sobota, 18 maja 2019

Ateistyczny terror


  Czytam: „Ambona służy objaśnieniu Pisma Świętego” – tu posłużę się parafrazą: „Ale kiedy przyjdą podpalić twój dom (czytaj: kościół) – koniec parafrazy – trzeba odnieść się wprost, wyraźnie i jednoznacznie do tego, co dzieje się wokół nas, tuż obok. Nie tylko się kajać w imieniu nas wszystkich – za winy jednostek [pedofilów – dopisek mój]. Trzeba narodowi pomóc wybrać. Kolejny raz przed duchowieństwem staje zadanie ratowania duszy i niezależności narodu”.

  W Polsce jest podobno trzy procent ateistów. Na szczęście, za sprawą wygranych wyborów w 2015 roku, szerzenie się ateizmu zostało zatrzymane. Mimo to trzeba sobie jasno powiedzieć, ta niewielka grupa niewierzących wprowadziła w naszym kraju ateistyczny terror, państwo wyznaniowe tych, co wierzą, że Boga nie ma. I to ponad wszelką wątpliwość. Odebranie głosu biskupom, metropolitom i proboszczom w najważniejszych kwestiach naszego kraju, bo są katolikami, to nadinterpretacja rozdziału Kościoła od państwa. To poważne nadużycie, to osłabienie społeczeństwa naprawdę obywatelskiego. Media i lewicowe ośrodki uniwersyteckie stwarzają tylko pozory postępu i nieskrępowanej wolności. Wolności, która się kończy wtedy, gdy chcesz powiesić krzyż w przestrzeni publicznej i nie uznajesz małżeństw homoseksualnych. W sytuacji strasznej przewagi ateistycznych mediów, nic nie jest w stanie przeciwstawić się ich złudnym ideom. Wobec tego tylko ambona może przemówić tak donośnie, aby w całym kraju zawrzało.

  Wszystko dlatego, że mamy wolność wyznania i ateista może bezkarnie wyznawać swoją niewiarę. A przecież nie może być tak, że ruguje ze szkoły katolickie dzieci, wierzących z obiektów publicznych i z mediów. Nie może być tak, że może bezkarnie poniewierać krzyżem i Pismem Świętym, a w końcu stanowić prawo rugujące naszą religię albo wywierać presję na sądy, które interpretują to prawo przeciw naszym poglądom. I to w sytuacji, gdy stanowimy zdecydowaną większość. To jest możliwe tylko w państwie ateistyczno-wyznaniowym. Ateiści wytworzyli własną tradycję i ideologię, która rozprzestrzeniła się na różne dziedziny naszego życia. Zawłaszczają miejsca w strukturach ustawodawczych, i choć nikt im nie odbiera prawa do własnych poglądów, walczą o nie jak krzyżowcy o Ziemię Świętą. Tu chodzi o bezwzględne narzucanie innym światopoglądu ateistycznego, o wytrzebienie chrześcijańskiego myślenia i chrześcijańskiej tradycji. Obalanie Boga zaczyna się od obalania pomników i krzyży. Pałace biskupie będą obalać na końcu, przedtem podpalać będą katedry. Wprawdzie telewizja publiczna odbita, ale lewackich mediów wciąż nie jest mało. Przypadek amerykańskiego TVN jest dla milionów wierzących Polaków szokujący. Co to za sojusznik, ci Amerykanie? Podobno mają nas bronić przed rakietami, a teraz walą w nas z ekranu jak z armaty. Nim te rakiety zainstalują, możemy już polec. Za pośrednictwem tych mediów następuje totalne pouczenie Kościoła, jaki ma być, co mu wolno, ile ma zarabiać, co mówić, od czego się odczepić i za co się kajać.  Niestety, wielu księży i hierarchów się temu poddaje, zaś odważni i zdecydowani duchowni są w zdecydowanej mniejszości. Byłoby dużo lepiej, gdyby otrzymali odgórne dyspozycje do podjęcia walki o być, albo nie być.

  Ateistom chodzi o to, aby wyrugować z życia publicznego religię, zamknąć wierzących w kościołach, a w kolejnym etapie zamknąć same kościoły. Bo podobno postęp i poszanowanie może się dokonać tylko poprzez ustanowienie ateizmu religią panującą. „W państwie wyznaniowym mamy do czynienia ze zdecydowanym uprzywilejowaniem ekonomicznym wyznawców jednego światopoglądu. W Polsce jeszcze intensywniej niż na Zachodzie stwarza się pozory, że kler jest wielkim beneficjentem państwa, które ubożeje, bo musi łożyć m.in. na takie bezproduktywne jednostki jak księża. Po co się to robi? Nie tylko dlatego, żeby Kościołowi coś zabrać, ale również dlatego, by usprawiedliwić strumień pieniędzy, jaki płynie z państwowej kasy do przeróżnych lewackich, antypolskich organizacji. Czyje pieniądze, tego władza, a kogo władza, tego wyznanie”.

  Najpierw wyjaśnię. Cały powyższy tekst jest właściwie jednym wielkim cytatem, to co w cudzysłowie – dosłownym. Reszta w innej kolejności i już z koniecznymi skrótami. Ja naprawdę nie wiem, czy to da się w ogóle komentować? Choć z drugiej strony, ten tekst dobitnie poświadcza tezę, że my już właściwie mamy państwo wyznaniowe, choć rzecz w tym, że katolickie. Autor, Leszek Sosnowski opisuje możliwy terror ateistyczny, jaki rzekomo grozi nam ze strony Unii Europejskiej na przykładzie... istniejącego terroru religijnego w Polsce, który opisuje dość dokładnie, pewnie nieświadomie.
Na deser zostawiłem sobie najlepsze. Ten tekst nie został opublikowany na Frondzie, czy portalu Pch24, gdzie można by go potraktować z przymrużeniem oka, albo jako dość oryginalną ciekawostkę przyrodniczą. Opublikował go prawicowy, prorządowy, podobno jeden z najbardziej opiniotwórczych portali wPolityce.pl (sic!) Jakem ateista, nie mogłem uwierzyć. Od dziś jestem ateista wierzący... Wierzę, że tych nawiedzonych porąbało.





37 komentarzy:

  1. Ciężki przypadek zlasowania się mózgu. Nieuleczalny. Na wszelki wypadek odizolowałabym od społeczeństwa, bo może to być zakaźne.
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to nie jest możliwe, choć z drugiej strony to nawet dobrze, że niemożliwe. Ci, co są przy władzy i mają tak samo zlasowane mózgi, mogliby orzec, że to nam się mózgi zlasowały, a wtedy nie byłoby zmiłuj się...
      Równie udanego weekendu ;)

      Usuń
  2. akurat wPolityce to taki sam psychiatryk, jak Fronda czy PCh24, więc smakowitości deseru nie poczułem...
    czegóż my tu nie mamy w omawianym artykule, istne studium zaburzeń urojeniowych, tworzenia świata równoległego zapełnionego straszykami, żeby było czego się bać... tu masz rację, że niezmiernie trudno jest to komentować, bo ten świat urojony tworzy pewną konstrukcję, do tego opisywany jest językiem tego świata... bezpośredni przekład na "po ludzku" jest szalenie trudny, bo w tym świecie funkcjonują idiomy dla nas nieprzetłumaczalne... choćby samo słowo "ateizm"... nasze lajtowe przekomarzanki na temat definicji tego słowa, które czasem uprawiamy dla czystego sportu to jest (pan)pikuś w porównaniu z armatą, którą wytoczył autor artykułu... tu nie ma jak dyskutować, bo z wariatem się nie dyskutuje, tylko trzeba go tak narodowo, po lewacku (czyli po faszystowsku) ująć w pasy...
    i w tym momencie temat się kończy, bo nikt normalny nie wie, co oznacza liczba "5%" w tym jego obłąkanym wywodzie... zwłaszcza, że 95% chrześcijan (w Polsce) jest prawdą, ale tylko w jego urojonym świecie...
    ...
    aha... obywatelski projekt ustawy /w formie petycji/ "Świeckie Państwo" poszedł do kosza bez czytania już w środę, szybko to poszło, bo ja tymi ręcami złożyłem pod nim podpis w sobotę poprzedzającą... ciekawe, nieprawdaż?... zaiste "terror ateistyczny"... i żeby nie było, to biorę ten terror osobiście...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten portal przed kilkoma dniami sam się chwalił, że jest najbardziej popularnym portalem po prawej stronie netu.

      „Świeckie państwo” jako projekt jest zbyt radykalny jak na dzisiejszą świadomość Polaków, szczególnie tych, ogarniętych świętością Kościoła i populizmem PiS-u. Skoro złożyłeś swój szacowny podpis, co Ci się chwali, jednak powinieneś przewidzieć taki scenariusz.

      Usuń
    2. przewidziałem, a gość, który zapytał mnie, czy bym nie podpisał też chyba nie miał złudzeń mówiąc: "to i tak nie przejdzie"... według mnie to tu chodzi o to, żeby zamulić Sejm takimi projektami, które "i tak nie przejdą"... zostało jeszcze kilka miesięcy do wyborów, damy radę, ale niech neokomuchy mają zajęcie przez ten czas, niech się umęczą odrzucaniem takich projektów, mniej będą mieć siły i czasu na to, by wymyślać i procedować swoje projekty upieprzające ludziom życie... a jednocześnie jest to sygnał dla opinii publicznej, że nikt się nie poddał i nikt nie akceptuje tej rzeczywistości, którą reżim chwilowo narzucił...

      Usuń
    3. Trochę w tym naiwności. Przecież wystarczy jeden gorliwy i usłużny pisowiec, aby na podstawie tego, kto wystosował projekt ustawy przystawił pieczęć „odrzucić”. Pamiętasz czeski film „Pociąg pod specjalnym nadzorem”? ;)

      Usuń
    4. myślę o tym raczej z przymrużeniem oka, bo faktycznie takie projekty neokomuchy mogą traktować jak spam, który ja usuwam z programu pocztowego jednym klikiem :)...

      Usuń
  3. Ten tekst nie jest przypadkowy. Niedawno jeden z prominentnych polityków PiS (zapomniałam nazwiska, ale buzia znana) mówił o tym, że prawicę czeka bój o media. I to jest taki artykuł przygotowujący podglebie na ten bój. Bo tak naprawdę o to w nim chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację, nie jest przypadkowy. W poniedziałek opublikuję notkę na blogu Świętoszek o pewnym znanym dziennikarzu. Powiedział jedno zdanie, które zastępuje wszystkie te wynaturzenia Sosnowskiego. Zapraszam ;)

      Usuń
  4. No i o co chodzi? Przecież ten opis prawie odtwarza to, co stało się we Francji - scenariusz bardzo podobny - a marzy się wielu w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co się stało we Francji?... jakiś "ateistyczny terror" ma miejsce?... po prostu ludzie mądrzeją i nie dają się klechom robić w wała, ale nikt katoli nie terroryzuje, mogą robić co chcą...
      ...
      za to we Francji rozkręca się inny problem, w Polsce nieznany, z innymi klechami od innej bozi, ale to jest zupełnie osobna sprawa... aczkolwiek od pewnego czasu daje się słyszeć głosy idiotów, którzy łączą te rzeczy skrótem "ateista = (pro)islamista"... ale z idiotami nie ma sensu gadać...
      p.jzns :)...

      Usuń
    2. Raczej nie bardzo. Jeżeli arabusowi nie daje się na łbie nosić jego mycki, a katolowi krzyżyka na wierzchu - można nazwać to ateistycznym terrorem.

      Ich problem na razie.

      Usuń
    3. Z tym "mądrzeniem" też mam wątpliwości, ale to faktycznie temat na inną pogawędkę.

      Usuń
    4. Zadam to samo pytanie, co Piotr: a co się stało we Francji? Zapytam też od siebie: skąd wiesz, że tam jest tak jak to opisał nawiedzony Sosnowski? Twoi przyjaciele Ci powiedzieli, czy też sam na własnej skórze odczułeś terroryzm francuskiego ateizmu?

      Rozumiem, na ulicy zaglądają Ci pod koszulę czy nie masz medalika, a w pracy specjalna aparatura sprawdza czy nie masz innych dewocjonalii. A kto i gdzie zabrania nosić turbany i chusty poza szkołami i urzędami publicznymi? A może chodzi tylko o fotografie do dokumentów? Zapamiętaj i nie siej wrogiej propagandy – zakaz używania religijnych symboli dotyczy ostentacyjnego ich eksponowania, co ewidentnie przydałoby się w naszym kraju.

      Usuń
    5. Jakbyś znał odrobinę języka zachodniego, mógłbym podjąć polemikę, ale niestety bez angielskiego stoisz poniżej dyskusji.

      https://www.express.co.uk/news/world/1102958/christian-persecution-france-catholic-church-christianity-religion-edouard-phillipe-isis

      Zabronione jest noszenie symboli w MIEJSCACH PUBLICZNYCH a nie tylko w szkołach.
      A jak mam ochotę nosić krzyżyk na wierzchu nie pod koszulą, to dlaczego ktoś rości sobie prawo do zabraniania mi tego? Znasz racjonalną odpowiedź? Bo we Francji jest to zabronione.

      https://pl.aleteia.org/2018/01/25/zakaz-noszenia-ostentacyjnych-znakow-religijnych-we-francuskim-zgromadzeniu-narodowym/

      Usuń
    6. Taki z Ciebie patriota, że po polsku już brak Ci argumentów :D

      Robisz ze mnie durnia? Ów zakaz dotyczy tylko i wyłącznie terenu Zgromadzenia Narodowego!!! Odpowiednika gmachu naszego Sejmu. Aby było śmieszniej, zakaz wprowadzono po burdach lewicy (wniesienie siatki zakupów za 5 euro). Ty naprawdę przeczytałeś cały ten artykuł, czy tylko poprzestałeś na tytule?
      Wyobraź sobie, że ten ateistyczno-terrorystyczny kraj, zabronił małżeństwa dwóch lesbijek. To się dopiero nazywa terror!!!

      Usuń
    7. Wiesz, nie dyskutowaliśmy o Polsce, ale rozumiem że wytknięcie ignorancji lingwistycznej boli. :)

      Już Ci kiedyś mówiłem, durnia to można najwyżej robić z siebie.

      Tu jest mowa akurat o sejmie, zakaz obejmuje też szkoły powszechne i wyższe. Z pomnika papieża usunięto krzyż. W linku, którego nie umiesz przeczytać jest mowa o zbezczeszczeniu
      10 kościołów w całej Francji w przeciągu tylko 7 dni - wymazanie ścian ekskrementami, rozbicie figur i obraźliwe napisy.
      Jakoś nigdzie indziej w Europie nie słyszy się o takich posunięciach. Ale przecież nic się we Francji nie dzieje...

      A co ma małżeństwo lesbijskie do ateizmu???

      Usuń
    8. I nie odpowiedziałeś mi na pytanie - dlaczego państwo ma mi dyktować co mam nosić na szyi w szkole???

      Usuń
    9. Chyba w następnej notce wstawię Ci wideoklip Poniedzielskiego, który tłumaczy to rzekome zakompleksienie ;)))

      No właśnie, jest mowa o Zgromadzeniu Narodowym, a Ty mi wersalikami udowadniałeś, że chodzi o miejsca publiczne. Ulica też jest miejscem publicznym, kino, teatr, markety, plaże itd. itp. – ktoś Ci zabronić nosić krzyżyk na karku, albo i dwa? Możesz nawet do tego nałożyć sobie na głowę turban.

      Widzisz, było napisać od razu, wskazałbym Ci kilka linków polskich portali, gdzie te wydarzenia opisują. A teraz zapytam, skąd wiesz, że za spalenie tych dziesięciu kościołów jest odpowiedzialny ateizm? Może to muzułmanie albo gówniarze spragnieni rozróby, albo jacyś piromani, tęskniący za płomieniami? Będę sarkastyczny: może to karząca ręka Boga, która spaliła katedrę Notre-Dame? Mam Ci podać linki, ile w Polsce zbezczeszczono miejsc kultu innych religii niż katolicka?

      Dziwne, ze nie łapiesz. Mówimy o terrorze ateistycznym we Francji...

      Możesz nosić dyskretnie, tak, aby innym nie rzucało się w oczy. Chcesz się obnosić medalikami, idź do szkoły katolickiej, tam Ci nikt nie zabroni. I według mnie jest to bez wątpienia bardzo dobry pomysł, czego nie powiem o pewnym polskim, p u b l i c z n y m przedszkolu, gdzie wszystkich przedszkolaków zmusza się do modlitwy przed jedzeniem, bez względu na to czy rodzice tego chcą, czy nie.

      Usuń
    10. Proszę bardzo.

      Religijność z pewnością jest odpowiedzialna za niszczenie kościołów, nie ateizm. :)
      Muzułmanie... czyżby? Ta niegroźna i niezagrażająca nikomu społeczność?

      A Ty nie możesz być dyskretnym ateistą? Takim nie rzucającym się w oczy i swoimi poglądami?

      Usuń
    11. Mówimy o islamskich fanatykach. To groźna mniejszość praktyczne w każdej religii. Natomiast ateiści czasami uciekają się do czynów, które wierni maniakalnie nazywają „obrazą uczuć religijnych”.

      Zapewniam Cię, że nigdzie publicznie nie obnoszę się swoim ateizmem. Nie noszę żadnych wisiorków, kolczyków, nie mam tatuaży, ani nie noszę koszulek z napisem „ateizm”.

      Usuń
    12. okay, faktycznie kiedyś jakiś nadgorliwiec zakazał noszenia burkini na publicznej plaży, był też raban na temat chust noszonych przez dziewczyny w publicznych szkołach, tylko za bardzo nie wiadomo, jakiego wyznania lub braku byli pomysłodawcy, więc trudno to nazwać ateistycznym terrorem...
      ale za czytając tą dysputę wpadł mi pomysł do głowy... mam znajomą, katoliczkę zresztą, ale taką rozsądną, która jest za prawem do aborcji i ma gdzieś zakazy seksu przedmałżeńskiego, jest wręcz antyklerykalna, bo krytycznie podchodzi np. do kwestii dotacji państwowych dla jej kościoła... otóż ona jest przeciwna krzyżom w urzędach i instytucjach publicznych, bo uważa to za profanację tychże, obraża to jej uczucia religijne... no, i wychodzi na to, że w takim razie jest "ateistyczną terrorystką"... jak ją spotkam, to jej to powiem, będzie niezły ubaw...

      Usuń
    13. Piotrze:

      Ten zakaz obowiązywał tylko w jednym kurorcie i najwyższy organ sądowniczy wycofał ten zakaz w 2016 roku.

      Zanim tej znajomej powiesz wprost, że jest ateistyczną terrorystką, daj jej jakieś ziółka na uspokojenie (aby nie było – nie mam na myśli konopi) ;)))

      Usuń
    14. spoko Asmo, to luzaczka jest, bez konopi też się uśmieje... tak swoją drogą, to gdyby wszyscy katole tacy byli, to by nie było z nimi problemu i świat byłby normalniejszy, ale z drugiej strony Ty byś nie miał o czym pisać na "Świętoszku"...
      ...
      ale wróćmy do tych symboli religijnych w miejscu publicznym... tak po mojemu, to ciało ludzkie nie jest miejscem publicznym, tylko prywatnym, obojętnie czy ktoś widzi jakieś jego fragmenty, czy nie... kiedyś miałem i nosiłem t-shirta z Kubusiem Puchatkiem rozpiętym na krzyżu... ktoś się mnie agresywnie czepnął o ten nadruk i dostał w dziób w ramach obrony koniecznej... bo to jest MOJE, prywatne i guzik komu do tego, jak się ubiorę, ufryzuję, umaluję, obkolczykuję i wytatuuję...
      dlatego właśnie, choć jakieś ideologie, czy religie uważam za nie keke, to zawsze stanę w obronie prawa do noszenia krzyżyka, chusty, turbanu czy kłódki w nosie lub durszlaka na głowie...

      Usuń
    15. Gdy powstał blog Świętoszka, kalkulowałem na jak długo starczy mi tematu? Mówiąc szczerze, rzeczywistość przerosła moje oczekiwania ;)

      Niby masz rację z tymi emblematami czy ubraniami, a jednak, chyba nie wszędzie wszystko wypada. Kiedy byłem w operze, strój kobiet był różny, natomiast faceci dość tradycyjnie, w garniturach, choć mało kto w muszce. Było też kilku w swetrach, nie pytałem, ale łatwo było się domyślić, że to kierowcy (sam wiozłem marynarkę na wieszaku). Trzeba sobie też powiedzieć, że z szacunku dla parlamentu... nie wypada obżerać się na sali sałatką ;)

      Usuń
    16. kwestia konwencji odzienia w konkretnym miejscu to jest osobna sprawa... sam mam takiego "dyżurnego" t-shirta na koncerty metalowe... zresztą nie do końca jest jasne, co jest "publiczne", a co nie jest... opera niby jest publiczna, jeśli jest państwowa, ale nie do końca, bo kupując bilet godzimy się na pewną konwencję w niej obowiązującą, choć niepisaną i żaden selektor na bramce nie kontroluje tego ubioru... za to z kolei kościół, meczet, etc nie jest miejscem publicznym, tylko prywatnym, należącym do związku wyznaniowego, więc ów związek ma prawo zakazywać wchodzenia doń w stroju, który uzna za niestosowny...
      to jest w ogóle skomplikowany temat, jednoznacznego consensusu nie ma, bo trzeba by omawiać sytuacje każdą z osobna...

      Usuń
    17. Ja jestem ciekaw jak się w takim razie objawia w ogóle jej chrześcijaństwo.

      Usuń
    18. @Radku...
      ja w jej głowie nie siedzę, nie wiem jak wyglądają relacje z jej bozią, nie dopytuję, gdyż nie mam upoważnienia, by tak głęboko wsadzać nos w jej prywatność, zresztą chyba niewiele bym zrozumiał, gdybym dostał jakąś odpowiedź... ale Twoje słowa zaintrygowały mnie i pojawiło mi się pytanie natury religioznawczej:
      czy istotą chrześcijaństwa jest brak luzu i traktowanie kobiet jak rzeczy?...
      ...
      to mi przypomina sytuację, gdy ktoś mi próbował tłumaczyć, że istotą islamu jest niejedzenie prosiaka...

      Usuń
    19. Oj, było od razu powiedzieć, że nie masz zbytniego pojęcia o chrześcijaństwie a nie chrzanić jak nie przymierzając prolifowcy o zwolennikach mordowania dzieci - co teraz bym postawił jako antytezę do Twojego określenia. Ale po co od razu się fiksować na jakimś swoim wyobrażeniu?
      Ja byłem po prostu ciekaw - bo są ludziki, którym się wydaje, że bycie kimkolwiek to wybieranie sobie ciekawych aspektów z jakiegoś światopoglądu.

      Usuń
  5. Dziś przeczytałam, co powiedziała Szydło o Tusku, więc te rewelacje mnie już nie szokują...chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałem. To wymagałoby osobnej notki, tylko już nie jestem pewien, czy chcę pisać o tej kobiecie.

      Usuń
  6. Czytając, nie zwróciłam uwagi na to, że cytujesz i już przygotowałam Ci "mowę pogrzebową, co do poglądów"... Na szczęście uparłam się i doszłam do końca - więc tej mowy nie będzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninel, zazwyczaj uprzedzam, ale w tym przypadku potrzebny był mi wyjątkowy suspens ;)

      Usuń
  7. Po takich słowach/wystąpieniach/happeningach itp. widać jak mocna jest wiara niektórych osób. Potrzeba im otoczenia, a Bóg jest jakby na boku. Według mnie jeśli ktoś naprawdę wierzy, to nie potrzeba mu w tym celu całej otoczki, miejsc do modlitwy itp.

    Całość jest tak pogięta, że nie da się tego chyba na zdrowy rozum pojąć. Poza tym to kolejna próba skłócenia ze sobą ludzi. Z moich doświadczeń wynika, że ateiści w Polsce wcale nie myślą o rewolcie. Bo gdyby tak było, to w jakiejś mierze oznaczałoby to, że religia ma dla nich jakieś znaczenie. W końcu nikt nie niszczy czegoś, na czym mu nie zależy. Prędzej będzie omijał to coś z daleka.

    Dzięki, że wyłapujesz tego typu zadziwiające konstrukcje myślowe zawarte w dłuższych wypowiedziach, bo mam nad czym myśleć. Nie śledzę specjalnie portali z tego typu zawartością, więc w jakimś sensie pełnisz rolę ,,sita". :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, ja natomiast myślę, że ta wiara jest słabiutka, skoro muszą siebie nawoływać do boju, inaczej, skoro muszą sobie obrzydzać świat bez religii. Oczywiście, Bóg nie ma tu nic do rzeczy, rzekłbym nawet, że jest całkowicie zbędny, ale czy im w ogóle zależy na Bogu? Aż tak naiwny nie jestem...

      Ateistom zależny na normalności, i coś mi się zdaje, że to jednak wymaga pewnej rewolucji, choć tylko w postrzeganiu świata. Europejskie religie są wyjątkowo antagonistyczne i ten antagonizm, bądźmy szczerzy, niestety udziela się też niewierzącym.

      Staram się jak mogę ;))) ale przyzna się bez skrupułów – mnie to sprawia przyjemność ;)))

      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
    2. Dla mnie osobiście najgorzej jest obserwować niektóre osoby, które z jednej strony mówią o Jezusie, wybaczaniu, a z drugiej atakują innych za jakieś drobnostki. Czegoś takiego nie umiem zrozumieć, to trochę tak jakby te osoby stały okrakiem nad pewnymi wartościami (w sensie, że mówią o miłości, a atakują inaczej myślących). Takie systemy wartości są nic nie warte po prostu.

      To chyba tak samo jak większości myślącym ludziom. Bo normalność to jest jednak coś, na czym można budować społeczeństwo, by po prostu nie było skrajności w tym wszystkim jak to obecnie się zdarza.

      Pewnie wspominałem już kiedyś jak próbowałem czytać artykuły ze strony pana Terlikowskiego. Po pewnym czasie mój mózg jednak nie zdzierżył i zrezygnowałem. Widocznie była to za duża dawka poglądów nie do końca zgodnych z moimi. Od tego czasu wolę mniejsze porcje do przemyślenia i ewentualnej dyskusji.

      Usuń
    3. Drobną hipokryzję to ja jeszcze wybaczę, nie każdy musi być jej świadomy. Ale jeśli ktoś krzyczy z ambony albo pisze patetyczne teksty o konieczności obrony wiary, kiedy nic de facto jej nie grozi, poza nią samą – mam mieszane uczucia ;)

      Bądźmy szczerzy, prawdziwa jedność to mit, nieosiągalny absolut nawet dla liberałów czy demokratów. Tyle, że im najbliżej. Czy do tego trzeba być ateistą, nie wiem, naprawdę nie wiem.

      Napiszę Ci w sekrecie, artykuły Terlikowskiego to dziś mały pikuś, w stosunku do tego, jaki poziom prezentuje Fronda już bez niego. Wolę portal Pch24.pl, gdzie też bredzą, ale przynajmniej jest w tym jakiś sens, o ile brednie w ogóle można nazwać sensem. Natomiast, jeśli jeszcze interesuje Cię wiara i to, co się wokół niej pozytywnego dzieje, polecam Deon.pl

      Usuń