wtorek, 1 stycznia 2019

Miałem wizję i wizje


  Konkretnie miałem je za sprawą sylwestrowego sam na sam z telewizorem. Miało być skromnie, tylko jeden kieliszek szampana. Wyszło jak zwykle. Rzecz w tym, że programy sylwestrowe, relacje z miejskich imprez, trąciły takim kiczem, że aby to znieść, trąciłem się przed lustrem sam ze sobą szklaneczką własnej roboty bimbru, według recepty mojego sołtysa, prawdziwego speca w tej dziedzinie. Poczułem się tak, jakby mnie koń kopnął, co objawiło się lekko chwiejnym krokiem w drodze do salonu, gdzie oglądałem tę telewizję. Wizja się poprawiła, to znaczy szczegółów już nie widziałem i nawet Kozidrak wydawała mi się młodą laską. Fonia wciąż jednak szwankowała, bo szlagiery były przedpotopowe, gorzej, jakby z epoki dinozaurów (Józek nie daruję ci tej nocy). Pomyślałem, że druga szklaneczka przytępi mi słuch, tym bardziej, że akurat leciała piosenka „Nie ma, nie ma wódki na pustyni”, co akurat w moim przypadku nie było prawdą. Spiżarnia pełna jest mocnych trunków. Ponieważ druga szklaneczka jeszcze bardziej pogłębiła moją zaćmę, narosły problemy z powrotem do salonu. Ale skutek ogólnie był pozytywny, bo mi się już nawet podobał Wiśniewski, choć tylko słuchowo, bo orientację mam jak najbardziej heteroseksualną. Nawet gdyby Połomski w duecie z Krajewskim pojawili się na scenie, co wcale w takim wskazującym stanie nie byłoby nierealne, też bym już nie wybrzydzał. O północy okazało się, że nie mogę znaleźć kieliszka, więc szampan pociągnąłem prosto z butelki. I się dopiero porobiło...

  Nagle na ekranie telewizora pojawił się napis: „Myśl o prawdach ostatecznych przybliża do Boga”, a w chwilę później: „Apokalipsa według bł. Katarzyny Emmerich”, wszystko na podkładzie religijnych pieśni. Trudno stwierdzić jak długo to trwało, bo oprócz przytępionego słuchu i fatalnego widzenie, doszła utrata realności mijającego czasu, ale w końcu napisy się zmieniły na: „Armia Maryi na czasy ostateczne”. Rozpaczliwie szukałem pilota, aby zmienić ten program, tylko jak go znaleźć, gdy się ma zaćmę i trochę za dużo promili? Kolejne napisy już mnie poważnie zaniepokoiły: „A gdyby teraz nastąpił koniec świata?!” na przemian z „Śmierć odsłania prawdę o człowieku”. Później jeszcze: „Apokalipsa, czyli zapowiedź Godziny Sądu”, ale gdy zobaczyłem taką treść: „Wizyta duszpasterska w agencji towarzyskiej”, na głos sam przemówiłem do siebie ludzkim głosem: Asmo, wiedz, że coś złego się dzieje… Już się nawet zastanawiałem, czy nie wykręcić korków, aby te wizjonersko-prorocze napisy mnie nie dręczyły. Chciałem wstać, ale opadłem z powrotem na fotel i... program sam się zmienił. 

  Na krótka chwilę znów zobaczyłem tego z czerwoną czupryną, ubranego w futro i śpiewającego coś o upalnym lecie. Aż mnie w fotelu wyprostowało i w telewizorze znów zmienił się program. Pojawił się jeden z Modern Tłoki, czy jakoś tak, a ja byłem przekonany, że oni dawno nie żyją. Podobnie jak emeryci Albano i Romino śpiewając coś jak cziss samogon. W sylwestrową noc się nie odmawia, więc chcąc nie chcąc znów musiałem zajrzeć do spiżarki. Tym razem już nogi się pode mną ugięły, ten samogon mocny był. Ledwie zdołałem doczłapać do fotela, a gdy usiadłem, masz babo placek, znów wizje wróciły. Tym razem coś w stylu „PiS czy nie pić? O. Jacek Salij o alkoholu i Bogu”. Przyszło mi na myśl, że ten Bóg, święci i aniołowie to mają przerąbane. Począwszy od północy w Japonii, muszą co godzinę w innym rejonie świata wznosić toasty. Nawet gdyby to był mszalny sikacz, w Nowy Rok kac u nich niebiańsko-piekielny... Później było jeszcze coś w stylu „Ja was ostrzegam w imię Boga” i „Przypominamy światu, jak wielki jest polski duch wiary”, itp., itd. 

  Moja rozpacz sięgnęła zenitu i wtedy mi się przypomniało, ze dzień wcześniej miałem kolędę. U mnie brama dzień i noc otwarta na oścież, drzwi nigdy nie zakluczam, i tym sposobem ministrant wraz z proboszczem wepchali mi się do salonu, gdzie zanurzony w lekturze tekstów w necie, nie zwracałem uwagi na to, co się wokół dzieje. Przez dwadzieścia lat nic się nie działo, pies z kulawą nogą bez zaproszenia tu nie zaglądał. Konsternacja była niemożebna, bo u mnie żadnego przygotowania do takiej wizyty. Ni jednego świętego obrazka nie uświadczysz, o krucyfiksie nie wspominając. Grzecznie proboszczowi wytłumaczyłem, że od dawna kolędy nie przyjmuje, ale skoro przyszedł, możemy pogadać, byle mi tu modłów nie odczyniał. Obaj obrócili się na pięcie i wyszli, usłyszałem tylko od proboszcza: Niech Bóg ma w opiece ten dom i jego mieszkańców. Ja tam w żadne czary-mary nie wierzę, ale przez moment przyszło mi na myśl, że te wizje to za sprawą księdza proboszcza. Tematycznie się zgadzało...

  Na szczęście okazało się, że wytłumaczenie było prostsze i bardziej racjonalne, by nie napisać – banalne. Życie nie raz dało mi po dupie, więc siłą rzeczy skórę na tej części ciała mam daleko bardziej zgrubiałą niż ta księżniczka, co spała na ziarenku grochu. Tak zgrubiałą, że nie wyczułem iż półdupkiem siedzę na tym poszukiwanym pilocie, i przy każdym ruchu zmieniałem kanał..., nawet na TV Religia.



PS. Od razu wyjaśnię, cała historia jest w znacznej części zmyślona, poza opisem telewizyjnych programów sylwestrowych i kolędy. Treść napisów pochodzi z portalu Fronda. To tytuły artykułów, które pojawiły się w ciągu ostatnich dwóch dni kończącego się roku. Tak ku pokrzepieniu serc.


14 komentarzy:

  1. A już myślałam, że miałeś takiego odlotowego Sylwestra. Szkoda... W takim razie całkiem na trzeźwo życzę Ci fajnego roku, wyrazistego, nie przesłoniętego żadną zaćmą, w pięknych kolorach nastrajających li tylko optymistycznie. Do siego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę szczerze, dawno minął czas, gdy stać mnie było na taki... odlot ;) Dziś nie mam się za stuprocentowego abstynenta, ale wszystko w bardzo umiarkowanych ilościach. Trzy szklaneczki samogonu by mnie chyba zabiły.

      Dziękuję za życzenia i po części je odwzajemniam (nie życzę Ci walki z zaćmą). Do siego ;)

      Usuń
  2. Uśmiałam się. Zdrowego, szczęśliwego i spokojniejszego Nowego Roku życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenie. Tobie też życzę samych udanych dni w nowym roku. I przyznam, że miło mi w związku z tym, że wciąż mnie czytasz ;)

      Usuń
  3. No też z życzeniami zdrowego i szczęśliwego Roku Pańskiego 2019 śpieszę. :)
    Miła niespodzianka, że jeszcze tu Asmodeuszu jesteś bo już mi się jakoś wydawało, że po Nowym Roku mogło by Cię nie być i to dłuuugo nie być.

    Trochę mnie dziwi, że Ty "z wyboru" tak tylko z TVP czy TVN "sylwestrowałeś" (a z przypadkowego "przysiadu" także z programami religijnymi) bo ja przyznam się szczerze często zaglądałam na TVS, chociaż żem nie ze Śląska, ale te ich melodyjne piosenki o miłościach i tęsknotach dość lubię i nawet się zastanawiałam, czy Ci jakich pozdrowień jako rdzennemu Ślązakowi "na pasku" nie przesłać. :)
    Zastanawiałam się tylko czy dedykować je bardziej po nickach (pewnie by niektórych zadziwiło, że ktoś Asmodeusza czy Zrzędę pozdrawia) czy po prawdziwym imieniu. :)
    Pewnie byś nie zobaczył, skoro tych programów muzycznych TVS nie oglądasz, na dodatek dość małymi szybko uciekającymi literkami są pisane, ale czasami je powtarzają. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło, że o mnie pamiętałaś. Życzenia w pełni odwzajemniam. Zapewniam też, że lada tydzień wzrok odzyskam ;)

      Swego czasu zaglądałem na TVS. Mam też w swojej fonotece spory zestaw śląskich przyśpiewek. Jest jednak pewne „ale”. Nie przepadam za tym rodzajem muzyki, szczególnie w discopolowej wersji. To jestem w stanie strawić tylko po trzech szklaneczkach samogonu ;))) Niemniej jednak, gdyś chciała mi przesłać życzenia na tym kanale TV, nie będę Ci bronił, musisz mnie jednak uprzedzić, abym mógł się nimi delektować. Każdy facet jest łasy na na takie dowody uznania, a co dopiero ja, z przerośniętym „ego”. :D :D:D Proponuję imię vel Asmo(deusz) vel Zrzęda ;))) Ciekawe jak Ci się odwdzięczę, bo pomysłu nie mam na razie żadnego, ale na pewno coś wymyślę..., bo też lada tydzień na Śląsk wracam.

      Do Siego Roku Mario!

      Usuń
    2. Ale tak już "na zawsze" na ten Śląsk Asmodeuszu wracasz czy tylko na rehabilitację po zabiegu?
      I co z Jimi-Jimi? Zabierasz ją ze sobą czy bezlitośnie gdzieś
      "porzucasz"?
      Nie szkoda Ci opuszczać tej swojej ulubionej "lubuskiej samotni"?

      O pozdrowieniach "na pasku" uprzedzę, jak będzie komunikat, że wzrok doskonały odzyskałeś. Samogonu tylko jedną szklaneczkę (małą!) przygotuj, no i w końcu możesz przecież wyłączyć fonię, wystarczy, że będziesz widział. :) Bo i oglądać też jest co, te piękne, młode, zgrabnie wyginające się na wpół ubrane tancerki prawie w każdym ("miłosnym") teledysku towarzyszące wykonawcom piosenek. :)
      Ale reklamę TVS Ci na blogu robię, nie? :) I to całkiem "pro publico bono". :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Tak, to jest na zawsze, jeśli u mnie można w ogóle mówić o czymś na zawsze ;) Tylko mój ateizm jest na zawsze :D
      I spokojnie, nie potrafię być bezlitosny dla zwierząt.

      Samotni bardzo szkoda, tylko na dobrą sprawę ona mnie pokonała. Tu bez samochodu jak bez ręki, wszędzie daleko. Jak bardzo daleko przekonałem się za sprawą zaćmy, gdyż musiałem odstawić własny samochód. Mógłbym się zabić, ale jeszcze gorszym byłoby narazić innych na niebezpieczeństwo. Zaćmy się pozbędę, ale mogą mnie dopaść inne ograniczenia, taki wiek. Te dwadzieścia lat w te samotni to moje najpiękniejsze lata, ale wszystko, co piękne, kiedyś się kończy.

      Aż tak źle nie jest. Choć na dźwięk takich melodii cierpną mi uszy, jednak jakiś czas wytrzymuję ;) A ładne kobiety, tym bardziej nie pogardzę, nawet jeśli to tylko wizja ;)))

      Równie pięknie pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Witaj w Nowym Roku.
    "nie wyczułem iż półdupkiem siedzę na tym poszukiwanym pilocie, i przy każdym ruchu zmieniałem kanał..., nawet na TV Religia."

    Szanuj ten swój półdupek bo ma paranormalne zdolności skoro TV Religia przywołuje z zaświatów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Józefie.

      Żadne tam paranormalne zjawiska mnie nie interesują i dlatego, nie bez powodu, umieściłem w postscriptum wyjaśnienie, że część notki jest zmyślona ;) W taki dzień mi wolno, tym bardziej że to trening przed napisaniem fikcyjnej powieści.

      Dziękuję za życzenia w poprzedniej notce. Równie szczęśliwego i udanego roku życzę.

      Usuń
  5. Próbowałam oglądać koncerty , klikałam z kanału na kanał, ale albo nagłośnienie było kiepskie albo wybredna się zrobiłam...
    Fajnie Ci to wyszło:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie, i cieszę się, że Ci się podobało ;)

      Nie zgodzę się z tą wybrednością. To naprawdę było kiepskie, więc Twoje odczucia są jak najbardziej prawidłowe.

      Pozdrawiam pięknie.

      Usuń
  6. Asmo
    Ważne, że masz już to za sobą,
    przed Tobą rozświetlona przyszłość
    - oby tak było, oby wszystko się udało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy jestem aż takim optymistą, ale pięknie dziękuję za te życzenia.
      Pozdrawiam i noworoczny uśmiech posyłam.

      Usuń