poniedziałek, 7 stycznia 2019

Mentalność krzyża


  Znalazłem dość ciekawą opinię o rodzajach mentalności, którą mam się zamiar podzielić. Pierwsza, tak zwana mentalność Hollywood, opiera się na pogoni za przyjemnością a prowadzi do strasznego cierpienia, druga, mentalność krzyża polega na akceptacji cierpienia i ma prowadzić do głębokiego szczęścia. Ja tu polecam się skupić na przymiotnikach, ale tak naprawdę chodzi w tym o coś, co hipotetycznie uznaje się za życie po życiu, przy czym przez te przymiotniki jest jawnie przejaskrawione. Bo ja zapytam kontrowersyjnie: czy ci od Hollywood gonią za przyjemnością, czy za szczęściem? Zapytam też, czy ci od krzyża nie chcą tego samego, choć dopiero po cierpiętniczym życiu?

  Właściwie nic mnie nie obchodzi kto jakie chce mieć życie na ziemi. Ja bym tym od krzyża nawet uchylił nieba, aby z niego na potęgę wysypało się to cierpienie (dobrze, że nie mam takiej możliwości). Ja tylko nie rozumiem, dlaczego oni takim pragnieniem chcą koniecznie zarazić tych od Hollywood? Ktoś powie, że przesadzam, ale tym razem będę się upierał, co mi zresztą zawsze dość łatwo przychodzi. Tu mam ułatwione zadanie z powodu projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Ktoś powie, że dziś nie ma już o czym mówić, bo przecież premier Morawiecki, wielki łaskawca, spowodował, że projekt poszedł do kosza. Nic podobnego – został skierowany do projektantów w celu wprowadzenia pewnych poprawek. Oficjalnie do autorstwa przyznała się pani wiceminister E. Bojanowska, a jak się po cichu mówi, również skrajnie konserwatywne skrzydło Kościoła katolickiego – Ordo Iuris. Oba podmioty nie wróżą niczego dobrego, raczej większe cierpienie w rodzinach, co tak ładnie (czytaj: ewidentnie) wpisuje się w mentalność krzyża.

  Pani Bojanowska stwierdziła, że jej przyświecała troska o rodzinę i powiem, że ja jej wierzę. Problem w tym, że to nie jest troska o ofiary przemocy w rodzinie, a troska o dobre imię rodziny, dlatego zmieniono przemoc w rodzinie na przemoc domową. Niby to samo, ale jakże lepiej brzmi, o przemocy nie mówi się już w kontekście rodziny, bo rodzina to rzecz święta. O tym jak ważny jest ten kontekst niech świadczy stwierdzenie samej Bojanowskiej – doktor socjolog (za premierem Morawieckim), że przemoc istnieje przede wszystkim w konkubinatach, czyli w związkach nieformalnych. Ja sam w taką narrację uwierzyłem, mimo że mój ateizm zaleca najwyższą ostrożność w wiarę w cokolwiek, co jest nienamacalne lub niesprawdzalne. Prawda jest bowiem daleko różna od tej narracji Morawieckiego i Bojanowskiej. To pięćdziesiąt procent ofiar przemocy w rodzinie pochodzi z formalnych związków małżeńskich (w tym sakramentalnych) a tylko czternaście procent z konkubinatów. To jeszcze gorzej wygląda od strony sprawców przemocy. Osiemdziesiąt procent to sprawcy  z rodzin formalnych, a dziesięć procent ze związków nieformalnych. Oczywiści, aby być rzetelnym należałoby wziąć poprawkę na ilość małżeństw formalnych do konkubinatów. Tych drugich jest bez wątpienia mniej, co nie zmienia faktu, że w formalnych związkach przemoc sadystów i cierpienie ofiar ma się dobrze i jest porównywalna procentowo z konkubinatami.

  Pominę już kompletny odlot autorów projektu, dla których pierwsze manto nie jest przemocą, pominę też idiotyczny pomysł, aby niebiska karta była zakładana na wniosek pokrzywdzonej, ja chciałbym się zastanowić nad tym, czy przemoc, przez to że nazwana domową mniej boli, oraz dlaczego konkubinaty w żadnym razie za rodzinę nie mogą uchodzić? Skoro bowiem już samo określenia „małżeństwo” i „konkubinat” definitywnie rozstrzyga z jakim związkiem dwojga ludzi mamy formalnie do czynienia, o co biega z tą rodziną? Dla mnie nie ulega wątpliwości, że pewne środowiska tkwią  m e n t a l n i e   w epoce wiktoriańskiej, czyli w okresie, gdy hipokryzja i pruderia kwitły w najlepsze. W naszej, polskiej kulturze, sarkastycznie nazwano taką mentalność – dulszczyzną, i choć dla młodych jest to pojęcie wręcz archaiczne, ona wciąż ma się dobrze. Na zewnątrz rodzina to rzecz święta, brudy istnieją tylko w „zaciszu” domowym, choć to wciąż ci sami ludzie. Cały problem w tym, że gdyby się tej hipokryzji pozbyć, nie za bardzo sensownym byłoby mówić o zagrożeniu dla rodziny ze strony zgniłego Zachodu, tego o mentalności Hollywood. Dla Kościoła w Polsce ważniejsza jest mentalność krzyża, która uzasadnia Jego istnienie, więc nieś swój krzyż maltretowana, bita i poniewierana kobieto w tym „zaciszu” domowym. Ku chwale Pana...



123 komentarze:

  1. Rodzina czyli pobłogosławiona w kościele, więc tam można z każdej podłości się wyspowiadać i od nowa grzeszyć, wszak człek słaby jest...a konkubinat to jakby anarchia i jak to kontrolować?
    A czy tylko te dwie mentalności tam wymienili?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewien, czy tu o kontrolowanie chodzi. Bardziej skłaniam się ku temu, że owieczki nie chcą ślubu sakramentalnego, co prowadzi do sekularyzacji. Ślub sakramentalny to chrzty, Komunie, Bierzmowania, kolejne śluby i katolicki pogrzeb.

      Były tylko dwie kategorie mentalności (wiktoriańską dodałem już sam). Dla Kościoła taka dwubiegunowa klasyfikacja w zupełności wystarczy. Praktycznie wszystko, co przyjemne w życiu na ziemi jest grzeszne. No może z wyjątkiem seksu w uświęconym związku małżeńskim, pod warunkiem, że z zamiarem prokreacji. Zauważ, że nawet radosne święta ma poprzedzać długa asceza. Ale i ta radość jest tylko wtedy dobra, jeśli skupia się na Bogu i miłości w rodzinie.

      Pozdrawiam pięknie.

      Usuń
    2. Kontrolować w sensie: narzucać pewne zachowania i zbierać fundusze, nawet kolędowanie po domach temu służy.

      Usuń
    3. Ja bym to nazwał kontrolowanym wpływem na postawy wiernych ;) Ale o takie szczegóły z Tobą nie będę się spierał. Jestem wyjątkowo ugodowy ;)

      Usuń
    4. idea chwilowej lub nawet nieco dłuższej deprywacji pewnych przyjemności wcale nie jest głupia, ale to co chrześcijaństwo zrobiło z tą ideą, jak ją wypoczwarzyło, faktycznie przekracza granicę ludzkiego pojmowania...
      p.jzns :)...

      Usuń
    5. Piotzre:

      Bądźmy szczerzy, do tego nie trzeba dorabiać żadnej idei. Nie sposób normalnie funkcjonować cały czas i bez przerwy w stanie pełnej ekstazy.

      Usuń
    6. ojtam-ojtam... "idea" bynajmniej nie w jakimś "grubym", sjerjoznym znaczeniu...

      Usuń
  2. dużo zgnilizny przychodzi z Zachodu od wieków.Niektóre choroby-marksizm,protestantyzm,wojny, a co za tym idzie wszelakie inne okropieństwa,obecnie upadek chrześcijaństwa i narzucanie multikulti .To się zwie "rozwój cywilizacyjny".Prosto-upadek cywilizacji białego człowieka.W Anglii katolicy byli tępieni od średniowiecza, obecnie jest ich ok.9%(w tym Polacy?). Król angielski nie ma prawa pojąć katoliczki ,a głosy katolików guzik się liczyły.U kogo zatem tyle hipokryzji w Albionie-tak,tak to sprawka sekt protestanckich i anglikanów ,marksistów i innych innowierców.Kościół musi się oczyścić z plew i pora ta nadchodzi...., ludzie dobrej woli też na ten moment czekają-a ryba psuje się od łba(Watykan). Odróżniam antykościelność od antyreligijności ,jeszcze.Darz bór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby na to nie patrzeć, ten Zachód zaczął gnić, gdy był jeszcze chrześcijański. Gdyby było dobrze, wciąż by trwał tam jak u nas, a może i mocniej. Ale skoro dotknąłeś problemu zgnilizny, może mi przybliżysz, co przez to rozumiesz, bez uciekania się do rozłamów doktrynalnych w Kościele?

      Usuń
  3. Zachód zaczął się psuć ,gdy przestawał być katolicki.Skrót-reformacja -wojny religijne-rewolucje ang. a przede wszystkim francuska -marksizm ,który aż do dzisiaj mutuje.Celowo piszę katolicka ,a nie chrześcijańska(prawosławie,leninizm= przebóstwianie, plus sekty protestanckie i tzw.judeo-chrześcijanizm). Powolny upadek cywilizacji łacińskiej(nie mylić z CHRZEŚCIJAŃSTWEM ) .Bardziej związaną z kulturą ,nauką,filozofią ,językiem nie z religią -od czasów starożytnych.Narodziny antykultury.
    Etapy:
    -epoka przedkulturowa
    -kultura przedchrześcijańska
    -kultura chrześcijańska
    -kultura antychrześcijańska
    -konflikty nowożytności(m.in.sprzeczne oblicza renesansu-wielka sztuka,mecenat i walka o prawa człowieka,,reformacja-konflikt o wolną wolę,schizma anglikańska,konflikty o absolutyzm,o źródła moralności,o racjonalność,o postęp,o wyzysk,o szkolnictwo itd.
    wreszcie narodziny i historia antykultury:
    -prehistoria marksizmu
    -marksizm klasyczny-utopia realna
    -marksizm psychoanalityczny
    -marksizm semantyczny
    -eurokomunizm
    -marksizm magiczny
    itd,itd
    jeśli opanuję choć w podstawowym stopniu tę wiedzę być może dam radę dyskutować z neomarksistami różnych maści i koloru , zrozumieć ich mentalność ,wartości i sens życia.Żyjemy wszak RAZEM w świecie wartości CHRZEŚCIJAŃSKICH ,jeszcze.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz przypomnę: gdyby chrześcijaństwo, rozumiane jako katolicyzm, było super, nigdy do rozłamów by nie doszło. Ba!, nigdy by nie doszło do powstania ideologii przeciwnych chrześcijaństwu.
      Ale ja nie o to pytałem, mnie ciągle chodzi o rzekomą zgniliznę moralną Zachodu. Jak ona konkretne się objawia?

      Pozwolę sobie z Tobą się nie zgodzić, żyjemy już nie tylko w kulturze chrześcijańskiej. I całe szczęście.

      Usuń
    2. Na szczęście czyje i kogo?Jestem częściowo zwolennikiem teorii F.Konecznego i jego prac na temat cywilizacji.Mieszanie kultur(cywilizacji ) prowadzi do konfliktów-mniejszość stawia coraz większe wymagania i to najczęściej w sferze religijnej albo ideologicznej-inaczej mniejszość chce rządzić większością .Jak to się robi dzisiaj -widać np.we Francji.Wskazówki dla neomarksistów podał Marcuse ,a jak to się robi napisał Gramsci-i wykluł się Spinnelli i jego manifest -to są fakty.Mniejszości wykorzystywane obecnie ,proszę -homoseksualiści np.To są świetnie opracowane strategie przez spadkobierców szkoły frankfurckiej( w USA-po wojnie Europa). Jezus stworzył religię uniwersalną ,która obecnie przeżywa upadek ,a wraz z tym następuje upadek moralny zwany przez neomarksistów np.postępem cywilizacyjnym.Przykład zgnilizny zachodu-próba założenia legalnej partii pedofilskiej w Holandii.Aborcja na życzenie itd.
      Ogólnie rzecz biorąc zgniliznę moralną niesie ideologia Marksa,Lenina ,a obecnie Spinellego.W Polsce "róbta co chceta"-najlepiej w błocie.Jakby Gospodarz nie wiedział,hehe. Nie używam celowo słów -grzech,zboczenie,schizofrenia moralna,eugenika itd.
      przykłady zgnilizny moralnej w historii Europy Zach.?Jaką i czyją moralność reprezentowali rewolucjoniści zachodni,naziści,hitlerowcy?katolicką? obozy koncentracyjne zbudowali neopoganie ,gdzie tępili ludzi różnych religii, a komuna obozowa i kryminaliści rządzili.Alles dla dobra ludzkości...
      W każdej religii dochodzi do rozłamów-i często chodzi o interesy, władzę i przywileje jednostek (kapłanów,władców),albo elit.Motłoch ma wierzyć w to, co każe władca.
      Żyjemy nadal w kulturze chrześcijańskiej( a precyzyniej w ŁACIŃSKIEJ),od starożytności Europa była głównie pod wpływami łacinników i częściowo hellenizmu.
      Zachodzi ogromna DYFUZJA kulturowa innych cywilizacji(obecnie sporo Azjatów)-ale w Polska jako wybitnie kraj tolerancyjny wychodziła na tej wymianie korzystnie-np.tzw.tradycje sarmackie.Obecnie konfliktowi mogą być Ukraińcy ,którzy będą się domagać równouprawnienia pod względem religijnym(budowa świątyń),chociaż są i tak uprzywilejowaną nacją w Polsce.darz bór.
      masz pełne prawo się nie zgadzać,tak ja nie zgadzam się w istnienie ateistów-żyjemy nadal w świecie wartości chrześcijańskich.I całe szczęście.

      Usuń

    3. Ale ja nie pytam o historię zgnilizny moralnej Zachodu, ani o żadne teorie peudonaukowe na temat tego skąd się wzięła. W kręgu mojego zainteresowania są konkretne zachowania ludzi (owa współczesna zgnilizna moralna) Zachodu. Jeszcze bardziej precyzyjnie: w czym jest gorsze zachowanie ludzi Zachodu od naszego, że tak bardzo nas nim straszą?

      Jeśli mówisz o kulturze łacińskiej, to ja się do pewnego stopnia z Tobą zgodzę (była tez kultura pogańska, którą dokładnie wytępiono). Natomiast „osiągnięcia” kultury chrześcijańskiej są nadmiernie rozdmuchane, prędzej jej do miana hamulcowego w rozwoju naukowo-socjalnym.

      Usuń
    4. nie znasz źródeł mojej wiedzy,a piszesz ,że to teorie pseudonaukowe.Nie dziwię się, ani nie potępiam Twojej niewiedzy.Wręcz przeciwnie mogę udostępnić materiały ,jeśli taka wola.(Jestem przekonany,że odmówisz).Podaj raczej ,którą teorię uważasz za pseudonaukową-a może raczej za utopijną?Jestem tolerancyjnym człowiekiem -kosztowało mnie to sporo wysiłku intelektualnego,cierpliwości i pokory, jak mało wiem i rozumiem.Poza tym zadajesz ciągle pytania, na które myślę ,że nie znasz odpowiedzi -odpowiadam więc co wiem -a tu zarzut o pseudonauce.Podaję nazwiska autorów-mogę podać tytuły ich prac?
      Co to znaczy GORSZE OD NASZEGO. Używasz liczby mnogiej ,a przecież reprezentujesz niewielką grupę ludzi o takich poglądach ,ja mam inne przekonania i innych nauczycieli . Jestem, żeby poznać mentalność ateisty- który zna i pisze o mentalności krzyża więcej ,niż niejeden pseudokatolik o tym słyszał.
      Straszą -a dlaczego nie brzydzą,albo śmieszą,hehe.Doprawdy, niektórych gorszy Eskimos,który oddaje swoją żonę zmarzniętemu księdzu,( ratując mu życie)-a innych cieszy ,że klecha przeżył i dalej spowiada.LEGALNA PARTIA PEDOFILSKA W Holandii-przykład.Zgnilizna moralna najwyższej miary. Holandia- przypadki kazirodztwa(w Polsce też pewien prof. ten proceder propagował,w niektórych religiach dozwolony)-mit?. Konkretne zachowania ludzi -zgnilizna moralna -występują w każdym społeczeństwie-tylko w niektórych jest akceptowana albo całkowicie legalna.Takie zachowania zna przeciętny gimnazjalista korzystający z internetu.
      Finansowanie neonazistowskiej partii przez rząd NRF-ok.400 tys.? widzę sporo zgnilizny moralnej w państwach o ustroju ateistycznym -prawie wszystkie upadły.(ZSRR,Albania-inne religie ,ta sama ideologia -wzorce przeflancowane z moralnego zachodu).


      Zapytam-co to znaczy hamulcowy w rozwoju naukowo-socjalnym?(chodzi o postęp?)
      Kto "rozdmuchał" nadmiernie osiągnięcia kultury chrześcijańskiej?-do dziś istnieją materialne i duchowe dowody tej cywilizacji-Gospodarzu bujasz.Raczej kto niszczył,profanował i fałszował.
      Dokładnie jednak nie wytępiono -historyk religii J.A,Dulaure opisuje o kulcie Fallusa wśród chrześcijan ,o fascinum albo fesnes św.Guerlichona,św.Gulgnoie,o kulcie Fallusa u chrześcijan 18 wieku,o święcie głupców i subdiakonów,o procesjach złożonych z osób w koszuli albo całkiem nagich itd.Książka tego badacza została wydana Polsce niedawno-Dulaure jest kontynuatorem prekursorskich dzieł takich autorów jak D.Hume,F.Lafitau,Ch.de Brosses,N.A.Boulanger,C.F.Volney,Ch.Dupuis,a więc twórców nowej nauki 18 wieku,jaką była naturalna historia religii.Mnie szczególnie zainteresował drażliwy temat związków religii(CHRZEŚCIJAŃSKIEJ) z erotyzmem.Niektóre najbardziej pikantne szczegóły autor zaczerpnął z kościelnych i świeckich kronikarzy,ale podał w przypisach po łacinie-widać chodziło mu o czytelnika wykształconego-a w których szkołach uczą teraz łaciny?Kiedyś był to język ogólnoeuropejski.... dobranoc.

      Usuń
    5. Przykro to stwierdzić, bo mimo sprawnego poruszania się po fachowej literaturze, tak naprawdę karmisz się mitami, gorzej, te mity powielasz.
      Zacznijmy od prof. Hartmana. Faktem jest, że miewa bardziej niż oryginalne pomysły, ale on nie propagował kazirodztwa, on chciał podjąć o kazirodztwie dyskusję. Różnica jest więc kolosalna. To tak jakbyś mnie uznał, za sprawą popełnienia krytycznych felietonów o Kościele, za apostoła religii katolickiej.
      Podobnie jest ze Stowarzyszeniem MARTIN w Holandii. Władze tego kraju nie mogą go zdelegalizować gdyż: to Stowarzyszenie nie agituje na rzecz pedofilii i nie rozpowszechnia pornografii dziecięcej, chce tylko o pedofilii dyskutować, więc w żadnym przypadku nie narusza prawa holenderskiego. A jest o czym mówić skoro w wielu krajach, najczęściej muzułmańskich, stosunki seksualne z dziećmi są legalne. Na dobrą sprawę nawet w Polsce można by utworzyć takie stowarzyszenie i to złożone z samych pedofilów, w tym również z kleru...

      Wydaje mi się, że postawiłem dość proste pytanie, ale nie oceniam Cię negatywnie za to, że nie potrafisz na nie odpowiedzieć. Tak między Bogiem a prawdą, teza o zgniliźnie moralnej Zachodu jest bez pokrycia i uzasadnienia. Można ją oprzeć tylko na jednym aspekcie – odchodzenie od chrześcijaństwa i Kościoła, tak jakby niewiara i brak poddaństwa wobec tej instytucji było niemoralne. A to dowodzi jak bardzo obecne Kościoły pogubiły się w swojej ideologii i moralności.

      Rozbawiłeś mnie tymi „duchowymi dowodami” ;))) Chrześcijaństwo było i jest do tej pory „hamulcowym” w wielu dziedzinach nauki, że wymienię astronomię, medycynę czy biologię. Największą rolę we współczesnym świecie odgrywa tu kreacjonizm, który podważa nawet archeologię. Moje zastrzeżenia, związane z nadmiernym idealizowaniem zdobyczy kulturalnych chrześcijaństwa mają podłoże estetyczne (to kwestia indywidualna) Możemy mówić o rozwoju kultury i sztuki, cały problem w tym, że jest to sztuka stricte religijna, ciężka, przytłaczająca i jednotematyczna. Dopiero renesans coś w tym temacie zmienia, przy czym do dziś chrześcijanizm ma się za cenzora, stojącego na straży poprawności tej sztuki (sic!) Nie przeszkadza mu tandeta
      odpustowych dewocjonali, ale ma już problem z elektryczną gitarą. Można mówić o pięknych budowlach kościołów i zamków chrześcijańskich władców, dużo mniej o budowlach świeckich, za to dziś szpeci się krajobraz Polski maszkarami nowoczesnych kościołów, a jeszcze bardziej pomnikami.

      I już na koniec – neofaszyzm ma się w Polsce, jeśli nie tak samo dobrze jak w Niemczech, czy we Włoszech, to na pewno lepiej. Może liczyć na poparcie rządu i Kościoła.

      Usuń
    6. Ja się jednak wtrącę...
      Jeżeli Hartman zaczyna "dyskusję" o kazirodztwie od stwierdzenia, że jedyne powody argumentujące sprzeciw wobec ich uznania są natury religijnej i obyczajowej i on poza tym nic złego nie widzi, to nie jest zaczęcie dyskusji, zupełnie nikomu zresztą do szczęścia niepotrzebnej tylko jakaś manifestacja poglądów. Pan Hartman swoje wywody zamknął nader sprytnie oświadczając że on w zasadzie to nie jest zwolennikiem zalegalizowania tych związków (przeciwnikiem jak wynikało też nie jest :)) - i na ten haczyk pan Asmo dał się złapać jak młoda płotka. A taki niby z niego specjalista, jeśli chodzi o czytanie między wierszami w kościelnych kazaniach...


      Druga sprawa, obawiam się że Gwidoneuszowi nie chodzi o żadne stowarzyszenie Martin, tylko Partij voor Naastenliefde, działającą 4 lata w Holandii i domagającą się zniesienia granicy wiekowej inicjacji seksualnej (sic!), zalegalizowania zoofilii i obniżenia wieku dozwolonego do pełnienia zawodu prostytutki i aktorki porno do 16 lat. I cztery lata ta partia z tymi postulatami była legalna, a jeżeli pierwszy postulat nie jest próbą legalizacji pedofilii, to już nie wiem co nią jest...

      Usuń
    7. Radku:

      To, że „w zasadzie nie jest przeciwnikiem zalegalizowania tych związków” dorobiłeś już sam, więc kto tu kogo chce złapać na haczyk? Jeśli ja się np. nie wypowiadam negatywnie o prostytucji, to też uznasz, że jestem jej zwolennikiem?

      Niech będzie, że chodzi o Partij voor Naastenliefde. Ja nie przeczę, taka parta była, tylko już chociażby na fakt jej zdelegalizowania, czy można dziś mówić, że w Holendi toleruje się pedofilię i zoofilię? Przypomnę, jeszcze nie tak dawno w Polsce zaistniała Partia Przyjaciół Piwa (sama się rozpadła i nikt jej nie musiał delegalizować). Czy na tej podstawie powiesz, że wszyscy Polacy tolerują alkoholizm, choć tu akurat proporcje bardziej na to wskazują. Nie oszukujmy się, zwolenników pedofilii i nawet zoofilii nie brakuje nigdzie, nawet w tak chrześcijańskim kraju jak Polska. Problem więc nie w tym, gdzie tacy ludzie żyją, a w prawie, które dopuszcza tworzenie takich dziwolągów, przynajmniej na jakiś czas. Tym samym nie jest to problem moralny (choć jest z innych względów), ile problem prawny.

      Usuń
    8. I jeszcze.
      Musiałem poczytać coś na temat tej PNVD. Okazuje się, że partię zarejestrowały, i tu uwaga, trzy osoby (słownie trzy!). Tyle w prawie holenderskim wystarczy do rejestracji partii. Czytam jeszcze: „W uzasadnieniu napisano, iż prawo do tworzenia partii i wysuwania postulatów jest podstawowym prawem demokracji, zaś moralne wątpliwości nie mogą stanowić przesłanki do delegalizacji”. Temat godny rozwinięcia, szczególnie w odniesieniu do polskiego prawodawstwa.

      Usuń
    9. Ale co z tego, że trzy? Czy zasadne jest, że partia "miłośników małych dziewczynek" działa 4 lata, aż do rozwiązania jej z powodu protestów publicznych, bo ktoś się dopatrzył ich programu? Zresztą założyciel działa nadal nieformalnie, wcale się ze swoimi upodobaniami nie kryjąc, można sobie nawet jego pyszczydło w necie obejrzeć.

      https://marthijn.nl/n/


      Ale może dla Ciebie to normalne, wkońcuś liberał całą gębą.

      Usuń
    10. Dalej poruszasz się li tylko w kwestiach prawnych. Ta liczba trzy jest o tyle ważna, że ponad 80 proc. ludności holenderskiej wyraziło jawny sprzeciw wobec istnienia tej partii. Nie znam przyczyn rozwiązania tej partii, ale to nie jest istotne, a cztery lata to wcale nie jest długo biorąc pod uwagę chociażby przypadek waliki o aborcję, lub z aborcją, w państwie Polskim.

      Liberalizm zakłada możliwość funkcjonowania skrajnie różnych poglądów moralnych. Nawiasem mówiąc nie widzę sposobu zabronienia komuś posiadania nawet durnych poglądów. Ale tylko poglądów, o czym zdajesz się zapominać. W Polsce istnieje prawny zakaz propagowania faszyzmu, nazizmu czy komunizmu. A mimo to partie i stowarzyszenia neofaszystowskie, czy neonazistowskie powstały. Dodam, że za rządów liberalnych. A jaki problem teraz z ich delegalizacją, kiedy okazało się do czego tak naprawdę dążą? Ba, o ile pamiętam, sam optujesz za neofaszystami z ONR, choć wobec nich jest ogólny sprzeciw społeczny.

      Usuń
    11. A na księżycu biją marsjan.

      Usuń
    12. na postawione "proste pytanie" nie ma odpowiedzi -bo zostało tak postawione,prawdopodobnie celowo-żeby się pobawić w słownego pingponga .Ciekawe-Kopernik nie był kapłanem.?Kreacjonizm?To teoria jedna z wielu-i na ogół ateiści w nią wierzą-o ile potrafią wierzyć w cokolwiek ,oprócz swoich wyobrażeń.
      Cóż niewiedzę można najłatwiej zbyć śmiechem ,albo "nienaukowością",
      Proszę o podanie następnych mitów ,które powielam.Doprawdy ,nie moja to przypadłość ,że podając fachową literaturę ,miałbym jeszcze tłumaczyć co autor ma na myśli.To urąga Twojej inteligencji.
      prawo zezwala na patologię w imię tzw.demokracji-tak jakby ta demokracja była jakąś świętością,-a wg.najwybitniejszych pogańskich i chrześcijańskich filozofów,to najbardziej szkodliwy ustrój.
      Wystarczy sprawdzić w necie(bo w nie fachowej literaturze,tam raczej nie ma komentarzy)-co to jest zgnilizna moralna dla ludzi ,którzy posiadają jakąkolwiek moralność-ja nie wiem, w jakie wartości moralne wierzą ateiści.
      Napiszę -antysemityzm powstał na Zachodzie i przywędrował na ziemie polskie z kilkowiekowym opóźnieniem.Władcy przygarnęli wygnanych z całej Europy Żydów-brak tolerancji ,upadek moralny ,czy racja stanu.
      Ideologia marksistowska ,faszystowska -Zachód.
      Partię zarejestrowano,ALE tylko 3 osoby-a to demokracja jest!. tylko za tymi trzema stało potężne lobby-politycy,biznesmeni,duchowni i wiele wpływowych osobistości w Beneluksie- tam w strachu żyje część starców ,bo nie mogą okazywać swojego "zmęczenia życiem" itd,itd. Otóż to-Holandia to nie Polska ! i całe szczęście-dziękuję za demokrację,gdzie ZBOCZENIE jest legalizowane-pisałem o tym.Tu pełna zgoda -czas na zmianę postkomunistycznej KONSTYTUCJI i zmianę prawodawstwa .Nie wiem ,czy istnieje tzw .moralność uniwersalna dla wierzących i niewierzących ludzi-wtedy łatwiej byłoby określić-co i jak (zgodnie) rozumiemy -zgnilizna moralna zachodu-ale to przecież pojęcie marginalnego znaczenia dla nihilistów.(?)


      Usuń
    13. Gwidoniuszu:


      Spróbuję to poukładać po swojemu.

      Kopernik, niczego mu nie ujmując, nie był pierwszym, który opowiadał się za heliocentryzmem. Jak to mówią, już starożytni Grecy..., tylko chrześcijaństwu ta koncepcja nie opowiadała. Jeszcze w 1600 roku, czyli ponad pół wieku po wydrukowaniu dzieła Kopernika, niejaki G. Bruno spłonął na stosie za propagowanie tego dzieła. Tak Kościół katolicki postępował z naukowcami.

      Demokracja – póki co, nie wymyślono nic lepszego. Nawet współcześni monarchowie oddali jej władzę, godząc się li tylko na funkcje reprezentacyjne. Owszem, zdarzają się jeszcze niedobitki tęskniące za monarchią absolutną, tylko gdzie tych monarchów z krwi i kości znaleźć? Pozostaje autokratyzm, a sam uznałeś, że największe zło to Hitler i Stalin – prawdziwi autokraci.

      Nie pisz, że antysemityzm powstał na Zachodzie. Antysemityzm zrodził się w chrześcijaństwie i został doprowadzony do szaleństwa. Zgadnij przez kogo? Zmów pojawiają się nazwiska Hitler i Stalin. Pierwszy wychowywany na katolika, drugi na wzór Wschodniego satrapy.

      Faszyzm zrodził się we Włoszech i zyskał aprobatę Watykanu w zamian za państewko, które dziś ingeruje w wewnętrzne sprawy podobno niezależnego państwa, jakim jest Polska. Marksizm sam w sobie nie był taki zły, problem w tym, co z nim zrobił Lenin i Stalin – ludzie Wschodu.

      Ty dziękujesz demokracji, a ja dziękuję za Kościół, który broni i chroni pedofilów.

      Raczej nie licz na uniwersalną moralność. To tak jak z opinią. Gdzie dwóch „człowieków” tam dwie różne. Nie wiem jak Ty, ale mnie ta różnorodność zachwyca. Świat byłby strasznie nudny, gdyby wszyscy we wszystkim się zgadzali ;)))

      Usuń

    14. Radku:

      Przecież to Twoja ulubiona argumentacja ;)))

      Usuń
    15. Gospodarzu:nie chodzi ,kto był pierwszy -chodzi KIM był Kopernik.Naukowcami średniowiecza byli chrześcijanie-łacinnicy ,na ogół -mieli dostęp do archiwów. Inne były powody skarania Bruno ,nie naukowe . Interesujący był także zakaz Kościoła dla rozpowszechniania dzieł Kopernika.Przytaczasz wersje protestanckie(inna "szkoła historii" hehe)-te fakty opisał na podstawie dokumentów archiwalnych Watykanu ,niejaki Konik(?) w swojej pracy o inkwizycji z innego punktu widzenia.Wymieniłeś jednego Bruno -a gdzie reszta tych prześladowanych naukowców-trzeba znaleźć w wiki?Jeżeli podasz więcej spalonych przez Kościół naukowców -to się odniosę ,ale może Cię to znudzić,a ja nie mogę spać.
      Żydów z Zachodu wygnali władcy i królowie ,którzy byli chrześcijanami (racja stanu i wiele innych powodów),a królowie polscy ich przygarnęli-młodsi bracia w wierze chrześcijańskiej-i też ze względu na racje stanu.Tak się pozbyto Judeo-Espanoles z Hiszpanii w 15 w.itd,później z Anglii i pooszło na Wschód.Powiedziałbym ,że pierwszymi antysemitami byli Egipcjanie,Babilończycy,Assyryjczycy-i być może sami Żydzi-oni też dla racji stanu-to naród wybrany ,wie co robić w każdej dobie historii.
      Tak,każda demokracja od chwili ,kiedy ją wymyślono z czasem się degeneruje i prowadzi do buntu motłochu,nad którym panują elity ,albo charyzmatyczny wódz(np.wyznawca poganizmu Adolf)i nastaje dyktatura i tak w koło Macieju- .Stalin ,to super gracz -poradził sobie i wykorzystał Żydów na wiele sposobów-jednym dawał przywileje i przywiózł do Polski ,innych dopuścił do władzy i organizowania łagrów -a głównego bohatera Trockiego kazał zarżnąć itd. bo mu bruździł.Ludzie Wschodu -zawodowi rewolucjoniści za pieniądze Eskimosów z Zachodu spełnili oczekiwania i eksperymentalnie zaszczepili marksizm w Rosji. W Polsce ukazała się pozycja Sołżenicyna o losach Żydów i marksistów w książce "Dwieście lat razem"- przetłumaczona tylko na niemiecki i polski-?.Marksizm jest bardziej 'super" niż nazizm-bo przyniósł 100 mln ofiar (nazizm 60),czy z innego powodu-tępił religię?
      Tak, Kościół broni,chroni,kształci pedofilów ,a teraz będzie bulił -ale do dziś przykryta jest większa afera pedofilska z Dworca Centralnego -a tam polowali już inni "amatorzy" ."Elita intelektualna"-więcej na ten temat powiedziałby zapewne jakiś łebski warszawiak,ale ja takich nie znam. Zresztą szykuje się świetny interes w Polsce ,sprawdzony i wypróbowany w USA i Irlandii-po kilkudziesięciu latach "skrzywdzeni" przypominają sobie o molestowaniu-ale tylko przez klechów.Świetnie wykształceni adwokaci(ta sama kasta ,co pomogła pani Tysiąc) rżną kasę ,aż miło patrzeć.Niestety ostatnia ofiara ,nie może wyrwać milionowej kaski od arcybogatego Zakonu z przyczyn formalnych, bo Chrystusowcy też mają dobrych mecenasów-precedensowy wyrok.Ewenement na skale świata-pedofile w Polsce to w większości księża i Kościół ma płacić-odpowiedzialność zbiorowa w demokracji
      Nie liczę na uniwersalizm ,ale nadal nie znam wartości moralnych ateistów -pytam u źródła -bo chyba niektóre są wspólne z moralnością katolicką-szerzej, zgodne z cywilizacją łacińską.A może marksistowską.żyję nadal w niewiedzy.dobranoc.
      Faszyzm chciał podporządkować każdą instytucję w państwie w tym Kościół-patrz Akcja Katolicka.
      p.s.Filozofia w sensie klasycznym(badanie przedmiotów w aspekcie ich istoty)
      Na gruncie nowożytnej ideologii scjentyzmu właściwie KAŻDE twierdzenie da się zdyskwalifikować jako "NIENAUKOWE",niezgodne z tym co mówi "współczesna nauka".
      Taka kitologia scjentyzmu.

      Usuń
    16. A wyobrażasz sobie w tamtych czasach innego naukowca niż chrześcijanin? Wszystkie uczelnie były w rękach Kościoła, na inne nie było pozwolenia. Mówisz – masz:
      - Miguel Servet – spalony na stosie; Matatiasz Calahora – spalony na stosie; Roger Bacon – wiloletnie więzienie; Piotr z Abano – zmarł w więzieniu; Cocco d’Ascoli – spalony na stosie; Wilhelm Ockhma – więziony (po czterech latach zbiegł); Pietro Pomponozzi – uciekł przed inkwizycją, ale spalono jego dzieła; Hieronim Cardaus – więziony przez inkwizycję. Mam jeszcze sporo w zanadrzu, chcesz bym kontynuował?

      Z tymi Żydami w Polsce bywało różnie, raz mieli się dobrze, raz gorzej – jak zresztą w całej chrześcijańskiej Europie. Nic nie usprawiedliwia antysemityzmu pod skrzydłami Kościoła.

      Nie demokracja się degeneruje, to ludzi ją degenerują, szczególnie zaś ci, którym ona się nie podoba. Ustrój feudalny, monarchie też się degenerowały, rzekłbym nawet bardziej okazale.

      Błagam, nie myl marksizmu z komunizmem bo grzeszysz. Nie mówi się: marksistowska Rosja, marksistowskie Chiny, Korea czy Kuba – to są (były) państwa k o m u n i s t y c z n e.

      Nie zasłaniaj Kościoła innymi grupami pedofilów, bo grzeszysz jeszcze bardziej. Ani Dworzec Centralny, ani Chór Słowików w Poznaniu nie są „instytucjami” o charakterze moralno-etyczno-religijnym. W tych miejscach nikt Ci nie będzie wmawiał jak masz żyć.

      Muszę Cię rozczarować. Ateizm nie jest, nigdy nie był i pewnie nigdy nie będzie żadną ideologią, tym bardziej zaś o charakterze moralnym. Scjentyzm zaś jest wyrazem stosunku do aprioryzmu naukowego bez konieczności poddania weryfikacji, ale tylko w kwestii podstawowej, najbardziej prostej. Neguje nieweryfikowalność tez teologicznych i pseudonaukowych, i tylko tych tez.

      Usuń
    17. Ale się usmiałem, Giordano Bruno spłonął na stosie za propagowanie dzieła Kopernika, zanim ten je napisał. :D
      A tu znów wtrące swoje 3 grosze. Bruno nie został spalony za to, że powiedział, iż ziemia jest okrągła. Zresztą w przeciwieństwie do Kopernika, nie wysnuł tego wniosku z badań, tylko powoływał się na pisma antyczne, uznane za heretyckie, zmieniając w ogóle przy okazji koncepcje Boga (był wyznawcą panteizmu), człowieka itd. Głownym powodem spalenia Bruno były więc głoszone przez niego poglądy teologiczne, a nie naukowe, a że po śmierci wciągnięto na indeks wszystko co napisał, to już stało się pożywką dla różnych antykościelnych piesków.

      Usuń
    18. no i jakie to proste i oczywiste w ponowoczesnych czasach.Wystarczy kliknąć i w necie masz ,jak na patelni całą wiedzę-i sprzedać swoją "prawdę".scjentyzm?
      B.dużo wątków .Z czasem się odniosę podając konkretne źródła ,ale to wymaga podróży do mojego archiwum.Wiki mnie nie urządza.To może znudzić "humanistę".
      w średniowieczu działali uczeni arabscy i hebrajscy -Hiszpania to zalążek rozwoju nauki wg niektórych historyków.
      Sprawdzę ,kto tak naprawdę spalił tych nieszczęśników(a może heretyków?) na stosie-oskarżeni uciekali raczej pod skrzydła Inkwizycji-bo tam mogli liczyć na obrońcę z urzędu(tak,tak to był przełom w prawie). Jak trafiali pod sądy świeckie ,albo protestanckie to adieu.
      Żydzi?taa,komunizm uratował im życie...
      demos-lud-chory ustrój nie wychowa zdrowego człowieka i na odwrót.Silny charyzmatyk ,monarcha to klucz-ale z czasem i motłoch i elity się burzą itd.
      Dobre -Marksa odkrył Lenin i wykorzystał jego utopię-kto nie używa takich określeń-marksiści?To były partie i państwa marksistowskie.
      Nie zasłaniam Kościoła -wręcz przeciwnie, czekam na ujawnienie i ukaranie zboczeńców -i to nie tylko księży-należy zacząć od środowiska homoseksualistów z całego społeczeństwa.
      nadal nic nie piszesz o wartościach moralnych ateisty-są jakieś konkretne?Ateizm to stan świadomości i tyle .
      Filozofia chrześcijańska oparta jest na .....-nie musisz sprawdzać w wiki?
      jade

      Usuń
    19. Radku:

      Teraz ja się uśmiałem ;) Wystarczy sprawdzić, kiedy Kopernik wydał swoje wiekopomne dzieło (1543), a kiedy spalono G. Bruno na stosie (1600) Najmniej ważne jest tu, za jakie poglądy go spalono, istotne jest to, że spłonął za wiedzę, przy czym wg Kościoła ta wiedz musiała być poprawnie teologiczna..

      Usuń
    20. Gwidoniuszu:

      Zupełnie niechcący zadałem Ci solidne zdanie domowe do odrobienia ;) Ale uprzedzam, jakąkolwiek ideologię do prześladowań nauki dorobisz – nie zmienisz faktu, że chrześcijaństwo (w tym protestantyzm i anglikanizm) było wielkim „hamulcowym” rozwoju nauki. Przez całe wieki wszystko to, co nie było zgodne z teologią chrześcijańską mogło się rozwijać niejako tylko „w podziemiu”. Na szczęście myśli ludzkiej nie da się zamknąć w murach zakrystii...

      Silna monarchia wychowuje silne ale tępe, bezmyślne, zaprogramowane i karne społeczeństwo. Z tego nigdy nic dobrego dla człowieka się nie wykluje. Może Tobie odpowiada takie miejsce na ziemi, ale jak mawiał wieszcz: „lepszy na wolności kęsek byle jaki, niźli w niewoli [tyrana – dopisek mój] przysmaki.

      Ateizm sam w sobie nie zajmuje się moralnością – dopóki tego nie pojmiesz, nie ma o czym dyskutować. Natomiast ateiści reprezentują różne systemy moralne, czasami nawet wywodzące się z kultury chrześcijańskiej eliminując wszelkie pierwiastki boskości.

      Usuń

    21. Aha, zapomniałem o tej filozofii chrześcijańskiej. Ja bym to bardziej odniósł do teologii, którą teologowie traktują jako „naukę”. Otóż, żadna z tez tej pseudo nauki nie daje się poddać weryfikacji, co z automatu wyklucza ją z prawdziwej nauki. Opiera się na domniemaniach, pobożnym życzeniu i dogmatyzmie – żaden z tych aspektów ne da się sprawdzić.

      Usuń
    22. exactly...
      ateizm nie jest światopoglądem, co najwyżej drobną cegiełką w całej konstrukcji i nic nie mówi o całości tego światopoglądu... nie jest też systemem wartości, tym samym nie jest jego (sub)systemem moralnym... niejeden ateista stosuje się do Dekalogu zmodyfikowanego do Septalogu... niejeden ateista uznaje i stosuje /przynajmniej próbuje stosować/ jezusowe wskazanie "kochaj bliźniego jak siebie samego"...
      ...
      tak swoją drogą, to zadziwiające jest, jak wielu katolików jest koszmarnie ograniczonych... jeśli ktoś nie wspiera ideologii katolickiej, albo chociaż nie zgadza się lub zapolemizuje z jakimś jej fragmentem, to dla takiego katolika oznacza to od razu, że to "marksista", a przy okazji /rzecz jasna/ popierający Parady Równości... pojąc nie potrafią w swoich ograniczonych umysłach, że może istnieć jakaś inna opcja, a że fakt, że tych opcji może być całe mnóstwo kompletnie już przekracza ich zdolności pojmowania świata...
      p.jzns :)...

      Usuń
    23. ee przesadzamy ,przesadzamy z tym nadęciem naukowości -mój nauczyciel ( filozof) prawi-"ateizm należy badać za pomocą socjologii i psychologii i ROZUMIEĆ NIE JAKO NEGACJĘ BOGA ,lecz jako stan świadomości ludzkiej-różnymi metodami będę próbował do tego dojść.Rzeczywiście trudna to przeprawa -ale jedyna pociecha ,że w zasadzie nie jestem katolikiem(moja wiara moja sprawa) - a katolicy wiadomo kim są ludzi antykościelnych i antyreligijnych-bliźnimi.
      Najbardziej mnie rozbraja że niewierzący WIE ,co dla katolika coś oznacza ,albo co on myśli w swoim prymitywnym mózgu-to jest podszyte nienawiścią i zazdrością ,raczej.
      Czuj się ,że zadałeś mi pracę-to może być powód do Twej chwały-dążę do zrozumienia pewnych ludzkich postaw ,z ogromną ciekawością ,( żądza wiedzy?) zajmę się marginalną grupą na Twoim podwórku -każdy rodzaj informacji (w formie tych wpisów ,notek,) daje sporo materiału poznawczego -nie ważne dla mnie KTO co pisze-tylko CO pisze-swoje obserwacje traktuję b.poważnie -tak jak poważnie traktuję figurantów na tym blogu.Żeby nie było....
      i znowu te określenie pseudonauka-znamienne....
      wielu nie znaczy wszyscy...
      inna opcja -czyli jaka -jasne opcja "całe mnóstwo"-to wszystko mi odpowiada w mojej koncepcji.
      tak, brak zdolności pojmowania,koszmarnie ograniczeni itd- jak to się nazywa w ponowoczesności?
      Nie mam zamiaru zmieniać rzeczywistości ,ani obalać prawd prawdziwych-tym bardziej daleko mi do walki z Twoją świadomością i wyobrażeniami-w jakim celu ?Jestem TU z innych powodów-co wyłuszczyłem ,jak potrafiłem-saluto.
      Czuję na ekranie nutkę wyższości intelektualnej nad inaczej myślącymi-a raczej ograniczonymi.... ciekawy materiał ....
      jade dalej

      Usuń
    24. Piotrze:

      Bądźmy szczerzy, Twoja opinia jest zrozumiała tylko dla ateisty ;) Wierzący będzie się doszukiwał czegoś więcej niż samo odrzucenie bytów niematerialnych. A skoro mu się wydaje, że ateiści nie mają rozumu, widać za tym stoi szatan. Innej opcji nie ma. A skoro szatan, ateista nie może mieć właściwych postaw moralnych, nim kieruje chuć i nihilizm. Przecież to logiczne, tego uczą nawet na lekcjach religii od pierwszych klas (nie wiem jak w przedszkolu). ;)))

      Usuń
    25. p.s.dla formalności -od lat nie wchodzę na oszołomskie portale"katolickie" i nie szukam tam inspiracji ,wiedzy ,czy informacji .Raczej na tzw."ateistyczne" ,te bardziej mnie interesują... i dają dużo do myślenia,jednak.
      musiałem wrócić

      Usuń
    26. Gwidoniuszu:

      Masz dziś żółtą kartkę za owych „figurantów”. Ja zniosę drobne inwektywy pod moim adresem, ale wara Ci od moich komentujących czytelników. Faktem jest, że Piotr też użył niezbyt szczęśliwego określenia „koszmarnie ograniczeni katolicy”, ale po pierwsze, skoro sam siebie mianem katolika nie określasz, nie powinieneś tego brać do siebie. Po drugie, skoro pisze „wielu” to jednocześnie nie precyzuje ani żadnej konkretnej ilości, ani nie wskazuje bezpośredni na Ciebie. Jeśli jednak wziąłeś to do siebie – Twój problem. Sam piszesz negatywnie o ateistach, nikt Ci tu tego nie broni, przynajmniej do czasu, dopóki nie będzie to kierowane do konkretnej osoby. A „figuranci” odniosłeś do konkretnych osób – moich Czytelników.

      Widać miałeś złego nauczyciela-filozofa, skoro do zrozumienia czegoś tak prostego jak ateizm, każe Ci się posiłkować socjologią i psychologią. „Dziwny stan świadomości” jest bardziej adekwatny wierzącym, którzy rzeczywistość opierają na czymś czego nie sposób dotknąć ani usłyszeć. Jeśli wolno, zaproponuje Ci pewien prosty eksperyment. Zaśpiewaj w myślach najgłośniej jak umiesz, ale tylko w myślach (choć możesz ruszać ustami, byle bezgłośnie), swój ulubiony przebój przy kimś znajomym, a gdy skończysz, zapytaj go, jaki to był przebój? Tym jest dla Ciebie Bóg, Twoim wyobrażeniem, o którym możesz krzyczeć jak tylko głośno potrafisz, ale to wciąż będzie tylko Twoje wyobrażenie. Tym jest też teologia – krzykiem myśli o jakimś Absolucie – Absolucie nieosiągalnym w żaden sposób.

      Ja nie czuję w sobie żadnej wyższości nad innymi, ja mam tylko inne poglądy i wcale nie twierdzę, że lepsze. Natomiast prawdą jest, że czuję się mocny w polemice, inaczej bym jej nie podejmował. Ta umiejętność wynika z wielu lat przykrych doświadczeń, kiedy trzeba było bronić własnych racji bez użycia pięści.

      Nikt Ci nie broni wracać, ani nie nakazuje zaglądać tam, gdzie nie lubisz. To są Twoje wybory.

      Usuń
    27. Tak zgadza się, źle spojrzałem, to drugie wydanie było w 1617 :)

      W ogóle widzę nawet, że nieważne nawet za jaką wiedzę spłonął - najistotniejsze po prostu że spłonął. Zdradzę Ci sekret - wielu ludzi wtedy spalono. Takie czasy.

      Ale to, że zarówno Kopernik, jak i Bruno, byli członkami kleru, pomimo że ten ostatni zamiast nauką bardziej się zajmował jednak podważaniem prawd wiary każdej religii na którą się przeflancował, to już Ci ulata, tak bardzo przywiązany jesteś do swojej bujdy o "wielkim hamulcowym". :)

      Usuń
    28. at Asmo...
      moja tamta wypowiedź nie była podczepiona pod żaden wątek, tworzyła nowy, nie była też do nikogo adresowana...
      ale po co ja to piszę, skoro to widać...
      widać też, że nie była aluzją do nikogo na tym forum, tylko omawiała pewną prawidłowość wśród pewnej grupy społecznej i opiniowała pewną część tej grupy... a że ta opinia zawierała frazę "koszmarnie ograniczeni"?... nie wydaje mi się, aby robić z tego problem, gdyż w takim razie każdą opinię nie będącą zbyt pozytywną można by uznać za problem... dodajmy do tego, że wspomniana fraza nie zawierała żadnych obelg, nawet niewulgarnych...

      Usuń
    29. Radku:

      Bruno miał osiem zarzutów i wymienie tylko te, które wiążą się nie tylko z teologia:
      - wykazał przyczynę ruchu Ziemi i bezruchu firmamentu przy pomocy pewnych racji nieprzynoszących żadnej szkody Pismu Świętemu;
      - wszechświat jest wieczny, a światom które go tworzą przypisana jest zasada ruchu (za Wiki).
      Masz rację, on na ten temat nie przeprowadził żadnego „naukowego” dowodu, opierał to na własnych przemyśleniach i w odniesieniu do starożytnej. Masz też rację, że większość zarzutów dotyczyła dogmatów wiary, ale czyż i dziś nauka je nie podważa, choć nie to jest jej celem? Dla mnie oczywistym jest, że on wyprzedzał intelektualnie swoją epokę i dlatego musiał spłonąć.

      Już wcześniej pisałem o hamulcu w dziedzinie medycyny. Większość z tych, które w tym watku wymieniłem, tej dyscypliny właśnie dotyczy. Już samo to wystarczy, aby uznać chrześcijaństwo za hamulec, a przecież jest jeszcze biologia, która do dziś spędza sen z powiek teologom. A farmakologia? Pisałem Ci o owym uczonym, który posługując się Biblią udowodnił, że można stosować chloroform – w Bibli jest napisane, że Bóg wyjmując żebro Adam, najpierw go uśpił ;))) Dopiero to przekonało fanatyków cierpienia. Dopiero w XIX wieku !!!

      Usuń
    30. Piotrze:

      Ty wiesz, ja wiem, ale Gwidoniusz wziął Twoje słowa do siebie i nie mógł powstrzymać się od obrażania. Stąd moje wyjaśnienie (dla niego).

      Usuń
    31. Niczego nie wykazał, bo na jakiej podstawie? Nie miał nawet dostatecznej wiedzy, by choćby zrozumieć wyliczenia Kopernika, wysnuł sobie tylko wniosek o nieskończoności wszechświata i utożsamieniu go z istotą zwaną Bogiem. Jego poglądy były po prostu grochem z kapustą, miały ten wspólny mianownik, że były kontrowersyjne. Natomiast On nie miał podstaw naukowych - ani matematycznych, ani innych by je w jakiś sposób rozwinąć. Tak naprawdę do nauki nie wniósł NIC, ani nic nie wynalazł więc o czym my mówimy?

      Mam dość tych bajań. Owszem, KK nie zawsze był otwarty na rewolucje naukowe. Ale w zasadzie większość pism, które posłużyły podstawę rozwoju przechowywano i uchroniono przed zniszczeniem w klasztorach. Wykładowcy i nauczyciele, założyciele szkół - głównie księża.

      Tak im ta nauka spędzała sen z powiek, że z kleru wywodzi się cała masa naukowców i wynalazców, a także prekursorów wielu nauk.

      Gregor Mendel, Georges Lemaître, Steno, Bakon... o wiem - o tym sobie poczytaj - Lazzaro Spallanzani. Nigdy nie zgadniesz mądralo co odkrył. :P

      Teraz też się hamuje różne badania i nie robią tego księża, ale korporacje, które zarabiają na przestarzałych technologiach. Ale co tu gadać, jak sobie ktoś coś wbije raz w łeb, to już nie ma zmiłuj.

      Usuń
    32. aha /bezadresowo/... tak czysto naukowo patrząc, odkładając na chwilę na bok opinie o kazirodztwie jako takim i o samym Hartmanie, to jakie są powody sprzeciwu wobec tego kazirodztwa?... religijne, obyczajowe i biologiczne (jako pierwotne)... błąd Hartmana polegał na tym, że oparł się życzeniowo na założeniu istnienia normalnego państwa, pod którego zarządem w kraju jest pełen dostęp do antykoncepcji /tudzież aborcji w razie pecha/, a wtedy ten biologiczny argument odpada... oczywiście to nie oznacza, że te dwa pierwsze tracą sens, bo w międzyczasie nabrały pewnej mocy i żyją własnym, niezależnym życiem...

      Usuń
    33. p.s. mowa oczywiście o seksie w świecie dorosłych, bo w przypadku dzieciaków argument biologiczny funkcjonuje nadal, tylko dotyczy nieco innej sfery...

      Usuń
    34. Normalnie nie mogę wyjść z podziwu z powodu tej narracji, że księża, że wykładowcy, że założyciele. Jak bozię nie kocham, a kto to miał robić, jeśli innym nie dawano możliwości?!. Nawet mecenasem sztuki mógł być Kościół, lub ktoś kto Kościołowi podlegał. Naprawdę nie widzisz tego mechanizmu? To było tak, a nawet bardziej przejaskrawione, jak dziś minister Gliński chce przejąć władzę nad sztuką we wszystkich jej aspektach i nurtach. Po co, jeśli nie po, to aby decydować o tym, co jest jedyne słuszne, a co nie?! Nie wiem na czym atrakcja takiego postępowania polega, ale Kościół do dziś za nią tęskni i gdzie się tylko da, broni ostatnich przyczółków hamowania rozwoju myśli ludzkiej. Wiem, że to brzmi jak przemówienie Gomułki, ale taka jest prawda i to wcale nie prawda komunistyczna. Po prostu udało Ci się podnieść mi ciśnienie ;)))

      Po co mi zgadywać, mam wujka google ;) Popatrz, jakie odkrycie XVIII wieku, Spallanzalii obalił teorię samorództwa!!! Tymczasem Arabowie wiedzieli o krążeniu krwi tyle samo już w X wieku. Ar Razi zajmował się higieną, epidemiologią, toksykologią i klimatologią właśnie w X wieku, kiedy chrześcijaństwo uznawało, że zaraza jest dziełem szatana. Czasami do dziś. Mieli opanowaną chirurgię i produkcję narzędzi chirurgicznych na długo przed tym niż pewnemu pobożnemu parobkowi odrosła samoistnie noga. Niejaki Al Burinii w XI wieku napisał książkę o farmakologii, gdy w XV wiecznej Europie chrześcijańskiej najlepszym lekiem były relikwie świętych. W XI wieku powstał Kanon medyczny, który katolicyzm zdecydował się przyjąć pięć wieków później. Wiedzieli wszystko o organach wewnętrznych dzięki sekcji zwłok, kiedy chrześcijańskim chirurgom wolno było uczyć się najwyżej na ciałach świni.

      Słusznie zauważyłeś – hamuje się p e w n e badania, np. nad metodą in vitro. Ale nie całej nauki, tak daleko na szczęście już macki Kościoła nie sięgają ;)))

      Usuń
    35. Niedobrze, aby poznać jakieś zjawisko dobrze, trzeba je oceniać chłodno, a nie z podniesionym ciśnieniem. Inaczej kierują Tobą emocje, a niechęć do kościoła i księży nabiera cech prymitywu. Ja natomiast lubię się bawić w adwokata diabła i przyjmując nawet, że wśród kościelnych hierarchów byli wstecznicy, przygłupy nie potrafię nie zauważyć pozytywnych aspektów, jakie Kościół wywarł na Europę. W swoim antykościelnym zacietrzewieniu nawet takiej myśli nie jesteś w stanie sobie wyobrazić.

      Fajna talia kart, nie powiem. Ale ja ją przebiję dżokerem. Al-Ghazali. Masz wraz z tym nazwiskiem przykład prawdziwego wyhamowania rozwoju kultury i nauki. Wszytko wrzucił do kloaki i dlatego, kiedy Spallanzalii głosił swoje teorie, większość Arabów nie miała już pojęcia o dokonaniu Ar Raziego.

      Tak? A kto, mój dobrodzieju się tego dopuszcza i gdzie? I kto tak pragnie badać to in vitro że go hamują aż?

      Usuń
    36. znowuż problem z nazewnictwem Gospodarzu-FIGURANT w SOCJOLOGII OZNACZA OBSERWOWANEGO, JAKO PODMIOT BADAWCZY-prosto mówiąc -widać muszę wyrównać poziom-umowy się 3mam-także trzeba by anulować żółtą kartkę.Nie używam wszak grypsery ..
      tak ,ten filozof- to K.Wojtyła -papież...,ale dla niektórych widać-tuman, bo najważniejszy katolik to chyba i najbardziej ograniczony ,no cóż.
      GŁUCHONIEMI nie potrafią śpiewać-muzykę rozpoznają po wibracjach -3 kule w płot-w metodach naukowych używa się prowokacji intelektualnych.Poza tym nigdy nie ośmieliłbym się wystartować z takim bluzgiem do Piotra -wiem ,że jest znawcą grypsery(sam jej trochę "liznąłem" na obozie harcerskim) ,poza tym się z nim nie poznajomiłem
      Podam niektóre określenia socjologiczne ,żeby nie było...
      Wracając do" logiki "-nie zgadzam się ,że tylko ateista potrafi zrozumieć drugiego ateistę ,chyba ,że zgodzimy się z faktem naukowym -tylko alkoholik zrozumie drugiego alkoholika.Nie dopuszczam nawet myśli ,że jedno i drugie to choroba niewyleczalna lub uzależnienie.za wiedzę zapłaciłem żółtą kartką od pana sędziego pokoju...

      Usuń
    37. Radku:

      Jak mało mnie znasz. Obojętnie jak określiłem swoje emocje powinieneś je rozumieć jako ironię. Podnieść ciśnienie może mi najwyżej moja była żona, gdy rości jakieś nowe żądania. Moja niechęć do instytucjonalnego Kościoła i do niektórych księży nie jest odosobniona i nie mam się czego wstydzić. A już na pewno nie przesłania mi w miarę obiektywnego spojrzenia. Powiem Ci w sekrecie, codzienna lektura katolickich portali mogłaby skutkować tak średnio dwiema krytycznymi notkami na... dobę. Pomijając fakt, że to fizycznie byłoby bez sensu, kieruje mną wyjątkowa wyrozumiałość i dlatego nie jestem aż tak okrutny ;)))
      Skoro piszesz o pozytywnych aspektach, jakie Kościół wywarł na Europę, ja poproszę o przykłady.

      Al.-Ghazali powiadasz? A Ty wiesz, kto to był? Ja opisuję arabskich uczonych, on zaś był sufickim ortodoksem, taki arabski odpowiednik średniowiecznych chrześcijańskich nawiedzonych. Zawsze twierdziłem, że każda religia, nie tylko chrześcijańska, to wstecznictwo. Niejako to potwierdzasz. Dziś islam to przykład skrajnej ignorancji realnej rzeczywistości. Na szczęście chrześcijaństwo ma taki okres już za sobą i mam tu na myśli tylko normalne chrześcijaństwo.

      Wprawdzie nie jestem Twoim dobrodziejem, nawet nie mam takich ambicji, ale co komu przeszkadzają badania nad tą metodą zapłodnienia? Ów sprzeciw ma podłoże ideologiczne i żadne inne.

      Usuń

    38. Gwidoniuszu:

      Figurant - ktoś, kto zajmuje wysokie stanowisko, ale nie ma wpływu na podejmowane decyzje. To definicja Słownika PWN i ma charakter pejoratywny.

      Dla jednych Jan Paweł II to autorytet, dla innych kontrowersyjny papież. Z szacunku do tego, że jest Twoim autorytetem, więcej się na jego temat nie wypowiem.

      Ja też nie twierdzę, że tylko ateista zrozumie ateistę. Rzecz w tym, że trzeba tylko chcieć, a nie dorabiać ideologię. Porównanie tego do alkoholików uważam za wysoki nietakt z Twojej strony. Alkoholik nigdy nic nie zrozumie, nawet drugiego alkoholika, bo rozumu nie ma, to znaczy ma, tyle że przepity.

      Usuń
    39. Oceniać Cię mogę tylko po wypowiedziach. A te dla mnie są mało empiryczne. Niedawno padło tu oskarżenie o posługiwanie się mitami. Otóż też posługujesz się mitologią, tylko antykościelną - powielając czarną legendę tysięcy stosów i tępego, ciemnego kleru, który nie zajmował się niczym innym tylko prześladowaniem uczonych i wolnomyślicieli.

      Weź mnie nie rozśmieszaj tymi portalami katolickimi. Ja czytam różne portale i poziom głupoty - obojętne czy piszą tam katolicy, ateiści czy inni, jest wszędzie porównywalny. Zresztą przywołałem Ci kiedyś wypowiedzi pana Agnosiewicza, ateisty w końcu i sam przyznać musiałeś że są to bzdury. Wolnomyślicielstwo oznacza u tego pana bujanie wyzwolonym z logiki umysłem w przestworzach i mam wobec tego przyjąć że wszyscy ateiści to debile? Nie dyskutuję z osobami, które uważam za głupie - więc odpowiedź znasz.

      Dobrze - będą przykłady - pozwolę sobie notkę na ten temat popełnić jak najdzie mnie wena, ale samo zadanie tego pytania makabrycznie przeczy zdaniu iż " niechęć do kościoła przesłania mi w miarę obiektywnego spojrzenia". W Twoim spojrzeniu nie ma nic obiektywnego, bo ogranicza się do wyśmiewania i krytyki która opiera się na dość powierzchownej wiedzy.

      Wiem, inaczej bym nie pisał. Facet naprawdę skutecznie pogrzebał wszystkie zdobycze kultury i nauki świata arabskiego. Jakoś kościołowi pomimo usilnych starań się nie udało.

      Nadal nie wiem o co Ci chodzi. Czy wątpliwości co do tej metody w prywiślańskim kraju przedkładają się w jakiś sposób na rozwój nauki?

      Usuń
    40. Gospodarzu:
      wyraźnie piszę o SŁOWNIKU SOCJOLOGICZNYM !!!, a nie o PWN-też byłem ogromnie zdziwiony niektórymi znaczeniami słów ,słownik posiadam i podam kilka określeń jeśli łaska.Nie studiowałeś socjologii po prostu,to nie powód do błędu-nikt nie chce ponoć obrażać.Autorytetów już nie ma liczą się fakty-za niewiedzę nie powinno się obrażać ,tym bardziej ,że papież J.P. 2 POPEŁNIŁ WIELE KARDYNALNYCH BŁĘDÓW -tak również uważają katolicy.Kontrowersyjny H.Pająk o tym pisze-wiarygodnie?dla niektórych-jakie to wygodne ,ale dążmy do prawdy ,bez względu na poglądy.
      teraz nieszczęsny Bruno.Otóż ,niektórzy badacze uważają (powołują się na dokumenty z Wenecji i Rzymu),że nie ma dowodów,że były ksiądz dominikanin spłonął na stosie.Aresztowany w 1592 jako ALLIPO BRUNO przez Św.Inkwizycję w Wenecji wskutek oskarżeń o herezję.Nie chodziło o żadne oskarżenia o badania naukowe -a już najmniej o obronę teorii Kopernika ,która w tym czasie NIE ZNAJDOWAŁA SIĘ NA INDEKSIE!A ten fakt sprawdzili badacze.
      Bruno był propagatorem niebezpiecznych idei politycznych i ponoć chciał stanąć na czele nowej religii(?).Być może spalono jego kukłę.
      Pierwsza wzmianka o spaleniu Bruna pojawila się w drugiej połowie 17 wieku.Nikt nie donosił o śmierci Bruna (17 luty 1600). Ciekawą wersję mozna znaleźć w dokumentacji Brucknera o roli luterańskiego pastora Johana Henricha Ursina.... ale to dla wytrwałych poszukiwaczy w necie,raczej
      Spotkałem się z wersją naszego badacza (Konik),jakoby Bruno został spalony -nie z wyroku Inkwizycji-do spalenia przemieszkiwał sobie w pałacyku biskupa-ale wyrok wydał Świecka Rada Dożów Wenecji-ale ta wersja nie odpowiada protestantom i wiadomo komu.
      Drogi Gospodarzu, wierzaj mi (choć mnie znasz)-więcej razy byłem na mitingach AA (w różnych konfiguracjach) niż możesz sobie wyobrazić-alkoholicy to nieraz wybitne umysły -poza to Ty nieopacznie, pośmiertnie co prawda uraziłeś honor niejakiego Osiatyńskiego chociażby-nałogowego alkoholika ,który leczył się w USA -a swoje terapie opisał w kilku książkach.Gdyby nic nie rozumiał ...poszukam innych rozumnych alkoholików-tym razem w Rosji...saluto

      Usuń

    41. Radku:

      A gdzie ja pisze o tysiącach stosów? Na mojej liście znajdziesz trzy, może cztery. A to, że stosy płonęły nie ulega żadnej wątpliwości. Podobno za sprawą świeckich, dodajmy świeckich chrześcijan. Widzisz w tym jakąś mitologię? A tak, kler zajmował się szerzeniem zabobonów, równym tym pogańskich, i znów zapytam, gdzie tu jest mitologia?

      Jeśli nie zauważyłeś, akurat ten blog bardzo rzadko odnosi się do religii, czyli jakby na to nie patrzeć, świadczy o tym, że nie skupiam się li tylko na portalach katolickich. Nie omieszkam odnieść się do każdej większej głupoty, choć ze względu na stan zdrowia, wiele rzeczy dziś muszę pominąć. Ostatnio mnie bawią wypowiedzi prezydenta Dudy na temat ocieplenia klimatu. Rewelacyjne.

      Znów zalecam uważne czytanie. Napisałem: „Moja niechęć do instytucjonalnego Kościoła i do niektórych księży nie jest odosobniona i nie mam się czego wstydzić. A już na pewno NIE przesłania mi w miarę obiektywnego spojrzenia”. Natomiast, co do tematyki moich notek. Nazwy Zrzęda, Świętoszek – w pełni zobowiązują i od razu na wstępie determinują tematykę i charakter. Takie miałem plany i tego się trzymam. Zauważ, że ja nie dyktuję Ci tego o czym, i jak masz pisać, i tego się trzymajmy.

      Islamowi też się nie uda. Kryzys minie, choć może tego nie doczekam.

      Przekładają się na ograniczony rozwój tej dziedziny medycyny w naszym kraju. Ostatnio czytałem pewien znamienny artykuł o polskich uczonych pracujących dziś na Zachodzie. 60% nawet chciałoby wrócić do kraju, bez względu na niższe zarobki, ale nie wróci, ze względu na ograniczenia ideologiczne.

      Usuń
    42. Choć mnie nie znasz -powinno być i poza tym ,to Ty nieopatrznie itd-piszę po ciemku...-choć na polu jasno

      Usuń
    43. A czasy i miejsca bez kościoła to pewnie krainy umiłowania i spokoju. Za czym to ma być argument? Że ludzie mają tendencję do okrucieństwa? Mają i bez kościoła. Znam parę krajów gdzie zamknięto kościoły i wcale od tego nie zrobiło się tam lepiej...

      Mnie też. Ale nie będę się odnosił.

      JA to zrozumiałem i tylko po prostu sądzę coś zupełnie przeciwnego, skoro mowa o czytaniu ze zrozumieniem. Przesłania Ci i to bardzo, natomiast skąd znów ten lament że Ci zabraniam o czymś pisać doprawdy nie wiem.

      Ale co się islamowi nie uda? Spójrz jakie zmiany nastąpiły na skutek działalności jednego oszołoma pod tytułem Homeini. Udaje im się aż za dobrze.

      O to ciekawe. Mogę poprosić o link? :)
      Ja wprawdzie znam inne przykładny hamowania rozwoju medycyny, dużo poważniejsze w skutkach niż jakieś tam in vitro, ale przecież nie wierzysz w teorie spiskowe. No chyba żebym powiedział że za tym stoi kościół. Wtedy nie miałbyś obiekcji. :D

      Usuń

    44. Gwidoniuszu:

      Nie zaznaczyłeś w komentarzu, jakie znacznie ma użycie przez Ciebie słowa „figurant”, wyjaśniasz to dopiero po zarzutach, a skoro z reguły posługujemy się normalnym językiem polskim, Twoje tłumaczenie teraz jest jakby niewiarygodne. Tylko nie rozumiem, czym się teraz przejumujesz, wszak sprawa jest wyjaśniona.

      Oficjalna wersja mówi, że Bruno został spalony na stosie. Zawsze, niemal w każdym fakcie historycznym, zawsze znajdzie isę ktoś, kto zechce ów fakt podważyć. Jak na przykład, że nie było Holokaustu. Darujmy sobie takie dywagacje.

      Naprawdę, nie chce mi się dyskutować o Janie Pawle II. Może, gdy znajdzie się odpowiedni temat do notki.

      Mój stosunek do alkoholików i opinia o nich wynika z moich osobistych doświadczeń. Niestety, nigdy, podkreślam to nigdy, nie miałem szczęścia spotkać „mądrego” alkoholika. Gloryfikowanie alkoholików kojarzy mi się z gloryfikowaniem samych siebie. Nie wierzę, jakem ateista, że alkoholik jest w stanie wrócić do stanu przed. Pełen szacun dla tych, którzy próbują, to jest jedyna pozytywna cecha alkoholików, pod warunkiem, że byłych. Ja ich nie przekreślam, ale i tak nigdy nie zrozumiem.

      Usuń

    45. Radku:

      Znów mi coś przypisujesz. Napisałem gdzieś o iddylicznym świecie bez wiary? Po prostu takiej krainy nie ma, choć ja życzę ludzkości, żeby kiedyś takiej doczekała.

      Pogadamy o przesłanianiu, jak napiszesz o pozytywnym oddziaływaniu Kościoła chrześcijańskiego na rozwój ludzkości. I nie chodzi o to, że od razu, a priori jestem w kontrze. Bardziej interesuje mnie waga pozytywów do negatywów.

      Nie uda się islamowi zdusić rozwoju myśli ludzkiej. Chomeini przeminął, i choć dziś irańscy ortodoksi wciąż stoją na straży jego idei, normalne życie w Iranie jest daleko różne od tego w jego czasach. Oczywiście dla tych, którzy mają pieniądze.

      Już mi się nie chciało szukać tego linku (Wyborcza), ale czego nie robi się dla blogowych znajomych: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,24340621,dlaczego-uczonemu-tak-trudno-wrocic-do-kraju.html. Jak nie będziesz miał dostępu, skopiuję i prześlę. Ja znam przykłady wojen firm farmaceutycznych, w Polsce zaś wszystkie zahamowania w medycynie wynikają z przyczyn ekonomiczno-ideologicznych. Ale jeśli uważasz, ze to mało – wal pan śmiało tymi teoriami spiskowymi.

      Usuń
    46. No przecież Twoje życzenia się ziściły, był taki kraj - Związek Radziecki się nazywał.

      Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej mam wątpliwości czy jest sens tacić czas, zważywszy, że w pewnym wieku już się nie da nikogo do niczego przekonać, zwłaszcza jak jego przekonanie wrosło w niego, jak paznokieć w palec. Człowiek, który naprawdę chciałby poznać w pełni obiektywną rolę kościoła w rozwoju człowieka - sięgnąłby do fachowej literatury, próbując pozbyć się przynajmniej na czas czytania opracowań uprzedzeń. Myślę że to tego już nie jesteś zdolny - bez obrazy.

      Teoretycznie swobodna myśl powinna znaleźć ujście i przed ortodoksją. W praktyce jednak są kraje, w których po prostu nic się nie zmienia, niestety mamy także liczne przykłady regresji kulturowej. Natomiast zwróć uwagę, że mało słychać o jakichś przełomowych odkryciach, dokonanych przez Arabów współcześnie w ich rodzinnych krajach.

      Ale tam tylko są podane różnice światopoglądowe - bez szczegółów, więc tak naprawdę nie wiadomo o co chodzi, ani kiedy w ogóle ci ludzie i z jakich powodów opuścili kraj. I tak moim zdaniem większość ich obaw wynika z faktu - że Polska nadal jest krajem dość biednym. Jeżeli nawet opracuje się tu jakąś przełomową technologię (bo nie brak nam mądrych ludzi) bardziej się opłaca sprzedać licencję niż rozwijać ją samemu.

      Usuń
    47. świetna insynuacja z tą gloryfikacją ,świetna tzw.szpila-to naprawdę typowa postawa moralna ludzi z ograniczoną wiedzą medyczną (alkoholizm to choroba ponoć)i nie tylko.No ,ale jak ktoś miał kontakt z tzw."wrakiem ludzkim"-to nie dziwota a tylko wyrazy współczucia.Co to znaczy "normalnym język polski"-to taki którym posługuje się Autor i wujek google(kopiuj-wklej)-czy język ,którym posługują się socjolodzy,lekarze,historycy,filozofowie itd.-czy ja się muszę tłumaczyć ,z tego ,że znam te określenia czytając konkretne pozycje.Wiem ,dla wielu "normalnych językoznawców polskiego jazyka", to tzw ."bełkot naukowy",ale dla "zainteresowanych" niezbędny.Śmiem uważać,że pora najwyższa próbować chociaż(ja to czynię)opanować tenże"bełkot",skoro dyskutuje się na takie tematy.
      Nie przejmuję się swoją wiedzą ,baczę tylko żeby od nadmiaru wiedzy nie zgłupieć -dlatego wolno czytam i staram się zrozumieć tekst (i przypisy), niż łykać bezrozumnie wiedzę z google i się puszyć (oczywiście nie dotyczy to Autora ,który podaje linki ,autorów teorii i źródła swojej wiedzy).Ze swojej strony przyznję ,że piszę chaotycznie i flejtuchowato-bo robię kilka czynności naraz.
      Oczywiście ,że był Holokaust i to nie jeden-Indian,Ormian,Polaków-te źródła są dostępne wystarczy kliknąć -tylko po co -jak wystarczy znać jeden przewodni ....
      To raczej różne szkoły historyczne ,interpretacje,albo zwykła" historyczna poprawność" ,polityka historyczna danego etapu itd.-dywagacja to nie jest normalne słowo polskie -ale w tym przypadku adekwatne(tfu) itd panie kochanku-wiele humoru i radości ,dla każdego dzionek bez złości -hehe częstochowa z małej.
      jem i jade

      Usuń
    48. dywagacje-długie rozwlekłe ględzenie ,odbiegające od tematu
      adekwatne-sprawdzam u wuja gie ,bo zapomniałem a użyłem
      wesołego dnia

      Usuń
    49. at Asmo...
      być może niektórzy sufi byli i są nawiedzeni, bo to akurat jest cecha osobnicza niezależna od światopoglądu, ale generalnie sufi polega na probie wybrania z islamu jakichś wartościowych elementów, przy jednoczesnym odrzuceniu idiotyzmów... dlatego islamski mainstream pod kierownictwem swoich imamów ma do sufi stosunek co najmniej niechętny, bo każdy religijny czy ideologiczny mainstream boi się ludzi "za mądrych", niektóre odłamy islamu uważają sufi za coś w rodzaju "satanistów", taki odpowiednik satanistów urojonych, których istnienie lansuje np. K.Rz-kat ustami Natanka lub jemu podobnych... natomiast de facto niektórzy sufi mają na swoim koncie niezłe spostrzeżenia i pomysły, pod warunkiem, że podejmiemy się odszyfrowania na "po ludzku" żargonu, którym się posługują i osobiście jestem ostrożny w formułowaniu tworzenia ich jednoznacznej, ogólnikowej oceny...

      Usuń
    50. Radku:

      Całe elaboraty pisałem, że w ZSRR, i nie tylko tam, panował religijny komunizm, więc ne będę się powtarzał.

      Jak na mój gust za bardzo próbujesz wpisać w moją postać swoje o mnie wyobrażenie. Tak jak ci, co to kilka tysięcy lat temu wyobrazili sobie Boga ;) Zdajesz się kompletnie zapominać, że ja już w życiu przeszedłem niejedną „reformację” i to nie tylko o podłożu ideologicznym. Nigdy nie miałem i nie mam do dziś oporów poddać swoich poglądów pełnej weryfikacji. Właśnie lada dzień zmieniam zdecydowanie środowisko, więc nie pisz, że ja czegoś nie chcę, że jestem wrośnięty jak paznokieć w palec. Jeśli nie Alzheimer, to tylko śmierć zamknie mnie definitywnie na otwartość w szeroko pojętym rozumieniu. Czwarta część mojej biblioteczki to dzieła o Kościele i pisane przez ludzi Kościoła.

      Również kilka razy pisałem, że islam jest dziś na etapie chrześcijaństwa z epoki feudalizmu, bardziej konkretnie – czasu wypraw krzyżowych. Ma szansę szybciej zrzucić z siebie tę skorupę ze względu na dostęp do informacji i daleko różne od tamtych czasów otoczenie.

      Nawet gdyby to było naukowe opracowanie i tak by ogólnej opinii to nie zmieniło, tak jak nie zmieni tego fakt znajomości przyczyn takiej emigracji. Sprawa, przynajmniej w jakimś stopniu była do rozwiązania. PiS mając do dyspozycji czas wysokiej koniunktury, zamiast iść w rozdawnictwo, powinien te środki przeznaczyć na znaczący wzrost płac. Zamiast 500 plus „wyrzuconych w błoto” wystarczyło zwiększyć dodatki dla pracujących rodziców. Dziwi mnie Twoja opinia o sprzedawaniu licencji (chyba, że jest to tylko spostrzeżenie). Zysk ze sprzedaży jest iluzoryczny.

      Usuń
    51. Gwidoniuszu:

      Nie z wrakiem ludzkim, a całymi tabunami alkoholików.
      Normalny język to taki, którym nz co dzień posługuje się 38 mln. Polaków. Nie, nie musisz się z niczego tłumaczyć. Chwała Ci, że znasz tak wiele znaczeń tych samych słów, które w potocznym języku znaczą to, co znaczą. Ale nie żądaj od innych, by przeszli na Twoją „gwarę”. Dziś istnieje tendencja wręcz odwrotna – łatwiej przyjmuje się slang.
      Wujek google jest narzędziem podręcznym i to całkiem pożytecznym. Zamiast przewracać książki w poszukiwaniu jakieś frazy lub myśli, którą się kiedyś przeczytało, jaki problem posłużyć się wujkiem?
      Wlaśnie ze względu na coraz większą ilość „szkół historii” starciłem wszelkie zainteresowanie historią, a do wydarzeń historycznych odnoszę się tylko wtedy, gdy muszę, przy czym nie przywiązuję żadnej wagi do nowinek.
      W takim jak przytaczasz znaczeniu, użyłem słowa „dywagacje” ;)
      Równie udanego i przyjemnego dnia.

      Usuń
    52. Asmo, a przepraszam, naprawdę tak naiwny jesteś, że sądzisz, że tą wyrugowaną religię wypełni ideologiczna i mentalna pustka? Otóż nie, tak się nie stanie, jakbyś sobie tego nie nazywał. Wypełni ją jakiś mniej lub bardziej upośledzony substytut - możesz gos obie nazwać religijnym liberalizmem. :D

      Powiem krótko. Jakby tak było, to byś nie powtarzał frazesów, tylko dlatego że pasują do twoich wyobrażeń, bo jakbyś wysilił się na przeczytanie tych dzieł, to pewnych rzeczy bym tu nie czytał.

      A tam PIS... Ciekawe dlaczego nikt na to nie wpadł wcześniej. Odkąd można było, naukowcy i ludzie kultury spieprzali z tego grajdoła jakim dla nich była Polska.
      Czyli dobrze że Cię dziwi, bo jest to działanie faktycznie bez sensu. Tylko że tak się u nas robi, a jeśli wynalazca tego nie chce - spieprza ze swoim wynalazkiem za granicę, gdzie mu te badania fundują.

      Usuń
    53. Piotrze:

      Ja się zgadzam z tą definicją sufi, zresztą innego wyjścia nie mam. Niemniej to nie ja nazwałem Al.-Ghazaliego sufim. Tu chodzi chyba o jego mistycyzm i ascetyzm, ale nie wnikam. Dla mnie to przywódca ruch ortodoksyjnego nawiedzonego, ale przyznaję to może być zbyt daleko idące porównanie.

      Usuń
    54. Radku:

      Coś mi tu mieszasz. Odkąd liberalizm jest światopoglądem porównywalnym do religii? Nie sądzisz, że to są dwie różne płaszczyzny? Liberał może być wierzącym tak samo jak wierzący może być liberałem. Tak mi się przynajmniej zdaje, więc jaką Ty mentalną pustkę widzisz w liberalizmie?

      Chcesz mi powiedzieć, że jak przeczytam wszystkie dzieła Lenina będę komunistą? Czytam książki o Kościele i wierze, po to, by skonfrontować z nimi swoją opinię i poglądy. Gdybyż z tej konfrontacji wynikało coś istotnego, ale nie wynika nic. Nic, co byłoby w stanie diametralnie zmienić moje postrzeganie, tak jak kiedyś wpłynęła na mnie książka „Złota Gałąź”. Nawet jeśli na dziś jest w jakiś sposób archaiczna, potrafiła mnie zmienić. Nie tak dawno czytałem „Bóg szuka człowieka” Abrahama Heschela, dzięki której zmieniłem postrzeganie judaizmu (w sensie wiary). Ta wizja Boga i religijności mi się nawet podoba, ale tylko podoba, co skutkuje zrozumieniem tak pojmowanej wiary.

      Wcześniej nie było takiej prosperity ekonomicznej. Ja bym naukowców w ten sposób nie osądzał, spieprzali również z tego grajdoła patrioci – również z pobudek ekonomicznych.

      Usuń
    55. Komunizm religijny też jest pojęciem całkowicie przez Ciebie wymieszanym i też zupełnie z dupy wziętym, jeżeli odniesiemy to do Związku Radzieckiego. Aczkolwiek jeśli chodzi o samo słowo, jest coś takiego - jeżeli zasady wymyślone przez Marksa i Engelsa odniesiemy do dogmatów religijnych co praktykowały jakieś odłamy religijne, zwłaszcza w USA.

      Wiesz, mam w nosie kto jaki przedstawia światopogląd. Chodzi mi tylko i wyłącznie o wiedzę którą może go poprzeć. Jeżeli ja miałem ochotę dowiedzieć się jaka jest prawda o inkwizycji - to nie powtarzałem treści kilkudziesięciu książek w tym temacie, które powielały wizję tych tortur i stosów - wziętą wprawdzie z opracowań z epoki (tyle że na ogół przez protestantów), ale sięgnąłem przez pana Kamena, który z zrobił opracowanie w oparciu od dokumenty samego oficjum, a nie opisujących je protestantów i kalwinistów. I co się okazało? Choćby to, że był to jedyny sąd, w którym po raz pierwszy pojawia się funkcja obrońcy z urzędu. Idąc dalej - chcemy oceniać działalność Inkwizycji - trzeba osadzić ją w jej czasach mentalnie.
      Natomiast twoja zapełniona biblioteczka nadal nie tłumaczy spłaszczonego i zerojedynkowego pojmowania roli kościoła w rozwoju Europy. Ja nie mam aż tak dużej, (ale mam "Złotą Gałąź"), mam książki krytykujące Kościół z naczelnym antagonistą Deshnerem, który napisał 'Kryminalną Historię Chrześcijaństwa", mam kilka dość analitycznych monografii i mam przede wszystkim paru znajomych historyków, z których żaden, ale to żaden - choć są wśród nich osoby nawet bardzo lewicujące - nie stawia tak kretyńskich tez, że rola kościoła to ograniczała się tylko do hamowania rozwoju naukowego. I tyle w temacie mam do powiedzenia.

      A skąd teraz ta prosperity skoro PIS Polskę miał wykończyć po roku rządów? :DDD


      Usuń
    56. Małe sprostowanie, aż tak dobry nie jestem, po prostu mnie przeceniasz. Nie ja wymyśliłem religijny komunizm. Tę koncepcję wymyślił ktoś inny, ja ją tylko rozpowszechniam, bo wydaje mi się wyjątkowo trafna. Ale nie pytaj kto, bo już nie pamiętam.

      Dochodzimy do sedna, choć też imaginujesz. Moje postrzeganie chrześcijaństwa nie kończy się na określeniu, że było „hamulcowym” postępu. Nigdy, ale to nigdy nie uważałem, że jakiekolwiek opracowanie na temat inkwizycji może być w pełni wiarygodne. W młodości czytałem „Młot na czarownice” (nie jako przekład oryginału), a tam to dopiero były liczby, że głowa boli. Niemniej, z której strony by na inkwizycję nie patrzeć, nie ma w niej nic, ale to nic pozytywnego, ani nic jej nie tłumaczy, nawet biorąc pod uwagę czasy, w których miała miejsce. To tak jakby hołubić wojnie, bo jest motorem postępu technicznego. Powinniśmy jednak coś wyjaśnić. W dzisiejszych czasach, nawet gdybyś bardzo chciał, nie znajdziesz żadnej literatury w pełni obiektywnie opisującej chrześcijaństwo. Na domiar złego, w zależności od światopoglądu czytelnika, nawet najbardziej obiektywna ocena, zawsze znajdzie multum tych, którzy ten, teoretyczny obiektywny opis, poddadzą ostrej krytyce. Więc nie bardzo rozumiem Twoje zarzuty, że ja coś spłaszczam, że mam kretyńskie widzenie Kościoła. Mógłbym Ci czynić takie same zarzuty wobec Twojej krytycznej postawie w stosunku do liberalizmu. W tej materii jesteś dokładnie taki sam jak ja w stosunku do chrześcijaństwa, choć chyba nie zdajesz sobie z tego sprawy. Masz prawo się ze mną nie zgadzać, masz pełne prawo przedstawiać swoje argumenty, ale dlaczego uciekasz się do epitetów?
      Tego w życiu nie pojmę, pewnie dlatego..., żem liberał ;)

      I od dwóch lat wykańcza. Miało być tak dobrze, a dlaczego jest coraz gorzej (ekonomicznie i społecznie)?

      Usuń
    57. "Młot na Czarownice" trafił na indeks ksiąg zakazanych 3 lata po wydaniu, jego autora z tego co pamiętam ekskomunikowano, miał też zakaz pełnienia obowiązków. Co do jego autora i jakichś tam liczb (choć nie przypominam sobie żadnych liczb w "Młocie"...) - sam się przechwalał, że upolował podczas swojej pracy inkwizytora 200 czarownic. Jak się okazało, wątpliwe jest nawet że brał udział w procesach, a jeśli już to dokumenty opiewają ta liczbę na około 40 z którymi mógł mieć do czynienia. wiem, to i tak o 40 za dużo... Ale niestety, gromimy czasy średniowiecza za ciemnotę i wiarę w zabobony, a na całym świecie życie tracą ludzie, którzy mieli pecha i urodzili się w złym miejscu i giną w imię czyichś mocarstwowych ambicji.

      Co do inkwizycji jeszcze... zapewniam Cię, gdybyś stanął przed sądem średniowiecznym, błagałbyś na kolanach opatrzność, żeby sądził Cię sąd inkwizycyjny, a nie cywilny.

      A widzisz, ja też nie potępiam liberalizmu jako teoretycznej doktryny. Ona musiała w końcu się narodzić i zapoczątkować zmiany, emancypację, równouprawnienie itd. Mnie też pewnie pod pewnymi względami można nazwać liberałem. Natomiast krzyczysz to jakem liberał, jakem liberał - a w sumie te jadowite wpisy antykatolickie nie świadczą dobrze o tym Twoim liberalizmie...
      Ale problem jest ze współczesnymi liberałami jest taki, że są jak artyści, którzy wyrzeźbili zgrabny posąg, a teraz kombinując co by tu jeszcze poprawić, zaczynają robić z niego jakąś pokrakę.

      No to zastanów się, czy mamy prosperity, czy wykańczanie.

      Usuń
    58. autorytetem językowym to był stalin.Nie ma języka normalnego-jest potoczny ,literacki itd ,ale każdy Polak powinien dążyć do zachowania czystości narodowego języka.Oczywiście są grupy ,używające gwary -Ślązacy,Kaszebe ,czy górale-można ich często rozpoznać po akcencie itd.
      Nie znam żadnej gwary -czasami posługuję się tzw.bełkotem naukowym ,grypserą (język migowy)-i językiem literackim z Mazowsza -czyli normalnym dla Kongresiaków z dużą naleciałością rusycyzmów.
      No sprawa jasna jest, historię znasz z wujka -a ja z książek ,stąd te dywagacje na temat nieszczęsnego Bruna,chociażby-niech mu ziemia.... .Zapewne i logikę ,psychologię ,socjologię ,filozofię itd-też od wuja ?a tylu nieuków wertuje książki w fachowych językach studiuje ,grzebie w archiwach -zamiast pierdyknąć to slangiem .Masz rację ....Swoją drogą M.Zembaty swoją magisterkę o Czerwonym Kapturku nasmarował grypsem-no, ale to był Artysta.Dzięki za podpowiedź Gospodarzu, od teraz walę prostym ,żołnierskim językiem bez żadnych wygibasów.Umilknę tymczasem,bo do dyskusji włączył się user ,którego czytam z wielką przyjemnością -chociażby ze względu na czystość języka i lekkość pisania.
      p.s.z książek nie zrezygnuję -wujek często nie ma takiej wiedzy, bo nie czyta nowinek ,albo nie nadanża-poza tym pamięć -trzeba trenować pamięć.Rozumiem pewne dolegliwości zdrowotne mogą przeszkadzać -wspólczuję serdecznie -daj Boże zdrowie.może dyskursja dalej potoczy sie jak zawsze....

      Usuń
    59. Radku:
      Nie miałem namyśli oryginalnego „Młotu na czarownice”. W latach sześćdziesiątych wydano książkę pod takim tytułem z czymś tam jeszcze, która opisywała inkwizycję odnosząc się do tego oryginału, stąd w nawiasie dodałem: nie jako przekaz oryginału. Ale Radku, popadasz w jakąś dziwną manię, starasz się usprawiedliwić tamte czasy dzisiejszymi, w dodatku o innym charakterze. Tak jakbym te dzisiejsze masakry i klęski w jakiś sposób tolerował, albo się na nie godził. To jest dokładnie to, co sam mi napisałeś – a u was biją murzynów.

      Zdajesz się zapominać, że świeckie sądy w tamtych czasach opierały się na chrześcijańskich doktrynach, że sędziami, śledczymi i prokuratorami byli chrześcijanie. Świeckość była w stu procentach chrześcijańska.

      Stajesz niewiarygodny. Określałeś się zwolennikiem konserwatyzmu narodowego, teraz nagle Ci blisko do liberalizmu, choć piszesz o liberalizmie jako o mentalnej pustce. Tak, podkreślam i swój liberalizm, i swój ateizm, ale ani jedno, ani drugie, nie wyklucza krytyki. Natomiast nie przypominam sobie żebym żądał likwidacji Kościoła i religii.

      Prosperita bierze się z ogólnoświatowej sytuacji gospodarczej. Jeszcze się nie zatrzymała, a u nas zaczyna już być mało ciekawie.

      Usuń
    60. Gwidoniusz:

      Jeśli dla Ciebie autorytetem językowym jest Stali, to znaczy, że z Ciebie rucyfista ;) Dla mnie autorytetem (niekoniecznie niekwestionowanym) w kwestii języka jest prof. J. Bralczyk. Sam pochodzę ze Śląska i byłem wychowywany w gwarze śląskiej. Dzięki książkom przystosowałem się do języka literackiego (tu ukłon w Twoją stronę) i dziś nikt w lubuskim nie chce wierzyć, że miałem kiedykolwiek do czynienia z gwarą śląską. Natomiast w rodzinie wymuszają na mnie gwarę, z czym też nie mam problemu.

      Źle mnie zrozumiałeś. Ja nadal kocham książki i ta miłość nigdy mi nie minie. Niemniej często bardziej praktyczny jest net.

      Usuń
    61. Nic nie staram się usprawiedliwiać ani szczególnie ganić. Wszystko wynikało ze stosunków społecznych, i postrzegania na poziomie rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego. Tobie natomiast brak skali porównawczej jak widać, bo co to w praktyce niby oznaczało, te "chrześcijańskie doktryny" w sądach? Tak powoli mam wątpliwości, czy Ty wiesz o czym piszesz w ogóle.

      Przecież nie napisałem, że mi blisko, tylko napisałem że w jego ramach dokonały się zmiany społeczne, które popieram, tak jak podstawę liberalizmu - czyli możliwość głoszenia poglądów.

      No to jest w Polsce czy nie? Bo już się pogubiłem jaka to prosperity wpływa na wyjazd tych naukowców.

      Usuń
    62. at Asmo...
      a tak w ogóle, to Janek Himilsbach wcale nie był głupi...

      Usuń

    63. Jest jakaś skala porównawcza? Do czego chcesz porównać Inkwizycję? Czym jest zwalanie winy na sądy świeckie w świecie gdzie świeckość jest chrześcijańska? Nie wiem czy by Ci się podobało, gdybym porównał ten czas do działań fanatyków państwa ISIS? Nie, nie porównuję, choć w jednym i drugim przypadku inspiracją mordów jest religia.

      Teraz już mnie kompletnie zdumiewasz: „(...) popieram, tak jak podstawę liberalizmu - czyli możliwość głoszenia poglądów”. Jakich poglądów? Zgodnych z Twoimi? ;)

      Udajesz, czy się drażnisz? Wyjeżdżali, gdy nie było prosperity, gdy ideologia stała przed rozwojem nauki. Jeśli dziś jest prosperita na świecie, na której korzysta Polska, pozostaje li tylko czynnik ideologiczny, który się nie zmienił, gorzej, jeszcze bardziej się pogłębił.

      Usuń
    64. Zwłaszcza jurydyczne eliminowanie morderców i złodziei, niemal w każdej cywilizacji na całym świecie było inspirowane religią... Jednak nie wiesz o czym piszesz.

      Daleko Ci do moich poglądów. A mimo to rozmawiamy, więc w czym masz problem ze zrozumieniem?

      Nie, serio nie rozumiem, czy jest ta prosperita u nas czy nie :D

      Usuń
    65. Gospodarzu ... sam napisałeś,że "normalny język to taki ,jakim posługuje się 38 mln". Co nie jest prawdą i dodałem parę słów na ten temat.Zostałem najpierw piewcą intelektu alkoholików z insynuacją ,teraz jestem ponoć rusycystą bo wspomniałem o Stalinie.Nie dziwię się -dyskutujesz z wielką swadą i zacięciem z 3,4 a może pięcioma natrętami ,którzy starają się coś udowodnić-o czym Ty już dawno wiedziałeś i masz wyrobioną opinię.I ja to staram się rozumieć ,Gospodarzu ,i z tego właśnie powodu przeznaczam sporo czasu ,żeby nabrać pewności ,że tacy stabilni myśliciele,jak TY istnieją.To super.
      Mnie zraził Bralczyk,kiedy jako biegły sądowy(dupoliz) orzekł ,że słowo "cham" do Prezydenta Polski ( w tym wypadku był to L.K,ale dla mnie obojętne kto),nie jest obraźliwe.Od tej pory ze smutkiem stwierdziłem ,że po wojnie wszyscy prezydenci byli chamami ,a prawie wszyscy trudzili się konfidencją.I Bralczyka znielubiłem ,za to ,że sam tego nie wymyśliłem.
      Tak,za dużo wątków ....U mnie jest problem z obsługą kompa-to widać i czuć -ale piszę już jednym palcem dosyć biegle...
      Nie byłbym sobą (nie złośliwie,ale dla porządku)-9 stycznia godz.23:51 późno,zmęczenie materiału:"....jedna pozytywna cecha alkoholików ,pod warunkiem ,że byłych.Dwója ,nie jesteś nowicjuszem w tym temacie(chwalisz się doświadczeniem życiowym ,ale nie wiedzą naukową 'obecnie uznawaną za pewnik) -powinieneś wiedzieć,że alkoholikiem jest się do końca życia,taka choroba to jest.Tym się różnimy-dla mnie najważniejsze jest -że mimo samoupodlenia jest zawsze człowiekiem-nawet jakby u tracił resztki człowieczeństwa ,zawsze jest nadzieja....
      Tak, w takiej wymianie zdań (dywagacje ulubione),często dochodzi do nieporozumień(pojęciowych)-dobranoc.
      p.s.używam zwrotu Gospodarz , a nie A..........sz bo to demon i dlatego nie piszę -a kysz i już dobrze śnię o hurysach 100.haha

      Usuń
    66. Radku:

      Chcesz mi powiedzić, że ofiarami inkwizycji byli tylko mordercy i złodzieje? No, no, czego to ja się dowiaduje? A ja myślę, że to Ty już nie wiesz jak ją obronić. Możel lepiej zakończmy ten watek?

      Oczywiście, że mi daleko do Twoich poglądów i nie mam o to pretensji, ani tym bardziej problemów, skoro nie są moje. Czasami mnie tylko zdumiewasz, ot co ;)

      Prosperita była, nawet u nas choć krótko. Lada dzień przyjdzie nam za nią zapłacić z własnej kieszeni. Ja już płacę. We wrześniu ub. roku płaciłem 240 zł. raz na dwa miesiące za energię elektryczną. Zmienili system opłat, a od listopada płacę 150 zł. raz na miesiąc, a miało nie być podwyżki. Za to prosperita ogarnęła spółki Skarbu Państwa. Tam dopiero można zarobić. Taki naukowiec w Polsce to pewnie dziesięć lat pracuje na taką jedną pensję. A najciekawsze jest to, że te spółki (np. Orlen) kupuje licencje z zagranicy.

      Usuń
    67. Gwidoniusz:

      Możesz się do mnie zwracać Asmo (jak wielu innych) i nie będziesz się za każdym razem musiał żegnać znakiem krzyża ;) Krócej, co nie jest bez znaczenia, gdy stuka się na klawiaturze jednym pakcem.

      Z tym alkoholikiem po przejściu na abstynencję mam problem, choć nie jestem medykiem. Taką argumentacją można dowieść, że każdy jest alkoholikiem, bo może się nim stać, wszak wielu z nas lubi czasami wychylić kieliszek czegoś mocniejszego. Moja znajoma tak twierdzi, bo wypijałem jedno piwo dziennie. Teraz piję najwyżej dwa na tydzień, ale w jej mniemaniu niczego to zmienia ;)

      A Lech Kaczyński nie był chamem? Jak nazwać człowieka, który mówi o kobiecie: małpa w czerwonym?

      Usuń
    68. To o jakich sądach w końcu mówisz, człowieku? Sąd inkwizycyjny zajmował się walką z herezją, sąd cywilny przestępstwami kryminalnymi. Gdzie w tym drugim widzisz inspirację religią chciałbym wiedzieć?

      I vice versa... vice versa.

      Ogarnęła? Przypomnij sobie cytat pani Bieńkowskiej - on oddaje zarobki w Spółkach Skarbu Państwa. Budżetówka i Spółki SP to wory bez dna. Obiłem się o takie Spółki kilka lat temu, mógłbym też parę rzeczy pikantnych powiedzieć - np. jak pracować trzy lata nie pokazując się w pracy i zgarniać dychę w miesiąc. Nazwisko tylko pominę...

      Usuń
    69. Radku:

      Ktoś tu kiedyś twierdził, że to sądy świeckie były odpowiedzialne za palenie na stosach, a inkwizycja tylko szukała heretyków i czarownice. Po humanitarnym śledztwie, przekazywano winnych sądom świeckim.

      Wiem, wiem, kiedyś tez kradli i to w pełni usprawiedliwia dzisiejsze kradzieże.

      Usuń
    70. Nie wiem kto tak twierdził. Możesz wskazać tego kogoś?

      Chyba nie to powiedziałem? Mam tylko obiekcję do słowa "ogarnęła", tak jakby było to coś nowego.

      Usuń
    71. każdy co MUSI pić alkohol, jest alkoholikiem(wg.obecnej nauki-polecam pozycję Johnsona "Alkohol"(?)do końca swego żywota-obojętnie ,czy jest w okresie trzeźwienia ,czy abstynencji(trwa to lata hohoho). Obecnie z eurokołchozu wpływają spore sumy na leczenie ,terapie tzw.alkoholików -i tych alkoholików namnożyło się w Polsce bez liku.Kasę robią "terapeuci", a "alkoholicy "mają darmowe obiady w dziennych oddziałach w szpitalach psychiatrycznych-tym sposobem każdy głodny może zostać alkoholikiem.Oczywiście ,napisałem o tym procederze w wielkim skrócie i uproszczeniu-ale z Twoim doświadczeniem resztę ,można se dośpiewać ,albo dopić....
      no ,jak ktoś komuś kojarzy się np.ze świnią(biedne świnie),albo psem,czy bykiem ,albo krową(moje ulubione i b.miłe skojarzenie dla mnie ,być może dla krowy nie)- to prosto z mostu ,jak do chama-same Kaczyniaki byli kartoflami ,kaczkami itd-małpa jest też ok.dla mnie.Ale cham ?Ekspert ,sąd i to całe zajście śmiechu warte...do kaczek chcieli nawet strzelać ,z plakacikami biegały niewinne dzieciątka -przyszłość pana Jurasa,chyba.
      3 grosze o Związku Sowieckim(państwie ateistycznym,komunistycznym,marksistowsko-leninowskim, demokracji ludowej i itd,itd -nazwa nieważna),ten twór powstał na zlecenie i w wyniku eksperymentu o dużej skali ryzyka,utopię wprowadzano terrorem-a miliony najlepszej części narodu rosyjskiego(100mln)zlikwidowano.Resztę upodlono ,zdegenerowano i sovietyzowano.Rykoszetem dostaliśmy i my Polacy -ten smrodliwy tobół dźwigamy w naszej świadomości do dzisiaj, jako dawni skolonizowani niewolnicy pod zarządem rodzimych i napływowych Kreoli("Orientalizm" Said(?)-nadzieja w najmłodszym pokoleniu -ale dość...
      Proponuję (jest i w necie) dla dociekliwych, opracowanie E.Kurek(mam jej prace)o tzw.przebóstwianiu -moim zdaniem ciekawym procesie(fakcie) historycznym zachodzącym w Rosji ( od 14 w.)-Gospodarz nie lubi (?) historii -ale bez znajomości tejże nie można pojąć innych procesów zachodzących w społeczeństwach.Stąd i Twoja Gospodarzu wiedza na temat np.Inkwizycji (były DWIE ,interesująca była Izabelli) ,jest mocno okrojona ,niestety-ale czasu jest kupa na nadrobienie materiału-podam może kilka niewujkowych prac.... fajowego dnia ,a kysz

      Usuń
    72. Gwidoniuszu:

      Człowiek musi dwie rzeczy. Załatwić potrzeby fizjologiczne i umrzeć. Reszta jest kwestią chcenia, więc wszystkie te terapie i leczenia to pic na wodę fotomontaż. Oczywiście, są jednostki, którym trzeba pomóc, tak jak np. zdepresjonowanym, ale żadna pomoc bez chęci zainteresowanego na nic się nie zda. W sytuacji gdy już ktoś wyszedł z nałogu i do niego wraca, usprawiedliwianie się jakimś „musiałem się napić bo mam chorobę alkoholową” jest oszustwem wobec samego siebie. To nie choroba alkoholowa, to słabość , by nie napisać – miernota – własnej osobowości. Niestety tak jest niemal ze wszystkimi alkoholikami.

      To nie małpa w czerwonym nazwała LK kartoflem, więc to nie jest żadne usprawiedliwienie. Ci dwaj panowie K tak mają. Wydaje im się, że mają prawo obrażać każdego, ale ich nie wolno tykać – to jest mentalność chama.

      Nie zmusisz mnie do czytania czegoś, co mnie nie interesuje. Mam wyrobione zdanie na temat przemian społecznych i samej inkwizycji, oparte kiedyś na literaturze. Nie będę wałkował ciągle tego samego, skoro co roku, ktoś wymyśli coś nowego.

      Usuń
    73. Radku:

      Nie będę teraz zgadywał, aby kogoś nie urazić. Jak znajdę dam znać.

      Nie o „nowość” tu chodzi a o skalę.

      Usuń
    74. nie zmuszam-proponuję w imieniu nauki i rozwoju intelektu.Twoje podejście do choroby alkoholowej dałoby szybkie efekty-terapia i leczenie miernot,pasożytów,meneli nic nie warte-czyli uzależnionych(czyt.słabych psychicznie itd) do obozów pracy -tam ich nauczyć hartu ducha ,albo do piachu.Tak robią na Kubie ?Wspomnę tylko ,że alkoholików,narkomanów,seksoholików,hazardzistów ,lekomanów,mitomanów itd leczą uniwersalną metodą jako UZALEŻNIONYCH -jeden terapeuta obskakuje te "miernoty" w tej samej grupie wzajemnej adoracji.Ciekawi mnie ,kto by przeprowadzał selekcję "miernot"-znam te procedury ....
      3 punkt-człowiek musi być człowiekiem-a do tego potrzebna jest wiara w drugiego człowieka,choćby był w oczach tolerancyjnego humanisty -miernotą.saluto.

      Usuń
    75. p,s.-większość jelit władzy to tzw.szpagatowa inteligencja,farbowana ,co tam zajmować się małpami i chamami to strata czasu.
      Twoje widać "opieranie kiedyś na literaturze" w dyskusjach Gospodarzu-dlatego żyjesz mitami i propagandą,chyba.Ja np. dziś dowiedziałem się ,że niejaki J.P.2 w 2000 roku otworzył archiwa watykańskie dla historyków idei - co ?Żadnej wzmianki nie było ,ale też i nie było ataku na Inkwizycje.Propaganda protestantów komunistów ,eskimosów i masonów-czyli wrogów katolicyzmu odnosi sukcesy.Za nowinki naukowe ginęli ponoć ludzie na stosie....i kto TU jest hamulcowym .ej

      Usuń
    76. Gwidoniuszu:

      Mam szacunek do byłego alkoholika, ale ograniczony do dwóch elementów. Po pierwsze, nie użala się nad swoim losem, bo przecież nikt z niego alkoholika na siłę nie zrobił. Po drugie, do momentu kiedy znów zacznie pić. Niestety, ze wszystkich mi znanych alkoholików i alkoholiczek nikt temu drugiemu warunkowi nie sprostał, a przecież, nikt tak jak oni (poza ich rodzinami, ba te doświadczają więcej), nie byli świadomi, czym grozi nadmierne picie. Jeśli mam wiarę w drugiego człowieka, to przede wszystkim wobec ofiar alkoholików. Nikt im nie zabierze tego, czego musieli doświadczyć i z czym muszą żyć. Rzekome cierpienia alkoholików to przy tym pikuś.

      Nie wiesz czym żyję, więc nie zmyślaj. Jak będę odczuwał potrzebę odświeżenia sobie wiadomości w jakimś temacie, lub ich uzupełnienia, wiem dobrze, co mam z tym zrobić. Nie ma nic gorszego jak zaśmiecać swoją mózgownicę czymś, czego nam nie potrzeba. Z powodu niedoboru informacji nikt jeszcze nie umarł, ale od nadmiaru – niejeden ześwirował (pod żadnym pozorem nie bierz tego do siebie), bo daleko mi do tego, by uznać Cię za świra. Miałeś ciągoty do hejterstwa, ale jak widzę już Ci to minęło. I tak trzymaj. Bo to, jak piszesz, nie stanowi dla mnie żadnego problemu.

      Usuń
    77. Miałem i mam ciągoty do wolnego słowa (dla niektórych to hejterstwo, trolling, a może zwykłe chamstwo ) i dlatego walę z grubej rury bez obrażania innych(moim zdaniem). No, ale cenzura jest wszędzie ,nazywa się moderacją,albo poprawnością polityczną.Zresztą chcąc być goszczonym,należy przyjąć zasady i reguły gry Gospodarza.Za "pochwałę" nie dziękuję ,nie zresocjalizowałeś mnie ,bo i ja nie wierzę w niektóre terapie.Świr w grypserze jest git -cynk na czole ,to wiedza dostępna w necie ,obecnie żadna tajemnica.Interesowałem się przepływem informacji w mediach, głównie na wykładach doc.śwp.Kosseckiego(są też w necie ,haha). Uważam również ,że bez względu na różnicę poglądów i zdań, można od czasu do czasu porozmawiać na pewne tematy nie obrażając postronnych.Oczywiście ,jako moderator możesz (ale nie musisz) wprowadzać swoje reguły,rozumiem to - wolnoamerykanka nie leży w Twojej naturze -tym bardziej,że czyta Cię b. kulturalne towarzystwo ....
      Chętnie pogaworzę nie jak czekista z czekistą ,ale jak ateista z sedevantistą(uwaga na filozofię Wojtyły). piszę niestarannie i bełkotliwie ,skrótami itd-to fakt i jest przyczyną wielu nieporozumień w moich relacjach nie tylko z bliźnimi -salut i dobranoc-jade po nowe książki....to świrowanie książkowe jest właśnie....

      Usuń
    78. Wróciłem ,bo zabrakło w ważnym słowie CA -wiadomo,skrót myślowy ,niecelowy ...

      Usuń
    79. Gwidoniuszu, już chyba czas zakończyć ten wątek, nie ma po co ciągnąć go na siłę, a czeka nowa notka.
      To nie była pochwała, stwierdziłem fakt.

      Jak Ty to mówisz: saluto ;)

      Usuń
  4. Chyba jest jednak logicznym, że zmieniono określenie "przemoc w rodzinie" na "przemoc domową" ze względu na szerszy zakres pojęcia "domowy", bowiem obejmujących także owe konkubinaty, a nawet inne możliwe powiązania wynikające ze wspólnego zamieszkiwania różnych osób w jednym domu.
    Konkubinaty wychowują często dzieci nie tylko wspólne, ale także pochodzące od innego rodzica, a więc nie stanowiące "rodziny" ani w sensie prawnym ani genetycznym w stosunku do "obcego" konkubenta.
    Zaś jak wynika z konkluzji (nie wiem czy do końca prawdziwej), że "w formalnych związkach przemoc sadystów i cierpienie ofiar ma się dobrze i jest porównywalna procentowo z konkubinatami", przemoc nie zależy od rodzaju związku (formalny czy nieformalny), ale od sadystycznych osobowości ludzi zamieszkujących wspólnie pod jednym dachem.

    No i z tymi mentalnościami to nie jest prosto. Nikt bowiem nie chce dobrowolnie cierpieć, tyle, że niestety cierpienie jest nieodłączną częścią życia. I ważne jest jak do tego cierpienia podchodzimy, jeśli już nas dopadnie. Czy potrafimy nadać mu jakiś głębszy sens i go jakoś przyjąć, czy też będziemy przed nim w panice uciekać nie patrząc na koszty własne i otoczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednym na pewno się zgodzę: „przemoc nie zależy od rodzaju związku (formalny czy nieformalny)”, ale to nie ja, a premier Morawiecki wysunął taką tezę, że w konkubinatach jest gorzej.

      Natomiast mam wątpliwości (nie myl z pewnością) czy inna forma zależności niż usankcjonowana związkiem małżeńskim, nie ma prawa nazywać siebie rodziną. Masz przed sobą człowieka, który przez osiem lat żył bez związku małżeńskiego i tworzył udane relacje z nieswoim synem. Nikt ze znajomych nie traktował nas inaczej niż rodzinę. Nawet ksiądz w czasie kolędy. Popsuło się dużo później, ale to nie ma znaczenia.

      I znów muszę podkreślić, że to nie ja wymyśliłem pojęcie „mentalność krzyża”, którą charakteryzuje bezwzględnym godzeniem się na cierpienie. Ba, ta mentalność przewiduje cnotę w cierpieniu. I znów się z Tobą zgodzę, cierpienie jest nieodłączną częścią naszego życia, rzecz w tym, czy na pewno jest coś złego w tym, że go unikamy („uciekać w panice” – to rozumiem jest przenośnia?), a gdy jednak dopadnie, chcemy się go jak najszybciej pozbyć? Tak działają nawet ci, co są mentalności krzyża (wyjątek stanowią kobiety godzące się w milczeniu na przemoc partnera).
      Przyznam w sekrecie, gdy czytam teraz, że cierpienie należy traktować jako dar Boga, który należy przyjąć z należnym Mu podziękowaniem, otwiera mi się nóż w kieszeni ;)

      Pięknie pozdrawiam.

      Usuń
    2. Niestety często jest tak, że kobiety (uczepiliśmy się tak tych kobiet, chociaż przemoc wobec mężczyzn też się podobno zdarza i to wbrew pozorom nie tak rzadko, a także często zapominamy, że przemoc nie musi być tylko fizyczna) godzą się w milczeniu (też bym dyskutowała, czy zawsze jest to w milczeniu i czy przypadkiem trochę tej przemocy często nie prowokują), bo są uzależnione (najczęściej materialnie choć nie tylko) od sprawcy tej przemocy, a nie ze względów stricte religijnych. W końcu Kościół też nie pochwala przemocy, co więcej sam radzi i nawet pomaga (np. poprzez ośrodki dla matek z dziećmi), żeby od takiego prześladowcy uciekać, zwłaszcza kiedy dotyczy to także dzieci.

      Nie noś noża w kieszeni, żebyś sobie jakiej krzywdy przypadkiem nie zrobił. ;)
      Nie wiem czy należy dziękować za cierpienie, uważam, że raczej powinno się prosić Pana Boga o siły do dźwigania tego krzyża cierpienia, skoro już do niego dopuścił i nas przed nim nie uchronił. W końcu nawet sam Pan Jezus w Ogrojcu prosił Ojca o oddalenie tego kielicha męki, a nie dziękował za niego, chociaż wiedział po co przyszedł na ten świat.

      Nie tyle jest ważne co kto uznaje za rodzinę, ale to jak to jest uregulowane prawem, bo za tym idą odpowiednie przywileje oraz niestety zobowiązania.
      Nie mam najmniejszej wątpliwości, że najlepszym środowiskiem, zwłaszcza dla dzieci jest normalna rodzina z kochającymi się odpowiedzialnymi rodzicami na czele. Rodzicami, którzy nie boją się związać ze sobą na dobre i złe na czas nieograniczony. :) I o tym fakcie informują odpowiedni urząd, bo tym w istocie jest formalne zawarcie związku małżeńskiego.
      W konkubinatach, o ile nie są ograniczone jakimiś zaszłościami jest jednak jakaś niepewność co do wiązania się "na zawsze", a raczej tylko tak na chwilę dopóki jest fajnie. Co jest jednak przejawem pewnej nieodpowiedzialności, zwłaszcza wobec dzieci, którym rodzic jest potrzebny "na zawsze", a nie tylko do jakiegoś czasu.

      Usuń
    3. Tych maltretowanych facetów to jest tak około pięć procent, więc ja na wszelki wypadek nie opwiem się czy to mało, czy nie mało. Ale ja się z Tobą zgodzę, przemoc to nie tylko rękoczyny, to również znieważanie i szantaż. I masz rację, czasami kobieta takie zachowania prowokuje, ale wydaje mi się, że to z czegoś wynika (może z braku zainteresowania jej osobą?) Ja wiem o istnieniu takich ośrodków pomocy, tylko nie sądzisz, że to jest odwrócenie problemu? Bo ja nie rozumiem dlaczego matka z dzieckiem ma się tułać po takich ośrodkach, a damski bokser i tyran zyskiwać „wolność” w „swoim” domku? Owszem, taki ośrodek pomocy na chwilę, na czas rozstrzygnięcia, kto jaką karę powinien ponieść. I tu jest problem Kościoła – traktując związek małżeński jako nierozerwalny, może proponować tylko środki zastępcze, z nadzieją, że ktoś coś zrozumie. Domowy sadysta nigdy nie zrozumie.

      Spokojnie, mój nóż jest wirtualny, nikomu krzywdy nie zrobi ;) W moim rozumieniu nie ma żadnego sensu mieszać cierpienia z Bogiem. To prowadzi do nierozwiązywalnych dylematów. Cierpienie będzie istnieć bez względu na to czy Bóg jest, czy Go nie ma i wtedy wszystko jest proste. Nikt mi nie będzie wtedy wmawiał, że to dar boży i powinienem go przyjmować z pokorą. Z cierpieniem można i da się walczyć, choć z oczywistych względów nie da się go wyeliminować. A ortodoksi mają pretensje, że ktoś chce coś z tym cierpieniem zrobić. Bo ja mam na myśli właśnie ortodoksów religijnych.

      Jako doświadczony konkubent ;) wyjaśnię: tu nie chodzi o wolność od partnerki w każdym dowolnym momencie. Głównym bodźcem podtrzymującym taki związek jest chęć jego trwania. Ale żeby trwał, trzeba o partnerkę dbać (i vice versa), przy czym to dbanie wynika z potrzeby, a nie obowiązku czy funkcjonowania formalnej przysięgi. Oczywiście to nie zawsze tak działa, inaczej nie byłoby przemocy w konkubinatach w ogóle. To zawsze wynika z mentalności partnerów. Natomiast, co do dzieci. Nie oszukujmy się – formalny związek małżeński nie gwarantuje im szczęśliwego dzieciństwa.

      Usuń
    4. Ależ Asmodeuszu, zawarcie związku małżeńskiego w żadnym razie nie zwalnia od potrzeby dbania partnerów o siebie, wprost przeciwnie, ta potrzeba, żeby nie stała się z czasem tylko obowiązkiem zostaje dodatkowo wzmocniona prawnie szczególnymi przywilejami wynikającymi z faktu bycia rodziną, dodajmy na czas nieograniczony.
      Bo niestety jest tak, że faza ostrego zakochania zawsze kiedyś wcześniej czy później się kończy (nie ma na to siły), ale nie powinna ona kończyć związku. Wprost przeciwnie powinna przechodzić właśnie w taką prawdziwą dojrzałą ofiarną i rodzicielską miłość, która jak pisze Św. Paweł "nie szuka swego ..., we wszystkim pokłada nadzieję... itd." :) Taką na złe i dobre, a nie tylko na dobre... :) Co bardzo wielu ludziom udaje się mimo wszystko osiągnąć.

      I proszę nie stawiajmy obok siebie argumentów - formalny związek małżeński niczego nie gwarantuje, a konkubinat i owszem, bo jest z potrzeby serca a nie "z formalności". Zgódźmy się, że formalny związek małżeński jeśli jest tylko "formalny" i nic poza tym, nie jest prawdziwym związkiem małżeńskim, który "z zasady" przecież powinien opierać się na miłości, szacunku itd., a nie tylko na nazwie. A więc wszystkich tych "cnotach", które powinny być także obecne w konkubinatach.
      Taki "formalny" związek małżeński jest więc niczym innym jak tylko pustą bo nie wypełnianą przez strony zawartą wcześniej umową. Którą wg prawa świeckiego daje się rozwiązać z zapewnieniem jakiejś pomocy, szczególnie dla dzieci.
      Często także wg prawa kościelnego, jeśli się udowodni, że małżonkowie (małżonek) byli niezdatni do zawarcia związku, np. z powodu niedojrzałości emocjonalnej, której nie zauważono i nie stwierdzono przed ślubem.

      Usuń
    5. ciekawym zjawiskiem jest, że do momentu ślubu zwykle wszystko jest cacy, a po ślubie często /choć nie zawsze, to trzeba uczciwie stwierdzić/ tak jest, że jedna ze stron przechodzi metamorfozę i zmienia swoją postawę, którą można podsumować takim zdaniem:
      "teraz cię mam, ja tu rządzę i możesz mi nagwizdać"...
      dlatego też uważam, że związek nierejestrowany /"konkubinat"/ wymaga większej odpowiedzialności i dbałości o partnera/kę, która/y ma większy luz, by odejść, jeśli tej dbałości nie ma...
      to sugeruje, że w związkach nierejestrowanych jest MNIEJ przemocy, niż w małżeństwach, ale byłbym ostrożny z wyciąganiem takiego wniosku, myślę, że tak właśnie jest, ale różnica nie jest zbyt wielka, bo dochodzi całe mnóstwo innych czynników...
      ...
      istnieją badania, z których wynika, że najwięcej przemocy jest w związkach "les" (pani + pani)... ale to podaję TYLKO jako ciekawostkę, bo w takich badaniach wystarczy drobny błąd w doborze próbki statystycznej, a sama metodyka bywa rozmaita, więc często wyniki takich badań to kompletne bzdury...
      p.jzns :)...

      Usuń
    6. Mario:

      Nie neguję istnienia idealnego wzorca małżeńskiego czy partnerskiego, ale jak każdy ideał, i tu istnieje zasadnicza trudność w jego osiągnięciu. Nie napisałem, że konkubinat jest lepszy, ja tylko twierdzę, że możliwa jest jego trwałość i niejako wiem, na czym tę trwałość budować. Niemniej mam tez przykre doświadczenia z formalnymi związkami – za każdym razem wkraczało przeświadczenie, że skoro jest ta formalność, nie trzeba się aż tak bardzo starać. Ale jeszcze raz podkreślam, swoich doświadczeń nie przekładam na wszystkie formalne związki, tak jak nie twierdzę, że wszystkie konkubinaty są szczęśliwe i przykładne.

      Skoro wspomniałaś o unieważnieniach sakramentalnych związków dodam, że tylko w 2017 roku, uwzględniono 95% takich wniosków, co daje liczbę 7,5 tys. unieważnień (to z najnowszych statystyk kościelnych) Wg mnie, to wcale niebagatelna liczba i nie jestem do końca przekonany, czy wszystkie odbyły się zgodnie z prawdą, skoro uczestniczą w tych unieważnieniach wyspecjalizowani fachowcy od rozwodów. Ale jest inny aspekt tego problemu. Skoro, jak piszesz, uwzględnia się coś tak subiektywnego jak „niedojrzałość emocjonalna”, dlaczego udokumentowana przemoc w rodzinie nie stanowi żadnego argumentu na rzecz unieważnienia związku? W mojej ocenie – to jest chore.

      Usuń
    7. Piotrze:

      Ta zmiana wynika z braku konieczności pilnowania swojego zachowania, a nie z powodu metamorfozy. Nie na darmo o narzeczonym mówi się też „starający się o rękę” (dlaczego nie całość, ale to żarcik). Jakimś wyjściem byłoby wydłużenie okresu narzeczeńskiego wraz z koniecznością wspólnego zamieszkania, gdyby nie sprzeciw kaznodziei. W takiej sytuacji, na dłuższą metę, nie sposób ukryć swojego prawdziwego oblicza.

      Statystyki mówią o większej liczbie przemocy w rodzinach formalnych, ale one nie uwzględniają stosunku tych do nieformalnych. W mojej ocenie takie „liczenie” nie ma sensu, każdy związek może być dobry lub zły w jednakowym stopniu. Trzeba tu też dodać, że jakaś część konkubinatów łączy się ze zbliżającą się starością plus pewnym wykluczeniem społecznym (najczęściej alkoholizm), co psuje statystyki konkubinatu.

      Usuń
    8. at Asmo...
      okay, ale uściślimy na koniec, że sama metamorfoza powodem być nie może, a jedynie skutkiem... np. skutkiem tego braku konieczności pilnowania swojego zachowania, tak, jak napisałeś...
      ale dalej nie będę tego rozwijał, bo mam pomysła na rozwinięcie tego u siebie, więc nie chcę sobie palić tematu...

      Usuń
    9. Daj mi znać, jak opublikujesz ;)

      Usuń
  5. słowo "konkubinat" powoduje u mnie gnicie wątroby, z powodów czysto estetycznych zresztą... no, ale cóż, trza być twardym, nie miętkim i niczym ten żołnierz, który wpadł do latryny oblizać się jedynie i biec dalej do gefechtu, jak Dobry Wojak Szwejk przykazuje...
    no cóż, słowo "rodzinna" (przemoc) trzeba było zamienić na "domową", bo tak, jak za poprzedniego peerelu "nie było" narkomanii, tak za obecnego "nie ma" przemocy w rodzinie... poza tym według marksizmu katolicko-narodowego konkubinat to nie rodzina, zgodnie z tradycją /również narodową/, że alkohol to nie narkotyk, ryba to nie mięso, a śledź to nie ryba...
    żeby nie było, to Unia też coś z tego podpatrzyła, tylko na odwrót, bo tu z kolei ślimak to ryba, a marchewka to owoc...
    no, ale wróćmy do tematu... czyli rodzina to tylko taka, na której istnienie ksiądz pozwolił i pobłogosławił, w ostateczności zamiast księdza może być urzędnik magistracki, bo skoro w magistracie krzyż wisi na ścianie nad orłem, to tak jakby erzatz kościoła był... wspomniałem, że "pobłogosławił", no i właśnie tu leży istota sprawy pogrzebana, bo kto to słyszał, żeby w takiej pobłogosławionej komórce społecznej miała miejsce przemoc... to by znaczyło, że ksiądz źle pobłogosławił, a ksiądz z definicji nić złego robić nie może... nawet pomacać dziecka po pupie, toż to kłamstwo wierutne, by to było możliwe... najwyżej dziecko może zmolestować księdza chwytając go rękę i wkładając ją sobie w majtki...
    no dobrze, ale co z przypadkami, gdy żona z takiej rodziny z podbitym okiem chodzi?... bo to złą, grzeszna kobieta jest, zupę za bardzo soli, odmawia obowiązku aktu prokreacji, albo nie chwali męża za to, że mu śmierdzi z japy lub drze tą japę wracając po pijanemu do domu... metaforycznie rzecz ujmując, po prostu nie chce nieść krzyża, więc mąż winien jest jej mężowskie, chrześcijańskie napomnienie, by wróciła na drogę właściwego podejścia do sakramentu małżeństwa... a napominać wolno nie tylko raz, ale po tysiąckroć razy, aż grzesznica zrozumie, że krzyż to krzyż i mieć go poniżej krzyża nie wolno... nawet raz...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Wprawdzie ździebko-mocno przejaskrawione, ale dobre ;) Trudno tu coś dodać. Może tylko to, że ta z podbitym okiem często tłumaczy się faktem, iż sama nadziała się na akurat zaciśniętą pięść męża.

      Usuń
    2. żarty żartami, ale tak na poważnie, to:
      zakładając, że żyjemy w normalnym kraju, którym zarządza normalne państwo, czyli definicja rodziny nie jest katolicka, ale po prostu normalna /czyli rodzina = pewna grupa ludzi (inne zwierzaki wyłączmy dla uproszczenia) związana pozytywnymi (teoretycznie) relacjami)/, to ja nie wiem, jakie określenie byłoby lepsze, czy "przemoc domowa", czy "przemoc rodzinna (lub w rodzinie)"... oczywiście patrząc na sprawę pod kątem dobra ofiary takiej przemocy, bo w sumie chodzi o to dobro podczas tworzenia regulacji prawnych...
      może to jest wtedy spór o pasternak, czyli szukanie problemu tam, gdzie go nie ma?...
      a może w ogóle wtedy nie ma sensu tworzyć jakiegoś specjalnego prawa w tym temacie, tylko uznać, że przemoc to przemoc i każdą traktować jednakowo?...
      ...
      nie szukam sprzeczki, zwierzam się tylko, że im więcej na ten temat myślę, tym bardziej głupi jestem...

      Usuń

    3. Nie posądzam Cię o prowokowanie sprzeczki, w końcu to tylko wymiana poglądów.

      Właściwie masz rację – wystarczyłoby prawo chroniące jednakowo wszystkich. Jest jednak problem równości wobec prawa dowolnego związku i to zarówno w sensie przywilejów jak i obowiązków. Ustawa antyprzemocowa musi obejmować wszystkie związki, szczególnie dlatego, że jak to górnolotnie się nazywa – jest to najmniejsza komórka społeczna, rządząca się dodatkowymi prawami, nie uwzględnionymi w KK. Weźmy dla przykładu awanturującego się alkoholika w miejscu publicznym. Policja ma go prawo zwinąć aż wytrzeźwieje i wlepić mu mandat za zakłócanie spokoju. Jeśli taki awanturuje się w rodzinie (w domu), a przy okazji terroryzuje resztę – jest bezkarny. Nawet jeśli sąsiedzi zaalarmują policję, ta jest bezradna, jeśli sterroryzowana żona powie, że wszystko jest pod kontrolą. Skończy się na pouczeniu. Nawet jeśli historia powtórzy się za kilka dni. Ta ustawa ma chronić przed podobnym terroryzmem.

      Usuń
    4. okay... bez wątpienia taka przemoc jest czymś szczególnym i nawet sam art. 207 kk, który ją wyróżnia to mało, więc potrzeba dodatkowych procedur jest zrozumiała...
      tak naprawdę problem polega na czymś innym... napisałem wcześniej "normalny kraj i normalne państwo", a to jest obecnie bzdurne założenie, bo realia są przecież nienormalne... i tu się zaczyna jazda, bo projekty ustaw zamiast zamiast zajmować się tym, czym teoretycznie powinny się zajmować skupiają się na ideologii...
      ...
      w innym miejscu, na innym forum blogowym napisałem coś takiego, że podła zmiana zachowuje się jak dzieciak, nastawiona jest wrogo do unijnej Konwencji antyprzemocowej i uparła się zrobić na złość tej Unii coś po swojemu... no, i mamy efekty, takie jak zwykle, że czego się podła zmiana nie dotknie, to spieprzy...

      Usuń
    5. Właściie masz rację, rzecz w tym, że to nie tylko sprawa „dobrej zmiany”. Żaden rząd w pokomunistycznej Polsce nie chce się poważnie zając tym zagadnieniem. W mojej ocenie to wynika z nieuzasadnionej konieczności bardzo dobrych relacji z Kościołem, tak jakby nie mogły być tylko poprawne.

      Wczoraj w programie „Tak jest” słuchałem nawiedzonej pani, która ową konieczność dobrych stosunków z Kościołem i jego finansowaniem, uzasadniał grabieżą majątku Kościoła za czasów komuny. Nie przemawiał do niej fakt, że wartość tego zagrabionego majątku została oddana z nawiązką, my, jako społeczeństwo, jesteśmy winni Kościołowi dozgonną wdzięczność.

      Usuń
    6. no właśnie, przecież to już dawno zostało spłacone, a teraz ma miejsce coś w stylu gangsterskiego naliczania, tym gorsze, że ten gangster nie przystawia klamki do głowy, tylko państwo płaci dobrowolnie /naszym kosztem zresztą/...

      Usuń
    7. Ja w tym dostrzegam elementy szantażu emocjonalno-moralnego, ale to moja prywatna opinia. Zamieciono pod dywan nadużycia Komisji Majątkowej, a strumień pieniędzy leje się niemal ze wszystkich źródeł. Ale jak dla mnie to tylko oburza wiernych, instytucjonalny Kościół nie widzi w tym problemu. Natomiast w kwestiach, nazwijmy je moralnymi, jest problem. Część radyklanych wiernych chciałby dla Kościoła więcej, ale również ostrzejszych norm moralnych. Po drugiej stroni są ci, którzy uważają, że Kościół ma za dużo i za bardzo wtyka się w życie osobiste. Sam Kościół jest w rozkroku, bo chciałby mieć wpływ i na jednych i na drugich. Pozostaje mu powoływanie się na tradycję i pomoc w czasach totalitaryzmu. Oba aspekty są szantażem.

      Usuń
    8. A Niemcy chcą wprowadzić rzekomo podatek na rzecz meczetów... Jak to historia zatacza koło.

      Usuń

    9. Radku:

      A czym Ty we mnie? Rzekomo? Pogadamy jak wprowadzą. ;)

      Usuń
    10. słyszałem o pomyśle tego podatku "meczetowego" w Niemczech, jakoś tak w zeszłym tygodniu coś było w radiu na ten temat... tylko tam, jak z tej audycji wynikło, jest dziwna sytuacja, bo muzułmanie swoje związki wyznaniowe porejestrowali jako stowarzyszenia kulturalne...
      pojęcia nie mam, co o tym myśleć, ale przypomniała mi się sytuacja odwrotna, jak za późnego peerelu /tego poprzedniego/ pewna grupa entuzjastów ćwiczących taijiquan chciała założyć swoje stowarzyszenie... były jakieś straszne opory natury formalnej, kombinowali załapać się jako filia P.Z.Karate, ale w końcu najlepszą opcją okazało się zmontować związek wyznaniowy taoistów...
      ...
      to taki wtręt był, nie na temat, dla podtrzymania rozmowy i podbicia Asmo licznika oglądalności...
      p.jzns :)...

      Usuń
    11. Ja Wam ten licznik zlikwiduję. Nie będzie Was drażnił ;)))

      Wstawiłem go z powodu i na złosć Anzai, który mi chyba pierwszy postawił zarzut, że podkręcam oglądalność swego blogu.

      Usuń
    12. at Asmo...
      to był żart z tym licznikiem, po prostu przypomniała mi się tamta sprawa... inna sprawa, że ten licznik sam nieco sztucznie podkręcam, bo nie mam na blogu listy innych blogów, tedy jadę z zakładek w przeglądarce... przegląd blogów zaczynam od Twojego, bo akurat jest pierwszy na liście /czysty przypadek, wiec nie pochlebiaj sobie :)/, potem przechodzę na "Zrzędę", a tam korzystam z Twojej linkowni... nie zawsze stosuję taką procedurę, w końcu zaglądam też na inne blogi, których w tej linkowni nie ma, ale dość często... a na licznik mam wyrąbane, nawet na swój mam wyrąbane i kilka lat temu zlikwidowałem go u siebie jako zbędny gadżet...
      p.jzns :)...

      Usuń
    13. Piotrze:

      Jestem świadom, że ten licznik kłamie, nawet jeśli wyłączyłem opcję liczenia własnych wejść na blog. Iluż jest takich, którzy sprawdzają czy jest moja lub innych odpowiedź, bez kolejnego czytania treści notki? Myślę, że przynajmniej 70%. Grono komentujących jest wprawdzie nieliczne, ale to oni „nakręcają” ten licznik .
      A to w jaki sposób korzystasz z mojego blogu, to już Twoja sprawa. Nie będę czynił Ci ansów... ;)

      Usuń
  6. Witaj
    Wychodzi na to,że wszystkiemu jest winien kościół katolicki.
    Jak twierdzi"ałtorytet"lewacki:
    "katolicka, w przeważającej mierze, Polska, choć wolna od "honorowych zabójstw", ma problemy ze zjawiskiem stosowania przemocy wobec kobiet, mających źródło w silnym wpływie Kościoła Katolickiego".

    W takim razie Asmodeusz musi się z nią zgodzić:
    "więc nieś swój krzyż maltretowana, bita i poniewierana kobieto w tym „zaciszu” domowym. Ku chwale Pana".

    A jaka jest prawda?
    Nad słabszymi i bezbronnymi znęcają się zwyczajni sadyści.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Witaj Józefie.

      Prawda, że mam mocne puenty? Cieszy mnie, że i Ty zauważyłeś ;)

      Ja się z Twoim zdaniem „Nad słabszymi i bezbronnymi znęcają się zwyczajni sadyści” w pełni zgadzam. Ale powinieneś też zauważyć, że nigdzie nie napisałem iż Kościół nakazuje sadyzm, ja tylko twierdzę, że tenże Kościół nie robi nic, aby przeciwdziałać tym praktykom w rodzinach. Czasami przekonuje, że cierpienie pobitej żony służy chwale Boga. Mówienie na kazaniu bezimiennemu sadyście, że ma szanować żonę i dzieci, to jak grochem o ścianę.

      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
    2. "ja tylko twierdzę, że tenże Kościół nie robi nic, aby przeciwdziałać tym praktykom w rodzinach".

      Kiedy Ty ostatni raz byłeś w kościele?
      Co przykładowo Twój proboszcz ma robić żeby jakiś sadysta z Twojej wsi nie maltretował swojej rodziny?

      Usuń
    3. Zadajesz niewygodne pytania z tym Kościołem ;)

      Jeśli to jest wierzący katolik-sadysta, powinien przynajmniej kilka razy zaprosić go na umoralniające rozmowy (np. po Mszy św.), jako autorytet w takim środowisku. Jeśli to nie pomoże, powinien zaopiekować się maltretowaną żoną, np. skierować ją do jakieś placówki opiekuńczej. Jeśli nie ma na to czasu, jest coś takiego jak Rada Kościelna, której mógłby zlecić interwencję i stałą kontrolę, o poinformowaniu odpowiednich służb już nawet nie wspomnę. Możliwości jest sporo, trzeba tylko chcieć.

      Usuń
    4. "Możliwości jest sporo, trzeba tylko chcieć...."

      Znaczy się jest jakieś rozwiązanie które możesz podrzucić swojemu Proboszczowi.
      Co prawda nie bardzo wiem jak on odróżni tego "wierzącego"-sadysty od np.ateisty-sadysty,ale próbować zawsze można można.
      Pozdrawiam i miłych snów życzę.

      Usuń
    5. Ateista-sadysta nie chodzi do kościoła ;)))

      Równie miłych snów.

      Usuń
  7. Moim zdaniem, wystąpienie dr Bojanowskiej
    było "zbędnym zabiegiem".
    W potoku słów poprawnych politycznie oczyściła
    przedpola, ale chyba "zagubiła siebie"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Ninel, napiszę szczerze, choć nie mam dowodów, dla mnie pani wiceminister Bojanowska stała się tu przysłowiowym kozłem ofiarnym. W jej osobie nie mogła się skupić cała procedura legislacyjna nawet na tym etapie. Tak się nie dzieje w żadnym resorcie ministerialnym. Ktoś to musiał zatwierdzić, skoro projekt rozesłano do wielu instytucji w celu zapoznania się z nim i dostarczeniu ewentualnych uwag. To nie pierwszy przypadek kiedy publikuje się jakiś projekt, a później czeka na reakcję, w myśl zasady – a może przejdzie (czytaj: ujdzie).

      Pozdrawiam pięknie.

      Usuń
  8. Nie sprawdzałam osobiście, za czym goni Hollywood, jednak ja też chcę mieć jak najwięcej przyjemności za tego życia. Tego, które mam, czuję, cenię i kocham. I nic komukolwiek do tego, czy to życie jest w konkubinacie czy "z papierem". Nie ma w nim miejsca na żadną przemoc, ani rodzinną, ani domową. Taka jest moja mentalność, nazwijmy ją - świadomą. Takiej świadomej mentalności na nowy rok życzę tym od krzyża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak komu, mnie wydajesz się normalna w swoich pragnieniach ;) I poza skrajnymi przypadkami wynaturzeń, uważam że mentalność Hollywood jest w pełni do przyjęcia, bo ma właśnie to, o czym piszesz – świadomość, od siebie dodam - racjonalną.
      Pozdrawiam :)

      Usuń