poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Owoc zakazany


  Choć wydarzenie w swej wymowie jest tragiczne, nie mogę wyjść z podziwu nad ludzką głupotą. Inaczej nie sposób nazwać decyzji o ocenzurowaniu prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry.
Drogie Panie, Polki – poprawność polityczno-moralna naszej światłej kultury, nie tylko zabrania Wam od teraz jeść obrane banany w całość (co do plasterków nie mam pewności) w miejscach publicznych, ale i w ogóle myślenia o jakieś twórczości, bo ta może się kojarzyć decydentom w najlepszym wypadku z gender. Pozostaje tradycyjne szydełkowanie, byle ograniczone do kwiatków.

Gender:

  Ten kraj zwariował doszczętnie, przynajmniej na szczeblach władzy. Na wystawie w Muzeum Narodowym, gdzie nie brak nagości w ogóle, a nawet penisów, Jerzy Miziołek stwierdził, że „pewna tematyka z zakresu gender nie powinna być explicite pokazywana”, tą tematyką jest spożywanie banana, nowego zakazanego owocu. Faktem jest, że autorka tej pracy ukazała owo spożywanie w sposób dwuznaczny, ale niech mi dziób (nie mylić z dziobem kaczora) rozerwie, jeśli „Dzieci [które] weszły do sali wystawowej, by zobaczyć ogromną kaczkę z klocków Lego i w tej samej sali zostały narażone na widok nagich kobiet na filmie”. Więcej golizny zobaczą na basenie lub plaży, a przy sprawnym poruszaniu się w necie, które mają opanowane do perfekcji, lepiej nie mówić.

Zakazany owoc:


  Cieszy w tym wszystkim to, że rodzi się oddolna akcja „Narodowe Jedzenie Bananów”, wszak to owoc pożywny i zdrowy. Już trwają prace na wyhodowaniem nowego gatunku. Ale bądźmy ostrożni. Jak twierdzi Andrzej Mleczko z Wyborczej” - banany dają dziecku dużo energii, którą może wykorzystać np. do masturbacji...

Nowy gatunek:

fotki z Google - obrazy dla hasła banany

czwartek, 25 kwietnia 2019

Szariat


  Ledwie przedwczoraj znalazłem informację, że prof. Szczerski, jeden z najbliższych doradców prezydenta A. Dudy, zaproponował nowy wzór paszportów dla Polaków. Mają one zawierać zbiór modlitw katolickich, aby Polak na obczyźnie nie zapomniał o swoich chrześcijańskich korzeniach (sic!) Niby drobiazg, wart li tylko uśmiechu politowania, ale...

  Z kolei w mojej ulubionej „Wyborczej” też znalazłem ciekawy artykuł1 opisujący ostatnie wydarzenia w Arabii Saudyjskiej. Tu już w żadnej mierze nie może być mowy o uśmieszku politowania. W ciągu kilku dni wykonano 37 wyroków śmierci ku chwale Pana, tu Allaha, przez ścięcie. Trudno dziś w świecie o bardziej odrażającą religię niż islam w wersji ortodoksyjnej, biorąc pod uwagę zarówno terroryzm (Sir-Lanka), jak i teokrację takich państw jak właśnie Arabia Saudyjska, Syria czy Iran na Bliskim Wschodzie, a na Dalekim Pakistan czy Indonezja. W tej Arabii Saudyjskiej nadrzędnym prawem jest szariat, czyli o prawie decydują imamowie, islamscy kapłani. Cechuje ich ślepa wiara, bezwzględność i kompletny brak empatii. Karykatura człowieczeństwa oparta na totalnej nienawiści do wszystkiego, co nie chce podzielać ich miłości do Allaha i sprzeciwia się jedynie słusznej dla nich religii. Można otrzymać wyrok śmierci nie tylko za ateizm, ale i za rzekome czary, zdrady małżeńskiej nie wykluczając. Ba, można oddać głowę pod miecz, za to, że się sędziemu podejrzany nie spodobał.

  Już na innym portalu jest artykuł2 opisujący pewne wydarzenie w Polsce, jedno z wielu, które skłaniają mnie do stwierdzenia, że stajemy się systematycznie państwem wyznaniowy. Akcja Katolicka Diecezji Włocławskiej zorganizowała konferencję „Być Polakiem – duma i pewność”, którą zaszczyciły dwie ważne osobistości. Nieformalny naczelnik Najjaśniejszej, Jarosław Kaczyński i bp włocławski, Wiesław Mering. Pierwszy nakreślił dwie idee, którym należy się poświęcić. Pierwsza, to Polska suwerenna, druga, „Państwo musi być emanacją wspólnoty, a wspólnota musi mieć swoją postawę aksjologiczną. To oznacza to, że niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący czy nie, musi akceptować chrześcijaństwo, bo polska kultura wyrosła z chrześcijaństwa i nie ma innej aksjologii. (…) Kwestionowanie Kościoła w Polsce ma charakter antypatriotyczny, niezależnie od wiary2. Tu od razu uruchamiają mi się moje skojarzenia. Brak patriotyzmu w wersji hard został przez niektórych prawicowo-konserwatywno-katolickich polityków uznany za zdradę, a zdradę powinno się karać karą śmierci, co obrazowo zostało przedstawione w wydarzeniach w Pruchniku. Bp. Mering został do tego stopnia mile połechtany takimi ideami, że aż pochwalił naczelnika: „Bardzo bym chciał, panie premierze, żeby czuł się pan tu, między nami, człowiekiem nie tylko akceptowanym, ale podziwianym (...) Pańskie sukcesy są naszymi sukcesami3. Nie chcę być złym prorokiem, ale ten złowieszczy układ polityczno-religijny zmierza do tego, aby wprowadzić w naszym kraju szariat – katolicki szariat, oby nie na wzór tego islamskiego, choć to w niczym nie zmienia mojego stosunku do takiej i każdej innej ortodoksji.  

  Na koniec przytoczę fragment twitta, autorstwa B. Sienkiewicza, a dotyczący bp. Meringa: „Z dokumentów znajdujących się w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że w drugiej połowie lat 70. został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Lucjan. Według Jana Żaryna współpracował z wywiadem w sposób świadomy”. Nigdy nie przepadałem za IPN, ale tu coś wydaje się być na rzeczy. Obaj panowie, oprócz głęboko zakorzenionego katolicyzmu, mają wyjątkowy sentyment do komunizmu, co wcale nie musi sobie przeczyć.





wtorek, 23 kwietnia 2019

Tradycja to miła...


  Tradycja to miła,
żal by było okrutnie,
gdyby się skończyła

Ładna rymowanka? Tylko z pozoru, jeśli weźmie się pod uwagę pewne okoliczności. Może po tym felietonie w końcu się wyjaśni, skąd u mnie taka awersja do jakiejkolwiek tradycji. A rzecz dotyczy świąt Wielkiejnocy, tradycyjnie najważniejszego święta chrześcijaństwa, tradycję którą tak usilnie (choć bardziej niż nieudolnie) usiłuje przywrócić rząd Najjaśniejszej w całej Europie. Jednej rzeczy nie potrafię w tym wszystkim pojąć, dlaczego to najważniejsze i podobno najradośniejsze święto jest tak ponure, wręcz złowieszcze w polskiej kulturze chrześcijańskiej?

  Pewnie wszyscy wiedzą, co się wydarzyło anno domino 2019 roku w Wielki Piątek w Pruchniku, niewielkim miasteczku na południowym wschodzie Polski. Tym niezorientowanym w jednym zdaniu – obito, podpalono kukłę Judasza i na wszelki wypadek utopiono. Ale ja nie o samym wydarzeniu, jeszcze bardziej zbulwersował mnie artykuł1 Marzeny Nykiel umieszczony na portal wPolityce.pl, która próbuje usprawiedliwić coś, czego usprawiedliwić się nie da. I robi to w tradycyjny dla pisowskich dziennikarzy sposób, usiłując zmarginalizować problem. Nic się nie stało, drodzy prawdziwy Polacy, nic się nie stało. Pisze: „Pruchnikowska tradycja [wszystkie podkreślenia w cytatyach moje] wielkopiątkowego „sądu nad Judaszem” wywołała larum Żydów z Polski i zza granicy. Krzyczą o polskim antysemityzmie, zapominając najwyraźniej o żydowskich zwyczajach w święto Purim. (...) fakty historyczne są takie, że Judasz Iskariota był Żydem. To on zdradził Chrystusa i wydał go na śmierć. Czy to już antysemityzm?”. Przypomnę pani redaktor, że nie tylko Judasz był Żydem. Był nim również Jezus, byli nimi apostołowie i pierwszy zbór chrześcijański w Jerozolimie, o Matce Boskiej już nie wspomnę. Więc nie jest antysemityzmem nazwanie kogoś Żydem (byle bez podtekstów), antysemityzmem jest tradycja, która nakazuje piętnować Żydów tylko dlatego, że są Żydami, w tym Judasza. Bo Judasz nie jest zdrajcą sensu stricte, Judasz jest narzędziem Boga, bez którego nie spełniłoby się proroctwo.

  Drugim kuriozalnym aspektem artykułu jest twierdzenie tej pani, że „Żydzi kultywują wieszanie Hamana” (sic?!) Jeśli ta światła, a wręcz oświecona propisowska dziennikarka nie widzi różnicy, to znaczy, że nic nie widzi, zaślepia ją prawicowy... antysemityzm. Znów cytat: „Trzeba przyznać, że zwyczaj ten jest sto razy bardziej przerażający od marginalnego jednak zwyczaju z Pruchnika. Tam wierni razem ze swoimi rabinami uczestniczą w dzikiej euforii. Czysta przemoc. W Kościele katolickim takie obrzędy nie mają miejsca”. Wyjaśnijmy. Dla Żydów Święto Purim i symboliczne wieszanie Hamana jest tym samym czym dla nas Święto Odzyskania Niepodległości w 1918 roku. My z tej okazji pokazujemy młodzieży (i nie tylko) plenerowe inscenizacje, gdzie wrogów kosi się niby łan. A jak się ma do tego kultywowanie rocznicy Cudu nad Wisłą? Czy to nie dzika euforia zwycięstwa pod sztandarami Matki Boskiej? Co to jest, jeśli nie przekaz katolickich kapłanów, jak za sprawą Matki Boskiej dokonuje się rzeź, nie tylko wrogów, ale i naszych żołnierzy?

  W tym artykule jest jeszcze ciekawiej. Ostatni już cytat: „Zanim więc sytuacja zaogni się jeszcze bardziej, warto ochłonąć i podjąć refleksję. Polacy nie godzą się na pisanie historii na nowo. Niestety poddawani jesteśmy stopniowej, ale coraz bardziej intensywnej indoktrynacji, o czym świadczy choćby pogadanka urządzona w muzeum Polin dla dzieci z telewizyjnego „Ziarna”. W Muzeum Żydów Polskich dowiedziały się, że gdy Żydzi przybyli do Polski 1000 lat temu, nasze tereny porastał las. Czy sprostowanie tej bzdury będzie już antysemityzmem?”. Napiszę w stylu pani Nykiel – to była marginalna pogadanka w muzeum Polin, gdzie nikt nie zmuszał dzieci do okładania kijami żadnej kukły. Cisną mi się na usta dwa pytania. Kto jeśli nie prawicowe dziennikarstwo i rządzący obecnie Najjaśniejszą, w bezczelny, ordynarny wręcz sposób zmieniają historię, i gdzie u pani Nykiel choćby odrobina refleksji?
I tak już na koniec – tysiąc lat temu tereny Polski przede wszystkim porastał las, a skoro Żydzi byli najsprawniejszymi kupcami od zarania swoich dziejów w chrześcijańskiej Europie, nie da się wykluczyć, że odwiedzili Polskę w tamtym czasie.


PS. Mogę się pochwalić pewnym drobnym sukcesem. W komentarzu pod artykułem p. Nykiel umieściłem komentarz, gdzie wytknąłem jej ignorancję na temat Święta Purim. Dziś uzupełniła swój tekst starannie wybranymi zdjęciami z tego święta. Wiszące kukły Hamana, których nikt nie katuje. Mnie się kojarzą z coraz liczniej prezentowanymi od 6 grudnia do końca roku kukłami Santa Clausa. Inny strój, ale świąteczny obrazek dokładnie taki sam. I tak jest podobno dobrze. Rodzi się nowa tradycja...




Przypisy:
1 - https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/443573-jesli-nazwanie-judasza-zydem-jest-antysemityzmemto-co-dalej