet dzieci wracające do domu z przedszkola nucą fragmenty...przesyt mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozliczenie mnie nie bardzo interesuje, cokolwiek powiedzą, to będzie lipa. Ciekawi mnie skąd Rząd bieże pieniądze na kampanię PiS w wyborach samorządowych? Jakoś tak nie wierzę, że z partyjnych funduszy...
      Masz hymnem? Raczej Bogurodzicą. Też hymn ;)
      Jeśli w domu to z tubą, tak aby Cię na rynku słyszeli :D
      Żal mi tych dzieci z przedszkola...

      Usuń
  2. Pisuary to jak ta przysłowiowa krowa- dużo ryczy a mało mleka daje. I co z tego, że to
    stulecie odzyskania niepodległości, którą wszak straciliśmy na własne żądanie, skoro partia rządząca robi wszystko by kraj w tarapaty międzynarodowe wtrącić. I nie będę niczego śpiewać - jeszcze nie zgłupiałam.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie ani data, ani okazja tej daty, nie jest ważna, Ważne, aby to było raz w roku święto stricte narodowe. W każdym kraju znajdą się tacy, którzym takie święto jest do czegoś potrzebne. I nich tam, byle to miało ręce i nogi.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. przydałoby się, aby ktoś ich kiedyś rozliczył. kolejna to sprawa do sprawdzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego rozliczenia nic nie wyjdzie. Wystarczy, że wyrabiamy sobie opinię. A może oni sami sobie wyrabiają?

      Usuń
  4. niezależna.pl
    dziennik.pl
    - rozpisują się o alternatywnych (wobec Warszawy) obchodach 100 - lecia Niepodległości
    w Łodzi. W ramach piątej edycji Igrzysk Wolności w dniach 9.11 - 11. 11 odbędą się wielkie wydarzenia z udziałem różnych środowisk polskich i zagranicznych. Czytając zapowiedzi, byłam pod wrażeniem... Widzę, że H. Zdanowska się "postarała" (hm...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby dobrze, aby przykład H. Zdanowskiej odbił się szerokim echem nie tylko po kraju. Mnie to bawi w kontekście słów B. Szydło, gdy mówiła, że oni nie znają wyarżenia „nie da się”. Chyba cała ta wyborcza narracja z 2015 roku sypie się jak domek z kart.

      Usuń
  5. Od sierpnia już słucham, jak w polskim radiu nawołują żeby zapisać się na maraton z okazji stulecia, na szczęście już uzbierali te 1918 osób, to teraz nawołują żeby przyjść kibicować. I kurde chyba pójdę, bo jakoś tak fajnie 9 tysięcy kilometrów od Polski, zobaczyć na raz tyle polskich mord:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 9 tys. kilometrów?! A gdzież Cię to wywiało? Zaraz sprawdzę. I ciekwe jakie to radio poza tym, że polskie. Ale uważam, że na obczyźnie taka inicjatywa jest spuer, nawet jeśli to będą polskie mordy ;)

      Usuń
  6. Tak jak się przyjrzeć - to ten 11 listopada nigdy nie miał szczęścia w celebrze. A to się coś paliło, a to się lali. Ciekaw jestem ile osób pójdzie w tym roku, tendencje są zwyżkowe, natomiast jakoś nie chce mi się świętować. Myślę, że zrobimy jakąś wystawę w muzeum i tyle...

    Tak btw, ciekawi mnie co rozumiesz przez ten swój "kosmopolityzm"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie ma daty, która upamiętniałaby odzyskanie niepodległości przez Świat... Wtedy kosmopolici pokazaliby jak należy świętować!

      Usuń
    2. świat cały czas walczy o niepodległość..

      Usuń
    3. a czy, gdyby Ci się chciało, to tylko Marsz Niepodległości postrzegasz jako jedyną opcję?... ale z drugiej strony chyba nie jest tak źle, skoro jednak myślisz o jakiejś alternatywie, np. wspomnianej przez Ciebie wystawie...
      p.jzns :)...

      Usuń
    4. Radku:

      Ja wiem, czy nigdy? Wydaje mi się, że na początku aż tak źle nie było, ale pamięć mam słabą, więc upierać się nie będę.

      Czytałeś komentarz Aurory powyżej? Takie inicjatywy i świętowanie rozumiem.

      Mój kosmopolityzm? To pragnienia czuć się dobrze w każdym zakątku świata, gdzie nie będą mnie prześladować za pochodzenie, kolor skóry i wyznanie (tu: brak wyznania). Powinienem być za zniesieniem wszystkich granic i wiz, ale jestem realistą, póki co, to marzenie ściętej głowy. Tak jak miałem kaprys zmienić Śląsk na lubuszczyznę, dobrze by było w ten sam sposób przenieś się np. do Nowej Zelandii (to tylko przykład).

      Usuń
    5. Nie byłem nigdy na marszu, natomiast zorganizowałem parę rzeczy tego dnia - prezentacje "sochaczewskie drogo do wolności..." np.

      Usuń
    6. Radku:

      Oglądałem wczoraj „Tak jest” na TV24, gdzie pokazano zadymy od pierwszego marszu. Nikt nie ukrywał, że nie zawsze byli prowokatorami narodowcy. Jednak mnie coś w tym programie rozwaliło totalnie. Marszałek Karczewski oświadczył, że 11 listopada będzie można wziąć udział w marszu niezależnym od ONR. Przygotowano wiele atrakcji na Starym Mieście (czy tam na jakimś placy) i zaprasza Warszwiaków do maszerowania tam i z powrotem odwiedzając wystawy i prezentację... Przez pięć minut nie mogłem przyjść do siebie, bo on to całkiem na poważnie.

      Napiszę tak, choćby w tym dniu było tysiące lokalnych imprez w całej Polsce, nie zasłoni to blamażu PiS. Jeśli nie mogli się dogadać z narodowcami wystarczyło zorganizować wielki wiec ponad podziałami z zastrzeżeniem, że nie będzie „wycieczek” pod adresem totalnych w zamian za zaprzestanie haseł przeciw rządzącym, nawet nie epatując hasłem „Konstytucja”. Swoją drogą, jak to się stało, że słowo Konstytucja jest dziś na cenzurowanym?

      Ja planuję spacer po puszczy. Może potknę się o jakiegoś grzyba... Popołudniu obejrzę sobie marsz narodowców. Trochę adrenaliny się przyda ;)

      Usuń
  7. prezydent maliniak próbuje uparcie tworzyć iluzję, że ludzie żyjący w tym kraju tworzą zintegrowaną społeczność, rzecz jasna kraju, którym zarządza obecne państwo...
    /kwestię na ile są to jego samodzielne inicjatywy, na ile wykonuje on tylko polecenia małego zostawmy chwilowo na boku jako temat do osobnych rozważań, bo nie ma ona znaczenia/...
    ideologia marksizmu narodowego narzucana przez to państwo nie jest po prostu wyznawana przez większość i nie chodzi tu bynajmniej o jakąś "opozycję totalną" (fikcyjny byt, termin stworzony przez to państwo), bo około połowa populacji to po prostu bierna masa, którą interesuje tylko micha i która nawet nie próbuje mieć własnego zdania w kwestiach wartości wyższego rzędu...
    zaś Marsz Niepodległości, zainicjowany ongiś przez brunatne lewactwo i z którym duża część ludzi wcale się nie identyfikuje, jest tylko narzędziem tworzenia iluzji tej integracji, czy wręcz jedności... trzeba przyznać, że mały rozgrywa "kartę naziolską" w dość ostrożny sposób, ni to wspiera te środowiska, ni to nie wspiera, gdyż jest to, pewien żywioł dość trudny do kontrolowania, mimo nie tak znowu znacznych jego rozmiarów... nie wiadomo zresztą do końca, na ile reżim małego wspiera (np. materialnie) wspomniany Marsz, ale otwarte wsparcie państwa legitymizowałoby narodowych lewaków jako wiodącą "silę narodu", co groziłoby wspomnianą utratą nad nimi kontroli, z drugiej jednak strony inną tak zorganizowaną grupą obywateli mały /plus jego partia neokomuszków/ nie dysponuje...
    jednak na samym Marszu można się spodziewać sporej frekwencji, ale to nie oznacza, by o wszystkich biorących w nim udział postrzegać jako owych narodowych lewaków... tu działa inny mechanizm wynikający z faktu, że te dzieciaki /w realnym lub metaforycznym sensie tego słowa/ mają potrzebę identyfikacji się z jakimś stadem, zaś innej znaczącej propozycji dla nich nie ma... oczywiście maliniak już po wszystkim ogłosi swój jakiś sukces, ale to również będzie tworzenie iluzji...
    a co pomysłu, by wszyscy się zebrali i coś tam zaśpiewali, to jest to nawet fajny projekt jako happening, ale jako że uważam, iż tzw. "święta narodowe" powinny być cywilizowane, czyli wesołe, a nie nadęte powagą, więc mam alternatywny pomysł, by zebrać się na mieście, aby naród zamiast śpiewać puścił zbiorowo narodowego bąka... bąka nieadresowanego, pozbawionego podtekstów, dla czystej rozrywki i swawoli...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądźmy szczerzy, prezydent Maliniak nie ma żadnej wizji narodu. On nie ma żadnej wizji państwa wszystkich obywateli.

      Nie wiem czy Marks miał ideę jakiejkolwiek narodowości? Chyba przesadziłeś, bo on wręcz przeciwnie. Był zwolennikiem idei klasowej. Ale i ta, jak słusznie zauważyłeś, nie ma zastosownia w naszym kraju (pełna micha).

      Kaczyński jest pod ścianą z narodowcami. Nie może z nich zrezygnować, bo to spore poparcie (choć iluzoryczne), tak jak oni nie mogą zrezygnować z PiS (bo tylko tam jakieś poparcie znajdą). Ale narodowcy chcą więcej, dlatego Marsz Niepodległości jest dla nich ważną kartą przetargową. Zawsze będą próbować, na ile sobie mogą pozwolić. Jeśli chodzi o frekwencję – spodziwam się dużej, choć nie tak jak w ubiegłym roku. Związek „Solidarność” zapowiedział udział. Ludzi, ci dla których był to wyraz manifestacji z państwem (PiS-u) będą ostrożni, zbyt dużo pomyj się na nich wylało za wspólne maszerowanie z hasłami rasistowskimi (ksenofobia by uszła).

      Twój pomysł mi się nawet podoba. Czas gotować kapuśniak... :D

      Usuń
    2. ależ tak... wizji to on nie ma żadnej... to co robi jest w istocie jedynie utrzymywaniem samego siebie w złudzeniu bycia kimś ważnym...
      ...
      termin "marksizm narodowy" pozornie brzmi samosprzecznie, ale taką konstrukcję próbowano już tworzyć za czasów Gomułki, obecnie mamy jedynie do czynienia z pewną apgrejdowaną wersją...
      faktycznie jednak co poniektórzy mają jeszcze pewien kłopot ze zrozumieniem takich określeń, jak np. "pisowski komuszek", nawet niedawno w realu ktoś mi argumentował, że "przecież PiS walczy z komuną"... abstrahując już od faktu, że w Polsce pewne zaczątki faktycznej "komuny" przestały istnieć na przełomie lat 54 - 56, to wielu ludzi jako ową "komunę" pojmuje też późniejszy PZPR, a jako "komuchów" także późniejszych sukcesorów... tymczasem to wcale nie chodzi o jakieś powiązania personalne, tylko o analogiczną mentalność i sposób działania... zresztą niektórzy już to pojmują, przykładem jest niedawna jakoś tak sprawa napisu "PZPR" na murach siedziby PiS... natomiast obecne państwowe media uznały to za propagowanie systemu totalitarnego i z tego tytułu mają być ponoć karani sprawcy... na identycznej też zasadzie realnym lewakiem jest naziol, który walczy z lewactwem, tyle że urojonym... ja jeszcze dopisuję w nawiasie "brunatny" (lewak) dla ułatwienia zrozumienia tegoż, ale niedługo czas będzie zaprzestać tego dopisku, bo innych lewaków od dawna już nie ma...
      ...
      technologia tworzenia amunicji i ładowania armat nie powinna być problemem, jest na to nieco sposobów, trudniejsza raczej może być do rozwiązania kwestia synchronizacji salw, bo w sumie niewielu ludzi potrafi puszczać bąki na zawołanie z dokładnością co do sekundy...

      Usuń
    3. Problem z określeniem ideologii wynika z tego, tak mi się przynajmniej zdaje, że rolę edukatorów (nauczycieli) co jest czym, przejęli politycy, bez przygotowania merytorycznego. W efekcie mamy groch z kapustą, nawiasem mówiąc – doskonały materiał (podkład) na tę salwę ;)

      Usuń
  8. Witam.
    "Część z publicystów pyta, co się stało z 200 milionami złotych (w innej wersji 240 mln)".
    Pytać każdy może.
    O ile dobrze pamiętam,to Ty także uważasz się z publicystę.Ale moim skromnym zdaniem publicyści powinni umieć korzystać z internetu.

    Znalazłem bez trudu:

    "Na 200 mln zł szacowany jest budżet wieloletniego programu "Niepodległa" dotyczącego uczczenia 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości...W ramach programu Niepodległa w latach 2017-2021 realizowane będą różnorodne przedsięwzięcia upamiętniające rocznicę - od odsłaniania nowych pomników, wspierania publikacji historycznych, przez koncerty, wystawy a także włączenie się Polski w nurt międzynarodowych obchodów wydarzeń sprzed 100 lat".
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiatam Józefie
      Dwie sprawy. Pierwsza, ja zaznaczyłem, że „część”, czli nie wszyscy. I napisałem wyraźnie, że mnie to zwisa i powiewa, na co oni tę kasę wydali czy dopiero wydadzą. Po drugie. Znasz takie pojęcie jak „frazes”? Otóż ja przytoczony przez Ciebie tekst znalazłem wcześniej (trudno nie było na niego nie trafić) i śmiem twierdzić, że to jest klasyczny przykład nic nieznaczących frazesów. Kulminacja obchodów setnej rocznicy odzyskania Niepodległości przypada konkretnie na 11 listopada 2018 roku. I zamiast pompy w tym dniu – mamy pierdnięcie (sorry za wyrażenie).
      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
  9. Janus Palikot "pyta":
    Czy L. Kaczyński pociąga wódkę? Pytam...

    Nie uzyskał odpowiedzi na te "pytanie" więc jedziemy dalej:

    "Proszę postawić kropkę nad i, Panie Prezydencie Kaczyński: albo odejdzie Pan z urzędu i uda się na stosowne leczenie - albo poznamy poważne, wiarygodne wyjaśnienia na temat Pańskiego stanu zdrowia i
    problemów z alkoholizmem - napisał na swoim blogu Janusz Palikot.".

    Komentarz do tego "pytania":

    "to, że Kaczyński jest alkoholikiem, to wiadomo od dawna. Mamy zwykłego pijaczynę
    za prezydenta".

    Inny komentarz:

    "to jest właśnie koronny przykład, do czego doprowadził brak lustracji. Esbeckie
    gadzinowe ścierwa pomawiają polskiego patriotę, pierwszego prawdziwie
    niezależnego Prezydenta RP, Pana Lecha Kaczyńskiego.
    Swołocz. Tylko na Kołymę".

    Palikot podkreśla, ze nie oskarża Kaczyńskiego, pyta tylko, czy jest alkoholikiem.

    I tak to się samo nakręca.On tylko "pyta".
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nie bardzo rozumiem po co przywołujesz politycznego dinozaura-pajaca? Nawet gdybys w jakiś sensie chciał przyrównać moje notki do pytań, to też raczej chybiłeś. Ja o nic nie pytam w kwestii święta Niepodległości. Obserwuję i wyciągam wnioski, a te są jednoznaczne. Można się z nimi zgadzać lub nie, i choć bronię swoich, nie mam pretensji o to „nie”.

      Czy akurat jest przyczyną tego „nakręcania się” mam wątpliwości, Gdyby L. Kaczyński nie dawał powodów (czasami irracjonalnych decyzji), Palikot nie miałby się czego czepiać. A że wyolbrzymiał tak samo irracjonalnie – cóż, obaj panowie mieli te same ciągoty.

      Usuń
  10. Dopisek.
    Zapomniałem dodać,że to są nic nie znaczące "frazesy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się z Tobą zgodzę. Twój przytoczony przykład, jest takim samym frazesem jak czcza gadanina Palikota.

      Usuń
  11. Pewnie 11 przekonamy się jak będzie. Jednak patrząc po pierwszych (pewnie jeszcze będą modyfikowane) listach gości, to aż mi się słabo robi. Takiego zlotu ludzi myślących za pomocą kilku komórek w mózgu dawno nie widziałem. A pewnie rzeczywistość zaskrzeczy i będzie dym jak nie wiem. Widać każdy ma swoje pojęcie świętowania. Ja tam nie mam planów jeszcze na ten dzień, raczej nic specjalnego nie będę robił.

    Iluś tam pijanych kierowców też będzie złapanych, jednak ci co się wymkną kontroli mogą być w całkiem sporek liczbie (nie do zbadania właściwie).

    Zauważam, że z czasem, jak zmniejsza się liczba osób przy stole świątecznym (Wigilia, Wielkanoc) to coraz mniej lubię takie dni. Dopada mnie zniechęcenie i ucieszyłbym się z wyjazdu poza miasto.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałem wczoraj marszałka Karczewskiego w TVN24. Okazuje się, że marsz, inny niż ten onr-owski będzie. Można sobie pomaszerować dowoli, tam i z powrotem, po Placu Zamkowym (może nazwę pomyliłem) . W pierwszej chwili pomyślałem, że sobie jajeczka robi, ale on to całkiem na poważnie...! Przez pięć minut nie mogłem dojść do siebie.

      Każdy sposób na święta jest dobry, a najlepszy ten, który nas satysfakcjonuje ;)

      Usuń
    2. Czyli wyszło na to, że mam stare wiadomości. Ale tak to bywa jak ogląda się coraz mniej TV. Znaczy mam jakieś tam programy ulubione, za to staram się unikać polityki, stąd jestem jeszcze w planach marszu środowisk mocno podejrzanych.

      Pewnie będzie można spacerować, maszerować, biegać, a nawet się czołgać po całej Warszawie. Wychodzi na to, że władza dba o nas i naszą kondycję fizyczną. A za to można dać malutki plusik. :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Pomnikomanię mamy, a jakże, np. Daszyńskiego, L. Kaczyńskiego odsłonią w te dni. Marsz też się odbędzie - aż się boję, bo w porozumieniu, jak usłyszałam, strony sobie niczego nie nakazują i nie narzucają. A hymnu nie będę śpiewać bo będę w domu - to by była jednak profanacja

    OdpowiedzUsuń