środa, 1 maja 2019

Stan umysłu


  Przyznaję z ręką na sercu, czasami zdarza mi się pomylić w ocenie jakichś zjawisk, ale ja się nie chwalę, również czasami zdarza mi się do tych pomyłek przyznać, co wcale nie jest takie popularne i oczywiste, jakby się mogło zdawać. Tak więc po raz kolejny przyznaję się do pomyłki, bo do tej pory uważałem, że w tym kraju najbardziej kontrowersyjnym jest – stan umysłu pisowców. Dla nich mówić to jedno, robić to drugie, przy czym żadna z tych czynności w żaden sposób nie jest ze sobą kompatybilna. Jak w gniazdku elektrycznym, gdzie jeden otwór to plus, drugi to minus i tak mamy napięcie. Napięcie w całej Polsce.

  Jest jednak jeszcze bardziej kuriozalny stan umysłu. Ten dopada niektórych purpuratów. Jak czasami coś palną w homilii, to mamy zwarcie w tym gniazdku i wszystko pogrążą się w mroku. Mógłbym napisać, że w mroku średniowiecza, ale byłoby to zbyt łagodne określenie. Takim umysłowym zwarciem popisał się biskup J. Zawitowski na łamach „Naszego Dziennika”. Pierwszy cytat: „Warszawo, Ty moja, Warszawo! Nie poznaję Cię, Warszawo, nieujarzmiona, wierna i krwawa. O miasto moje, moje święte Jeruzalem, świńskie ryje rzucają na Twe święte kamienie. Owoce święte płaczą, bo rzucone są na zgnojenie1. Chyba biskup za bardzo nawdychał się kadzideł. Taki patos był dobry w czasach romantyzmu, pewnie dlatego tej epoki nigdy nie lubiłem, łącznie z Mickiewiczem i Słowackim, przy czym obiektywnie dodam, obaj do pięt biskupowi nie sięgają. Dalej nie jest lepiej, jest za to bardziej: „Pani z tajnych kompletów w Rawie, coś uczyła za darmo, ale za cenę swojego życia. Tyś wiedziała, że nauczyciel to nie zawód – to powołanie! (...) Szkołę i dzieci każe zostawić za tysiąc złotych na rękę. Jaki wstyd! Szkoło, moja rodzona, nie płacz! O moje Siłaczki, O moi Nauczyciele Królików, O moje Święte Męczennice, coście wychowały pokolenia Świętych, Uczonych i Mężnych Polaków. Wołajcie ze mną: Od głupoty i bezbożnej szkoły zachowaj nas, Panie! (...) Warszawo! Przecież miałaś Collegium Nobilium, a tak schamiałaś. Były w historii różne strajki szkolne: o język, o historię, o krzyż. Teraz w historii pokażą organizatora i najgłupszy strajk szkolny o 1000 zł na rękę. O biedna szkoło moja!”. W tym miejscu już nie wiem, czy płakać, czy raczej zwijać się ze śmiechu. Tak na poważnie panie biskupie – strudziłeś kiedyś swoje ciało nauczaniem i wychowaniem dzieci, tak za friko? Może li tylko na lekcji religii, gdzie powagą majestatu wciskałeś bajeczki o surowym, mściwym i zazdrosnym Bogu, któremu trzeba być pokłony do samej ziemi, bo inaczej do piekła. O pensje nie musiałeś się upominać (acz się upominałeś) bo wypasioną furą obwożą cię po posiadłościach (kościelnych włościach), obiad poda ci służąca wg twoich gustów (pewnie przepiórki i trufle), wyrko pościeli ci służąca, a i skarpetki czy brudne gacie wypierze. Żadne bachory w gorliwej modlitwie nie będą ci przeszkadzać, najwyżej spuścisz manto...

  A propos manta jest też taki fragment: „Więc powiedziałem, Panie Jezu, nie wytrzymam! Brakło mi cierpliwości, muszę oddać prawym sierpowym. I trochę mi lżej”. A ponieważ postawny jest, raczej należy z wielką ostrożnością do niego podchodzić, skoro taki niecierpliwy. Widać ministrant przesadził z tym kadzidłem, bo dalej jest już jak na totalnym haju: „Chryste królujący krzyżem nad Warszawą z Zygmuntowej kolumny. Królu z mieczem, co broni Warszawy i dobro od zła oddziela, komuś Ty dał władzę nad Warszawą? Roztrzaskaj glinianych idoli LGBT, co po ludzku grzeszyć nie potrafią. Nie wstydzisz się, Warszawko? Nie! To Ty już wstydu nie masz! (...) Powiedz to [Matko Wincento Jaroszewska] lesbijkom i gejom: Na kolana! I do spowiedzi! (...) Pogruchoce Was Pan Bóg, jako ten garniec gliniany!”. I na koniec wyraża głęboki żal: „Jak mi Cię żal, Warszawo! Ty moja dumna Pani, dziś zachowujesz się jak głupia panna, której brakło oleju”. Rzekłbym – poemat na miarę epoki, powinien znaleźć się w kanonie lektur obowiązkowych, co wcale nie jest takie niemożliwe, jeśli nadal pani Zalewska będzie ministrem edukacji.

  Już ostatni fragment: „Mnie, człowieka wybudzonego ze śpiączki, stać tylko na to, bym wzywał Bożej pomocy, bym przywołał ponadwiecznych, bym groby wyklętych otworzył na świadectwo bezbożnym i obudził Warszawę, i Polaków zadżumionych. Obudźcie się, póki jeszcze czas, bo z tej nienawistnej sytuacji żaden Anioł z nieba ani żaden mąż stanu nas nie uratuje. Uratować nas może tylko kataklizm, bo taki świat zgniły bezbożnością i zmurszały nienawiścią zginąć musi!” W tym miejscu przypomniał mi się ostatni odcinek „Gry o tron”, kiedy to Nocny Król budzi umarłych, aby zniszczyli Winterfell. Aby zniszczyli doszczętnie i zrównali z ziemią. Na szczęście mała dziewczynka „bez twarzy” Arya, taka chłopczyca doskonaląca się we władaniu wszelką bronią, prawdziwa gender, zabiła tego Nocnego Króla, a całe zastępy umarłych rozsypały się w proch. Bo rolą umarłych jest stać się prochem. Biskupie – przedwczesny optymizm, jeszcze nie wybudziłeś się z oparów tego kadzidła. Tu potrzebne będzie dłuższe cucenie.





30 komentarzy:

  1. Powiedziałabym łagodnie: cokolwiek bierze, niech zmniejszy o 3/4...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorący samodzielnie niczego nie zredukuje. Tym bardziej kadzidła ;)

      Usuń
  2. pomylić można się w oszacowaniu czegoś, ale w ocenie nigdy, nie ma jak, bo ocena to chwilowe wartościowanie czegoś, jedyne w danej chwili, innego w tym momencie nie ma... rzecz jasna już po chwili może się zmienić gust i nasza ocena się zmieni, ale tak samo jak tamta poprzednia ocena była pomyłką w stosunku do aktualnej, tak samo obecna jest pomyłką w stosunku do poprzedniej...
    /sorry za ten wstęp, taki chwilowy atak puryzmu i pedanterii językowej mnie naszedł, bo z drugiej strony wiem, jak powszechne jest mylenie "oceniania" z "szacowaniem", które stało się w sumie uzusem w polskim kodzie werbalnej wymiany informacji, więc tak ogólnie to jestem wyrozumiały/...
    co do meritum:
    tu drugie sorry z powodu, że ta ekspresja artystyczna pana Zawistowskiego jest dla mnie za trudna, gdybym był zarozumiałym burakiem, rzekłbym, że plecie on jakieś niestworzone bzdury, tak więc nie dałem rady ogarnąć jej do końca... a nie znając całości nie mam jak jej skomentować...
    ale za to opowiem Ci co dziś widziałem w Wawie /czyli jeszcze na temat, n'est ce pas?/... otóż pojechałem sobie rowerem na miasto i rzuciłem okiem na początek marszu (brunatnych) lewaków /no, wiesz, ta konfederacja jakaś, czy cóś/... to naprawdę zabawnie wyglądało, jak to stado baranów grzecznie przemykało wytyczonym korytarzem wśród stoisk związanych z rocznicą wejścia Polski do UE... istna atrakcja turystyczna...
    potem podobno próbowali zaczepiać gapiów stojących po drodze i głośno wyrażających swoje opinie o faszyzmie i faszystach, ale nie było mnie przy tym, więc nie wiem, jak było...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "próbowali zaczepiać gapiów stojących po drodze i głośno wyrażających swoje opinie o faszyzmie"... czyli kto kogo zaczepiał?

      Usuń
    2. masakra...
      no przecież nie gapie sami siebie i gapie nie maszerowali, tylko się gapili... co jest podmiotem domyślnym w tym zdaniu?... "gapie" na pewno nie...

      Usuń
    3. No mówisz że wyrażali na głos opinie o faszyzmie. Czy jakby zamiast narodowców, maszerowali LGBTowcy, a gapie głośno wyrażali opinie o zboczeńcach, to kto by kogo zaczepiał?
      Albo inaczej, jakbyś jechał na rowerze i usłyszał tekst o pedałującym skurwysynie - uznałbyś to za zaczepkę czy Ty byś zaczepiał jakbyś odpowiedział, dajmy na to "odwal się chuju"?

      Usuń
    4. Panowie! Ze względu na wzgląd, proszę – nie róbcie mi z blogu kibla w knajpie.

      Usuń
    5. Czytałem kilka relacji (lewej i prawej) z tego marszu. Stało się to, co zrodziła nowa t r a d y c j a. Jedni maszerują, drudzy starają się przeszkodzić, przy czym odcień maszerujących i przeszkadzających jest zmienny w zależności od okoliczności. Macie coś przeciw takiej tradycji ;))) Ja osobiście mam..., akurat czytam jak rodził się sojusz tronu papieskiego z faszyzmem („Papież i Mussolini”). Dokładnie w ten sam sposób, maszerowali na zmianę lewacy, maszerowali faszyści. Wśród tych drugich więcej było zawodowych zabijaków, więc wynik był łatwy do przewidzenia. Co ciekawe, Pius XI miał podobne poglądy do bp. Zawitowskiego, Mussolini do Korwina-Mikkiego.

      Usuń
    6. "A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy byście staruszkę przejechali, tak? A TO BYĆ MOŻE WASZA MATKA!!!
      - Jak ja mogę przejechać moją matkę na szosie, jak MOJA MATKA SIEDZI Z TYŁU???"
      ...
      no właśnie... jak ja mogę jechać na rowerze, jak mój rower stoi w garażu, a ja tu siedzę przy gracie klikam ten komentarz?...
      rotfl...

      Usuń
    7. Zastanawiam się, czy istnieje jakiś materiał porównawczy dla tej książki...

      Usuń
    8. He he... To mi wprawdzie semantycznie nie wyjaśnia, czy zaczepiali, czy odpowiadali na zaczepki, ale sądzę że następnym krokiem może być :X. Zresztą jakoś przestało mnie to interesować...

      Usuń
    9. Oczywiście, że istnieje. Bibliografia wszystkich ksiąg i dokumentów opisujących ten temat to trzynaście stron tytułów. Życzę Ci sukcesów w lekturze tego materiału porównawczego ;)))

      Usuń
    10. no właśnie nie bardzo... zresztą wtedy ten emotek ":x" uznałem za nietrafny, więc go zautoryzowałem jako niebyły... to znaczy nie nietrafny w sensie znaczenia, ale nietrafny w sensie dobrania ideogramu, który by to znaczenie wyraził...

      Usuń
    11. Asmo. Chyba nie rozumiesz. Zdaje się że nikt się nie zabierał za ten temat w ujęciu analizy odtajnionych archiwów. Tym samym zdanie autora jest nomen omen autorytatywne. :D
      Nie wiem np. co znaczy w recenzji - pozytywnej wszakże, określenie "małostkowość". Nie mniej jednak chyba warta rzecz przeczytania...

      Zresztą - świat jest pełen takich mariaży... Hitler - Stalin, Stalin - Roosevelt...

      Usuń
    12. Co zmienią odtajnione archiwa Watykanu w tym temacie? Udowodnią, że nie było sojuszu papieża z Mussolinim? Tymczasem akurat w 2006 roku odtajniono te archiwa dotyczące Piusa XI. Nie wiem, jeszcze nie doczytałem do końca by, i tak subiektywnie ocenić, ile jest warta książka Kortzera. Wiem już na pewno, że pewna charakterystyka obu opisywanych postaci ma w sobie zalążki osobistych odczuć, przez co trudno mówić o pracy naukowej. Ale to jest tylko literatura faktu, książka napisana tak, aby czytelnik nie nudził się przytaczaniem suchych faktów. Kortzer poświęcił siedem lat na studiowanie dokumentów. Rzecz w tym, że te fakty są bezsporne, a cała reszta mieści się w definicji tego rodzaju literatury.

      Nie wiem jaką recenzję czytałeś, ta z tyłu książki nie zwiera słowa „małostkowość”.

      Usuń
    13. Czym innym jest "sojusz" papieża i Mussoliniego, oraz sojusz dajmy na to Mussoliniego i Hitlera. Umowy laterańskie nie są przecież wielką tajemnicą, którą nagle Kortzer odkrył.

      Tekst z tyłu książki nie jest zamieszczany po to, by dyskredytować jej treść, więc raczej nie znajdziesz takiej w tym miejscu, która byłaby krytyczna. Tak jakby same dobre książki wydawano...

      Zresztą nie mam powodów negować treści tej książki - z wyżej wymienionych powodów...

      Usuń
  3. Witaj.
    Bóg zapłać za ten link.Takich biskupów nam trzeba w całej Polsce !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Józefie.

      Służę uprzejmie, polecam się na przyszłość, ale daruj sobie to „Bóg zapłać”. Waży dla ateisty tyle, co heil Hitler dla Żyda, lub Allah Akbar dla chrześcijanina.

      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
    2. Sorki.
      Może być dziękuję?

      Usuń
    3. Oczywiście, że może być. To słówko chyba nie rani Twoich uczuć religijnych? ;) Inna sprawa, że ja nie wklejałem linku specjalnie dla Ciebie, więc nawet dziękować nie musisz. Niemniej miło mi...

      Usuń
  4. Może pomylił wino mszalne z jakimś kompotem zakazanym. Coś jednak jest w tym powiedzeniu, że jak Bóg chce kogoś pokarać to mu rozum odbiera- no i stało się, jak widać.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkiem możliwe z tym kompotem. Ja na trzeźwo takich głupot bym nie opublikował.

      Usuń
  5. Trochę mi przykro czytać takie "orędzia". :( Pełne upokarzających i pogardliwych określeń wobec ludzi, z którymi biskupowi "nie po drodze", wykluczonych, prześladowanych itd.
    Biskupa może usprawiedliwić i podeszły wiek i zeszłoroczne poważne problemy zdrowotne, które mogły pozostawić jakieś ślady w mózgu (po śpiączce farmakologicznej).

    To czego mi brakuje w tej sytuacji, to odcięcie się od tego orędzia, choćby tylko przez oświadczenie ze strony władz kościelnych (Prymas, Episkopat ?), że są to osobiste poglądy biskupa, a nie całego Kościoła. Milczenie niestety będzie odczytane jako aprobata.

    Najbardziej zaskoczyło mnie sformułowanie "Roztrzaskaj glinianych idoli LGBT, co po ludzku grzeszyć nie potrafią". Nie wiem dlaczego, ale natychmiast w głowie pojawił mi się obraz wielu, naprawdę wielu tych, którzy ślubowali celibat i czystość seksualną, a tak zwyczajnie po ludzku grzeszyć potrafią, nie tylko z osobami przeciwnej płci, ale także tej samej, a nawet z dziećmi. To przewielebnego nic a nic nie boli.
    Zdanie to jest chyba także trochę logicznie słabe, bo o kogo, o jakich idoli może w nim chodzić? O Trzaskowskiego, który podpisał deklarację równości? On, jeśli grzeszy, to chyba "po ludzku", bo jest raczej hetero-, ma żonę i dzieci. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę aby go coś usprawiedliwiało. Oto cytat z roku 2013 w podobnym stylu: "Chcemy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Polacy – mądrzy, bogaci i pobożni – popadli w niewolę, a Polskę wymazano z mapy Europy. Odpowiedź jest prosta: bośmy byli głupi i chwaliliśmy się naszymi grzechami – dumnym liberum veto, kłamstwem, warcholstwem, zdradą, złodziejstwem, pogardą dla chłopów, pychą i głupotą. Nie słuchaliśmy proroków, kiedy ks. Piotr Skarga wołał wobec króla, senatorów i dworu: „Nierządem Polska stoi! Lecz gdy się nie spodziejecie, pogruchoce was Pan Bóg, jako ten gliniany garniec!”
      Ukochał tego ks. Skargę, tylko że na dzisiejsze czasy nie te metody.

      Usuń
    2. To prawda stara jak świat, że my jako Polacy pokojowo rządzić za bardzo się nie umiemy ani teraz ani nie umieliśmy kiedyś. I tak zapewne będzie w przyszłości.
      No i nie jest jakimś odkryciem, żeśmy byli głupi przed szkodą, pewnym odkryciem było, że i także "po szkodzie" głupimi pozostaniemy. :)
      Cóż, taka nasza uroda. ;)

      W przytoczonym przez Ciebie Asmodeuszu fragmencie wypowiedzi biskupa znowu widzę jakąś nie-logiczność. No bo skoro Polacy byli tacy "mądrzy, bogaci i pobożni", to jak możliwa jednocześnie i nieobca była im głupota i chwalenie się "kłamstwem, warcholstwem, zdradą, złodziejstwem, pogardą dla chłopów, pychą i głupotą."
      Jak czytam takie wypowiedzi, to mi się przypomina fragment Pisma św. o łudzeniu samego siebie Mt 7,21-23. I nie jest mi za bardzo wesoło.

      Usuń
    3. Ja bym to „my”, „myśmy” ograniczył do rządzących (opcja nieistotna).

      Przypuszczam, że owo mądrzy, bogaci, pobożni jest w tej wypowiedzi ironią. Bardziej nie pasuje mi z kolei odwoływanie się do jakichś proroków. Jakich proroków? Ks. P. Skarga był dzieckiem swoich czasów – przeciwnik liberalizmu, zwolennik ścinania heretyków, przeciwnik wolności religijnej.

      Dobrze trafiłaś z tym fragmentem ewangelii św. Łukasza ;)

      Usuń
  6. Przeczytałam.
    Rzeczywistość dwubiegunowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje postanowienie, by nie czytać tekstów: homilii, kazań, encyklik, a już na pewno gazetek kościelnych pozwala na unikanie palpitacji serca i zachowania spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to forma rozrywki, serce podobno mam jak dzwon ;)

      Usuń