czwartek, 17 stycznia 2019

Co wolno wojewodzie...


  Nie lubię narzekać na poważnie, z pełnym wyrazem goryczy, czasami się jednak inaczej nie da. Po prostu, rzeczywistość bywa bardziej ponura niż to ustawa przewiduje. A w tym naszym grajdołku robi się coraz bardziej ponuro, coraz trudniej tę ponurość li tylko wykpić. Skąd się bierze potrzeba uprzykrzania życia innym – nie mam zielonego pojęcia, choć swoją teorię mam, ale na wszelki wypadek zostawię ją dla siebie.

  Świeżo upieczony prezydent Warszawy, pan Trzaskowski wpadł na pomysł, aby do wakacji wprowadzić w szkołach lekcję o mowie nienawiści, i pomysł wydaje mi się ze wszech miar słuszny, choć oddajmy prawdzie, nie nowy, wcześniej inicjował takie zajęcia śp. Adamowicz, prezydent Gdańska. Drugi spotkał się ze stanowczym protestem prawicy, ba, sprawa oparła się o Wojewódzki Sąd Administracyjny. Teraz Trzaskowskiemu grozi to samo. Powód? Prawica nie godzi się na takie lekcje, gdyż tam programowo miano się zająć nienawiścią na tle rasowym i innej orientacji seksualnej. Ja rozumiem, można nie lubić kolorowych, można nie cierpieć homoseksualnych, lecz w tych lekcjach chodzi tylko i wyłącznie o to, aby nie okazywać nienawiści i z tą nienawiścią sobie radzić. Tyle, że w tym kraju nie da się już rozmawiać bez emocji o innych, w znaczeniu odmiennych. Podobno to przeciw tradycyjnej rodzinie oraz wypacza pojęcie narodowości i patriotyzmu, przede wszystkim zaś zagraża tysiącletniej tradycji chrześcijańskiej w naszym kraju. Ordo Iuris szykuje już armię prawników do zwalczania tej inicjatywy. Pikanterii dodaje fakt, że te zajęcia mają się odbywać na zasadzie..., pełnej dobrowolności i za zgodą rodziców. Za ich zgodą, choć nie tak jak chce Ordo Iuris, według którego ma to być specjalne oświadczenie z powołaniem się na... Konstytucję (sic!)

  W tym miejscu przypomina mi się larum, gdy padły głosy, aby wyprowadzić lekcje religii ze szkół. Wśród wielu argumentów przeciw takim zapędom znalazł się i taki, który mówi, że nie wolno rodzicom odbierać prawa decydowania o tym, czego dzieci uczyć i jak wychowywać. I ja się z tym zgodzę. Teraz jednak okazuje się, że to prawo dotyczy tylko tych rodziców, którzy chcą posyłać dzieci na religię, bo co wolno wojewodzie, to nie wam – lewacy, na domiar złego, liberalni. Tu się bowiem rodzi katoliban i nie ma zmiłuj się. Przesadzam? Chyba nie do końca, skoro pojawiają się takie pomysły jak ów projekt nowelizacji ustawy o przemocy w rodzinie, za którą, jak mniemam, też stało Ordo Iuris. Tu też odżywa inicjatywa przywrócenia kary śmierci. Mnie się to układa w pewną szaleńczą, choć całkiem realną teorię: wartości narodowo-chrześcijańskie uzewnętrzniają się przede wszystkim w kultywowaniu przemocy i nienawiści, reszta to tylko kolorowa zasłona dymna, ściema, mająca ubarwić te dwa elementy naszej świetlanej kultury społeczno-politycznej.

  Aby nie być gołosłownym proponuję zajrzeć na stronę Ordo Iuris, by zapoznać się z krótką treścią Rodzicielskiego Oświadczenia Wychowawczego, i zapewniam, że to oświadczenie jest majstersztykiem totalnego zidiocenia. A gdyby takiego oświadczenia wymagać w stosunku do rodziców wysyłających dzieci na lekcje religii? Już myślę nad treścią w podobnym stylu...



59 komentarzy:

  1. Ordo Luris nie przygotował armii prawników do zwalczania inicjatywy, tylko do zredagowania oświadczenia dla rodziców, którzy mogą sobie nie życzyć lekcji zaprogramowanej przez Trzaskowskiego. Ja np. też bym chciał znać program takich lekcji, bo sam termin "mowa nienawiści", jest dla mnie enigmatyczny - i śmierdzi mi cenzurą. Poza tym masz donieść w odpowiednie miejsce - jeżeli wydaje ci się że gdzieś ktoś używa mowy nienawiści (też mi się kojarzy - z raportami UBecji, które miałem okazję czytać, tam też mile widziane było donoszenie o przypadkach nieprawomyślności). Jak się okazuje na stronie Fundacji Batorego, skąd ma być wykorzystany program tych lekcji ta mowa jest ograniczona - do mniejszości narodowych i seksualnych - innym można wtykać ile wlezie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytam poważnie: znasz program lekcji religii? Mam wątpliwości czy taki w ogóle jest. Z tym programem o mowie nienawiści można się zapoznać (wystarczy chcieć), byle nie ze stron Ordo Iuris, bo tam go wypaczają. I zdajesz się zapominać, że te lekcje są dobrowolne, że nie trzeba żadnego oświadczenia, aby nie posłać dziecka na te zajęcia. ŻADNEGO!

      Jeśli rodzica nie interesuje czym dziecko karmią na lekcji religii, jeśli wbrew przepisom wymaga się od rodziców zgody na niechodzenie na te lekcje (a powinna być zgoda, której się nie wymaga), o co Tobie biega, a Ordo Iuris zaś w szczególności, jeśli rodzic zechce posłać dziecko na zajęcia o mowie nienawiści, nawet jeśli tam będą propagować gender? Naprawdę nie sądzisz, że to jest klasyczny przejaw przerostu formy nad treścią i szukania dziury w całym?

      Usuń
    2. Zajrzałem więc na stronę Fundacji Batorego, a nie na stronę Ordo Luris. O ile wiem planowane to jest w ramach godziny wychowawczej - nie jest ona dobrowolna.

      Co żeś się przypiął do tej religii? Jakieś nemezis?

      Na konferencji zorganizowanej przez Fundację Batorego, sędzia Kamińska grzmiała że "pragnie zemsty", więc może niech oni się zajmą najpierw mową nienawiści w swojej retoryce, a potem uczą jej unikania innych. Bo na razie to jest przekierowanie nienawiści w inną stronę i czysta indoktrynacja.

      Usuń
    3. Fundacja Botorego może chcieć – decyduje ratusz a w ostateczności (programowo) dyrektor szkoły. Opieram się na: http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24370195,ordo-iuris-zacheca-rodzicow-by-nie-godzili-sie-na-szkolne-zajecia.html gdzie pisze: „(...) Kamil Dąbrowa, rzecznik ratusza. Dodaje, że zajęcia będą dobrowolne. Za ich przeprowadzenie odpowiadają dyrektorzy szkół”.

      Dlaczego mam się nie czepiać, skoro tam Ordo Iuris cyrków nie robi?

      A Ty słyszałeś to jej, Kamińskiej grzmienie, czy powielasz tytuły DoRzeczy, lub niezależnej.pl? Radzę przesłuchać, bardzo ciekawa wypowiedź.

      Usuń
    4. Całe zdanie: „Dlatego, że mnie arogancja tej władzy, ta bezczelność tak irytuje, że ja pragnę zemsty. Ale jestem też prawnikiem, sędzią wobec czego to wszystko nie może w żaden sposób przypominać działania obecnej władzy, bo nie będziemy od nich lepsi” – reszta też warta posłuchania.

      Usuń
  2. o ile sam termin "mowa nienawiści" jest dla mnie od biedy zrozumiały /czysto intuicyjnie zresztą/, to "lekcje o mowie nienawiści" po prostu mi śmierdzą jakimś tanim i kompletnie nieskutecznym pedagogizowaniem w stylu pogadanek o dopalaczach jakie to one są "be"...
    ten pomysł nie podoba mi się też z innego powodu natury ogólniejszej, który już Ci zapodałem w komentarzu 11 stycznia 2019 16:50 pod postem na "Świętoszku" /"Jestem za, a nawet przeciw"/... całość vide tamże, teraz przytoczę pierwsze zdanie:
    ..uważam, że szkoła publiczna nie powinna się zajmować kształtowaniem moralności uczniów w ramach jakichś zajęć programowych...
    w następnym zaś zdaniu proponuję alternatywę w postaci zajęć, czy warsztatów dotyczących komunikacji międzyludzkiej... to w ogóle mógłby być obszerniejszy przedmiot, który zajmowałby się pracą nad swoim rozwojem, nad swoimi emocjami i innymi kwestiami, ale jako edukacja, a nie wychowywanie... oczywiście w czasach obecnej deformy szkolnictwa pomysł utopijny, ale w ramach reformy programowej już po pozbyciu się "podłej zmiany" jak najbardziej realne...
    zaś co robić (programowo) z tą "mową nienawiści" teraz w szkołach?... w obecnych realiach najlepiej nic...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysł - to samo chodziło mi po głowie, żeby uczyć empatii do człowieka w szczególności, a nie ze wskazaniem na mniejszości seksualne czy narodowe tylko nazwa na mnie jakoś nie spłynęła. Warsztaty dotyczące komunikacji międzyludzkiej - podoba mi się.

      Usuń
    2. Piotrze:

      A gdzieś Ty wyczytał, że to ma być pogadanka o nienawiści? Autorzy podręcznika do tego tematu chcą dokładnie czegoś innego. To ma być dyskusja, nie wykład. Czy nauczyciele do takiej dyskusji są przygotowanie, tu się nie wypowiem, mam nawet wątpliwości, bo większość ma belferskie zapędy.

      Rozumiem, ale zapytam, a jeśli nie w szkole, to gdzie o tej moralności dzieci mają się dowiedzieć (nie myl z uczeniem). Na ulicy, w kinie, na dyskotece? A tak – jest Kościół z lekcjami religii, ale akurat Ty nie powinieneś mieć wątpliwości, że to jest tylko indoktrynacja ze wskazaniem na wszystkich, poza gorliwymi katolikami, jako zło tego świata, co stanowi pierwszy krok do nienawiści. Sam optowałem za etyką, jako przedmiot obowiązkowy.

      Przed chwilą oglądałem program „Tak jest”, gdzie przedstawiciel Ordo Iuris tłumaczy sprzeciw tej organizacji wobec tych zajęć. Usłyszałem, że trzeba uczyć (tak – uczyć) o chrystianofobii, ale nie wolno mówić o homofobii, bo to jest już promocja homoseksualizmu (sic!). Aby było śmieszniej, podręcznik do tych zajęć obejmuje również problem chrystianofobii! Jego jedynym argumentem, w miarę sensownym, to teza, że zagadnienie mowy nienawiści jest zbyt obszerne. Tylko do niego nie dociera, że od czegoś trzeba zacząć...

      Usuń
    3. @Asmo...
      dlatego napisałem, że tylko "mi śmierdzą" i właśnie m.in. ze względu na te belferskie zapędy...
      ...
      to ja już nie wiem, o co Ci wtedy chodziło... skoro jak tam stwierdziłeś /cytuję/ "de facto nie ma żadnego przedmiotu w szkole, który kształtowałby postawy moralne uczniów" to chyba wszystko w porządku?... pomijając rzecz jasna tą całą religię, ale wspomniałem już wtedy, że dzieciaki /ich gro(s)/ sobie z tym radzą po swojemu, więc no problem... za to co do moralności jako nauki o moralności, że jest takie coś i polega na tym lub na tym, to tę sprawę właśnie rozwiązują sugerowane przeze mnie zajęcia z rozwoju osobistego /tak to roboczo nazwę z braku innych pomysłów/...
      ...
      rozumiem... czyli dla Ordo Iuris gadanie np. o islamofobii to instruktaż konstruowania bomb i zajęcia praktyczne z krawiectwa lub kaletnictwa ukierunkowane na produkcję pasów szahida...

      Usuń
    4. Oglądałem też TVN „Fakty” gdzie relacjonowano taką lekcję. I sekwencja za krótka, i nie wiadomo na ile reżyserowana, ale wyglądało to tak, że belfer rzucał ogólny temat (co to jest nienawiść) a uczniowie gadali – bez ocen – bardzo różnie.

      Dalej twierdzę to, co napisałem. Ale nie wiem czy to w porządku, to znaczy widzę tu rozszerzoną wersję etyki, która ułatwia przejście do filozofii, by poznać i zrozumieć pewne postawy moralne. Ale wybór tych postaw powinien się dokonywać na podstawie dyskusji, kształtowanej przez moderatora niezainfekowanego żadną ideologią. Ciekawie przedstawił to Wł. Cimoszewicz, ale komentarz nie nadaje się na tak długie tłumaczenie. W jednym zdaniu: przedstawienie przypadków dyskusji z elementami nienawiści i tej samej bez tego elementu (np. nasz parlament porównał do brytyjskiego, gdzie jest jeszcze bardziej „gorąco”, ale gdzie nikt nie posługuje się inwektywami pod groźbą kary).
      To tak jak z nami. Koniecznie chcesz mi przypisać tę małpę, a ja tego nie uważam za mowę nienawiści ;)))

      Dokładnie tak – jedyna fobia warta dyskusji to chrystianofobia.

      Usuń
    5. technik nieindoktrynujących, aczkolwiek dających możliwość nauki i modyfikacji własnych zachowań jest sporo... kiedyś np. uczestniczyłem w takich warsztatach, gdzie jednym z zadań był dialog na jakiś zadany temat, a uczestnicy byli filmowani, po czym oglądało się ten materiał... było i edukacyjnie, i zabawnie, a co sam uczestnik z tym robił potem to już była jego sprawa...
      ...
      aha... znowu ta małpa... nie chce mi się wnikać o tej porze, skąd się wzięła, ale chcenia w tym nie było na pewno...

      Usuń

    6. Nawet gdyby to tak miało wyglądać, to o tak najlepszym miejscem jest jednak szkoła. Ja bym do tych zajęć zobowiązał nawet katechetę, ale tylko jako biernego obserwatora. Niech się też uczy...

      Się nie przejmuj, to tylko przykład siły przyzwyczajenia ;)

      Usuń
  3. Takie lekcje w szkołach to nie nowość, wszak na godzinach wychowawczych podobne tematy są poruszane i nie tylko na tych, nie mówiąc o reagowaniu na pojedyncze oznaki agresji i przemocy wśród uczniów.
    Nowością byłoby zorganizować zajęcia dla uczniów i rodziców wspólne, wtedy niepotrzebna byłaby zgoda, a argumentacja dla takiej formy zawsze się znajdzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już pisałem Piotrowi, że to raczej nie ma być forma lekcj, a dyskusji. Pisałem też, że nie wiem, czy nauczyciele o zacięciu belferskim do tego się nadają.

      Optujesz raczej za ogólnopolską edukacją, ale i tu mam wątpliwości. Biorąc pod uwagę już mocno zakorzenione poglądy osób dorosłych, raczej należy się spodziewać eskalacji nienawiści.

      Usuń
    2. Upieram się przy wspólnych zajęciach dla uczniów i rodziców, bo edukację tego typu należy zacząć od domu, tam dzieci spędzają najwięcej czasu i tam przesiąkają poglądami dorosłych...

      Usuń
    3. Jesteś przekonana, że zarówno do dzieci (młodzieży) jak i do dorosłych da się mówić tym samym językiem? To raczej nie to samo, co rozmowa o literaturze czy jedzeniu. Wbrew pozorom, wydaje mi się, że do młodych łatwiej z tematem dotrzeć, niż do dorosłych, ludzi już z mocno ugruntowanymi przekonaniami. Zakładam, że mogę się mylić.

      Usuń
    4. Zawsze można znaleźć wspólny język, a poza tym w podobnych sytuacjach rodzice dziwią się, co mówią i myślą ich dzieci...

      Usuń
  4. może poczekajmy, co o tym myślą Rodzice - zakusy polityków znamy i kasa też się znalazła m.in. z Norwegii(poprzez Fundacje B.),a tam wiadomo ,jak się dba o dzieci....
    Wspólne zajęcia rodziców i dzieci rozszerzyłbym o dziadków ,babcie i nianie-rodzice często są w pracy ,a soboty i niedziele tracą na zakupy i kościół...
    Brakuje jeszcze "spojrzenia nienawiści" i "oddechu nienawiści"-ale to w niedalekiej przyszłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu się z Tobą zgodzę. Biorąc pod uwagę moje i Twoje zatwardziałe poglądy, gwałtownie wzrosłaby sprzedaż białej broni ;)))
      Wolne żarty, musisz jednak przyznać, że przy naszej zajadłości, mimo wszystko potrafimy polemizować bez ciskania piorunami. Wszystko da się załatwić, trzeba tylko chcieć.

      Usuń
    2. jeżeli do mnie ,odpowiadam -nie chcę się wtrącać , bo będzie hejt haha - istniała i istnieje chęć "oddolnego "porozumienia się w społeczeństwie-np. poprzez internet-a nie ulyce z udziałem polityków różnych opcji. Cenzura wkroczy do wolnych mediów społecznościowych i" poprawni" będą donosić .Obawiam się ,że każda krytyka będzie traktowana jako mowa nienawiści w różnych skalach natężenia.Już teraz można dostrzec w merdiach ,kto chce zawłaszczyć sobie te funkcje cenzorskie.
      Polska, to kraj rozbrojony (porównanie ,np.ze Szwajcarią)-wszystko można interpretować po swojemu-ludzie mogą poczuć się zagrożeni -jest coś takiego ,jak obrona własna ....
      Wszystko, co niezabronione jest dozwolone -nienormalna?a może niezrozumiała ,albo niewygodna m.in. dla Trzaskowskich.
      zmieniam poglądy,częściej niż krowa ...

      Usuń
    3. Na szczęści da się rozpoznać, co jest krytyką, a co mową nienawiści. Byle tylko o tym nie decydowali oszołomi zainfekowani ideologią na wskroś faszystowską, lub z drugiej strony, w takim samym stopniu komunistyczną. Cenzura już wkroczyła do mediów społecznościowych i mówiąc szczerze, nie czuję żadnych sentymentów, gdy usuwa się „piewców” przemocy.

      Nie wiem, co masz na myśli pisząc, że Polska to kraj rozbrojony, ale widzę w tym skłonność do przesady. Mam się wprawdzie za wolnościowca, ale oczywistym jest dla mnie, że muszą istnieć pewne normy prawno-karne, regulujące życie społeczne na tyle, aby uniknąć anarchii w jej najgorszym wydaniu.

      Usuń
  5. Zdaje się, że pomysł Trzaskowskiego ma zwolenników i przeciwników. To chyba normalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że to normalne. Nienormalna jest reakcja Ordo Iuris...

      Usuń
  6. Jak na razie to chyba jest tak, że taka deklaracja pn. ROW nie jest dokumentem prawnie obowiązującym, czyli kto chce może ją składać, a kto nie chce nie musi i może ją najzwyczajniej "olać", a złożyć dowolną i bez żadnych dodatkowych zastrzeżeń. Jakąś jednak musi, by ten warunek "za zgodą rodziców" został wypełniony, najlepiej na piśmie dla bezpieczeństwa prowadzących.
    Oczywiście to tak lekko się pisze, tyle, że wystarczy aby ksiądz odpowiednio "zachęcił", a w zasadzie tylko takie deklaracje będą składane. Żeby było dziwniej, wydaje mi się, że zdecydowana większość rodziców treści tej deklaracji nie jest w stanie w pełni zrozumieć, ze względu na język w jakim została napisana. Co nie będzie jednak przeszkodą aby taką właśnie podpisać. :)

    Mnie pomysł się podoba, ale jak zwykle diabeł pewnie tkwi w szczegółach. Nie bardzo mi się chce wierzyć, że można to zrobić, ot tak ad hoc - do wakacji. W jakich szkołach, dla dzieci/młodzieży w jakim wieku, przez kogo prowadzonych itd.?

    PS. Morozowski w "Tak jest" zaprezentował ulotkę (?) nt. mowy nienawiści (ok. 5 min. programu). Wydaje mi się, że powinna ona być szeroko rozpropagowana wszędzie, gdzie się tylko da, w szkołach, urzędach, parafiach, ulotkach przesyłanych obywatelom pocztą itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, owa deklaracja jest jeszcze w fazie „eksperymentu”, podobnie zresztą jak i warsztaty o mowie o nienawiści. Mam wrażenie (nadzieję również), że pierwsze i tak umrze śmiercią naturalną, ale i obawy, że drugie też – wystarczy, że wszystko wróci do „normy”, a wróci ze zdwojoną siłą, a atak na te warsztaty uczyni je bezsensowne. Będą na nie chodzić tylko ci, którzy i tak są wolni od nienawiści.

      Nie zauważyłem fragmentu o tej ulotce, chyba że masz na myśli ów obrazek z wyszczególnionymi fobiami i schematem ich oddziaływania. Ten był też dostępny na łamach „Wyborczej”, ale szczegółów nie byłem w stanie rozpoznać. Na szczęście czekam już tylko na ostatni telefon o zabiegu. Wizytę przedwstępną mam za sobą ;)

      Usuń
    2. Tak, o ten obrazek mi chodziło. Tam jest i definicja mowy nienawiści i wyszczególnione fobie, i schematy ich oddziaływania, a także ogólnie zasady przeciwdziałania jak uświadamianie, spotkania "z innymi", instytucje zobowiązane do pomocy itd.

      "Będą na nie chodzić tylko ci, którzy i tak są wolni od nienawiści." I to jest w tym wszystkim najbardziej smutne. :(

      Trzymam kciuki za powodzenie operacji. I na pewno będę czekać na powrót do blogowego świata. :)

      Usuń
    3. Mario, to nie operacja, to zabieg, coś jak wyrwnie zęba tylko mniej boli. Trwa ledwie kwadrans. Cały problem w kolejkach do zabiegu i w przygotowaniach. Mam za sobą pierwszą z trzech wizyt przed zabiegiem, chodzi o badania, które mają wykluczyć komplikacje po zabiegu. Dla mnie to o tyle uciążliwe, że do Poznania mam sto kilometrów, a o hospitalizacji nie ma mowy. Jestem zdany na uprzejmość życzliwych mi ludzi, bo sam prowadzić samochodu nie mogą. Inna sprawa, że i tak mam duszę na ramieniu ;)))
      Dziękuję za „trzymanie kciuków” choć rozumiem, że to w kategorii życzeń, a nie praktyki ;)

      Usuń
    4. Tak ogólnie to w kategorii życzeń, choć, kto wie, czy gdybym wiedziała, który to jest "ten kwadrans", to może i "praktycznie" by było. :)
      Żeby tę duszę na ramieniu przytrzymać w razie czego. ;)

      Usuń
    5. Tego niestety to nawet ja nie wiem. Oni działają na mnie z Nienacka ;)

      Przypomniał mi się inny zabieg chirurgiczny. Ledwie kilka dni wcześniej czytałem o powikłaniach z powodu znieczulenia za pomocą igły w kręgosłup, a tu anestezjolog mi oznajmia, że tak właśnie będą mnie znieczulać. Chciałem się już wypisać, by cierpieć ku chwale Pana, ale mnie zbeształ ordynator. Zapewnił mnie, że po wszystkim będę się tylko śmiał. I miał rację ;)

      Usuń
  7. szczegół ,nie ma definicji tzw."mowy nienawiści"-ulotki,wykłady....?-Rada Europejska wymyśliła definicję i jest dostępna w necie
    właśnie usłyszałem ,to z ust prawnika ,który dyskutował z rzecznikiem p.Trzaskowskiego -dziennikarzem ,który zna tę definicję i już...

    OdpowiedzUsuń
  8. p.s.nie ma żadnej uniwersalnej akceptowanej definicji "wyrażeń szerzących nienawiść"-cytata
    Gospodarzowi zdrowia ....,proponuję wspólną działalność edukacyjną przeciw mowie nienawiści ,mimo różnicy poglądów -a może raczej ze względu na te różnice....
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popadasz w jakiś nieuzasadniony perfekcjonizm, jak ci pseudofilozofowie z prawicy. Czy przez fakt, że ktoś opracuje w miarę precyzyjną definicję mowy nienawiści, lub wyrażeń szerzących nienawiść cokolwiek się zmieni? Istnieje definicja tłumacząca przyciąganie ziemskie, zwykłemu śmiertelnikowi wystarczy świadomość, że z drabiny można tylko spaść, wzniesienie się w powietrze nikomu nie grozi. Tak samo jest z nienawiścią (mową, wyrażeniami). Potrzebujesz definicji, aby zrozumieć różnicę między „Idźcie w pokoju, ofiara spełniona” a „Oby was piekło pochłonęło”?

      Usuń
    2. A ja jednak czuje potrzebę przytoczenia (nie wiem czy to jest definicja i czyja, bo nikt tak tego nie określa), co Centrum Wielokulturowości opracowujące ten schemat uważa za mowę nienawiści: "Mowa nienawiści - to wszelkie formy wypowiedzi, które wzniecają, szerzą, propagują albo usprawiedliwiają lub inspirują nienawiść rasową".
      Jest napisane nienawiść rasową, ale w moim przekonaniu powinno to być rozszerzone na "nienawiść międzyludzką", ponieważ w treści "obrazka" uwzględnia się różne fobie, np. chrystianofobię czy homofobię, które niekoniecznie muszą być związane z rasami.
      Żałuję, ale nie potrafię tego obrazka tutaj (ani gdzie indziej) wkleić, co gorsze nawet nie mam jak go sobie wydrukować, a bardzo bym chciała, bo uważam, że jest wyjątkowo przystępnie i treściwie zrobiony.

      Usuń
    3. W tej definicji moje wątpliwości wzbudza określenie „wzniecają”. Jeśli bowiem zacznę krytycznie pisać o jakimś zjawisku, to czy ja już wzniecam nienawiść, skoro tak trudno przewidzieć, jak ktoś na krytykę zareaguje? A przecież nie sposób zakazać krytyki, a nawet krytykanctwa.
      Ja dziś czytam artykuły na różnych portalach i przyznam Ci w sekrecie, nie mam pojęcia, co się porobiło? W imię walki z mową nienawiści, wszyscy tą nienawiścią wręcz zioną. A już za największe kuriozum uważam stwierdzenie, że walka z mową nienawiści jest zagrożeniem dla katolicyzmu, jest jego kneblowaniem (sic!) Jedni drugim wytykają hipokryzję, przy czym nikt jeszcze nie wpadł na prosty pomysł, by zacząć od... siebie.

      Usuń
    4. Nie znałam innego określenia mowy nienawiści, więc przytoczyłam to co zobaczyłam na tym obrazku. Dzisiaj już jest mądrzejsza o definicję mowy nienawiści zamieszczoną na stronie Fundacji Batorego.

      Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak wielu mówi o mowie nienawiści, a jak przyjdzie do konkretów w dyskusji, to się wycofują, z usprawiedliwieniem, że nie ma jednej wiążącej definicji. Czyli mówimy te same słowa, a myślimy o czym innym.
      Więc od jakiejś umownej , wiążącej definicji tego zjawiska trzeba zacząć. Nawet jeśli będzie na początek uściślona tylko do niektórych najbardziej znanych przypadków.

      Pomysł może i prosty, zwłaszcza w napisaniu, tylko co z tego, jeśli niezwykle trudny w realizacji, bo od razu napotykamy na problemy - definicyjne, emocjonalne in. - uniemożliwiające porozumienie się.

      Jeśli zarzucam komuś hipokryzję, to na tym zarzucie nie powinno się kończyć, tylko od razu powinienem pokazać w sposób najbardziej obiektywny i przyjazny, na czym ta konkretna hipokryzja moim zdaniem polega.
      I vice versa - jeśli ktoś mi zarzuca hipokryzję, to powinienem żądać obiektywnego i kulturalnego przynajmniej wyjaśnienia tego zarzutu.

      Trochę taki idealizm mi tu wyszedł, no ale chyba od tego w końcu są ideały, nie? :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. W mojej ocenie to jest jednak proste. Sam, nie przepadam z pewnymi osobami, trendami, ideologiami, itp. Mam jednak świadomość tego, że każdy ma prawo być tym kim jest, o ile nie „wchodzi w drogę” innym, zarówno w sensie prawnym jak i społecznym. Bezsprzecznie mową nienawiści jest piętnowanie inności i namawianie do jej „likwidacji”. To na początek w zupełności wystarczy. Nie lubię pisowców, marzy mi się odsunięcie ich od władzy, ale nie drogą siłową i za pomocą opluwania. Mam pełne prawo wytykać im ich przywary (to dla komentarza tak łagodnie), ale nie mogę żądać, by ich golić na łyso. Mogę pisać, że wyborcy PiSu są zaślepieni, ale nie mogę im odbierać prawa głosu w wyborach. Mogę się spierać o dogmaty wiary, ale nie mogę wiernym zabronić ich uznania. Właśnie dziś czytam kolejny artykuł o tym jaki ten ateizm jest głupi, ale nie kupię sobie flinty, by autorowi odstrzelić genitalia, bo to byłby już przejaw niepohamowanej nienawiści. Co sobie pomyślę to moje, ale myślenia, nawet nienawistnego nikt mi nie zabroni. Liczy się to, co z tym zrobię, a ja akurat nie zrobię nic, nawet nie napiszę złośliwego felietonu, bo głowę zaprząta mi coś innego.

      Z tą kulturą (argumentów) to jest jednak jeden problem. Dzisiejsza „elita” polityczna i naukowa ma tu poważne niedostatki, a co dopiero szarzy obywatele.

      Nie mam pretensji o Twój idealizm, a na pewno nie zrodzi się z tego we mnie nienawiść do Ciebie ;)))

      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
  9. I w tym momencie pomyślałam, że w ramach religii lub zamiennie etyki,
    można realizować ścieżkę programową o przeciwdziałaniu złu w relacjach
    międzyludzkich, społecznych. Owszem, specjalne akcje mają też sens,
    ale praca planowa, systematyczna przynosi lepsze owoce. Osobiście uważam,
    że niezależnie od sposobu realizacji, ten wątek powinno się podjąć również
    w rodzinach - dla dobra nas wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tu niejednokrotnie postulowałem lekcje etyki jako obowiązkowe, bo zgodzę się z Tobą w ocenie takich spektakularnych akcji. Nawet jeśli ich cel jest szczytny, już wiadomo, że paradoksalnie wzniecają nienawiść pewnych środowisk. Pytanie dotyczy również problemu czasu trwania tej akcji. Nie tylko ze względu na swój światopogląd, uważam, że najmniej nadają się na to zarówno lekcje religii, jak i sama rodzina. Nie oszukujmy się, na pewnym poziomie religia kształtuje postawy wrogie wobec innych i tego nie sposób przełamać. Natomiast rodziny są tak różne , że nawet choćby więcej niż połowa miała odpowiedni stosunek do nienawiści, inne ją eskalują.

      Usuń
    2. mylisz wypowiedź prawnika z jak to nazwałeś pseudofilozofią prawicową.Prawo wymaga perfekcji -bo inaczej będzie interpretowane dla swoich potrzeb ,tak jak to zapowiedziała sędzia Kamińska w imieniu kasty...
      i nie ma to nic wspólnego z prawicą ,czy lewicą-wg. prawa wszyscy mają być równi(hehe)....
      w prawie polskim stoi , za groźby karalne,oszczerstwa,pomówienia itd się każe-po co stwarzać sytuacje ,że za mowę nienawiści będziemy uznawać TO ,co wy mówicie-a my z nią(m.n.) walczymy?To stwarza podziały,które wykorzystują politycy.
      Wręcz przeciwnie -nie potrzebuję żadnej znajomości tego typu definicji,natomiast co ma wspólnego przyciąganie ziemskie z ludzką podłością -tak daleko nie sięgam
      Jaką rolę odgrywa religia w naszym codziennym życiu najwyraźniej świadczy pogrzeb śp.Adamowicza-choć nie odważę się oceniać ilu hipokrytów będzie w kościele ...
      Ciekawi mnie natomiast ,czy jakieś konsekwencje (prawne,moralne,etyczne) poniosą aktorzy grający w spektaklu "Klątwa",którzy TYLKO na jeden dzień zaprzestali zbiórki pieniędzy na wynajęcie zabójcy Jarosława K. "zmiłuj się nad nimi choć WIEDZĄ ,co czynią?". Bo sztuka nie zna granic nawet dla mowy nienawiści? No,ale Plastusie zostały porównane ....I tu można się unieść w oparach hipokryzji w kosmos, bez znajomości definicji o przyciąganiu nienawiści do ludzi wyzbytych ze WSZELKICH granic przyzwoitości ,albo po prostu głupich.Nie dopatruję się nawet w tym żadnej ideologii ,tylko ....?

      Usuń
    3. Gwidoniuszu:

      Po to Ci podałem przykład drabiny, abyś zrozumiał, że dla nas definicja nienawiści nie musi mieć żadnego znaczenia, wystarczy zwykła, ludzka przyzwoitość, generująca intuicyjnie zrozumienie tego, czym już może być nienawiść. W niuanse niech się bawią sądy, zwykły śmiertelnik KK przy sobie nie nosi. W dodatku istnieje tu problem, pytanie: czym na nienawiść odpowiedzieć: czy na pewno nienawiścią, która zmusi Cię do zgłoszenia tego faktu organom ścigania? Żadna definicja nie zdefiniuje do końca tego, co pod pojęciem nienawiści może się kryć.
      Chyba podobnie jak Radek, nie słuchałeś wypowiedzi Kamińskiej, skoro w ten sposób wypaczasz jej wypowiedź. Mówi wyraźnie, że czym innym są jej osobiste odczucia, czym inny rozważne i sensowne działania, którym daleko do zemsty, i ona opowiada się za drugim.

      W opinii o „Klątwie” (przykro mi to stwierdzić), prezentujesz postawę człowieka, który nie chce zrozumieć podstawowej sprawy: czym innym jest działanie w realu, czym innym przedstawienie tego działania w sztuce. Oglądałeś „Ojca chrzestnego”? Główny bohater w jakimś stopniu może budzić sympatię widza (inni gangsterzy są od niego gorsi), ale jeśli uważasz, że ten film promuje gangsterstwo – to lepiej więcej filmów gangsterskich nie oglądaj. Ojciec chrzestny jest podłym gangsterem, nawet jeśli czasami ma ludzkie odruchy. Podobnie jest z „Klątwą”. Jeśli uważasz, ze ten spektakl promuje pewne działania, mało, że nie powinieneś w ogóle chodzić do teatru, to jeszcze nie powinieneś nigdy nic na temat sztuk teatralnych czytać ani słuchać.

      Usuń
    4. interpretacja słów p.Kamińskiej-podaj link,skoro słuchałeś...
      nieźle -chodzę na wszelkie możliwe sztuki,szmiry itd-i oceniam je wg. swoich kryteriów .Gospodarzu -co ja powinienem ,to ja wiem,chociażby z punktu widzenia skromnego badacza amatora ..... .Nie byłeś prawdopodobnie na tym spektaklu -proponuję iść . Podałem przykład .Zastanowić się można jedynie ,czy są pewne granice w sztuce ,których nie należy przekraczać-może wypowiedz się na temat Plastusiów-ciekawym bardzo,oglądałeś?
      Zwykły śmiertelnik nie nosi przy sobie KK,ale też nie może się tłumaczyć nieznajomością prawa-poza tym o jakich niuansach prawnych piszesz?Interpretacjach? Ziobro wyznaczył już 105 sprawiedliwych od mowy nienawiści i oni się zajmą takimi "niuansami".
      Opuściłeś się widać kulturalnie ,należałoby Ci przypomnieć, ile to książek,filmów ,sztuk teatralnych itp. było inspiracją dla różnych działań ludzkich-szlachetnych i podłych.
      Na myśl przyszedł mi J.Lennon i jego zabójca zainspirowany jego utworem z bielą w tle... .W Polsce głośny był proces autora książki ,najpierw opisał zbrodnie,później zrealizował ,podobno..,no i "Rififi"
      i już na koniec ,to raczej byłbym zgodny ze zdaniem śp.J.M.Kosseckiego,że sztuka (w tym teatralna)nie powinna być niczym i przez nikogo ograniczana.Mam tylko uprzedzenie do pewnego "artysty" ,który własne odchody pakował w puszki i te arcydzieła wystawiał do oceny ,albo zachwycał się (plus publika) nad tym ,co zmajstrował w kąciku galerii.
      Każde dzieło coś przedstawia,promuje ,zmusza do refleksji,krytyki,podziwu itd-dużo zależy też od tzw.dobrego smaku ,koneserstwa -ciekawa jest scena ,jak aktorka robi laskę ,nie ważne komu ,ale sławę zdobyła.dobranoc

      Usuń
    5. P.S Gospodarzu-www debata.olsztyn.-"sędzia Kamińska :będę szczera ja pragnę zemsty".
      Żadne osobiste odczucia ,tylko "wyinterpretowanie z Konstytucji " itd. wypowiedź ta padła na konferencji w Fundacji Batorego i nie jest wyciągnięta z tzw.kontekstu...-jest nagranie.Ktoś jednak nie oglądał tej wypowiedzi....
      Ciekawa sprawa autora "Amoku".
      gangster zabójca może budzić sympatię widza( u drugiego gangstera na pewno)
      podobną sympatię być może czuli sovieci ,gdy stawiali pomnik Judaszowi,to byli "artyści" bez granic....
      nie mogłem zasnąć ze śmiechu.

      Usuń
    6. Filmik z Kamińską ukazał się na portalach DoRzeczy i Niezależna.pl i miałem go okazję oglądać cały. Wydźwięk jej całej wypowiedzi jest zupełnie inny niż usiłują to przekazać prawicowe media, łącznie z wPolityce. Dlaczego filmiki już zniknęły, a pozostały tylko zdania wyrwane z kontekstu? Ano dlatego, że cała wypowiedź, jasna i zrozumiała nawet dla ćwierćinteligenta, nie pasuje do koncepcji tych mediów o rzekomej zemście. I tyle w temacie.

      Naprawdę żal mi widzów filmów, sztuk teatralnych i czytelników powieści, którzy fikcyjne kub metaforyczne treści przekładają na rzeczywistość. Niestety to dość powszechne zjawisko, nad którym należy ubolewać. W mojej ocenie to wynik indoktrynacji religijnej, która nakazuje fikcję Biblii brać za rzeczywistość, co ma swoje większe reperkusje. Ja rozumiem, z tego trudno się wyzwolić, ale kto nie próbuje ten... kiep. Nie żebym Cię obrażał, ale nie rozumiem. Znając nawet tylko pobieżną treść „Klątwy”, wiedząc że może Cię zniesmaczyć, mając świadomość, że to tylko gonitwa za tanią sensacją – Ty mówisz sprawdzam i idziesz zobaczyć (sic?!) Symulacja seksu oralnego na scenie Cię pociągała? Miałbym teoretycznie więcej powodów zobaczyć, ze względu na swój stosunek do Kościoła i religii, ze względu na światopogląd, a jednak nie poszedłem, będąc przekonany, że to przedstawienie o nic mnie nie wzbogaci. To tak jakbym się zmuszał do czytania harlekinów, których autentycznie nie znoszę. Animatorzy sztuki i literatury miewają różne pomysły, różne cele. Mają do tego prawo i jeśli ktoś to chce finansować, kit im w oko. Ale ja, mając się za zdrowego na umyśle, nie będę łykał wszystkiego jak ciepłe i rozgotowane kluski. Nigdy nie czytam książek przed zapoznaniem się z opisem, ani nie pójdę do teatru czy kina przed lekturą recenzji. A już na pewno nie polecę na coś, co ma wywołać tylko tanią sensację. W literaturze szukam treści, które mnie zainteresują, w sztuce tych, które są mnie w stanie pozytywnie wzruszyć. Czasami się nadziewam na gniot, bo tego nie sposób uniknąć, na szczęście niezbyt często.
      I najważniejsze. Nigdy, ale to nigdy nie mieszam fikcji literackiej, teatralnej, filmowej z rzeczywistością, nawet jeśli ktoś do tytułu doda „oparte na autentycznych faktach”. Dzięki temu też nikt nie jest w stanie obrazić moich uczuć – ha, ha, - religijnych.

      Usuń
    7. a zatem interpretujesz słowa p.Kamińskiej przeznaczone dla ćwierćinteligenta ,ja widocznie jestem na innym poziomie intelektualnym i doszukuję się głębszego sensu tej deklaracji -nie mam nic wspólnego z "prawicową" propagandą tych portali,a filmik jest dostępny w Debacie.
      Z wydarzeniami kulturalnymi w swoim środowisku mam do czynienia prawie co dzień.W m-cu biorę udział (nieraz aktywny-performance, tańce ludowe itp)w kilku imprezach kulturalno-artystycznych:ostatnio Teatr Lalek ,filharmonia,spotkania z ciekawymi ludźmi ,teraz czeka mnie wyjazd do muzeum (Gdańsk). Taki mam tryb życia ,jako w miarę wolny człowiek-z czasem pójdę być może na "Klątwę","Kler"inne produkcje mające określone przesłanie dla gawiedzi-ale tylko w celach badawczych,a nie zboczonych.
      Gospodarzu ,zachodzi bliska relacja między rzeczywistością ,a sztuką filmową ,czy teatralną i ogólnie kulturą.Ta relacja jest obustronna -od narodzin kultury-życie inspiruje sztukę ,a sztuka zmienia człowieka(np.moda)
      nie ma "autentycznych faktów)-są fakty-jeżeli ktoś pisze o "autentycznych faktach" pisze do ćwierćinteligentów
      ja ,natomiast sprawdzam pewne fakty w realu i ich związek z przesłaniami np.filmów.Zamach na Reagana inspirowane filmem "Taksówkarz"-zresztą podałem Ci kilka konkretnych przykładów -do których po prostu nie masz siły się odnieść-sugerując za to moje predyspozycje seksualne....fe.
      Badacz kultury sięga po wszystkie jej aspekty -szmira,chałtura itd.pozdrawiam

      Usuń
  10. p.s. jest istotna różnica z podejściem do pewnej kwestii-staram się nie sugerować recenzjami krytyków,a na książki patrzę z perspektywy twórczości autora i tematyki ,którą
    opisuje.Duży dystans mam natomiast do tzw.filmów dokumentalnych ,a "oparte na faktach" -to pranko mózgów i czysta socjotechnika -przykład Umberto Eco-"Imię róży","Obława" o Bielskich ,"Westerplatte" Cholewy
    z gustami się nie dyskutuje-a z Twoich rozważań wynika ,jak dużą rolę odgrywa religia w rozwoju wszelakich sztuk(kultury)i zachodzę w głowę, o co kaman- przecież dla Ciebie te mity w Biblii i religia to sens życia?Godna podziwu pasja-piszę to bez cienia ironii....nikt ,chyba nie chce obrażać Twoich uczuć-chociaż w ulotce p.Trzaskowskiego jest punkt mówiący o tzw.chrystofobii jako mowie nienawiści-hipokryzja?
    Do mnie dociera jednak-Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.Co zostało sformatyzowane przez obecnych świeckich filozofów-i jak tu żyć bez mitów biblijnych..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie chodzi o to, gdzie ten filmik jest, dla mnie znamiennym jest fakt, że zniknął z portali, w których był „promowany” dla pewnej tezy o rzekomym nawoływaniu do zemsty.

      Daleki jestem od tego, aby podważać Twoje zamiłowanie kulturą i sztuka. Ale odnosząc się do ostatniego zdania Twojego komentarza (11:32), mam wrażenie, ze preferujesz (propagujesz?) babranie się w kulturalnym gównie. Zrozum, nie jestem badaczem kultury, jestem jej konsumentem i mam zamiar konsumować to, co mi smakuje, a nie każde badziewie, które mi się podsuwa. To tak jak z pomidorami. Gdybym zjadł – zwymiotuje, nie przeszkadza mi, gdy konsumuje je ktoś na moich oczach, ale nie mam najmniejszej ochoty ani potrzeby badać sposobów ich hodowli.

      Już Ci napisałem, wiem jak na niektórych sztuka oddziałuje i nie mogę się pewnym oddziaływaniom nadziwić, bo są irracjonalne. Natomiast to, że rzeczywistość ma wpływ, jest inspiracją sztuki, jest tak oczywiste jak dwa plus dwa równa się cztery ;) Tylko to jest tak, że ta rzeczywistość w sztuce jest już nierzeczywista, bo przemielona przez twórcę.

      Tak, masz racje, religia i Kościół to moja pasja i wcale tego nie ukrywam. Traktuj wpływ religii na sztukę w czasie przeszłym, choć i dziś odciska na niej swoje piętno. Ale ja nie to miałem na myśli wspominając o religii. Chodzi mi o schemat postrzegania tego, co promuje sztuka, bo czasami jest tak, że niektórzy jej przekaz traktują jak prawdę objawioną w Biblii. Jedno i drugie jest irracjonalne.

      Tak, w ulotce jest wspomniana chrystianofobia i ja nie mam zamiaru udawać, że takiej postawy nie ma. Ale nie w tym rzecz, aby swoje fobie przekładać na nienawiść. Nikt nie ma prawa Cię zmuszać byś polubił np. homoseksualistów, ba, wg mnie masz prawo poddać ich krytyce, o ile nie będzie w tej krytyce wołania: bić pedałów!, czy przyrównywania ich do sodomistów. Podobnie ma się sprawa z Kościołem i religią. Krytykuję oba aspekty, ale nie nawołuję do zamykania kościołów, czy przymusowego leczenia wierzących, nawet jeśli to ortodoksi.

      Usuń
    2. Gospodarzu,piszesz ,że się babram w kulturalnym gównie(?),Ty natomiast jesteś tylko konsumentem ,tego co Ci smakuje...-gratuluję.Różne rzeczy smakują różnym konsumentom i ja takie sprawy badam.Pojmujesz ,jak ta nauka się nazywa-ciekawość CZŁOWIEKA -podpowiem ,że pierwszy zajmował się tym Sokrates.Ciekawi mnie również antropologia-dziś wywiad o kanibalizmie-to też "gówno"?Tak ,badam różnego rodzaju patologię,brudy ludzkie ,ale i szlachetne wzniosłe idee nie są mi obce.
      Błąd -pomidory to obecnie czysta chemia(a ta ma negatywny wpływ na mózg i nie tylko).
      Masz widać ograniczoną możliwość (to nie zarzut),korzystania z tzw.wysokiej kultury i korzystasz z MASOWYCH recenzji internetowych-w tym jesteś perfekcjonistą.Nie dziwię się zatem,że się dziwisz,jak ogromną rolę odgrywa sztuka u niektórych ludzi.Po prostu trza mieć DUSZĘ ARTYSTY.Zgadza się -"Klątwa" jest mielonką dla gawiedzi-nie ma nic wspólnego z twórczością Wyspiańskiego-popłuczyny,ale pewnym ludziom to właśnie smakuje.Podobnie z "Klerem'itd.
      Niekoniecznie,istnieje nadal sztuka sakralna-w lipcu ruszają warsztaty ikonografii-dla ludzi o innym smaku.Wśród profesorstwa katolickiego panuje przekonanie ,że sztuką sakralną powinni zajmować się ludzie wierzący-inni nie czują tego "ducha".
      Nie widzę żadnego "piętna" w cudownych wręcz osiągnięciach artystów tworzących ku chwale Boga(bogów)-choćby architektura(piramidy,bazyliki), malarstwo itd-kto obecnie może się z nimi równać-Warhol,Picasso (?)
      A kto komu ma niby zabronić ludziom wyznawać jakieś prawdy objawione, albo je wyśmiewać ,czy krytykować-Tobie nikt nie zabrania byc wyznawcą jedynej prawdy objawionej-to jest ciekawy fenomen z punktu widzenia badacza ludzkich świadomości.
      Co do standardowego przykładu( i ulubionego przez pewne środowiska) z homoseksualistami,a jeszcze lepszym antysemitami,rasistami -to koronny zabieg w dyskusji gdy zabraknie argumentów (pewnie merytorycznych) ,a wchodzimy w sferę emocji-to stara sztuczka stosowana przez Gospodarza na wzór mistrza Habermasa ,bodaj...
      a kto to jest sodomita?pederasta?(starożytna Grecja). Przede wszystkim należałoby wyjaśnić sobie znaczenie słowa "homofob"-bo nie jestem pewien ,czy znasz jego znaczenie(prawdziwe)-chętnie Cię uświadomię ,czytałem prof.Jaroszyńskiego i coś zostało-pozdrawiam serdecznie..
      "Taksowkarz"-zamachowiec-Reagan-nadal pustka?

      Usuń
    3. Przecież niczego Ci nie zabraniam, nawet ciekawości człowieka. Mnie też człowiek fascynuje, choć nie tyle w tym, co z siebie wydala, ale w tym, co tworzy, ujmując metaforycznie – tworzy ku chwale człowieczeństwa. Uwielbiam słuchać bluesy, ale prawdziwych wzruszeń dostarcza mi tylko muzyka poważna (nawet religijna). Pornografia może wywoływać jakieś tam reakcje, ale prawdziwie pięknej erotyki szukam gdzie indziej. Może i harlekiny w sobie coś mają, ale ja prawdziwie pięknej literatury będę szukał gdzie indziej. Ale tak mam ja, jest mi z tym dobrze i nie zamierzam tego zmieniać pod wpływem jakiś argumentów o konieczności poznania, bo tak twierdził Sokrates.

      Nie z masowej, a profesjonalnej recenzji, bo takie też jeszcze (na szczęście) istnieją. Może jakiś szary Kowalski piać z zachwytu, ja tam wolę oprzeć się na opinii np. Krzysztofa Vargi.

      Sztuka sakralna? Normalnie mnie zadziwiasz. Dziś współczesna, to obraz tandety, szmiry i bezguścia. Byłem ostatnio w kościele gminnym, gdzie wymieniono płaskorzeźby drogi krzyżowej. Jedno ciśnie mi się na usta: niech Bóg wybaczy artyście i mecenasom tej „sztuki”. A zobacz sobie rzeźby świętych w miejscach publicznych i nowe budowle kościelne. Jak tak można szpecić okolicę? Do dawnych dzieł kultury chrześcijańskiej nic nie mam, poza jednym drobiażdżgiem – jest monotematyczna, zarówno w treści jak i nastroju.

      Sodomitą dla kościelnych jest jednoznacznie homoseksualista i nie ja to wymyśliłem. Natomiast do znaczenia słowa homofob też nie ma żadnych wątpliwości – to człowiek, który nienawidzi homoseksualistów, co nawiasem mówiąc nie wyklucza u nienawidzącego skłonności homoseksualnych. To tak jak z antysemitami – część z nich też jest Żydami.

      Usuń
  11. od końca -homofobia -niestety nie masz racji-należy jednak wrócić do czasów Sokratesa,albo liznąć trochę łaciny,greki.Powtarzasz za nieukami .Fobia-wiadomo.Kluczem jest słowo"homo" itd,co oznacza w łacinie,a co grece-i ani jedno ,ani drugie nie oznacza homoseksualisty.Widzisz,Gospodarzu to jest przykład ,czym się różni tzw.wiedza potoczna ,od wiedzy naukowej-i w tej strefie dochodzi do kontrowersji.
    Ostatnio ,niejaki prof. Bielecki(sprawdzę) dostał 2 mln grantu na badanie tzw.antysemityzmu wtórnego-którego jest "odkrywcą". Nie znam osobiście żadnego Żyda i nie spotkałem się z antysemityzmem osobiście....obce jest mi to uczucie,wyssałem coś innego widać z mlekiem matki... .
    Współczesna sztuka sakralna- np.ikonografia -samo pisanie ikon to przeżycie zarówno artystyczne,jak i duchowe-ale Tobie to trudno zapewne pojąć ,chociaż mogę się mylić.
    Jestem przeciwnikiem wszystkich pomników,łatwo spaść z cokołu -a każda zamiana na nim -to czyste barbarzyństwo i profanacja.
    A ja cenię p.Kłopotowskiego-Varga?-obiło mi się o uszy-owszem ceniony w pewnych kręgach zbliżonych do środowiska p.Środy,Mikołejko ,Hartmana -chyba się nie mylę
    życzę zdrowia ....
    p.s.dawno temu wywiad amerykański starał się zdobyć chociażby maleńki bobek Breżniewa w celach naukowo-strategicznych.Każdy śmietnik wcześniej ,czy później staje się skarbnicą wiedzy dla naukowców,niektórzy się poświęcają i grzebią ....

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba sobie ze mnie jajeczka robisz. Przypomnij mi kiedy żył Sokrates, a kiedy słowo homofobia nabrał swego dzisiejszego znaczenia? Za Słownikiem Języka Polskiego PWN: „homofobia - silna niechęć do homoseksualistów i homoseksualizmu”. Jak mnie przeniesiesz w czasy Sokratesa, będę się zastanawiał, co on miał na myśli...

      Ja też nie znam osobiście żadnego Żyda antysemitę, ale zapewniam Cię, że tacy byli. Sprawdź kto to był Csanad Szegedi.

      Każda twórczość wywołuje u autora przeżycia artystyczne lub duchowe, ale istotne jest przede wszystkim to, aby takie uczucia wywoływała u odbiorcy. Jestem przekonany, że grafoman będzie odczuwał coś wzniosłego pisząc, czytelnik zaś będzie wyrywał włosy na głowie z rozpaczy...

      Krzysztof Varga jest cenionym krytykiem, a jego polityczne sympatie nie mają z tym nic wspólnego. Odnosi się w recenzjach do sztuki, a nie do polityki. Natomiast znam sporo polityków, którym się wydaje, że znają się na sztuce i to się kończy na tym, że im się wydaje.

      A propos Breżniewa, całe wieki, nawet do dziś są tacy, co całują relikwie z kości nieboszczyków. Kości?, nawet zasmarkane chusteczki...

      Usuń
  13. od paru lat -jeszcze nie tak dawno pisano i mówiono tzw.homofobia-teraz piszą już bez tzw. Ta wiedza jest dostępna w necie-ale Ciebie historia nie kręci .Homo-człowiek,
    homo -taki sam ,jednakowy.Fobia-wiadomo.Prof.Jaroszyński w jednym z rozdziałów książki "Nie można milczeć" wyjaśnił na czym polega zmiana znaczenia słowa homofobia.Tobie wystarcza wiedza PWN( większość idzie na skróty) -niektórzy drążą głębiej.
    Eee ,myślę sobie ,że głównie tworzyli i tworzą dla mamony -stąd mecenasi różni sponsorowali takich Aniołów ,czy Vincich ,a obecnie "elity" ,czy waadza promują Vargów,Stasiuków ,czy Twardochów- intryguje mnie Banxi(?), jego twórczość i cel przekazu-chyba sam się wypromował,a jego celowo pocięty obraz zyskał na wartości po zniszczeniu,dziwne?
    Pewnie ,że całują -tylko ja dostrzegam różnicę między mumią Lenina, a zwłokami np.Ojca Pio.

    Co chusteczek ,to pojawiły się dopiero w średniowieczu wśród arystokracji,a sam król Henryk 4 ,miał ich tylko osiem-za taki majątek niejeden pocałowałby go zapewne i w d...,haha-a "w roku 1599 ,gdy zmarła przyjaciółka Henryka 4 ,znaleziono w jej inwentarzu -pięć chustek jedwabnych ,przetykanych złotem i srebrem ,ocenionych na sto escuz".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak robisz sobie ze mnie jajeczka, insynuując, że nie nie wiem jakie jest źródłosłowie wyrażenia homofobia. Nieładnie, oj nieładnie. Za to ja Ci zwrócę uwagę na takie zjawisko jak rozwój języka, może wtedy zrozumiesz, że to źródłosłowie ma niewielkie znaczenie w mowie i piśmie. Może większe dla filologów. Taka sztuka dla sztuki.

      Dla jakiej kasy? Wielu grafomanów publikuje swoją „twórczość” za własną, i to wcale niemałą kasę. Natomiast na ekstrawagancje mogą sobie pozwolić ci, co już się na własnej twórczości dorobili.

      Ja też dostrzegam różnicę między Leninem a o. Pio. Na pierwszego jeszcze da się patrzeć, drugi przypomina oszalałego jaskiniowca, ale to tylko moja opinia o charakterze estetycznym, bo w realu było akurat na odwrót.

      A propos chusteczek. Już nie pamiętam przy jakiej okazji daje się wiernym do całowania krucyfiks. Tłumy zostawiają na nim swoją ślinę... Ostatnio wydziałem kaznodzieję, który dla swoiście pojętej higieny wycierał krzyż szmatką. Po stu pocałunkach pewnie tę szmatkę można było wykręcać jak ręcznik po praniu, ale on był wytrwały...

      Usuń
    2. Widzisz ,wiara czyni cuda -a do całowania krzyża podchodzą na ogół ludzie zdrowi na ciele i duszy....-widocznie jest to wyjątkowa szmatka poświęcona przez świętobliwego .Zresztą nie muszą całować , chcącemu nie krzywda, a może byli szczepieni...Byłeś w wojsku,albo na obozie harcerskim ,komsomolskim itd?
      Nie muszę niczego rozumieć w kwestii fałszowania i zmiany znaczeń słów.Ważne jest to dla ludzi dążących do prawdy-inni powtarzają to, co napiszą nieuki dla nieuków.
      Mam słownik Beresia(sprawdzę nazwisko) i często tam zaglądam z wielką radością,gdy czytam -co dawnymi czasy oznaczało np.słowo -kiep,albo jak "powstało" słówko biedronka.
      A propos zachowania się przy stole ,toalecie(haha),wycierania nosa (w różnych sytuacjach) to jestem na bieżąco z książką N.Eliasa "Przemiany obyczajów w cywilizacji Zachodu".Staram się zrozumieć Twoje kłopoty zdrowotne ,ale gdybyś tylko chciał skorzystać z jakiejś mojej pomocy (internetowej),to jako człowiek dobrej woli chętnie mogę być pożyteczny w jakimś sensie( nie myślę o roli idioty)
      zdrowia,zdrowia Gospodarzu...
      Ulubionym słówkiem jest również słowo tolerancja(tolere?),używane szczególnie przez postępaków (rozwój języka) i ponowocześni odróżniają już kilka ich rodzajów-bierna,aktywna ,a ostatnio dowiedziałem się o represyjnej.Dla mnie oznacza to słowo-znoszę (np.towarzystwo gejów,alkoholików -ludzi chorych-ze względu na mój strach przed zarażeniem się ,a nie raz obrzydzeniem ,bo jestem po prostu bardzo wrażliwym człowiekiem ,a dla innych -akceptuję.
      wiedziałeś-podałeś przecież przykład z PWN ,no i znasz łacinę(ja nie znam ,dlatego grzebałem w źródłach historycznych)
      Raczej nie rozwój języka (polskiego),a plugawienie i "psucie"-widać nie jeździsz środkami komunikacji-można się nasłuchać pięknej mowy ojczystej-k...a spełnia rolę przecinka ,hehe.Mnie razi ta sztuka dla sztuki-ale ostatnio w pociągu słyszałem dyskusję (nie podsłuchiwałem ,głośno mówili)naprawdę na wysokim poziomie.Dwóch wykształconych młodych ludzi(nauczyciel wiejski z Polesia i informatyk obieżyświat)dali popis prawdziwie intelektualnej pogawędki.Co istotne rozmowę prowadzili piękną polszczyzną i to bez upiększeń obcojęzycznych i naleciałości ze slangu i grypsery...hoho ja nawet pisać poprawnie już nie potrafię ,a czasami w zwykłej gadce brak mi pewnych słów,żeby nazwać pewne sprawy po imieniu.

      Usuń
    3. Sarkastycznie zapytam: a jak ze zdrowiem psychicznym u tych, co całują krzyż? Nie mam tu na myśli samego ceremoniału, chodzi mi tylko o higienę. Bo potem się dziwić, że u wierzących stuprocentowa śmiertelność. U niewierzących też jest stuprocentowa, ale przynajmniej nie zlizują cudzej śliny. Tylko nie wiem, co do tego ma wojsko lub harcerstwo? W wojsku, chwała Bogu, nie byłem, w harcerstwie i owszem, ale nie przypominam sobie, abym musiał lizać cudze menażki czy sztućce.

      Coś mi się zdaje, że na temat języka próbujesz wywołać jałową dyskusję na wzór tej, o wyższości świąt wielkanocnych nad świętami bożego narodzenia. Jesteś pewien, że katoliccy ortodoksi przestaną nienawidzić homoseksualistów, gdy zrozumieją źródłosłów? Gotowi znienawidzić człowieka (każdego), tak jak znienawidzili tęczę, znak pojednania z Bogiem. Tak między tym Bogiem a prawdą, już nienawidzą większą część ludzi i nawołują innych do naśladowania.

      Słowa „tolerancja” czepiają się ci, którzy tolerancji nie znoszą. Wynajdą setki idiotycznych niuansów, aby tylko znaczenie tego słowa wypaczyć. A ono paradoksalnie jest mniej rygorystyczne niż biblijne słowa o miłości bliźniego. Podobnie jak w kilku innych kwestiach, dla nich Jezus tu się ewidentnie pomylił.

      Ja się nie przysłuchuję kulturalnym rozmowom, ja staram się kulturalną rozmowę prowadzić. Zauważ, ze takie sformułowania jak „dupa” (pięknie pisał o niej Wańkowicz), czy „gówno”, są szczytem moich wulgaryzmów i stosuję je niezwykle rzadko.

      Usuń
    4. p.s.nie wiem, jaki jest procent wśród tych całuśników ludzi beznadziejnie chorych,ale wierzących w cuda uzdrowienia-to przemyślenie naszło mnie w trakcie łowienia ryb....

      Usuń
    5. Już służę informacją. 45 procent wierzy w zmartwychwstanie Jezusa, w zmartwychwstanie zmarłych w dniu Ostatecznym, i inne tego typu cuda wierzy... 18 procent wiernych Kościoła katolickiego w Polsce. Za KAI.

      Usuń
  14. chcesz mi narzucić(nikt mnie nie zmusza),żebym wszedł w sferę dyskusji wg.wskazówek Habermasa(?)-rzeczywiście do niczego nie prowadzi-ale były szanse na konstrukt.
    Z tej notki odniosę się tylko do słowa "dupa"-oczywiście w słowniku prof.Borysia(sprawdziłem).Na resztę aż boję się odpowiadać-bo to bylo wałkowane mln razy."Gówno" zostawię na późniejszą rozprawkę-czy warto?Chociaż na temat "gie" popełnił książkę pewien ruski pisarz -miał temat najbardziej ludzki-o szczegółach nie piszę ,będąc tolerancyjnym na niektóre ludzkie zboczenia i choroby.dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  15. Oni, z Ordo Iuris, nie potrafią już nie nienawistnie żyć. tym się karmią, stąd ów sprzeciw, by poumieraliby w przyjaznej atmosferze.

    OdpowiedzUsuń