niedziela, 13 października 2019

Pat (węzeł gordyjski)


  Właściwie absolutny pat. Tradycyjne małżeństwo i polskiego prawo, które karze każde współżycie z osobą poniżej piętnastego roku życia. Wiele razy, nawet na tym blogu dyskutowano o małżeństwie z nieletnią (poniżej 15-go roku życia) w kontekście muzułmańskich uchodźców, którzy mieli zalać nasz kraj. Tymczasem ten problem pojawił się w naszym kraju z zupełnie innej strony. Rzecz dotyczy małżeństwa rumuńskich Romów, gdzie tradycja dopuszcza takie małżeństwa, a którzy od dwóch lat przebywają w Polsce.

  Od razu wyłuszczę trzy aspekty tej sprawy, które postawiły wymiar sprawiedliwości w sytuacji patowej. Po pierwsze, skutki karalność takiego czynu, bo co ma z sobą zrobić małoletnia Rumunka, gdyby jej męża skazano na więzienie? Można by ich deportować do Rumunii, ale przecież przestępstwo już się dokonało na terenie naszego kraju. Po drugie, konflikt na styku różnych kultur i tradycji z prawem, które nie przewiduje żadnych wyjątków czy odstępstw od czynów uznanych formalnie za pedofilię. Wreszcie po trzecie, pytanie czy nieznajomość prawa chroni przed konsekwencjami za jego złamanie?

  Małżeństwo Romów przebywało w Polsce dwa lata i współżyło tak, jak im tradycja nakazywała, czyli lekko ironicznie: ochoczo i nader często. Trudno orzec jaki mieli staż małżeński, skoro będąc w Polsce ona wciąż była (albo wciąż jest?) osobą małoletnią i dlatego postawiono jej męża w stan oskarżenia. W Rumunii rodzina i społeczność Romów w pełni akceptowała ten związek. Czy w tej sytuacji, w Polsce można unieważnić taki związek? Nie jestem prawnikiem, więc nie wiem, ale wydaje mi się to niemożliwe, bo pewnie nasze prawo takiej ewentualności nie przewidziało. W naszej tradycji i kulturze prawnej taka sytuacja jest niemożliwa, bo nikt takiego małżeństwa nie usankcjonuje. Nawet polskim Romom. I tu rodzi się konflikt na styku kultur. Trzeba by bowiem uznać, że któraś kultura jest ważniejsza niż inna, a to prowadzi do absurdów, których konsekwencji trudno przewidzieć. W dzisiejszym świecie, ale również w całej historii ludzkości, nie sposób uniknąć nie tylko styku tych kultur, ale w pewnych granicach ich wzajemnego przenikania. Aby uniknąć nieporozumień, na straży kultury i tradycji danego kraju ma stać prawo. Niestety ono nie przewidzi wszystkiego. Pomijając ten związek małżeński, może się przecież zdarzyć, że w naszym kraju pojawi się facet z legalnym haremem, czyli będziemy mieli do czynienia z bigamią, prawnie w Polsce zakazaną. Kto się odważy unieważnić ileś tam małżeństw, i według jakiej zasady, aby było to małżeństwo monogamiczne?

  Wreszcie ostatnia sprawa, owa nieznajomość prawa. Jest powiedziane jasno, że jego nieznajomość nie chroni przed konsekwencjami jego złamania i nie ma zlituj się, tym bardziej w tak drażliwej sprawie, jak współżycie z nieletnią. A jednak... i tu już wyjaśnię: Sąd Rejonowy w Częstochowie uznał, że rumuńskiego Roma ta zasada nie obowiązuje. Uzasadnienie jest kuriozalne, więc je przytoczę: „Przeświadczenie oskarżonego o braku nielegalności obcowania płciowego z pokrzywdzoną było w pełni usprawiedliwione, z uwagi na niski stopień socjalizacji, świadomości i wiedzy oskarżonego. (...) Sąd Rejonowy umorzył postępowanie z uwagi na znikomą społeczną szkodliwego czynu1. W dalszej części czytam: „Wobec ograniczonej do minimum edukacji i funkcjonowania w zamkniętej społeczności oskarżony niewątpliwie nie znał innych norm społecznych, niż panujące w Rumunii i w społeczności romskiej2. Dlaczego kuriozalne? Weźmy dla przykładu Polaka, ledwie z podstawowym wykształceniem, który po przyjeździe do W. Brytanii wynajmuje samochód i zadowolony jedzie prawą stroną. Jeśli przeżyje i tak kary nie uniknie, nawet tłumaczenie o tym, że nie miał zielonego pojęci, że jest niewykształcony, mu nie pomoże. W naszym przypadku mamy jeszcze jedną komplikację. Teraz ów Rom jest uświadomiony, co do polskiego prawa, ale czy wobec tego obowiązywać go będzie zakaz współżycia z własną małżonką do czasu, aż ta osiągnie piętnasty rok życia?

  Według mojego, skromnego zdania, sąd wydał iście salomonowy, choć słuszny wyrok, choć jednocześnie łamie wiele zasad prawnych obowiązujących w naszym kraju (usankcjonowanie pedofilii i załamanie odpowiedzialności prawnej). Ale skoro podpieramy się własną kulturą i tradycją nie ma wyjścia. Trzeba szanować tradycję i kulturę innych. Choć z drugiej strony nie zdziwiłbym się, gdyby ten precedens nie wywołał lawiny roszczeń pedofilów, gotowych się żenić z nieletnią (by po paru latach wziąć rozwód i nową nieletnią na kolejną żonę). Skoro Romom wolno, dlaczego nie im? Może ci, którzy chcą usankcjonowania pedofilii mają rację?
Ostatnie dwa pytania to z mej strony tylko perfidna prowokacja...





piątek, 11 października 2019

Cisza wyborcza, czyli 500 plus




  Skoro cisza wyborcza dziś zero polityki. Będzie bardziej obrazkowo, tym bardziej, że to 501 notka na tym blogu. Moje prywatne pięćset plus. Jak dla mnie nieźle wziąwszy pod uwagę fakt, że prowadzę dwa. Ten drugi, choć starszy dobija do czwartej setki. Sam sobie pogratuluję: tak trzymaj Asmo!
 

  Będą dziś ciekawostki i zacznę od osobistego doświadczenie z powrotu z Krakowa, gdzie byłem na spektaklu operowym „Nora”. Byliśmy potwornie głodni i w takich sytuacjach nie ma to jak wizyta w McDonald, tuż przy autostradzie A4, zaraz za pierwszą bramka w kierunku Katowic. I tu uwypukliła się moja wręcz totalna nieznajomość angielskiego, albo bardziej, bezsensowne mieszanie polszczyzny z angielszczyzną. Oglądając napis, który poniżej (foto moje), ogarnęło mnie skonfundowanie. Byłem przekonany do tej pory, że ordery się przyznaje, a nie zamawia przy kasie w McDonald. Poprzestałem na kawałkach kurczaka w panierce, gdyż tej właściwej, angielskiej nazwy za Chiny Ludowe nie trawię. To samo danie a jakby inaczej smakuje, jeśli po polsku.


  Mam na Facebooku zaordynowaną stronę profesora Miodka i pozwolę sobie przedstawić cztery ciekawostki, które mocno mnie rozbawiły.

Pomijając to zafirankowanie, rodzi się pytanie, czy można zasłonić zoo? Praktycznie trudno sobie wyobrazić akcję zasłonienia zoo, tak aby nie było go widać, ale przecież można sprowadzić kilka słoni, to w jakimś sensie będzie zasłonienie, czyli zapełnienie zoo słoniami (tak jak zaludnienie kolonistami jakiegoś pustkowia).


  Kilka starodruków, nawet jeśli mowa o anonsach prasowych.
Filozof:

Cóż, filozofia fajna rzecz, ale jako atrybut zalotnika?! Mam poważne wątpliwości.
Wegetarianie:


Gdybym tę definicję zacytował mojej przyjaciółce, wegetariance, jestem pewien, że miałbym o jedną przyjaciółkę mniej. Nie będę ryzykował.

  Na koniec prawdziwa perełka:
Rachunek, niekoniecznie sumienia.


Rewelacyjna prostota przekazu. Aż jestem ciekaw, która z pozycji rachunku podoba Wam się najbardziej? Wolno wymienić dwie, kolejność jest ważna, abym mógł wybrać tę najciekawszą. Podoba mi się pkt. 3 i 6. Również 8 i 10, ale regulamin to regulamin. 

  Z okazji 500 plus jeden chcę złożyć wszystkim moim Czytelnikom podziękowania, bo to Wy mobilizujecie mnie do pisania, oraz wyrazy szczerego uznania i podziwu za to, że ze mną wytrzymujecie.


PS. te rogi Mojżesza to pewnie z obrazu Jusepe de Ribera (Wikipedia)