sobota, 4 maja 2019

Tusk na biały koniu


  Miałem pisać o cudzie przemiany. Przemiany eurosceptyków i wrogów UE na wielbiących, ba! uwielbiających tę Unię, jedynych prawych, którzy są w stanie nadać tej Unii nowego, wręcz niebiańskiego blasku. Rzecz w tym, że choć chętnie śledzę wydarzenia polityczne, ten cud przemiany tak mnie szczypie w dupie, że nie mogę usiedzieć, a na stojąco pisać nie potrafię zbyt długo. Za to przemówienie pana Tuska, bardziej mi odpowiada, nawet się nie wierciłem na krześle.

  Bardziej podobało mi się nie tyle w treści, ile w reakcji na prawicy. Tak mi się wydaje, że popsuł włodarzom Najjaśniejszej chwile umiłowanego patosu, którym chcieli zalać kraj z okazji święta uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Ja rozumiem, nie na wszystkich Tusk działa jak miód na obolałe serce, bardziej jak sól na otwartą ranę, co było widać po reakcjach na prawicowych portalach. Kilka ciekawszych tytułów, bo treści są raczej żenujące: „Grypsy i bon moty Tuska to za mało, aby prowadzić poważną polską politykę” – orzekł prawdziwy spec(klaun) od oceny polityki, pan Czarnecki. „Fakt, że Tusk wybrał na wystąpienie dzień 3 maja jest perfidią polityczną” – to z kolei pan Tarczyński, który tyle wie o perfidii, że ją na co dzień stosuje. „Polska świętuje, Tusk intryguje” – stwierdza mój ulubiony Salon Dziennikarski. Czy wreszcie „Wykład Tuska to żałosne pogwałcenie elementarnych zasad, brutalne wejście do politycznej krajowej gry. Niczego się nie nauczył” – to z kolei łagodny jak baranek Michał Karnowski. I to wcale nie koniec, jest tego, że ho, ho. A wszystko to tylko na jednym portalu wPolityce.pl. Oj zabolało, zabolało.

  A trzeba przyznać, bez względu na sympatie i antypatie, że było to jedno z najdonioślejszych przemówień politycznych w Polsce po transformacji. Bezlitośnie obnażył hipokryzję obecnej ekipy rządzącej i chyba stąd taka wściekłość, skoro poświęcono zdecydowanie więcej uwagi jego przemówieniu, niż oficjalnej mowie z okazji 3 maja, jaką wygłosił, dziś największy euroentuzjasta w Polsce, Prezydent Andrzej Duda, a który jeszcze niedawno miał pretensję o zwykłą żarówkę do wyimaginowanej wspólnoty. Najbardziej spodobało mi się kilka zdań, które pewnie staną się cytatami roku: „Po co zmieniać konstytucję, po co poprawiać konstytucję, jeśli nie jest się, z różnych powodów, w stanie przestrzegać jej fundamentalnych przepisów?”; „Nie może być tak, że władza raz do roku obchodzi święto konstytucji, a na co dzień konstytucję obchodzi”; „Akt konfederacji targowickiej był spektakularnym pokazem cynizmu i propagandy, który odwoływał się do narodowych emocji, a heroldowie tego aktu czynili to naprawdę z dużym talentem i z dużą determinacją, ale był ewidentnie sprzeczny z narodowymi interesami”. I na koniec mój ulubiony: „Polityka jest konkurencją, ale nie może być walką na śmierć i życie. Jeżeli nie znajdziemy sposobu na ograniczenie agresji w Polsce, to się może skończyć taką konfrontacją, jak w „Grze o tron” z Królem Nocy” (patrz: ostatni akapit mojej poprzedniej notki).

  Muszę tu też zwrócić uwagę na występ, bo to trudno inaczej nazwać, redaktora Liberté Leszka Jeżdżewskiego, który wystąpił przed Donaldem Tuskiem. Mam mieszane uczucia, którym bliżej do zniesmaczenia. W jego wypowiedzi było sporo racji w ocenie Kościoła, ale w żaden sposób nie było to kompatybilne z sensem wykładu przewodniczącego Rady Europejskiej. Coś jak Palikot bis, czyli jak pięść do nosa. Naprawdę mógł sobie darować w tym miejscu i w tym czasie.


PS. Trudno mi stwierdzić autorytatywnie z jakiego powodu, ale ostatnimi dniami zdarza się, że moja „linkownia” na tym blogu szwankuje. Nie mam wtedy dostępu do Waszych blogów.



39 komentarzy:

  1. No, cóż (!)
    Biały koń, białym koniem, a jeździec, jeźdźcem
    - ale rzadko się udaje wszystko zespolić, by
    nie zgubić uprzęży... Czy tak się stało? - tego nie wiem.
    Wiem jednak, że Panu z "L" coś mogło zamieszało w głowie
    - jak młodzież czasem mówi, "pojechał po bandzie"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponieważ komentarz coś zjadło, powtórzę to, co najważniejsze.
    Biały koń jest białym koniem - a jeździec, jeźdźcem...
    Czasem trudno jedno z drugim zespolić, by nie zgubić uprzęży.
    Czy tego się uniknęło - tego nie wiem, ale Pan z "L" zachował się
    jak jeździec "upadły", a reszta miała błysk w oku. Martwię się,
    żeby nie doszło do zaćmy (hm...)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ninel:

    Mam oba komentarze, ale nie zdecyduję się skasować któregokolwiek. Jeśli już, sama musisz zdecydować. Dlatego odpowiadam w osobnym wątku.

    Powrót Tuska na białym koniu to metafora użyta niedawno przez któregoś z prawicowych polityków, więc trudno mi coś powiedzieć o tej uprzęży. On sam chyba na białym koniu się nie widzi. Prędzej w pociągu, gdzie na dworcu będą go witać tłumy zwolenników. To bardziej dziś spektakularne wejście.

    A co do Jeżdżewskiego, pełna zgoda.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie oglądałam wczoraj obu wystąpień.

    Ja też mam nieraz problemy z dostępem do blogów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, czy jest czego żałować? Wszystkiego można się dowiedzieć w dzisiejszych wiadomościach (nie mam na myśli TVP) ;)

      To chyba problem blogspot.

      Usuń
  5. Bo coś ogólnie szwankuje w blogowni. Mnie czasem komentarze zżera u innych. Stawiam na "grasantów", to chyba ich lewa działalność. Wg mnie, Tusk miał dobry ten wykład- wyważony, bez inwektyw, konkretny. Jedyne zastrzeżenie- oratorem to On nie jest, a szkoda. Ale ja i tak go lubię jako człowieka.
    Ciekawe co w tym ważnym dla Polski dniu porabiał poseł K.?Czyżby się chował ze strachu przed p. Tuskiem???
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaczyński, jak mniemam, przeżywa klapę programu 500 plus. Ludzie się bogacą, ale dzieci z tego nie ma, ba! przybywa ich coraz mniej, a twardy elektorat jak nie rośnie, tak nie rośnie. Nawet piątka plus nie działa.
      I jeszcze do tego ten Tusk! Załamać się można ;)))

      Usuń
  6. " Bezlitośnie obnażył hipokryzję obecnej ekipy rządzącej", fakt, tylko co z tego, skoro obnażył dla tych, którzy tę hipokryzję widzą od dawna sami. Ci, którzy jej nie widzą niestety nadal nie zobaczą, bo nie chcą jej widzieć, a poza tym "dostali jakiś skandaliczny przekaz dnia", z którego dzisiaj się wycofano. Tylko co z takiego wycofania, skoro g..no się rozlało i smród pozostał.

    Nie oglądałam całego przemówienia Tuska, bo tak "byłam" trochę na UW, trochę na defiladzie, ale też uważam, że Tusk to jednak "europejska klas polityczna", do której daleko i "1-obywatelowi" i premierowi, i "zbawcy".

    A kiedy zaczął cytować Preambułę do n/Konstytucji, to przyznam mnie z lekka "olśniło". Bo jako naród jesteśmy tak głęboko podzieleni, a w Preambule jak "wół stoi" napisane: "

    „[…] my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł […]”.
    Przecież to jest gotowa podstawa do usunięcia tych podziałów, które nam PIS wprowadził, np. na prawdziwych Polaków i zdrajców itd.
    To są te wspólne piękne wartości, wokół których powinniśmy się jednoczyć, wszyscy i wierzący w Boga i w Niego niewierzący, wszyscy uczciwi ludzie, dla których te wartości są ważne.
    Tylko co zrobić z takimi, którzy prawdą będą nazywali kłamstwo, bo tak im powiedzieli ich "guru", a sami nie chcą albo nie potrafią poszukać tej prawdy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że dotarło gdzie miało dotrzeć, stad takie larum i próba zdyskredytowania słów Tuska. To, co podobno działo się w „Wiadomościach” TVP pokazuje, że Tusk trafił celnie.

      Mam mieszane uczucia do tej preambuły, bo de facto ona już na wstępie tworzy podział (na wierzących i niewierzących). Po jakie licho w ogóle wspominać w preambule o ideologii? Dobrze, że nie kończy się słowami „Tak nam dopomóż Bóg”. A co znaczy w tej preambule zwrot „(...) i obowiązku solidarności z innymi (...)”? Od kiedy to solidarność jest obowiązkiem? Ma się solidaryzować z nacjonalistami? Tymczasem podział, i to dużo głębszy, przebiega zupełnie gdzie indziej, między zwolennikami demokracji a autorytaryzmu. Niech mi dziób rozerwie jeśli te dwie opcje da się połączyć, a już tym bardziej wytworzyć solidarność.
      Nie wierzę w żaden uniwersalizm, takiego jeszcze nikt nie wymyślił, chyba, że na siłę.

      Usuń
    2. Umknęło mi największe kuriozum tej preambuły: „(...) a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem”. Czy ja mam rozumieć, że prawem nadrzędny staje się prawo Boskie, bo sumienie mają tylko podobno ci, którzy podlegają klauzuli sumienia?

      Usuń
    3. Czyli nie jesteś gotów iść ze mną i "mnie-podobnymi", tak "ramię w ramię" budować Polski opartej na tych uniwersalnych wartościach: prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, nawet i tej solidarności??? :))
      Bo ważniejsza dla Ciebie jakaś tam demokracja albo autorytaryzm??
      A tak pięknie się już poczułam. :)

      Usuń
    4. Mieszasz coś z tym sumieniem i klauzulą, sumienie to sumienie, a klauzula to klauzula. Sumienie (jakieś) ma każdy, klauzulę może podpisać kto chce(albo musi czy mu wypada, bo nie chce komuś ważnemu podpaść) :)

      Usuń
    5. Ależ ja pójdę z Tobą ramie w ramie, jeśli pozbędziemy się patosu i ideologii. Niech już zostanie to dobro i piękno pod warunkiem, że każde z nas będzie miało prawo do własnych gustów, a dobro rozbierzemy z ideologicznych przymiotników.
      Mario, nie ma uniwersalnej prawdy, ani tym bardziej sprawiedliwości. Zawsze znajdzie się ktoś, kto z daną prawdą się nie zgodzi, a jakąś sprawiedliwość uzna za przejaw niesprawiedliwości.
      Prawda, sumienie to sumienie, choć każdy ma inne. Ale okazało się, że owa klauzula, co niektóre sumienia czyni lepszymi.
      Nie twierdzę, że demokracja czy autorytaryzm są ważniejsze, one są po prostu kością niezgody. Kością nie do przełknięcia.

      Usuń
  7. Nie słyszałem tego wystąpienia, zresztą nie rusza mnie "obnażanie hipokryzji" przez hipokrytę.
    Wydaje mi się że przeceniasz zresztą wrażenie, jakie miało ono niby zrobić na PISie, ze względów, które mniej więcej przytoczyła Maria. Ci co nie lubią PISu - nadal będą nie lubić a ci co lubią...
    Ale ubawiłem się setnie czytając wypowiedź Zdrojewskiego:

    Obok wystąpienia @PresidentWalesa w Kongresie Stanów Zjednoczonych to dzisiejsze @donaldtusk przejdzie do historii. Nie tylko naszej. Może stać się też pewnym wzorcem przemówień męża stanu.

    W odróżnieniu od raczej chłodnej oceny przeciwnego obozu ten cymes można porównać do robienia laski na klęcząco...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy on jest takim hipokrytą, który sięgałby nawet piętom obecnych elit. To jest subiektywna ocena.
      Czy ja przeceniam? Raczej nie doceniam, bo artykułów przeciw Tuskowi przybywa dziś w lawinowym tempie. Nawet nie chodzi o to, czy on przekona do siebie twardy elektorat PiS, ten jest na dziś niereformowalny, ważne aby ci niezdecydowani mieli wyobrażenie o tym, jaka jest różnica między nim a rządem i prezydentem PiS. A to jest różnica klasy.

      Zdrojewski Cię ubawił? Czemu nie lizusostwo wobec Kaczyńskiego czy Dudy?

      Na ostatnie stwierdzenie nie odpowiem. To nie ten poziom, za którym przepadam.

      Usuń
    2. Nie różnią się od siebie moim zdaniem zbytnio... I ta ocena nosi znamiona obiektywnej.

      Pewnie że mnie bawi. Ale czy ich lizusostwo w jakiś sposób Zdrojewskiego nobilituje?

      JA za współczesnym językiem politycznym również nie przepadam. Jakbyś miał jednak czytać między wierszami - otrzymałbyś również same wulgaryzmy i epitety. :D

      Usuń
    3. Tak jakbyś nie widział różnicy liberalizmem a konserwatyzmem, więc wręcz przeciwnie, jest w pełni subiektywna.

      Oczywiście, że nobilituje, zrozumiesz jeśli zapoznasz się z tekstem ostatniego przemówienia Tuska.

      Dlaczego, skoro nie przepadasz – używasz?

      Usuń
    4. Gdyby była subiektywna - starałbym się bronić rząd PISu i pewnie bym twierdził, że Kaczyński nie sięga do pięt tym elitom. :D

      :D Dobry żart tynfa wart, zwłaszcza z rana.

      Usuń
  8. Słuchałam uważnie i nie zawiodłam sie, problem mają jedynie ci wszyscy, którzy z wystąpienia na UW i na zewnątrz nie zrozumieli przesłania, ale to ich problem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesłania to zawsze są super. Tylko potem nos rośnie.

      Usuń
    2. Ale przesłania, to nie obietnice, zresztą w tym wypadku niczego nie obiecywał, raczej mówił, jak powinno byc.

      Usuń
    3. Ale Jotko co z tego. Ile lat oni rządzili? Miał okazję zrealizować to jak powinno być i nikomu by do głowy nie przyszło głosować na jakiś PIS.

      Usuń
    4. Wydaje mi się, że ten argument "ile lat oni rządzili" jest argumentem już tak zgranym, że raczej dowodzi braku albo "bezsiły" argumentów aktualnych, niż stanowi argument warty dyskusji dzisiaj.
      PIS już rządzi 4 lata, ma większość w sejmie, senacie i lojalnego prezydenta. Szedł do wyborów z hasłami wybitnie "przekupnymi" elektorat niespecjalnie wyrobiony politycznie, któremu "wisi" Konstytucja, jakieś Sądy Najwyższe, KRS-y czy Trybunały. Co gorsze, "wiszą" mu także jakieś deficyty budżetowe, zadłużenie państwa i inne podobne "duperele". Ważne jest, że mu obiecali i dali (i może jeszcze więcej dadzą jak będzie lojalny), ale za jaką cenę to już go wcale, a wcale nie obchodzi.
      I nie udawajmy proszę, że PIS sam z siebie jest znowu taką "mocą, bo to zwycięstwo PIS-u nie byłoby możliwe bez poparcia Kościoła i w sytuacji lepszej współpracy lewicy. Bo to drugie spowodowało utratę zaledwie kilkadziesiąt (kilkaset?) tysięcy głosów zupełnie nie-PiS-owskich, które (gdyby nie zasiliły PIS wskutek takiej a nie innej ordynacji) generowałyby zupełnie inną sytuację polityczną w n/kraju.

      Usuń
    5. Mario:

      Jak to zazwyczaj stosuje PKanalia – masz lajka za ten komentarz. ;)

      Usuń
    6. Czy w związku z tym aż tak bardzo się mylę, twierdząc, że jedno od drugiego aż tak bardzo się nie różni? Argument zgrany, ale z jakiegoś powodu nie wybrano tego PO na kolejne lata - może ten argument bardziej trafia?
      Kuriozalny jest natomiast komentarz o "wiszeniu deficytów budżetowych". Komu to wisiało - niech świadczy fakt uchylenia zapisu o pierwszym progu ostrożnościowym przez Platformę.
      A teraz sobie możesz sobie Asmo lajkować, a Ty Mario snuć swoje wywody o duperelach....

      Usuń
    7. No jakiż to argument - "z jakiegoś powodu"? :o
      Toż część powodów Ci podałam. Muszę jeszcze dokładać te kłamliwe obietnice PIS-u o likwidacji "dojnych zmian" (i co, nie doją? dopiero teraz doją), o nepotyzmach (i co nie ma nepotyzmu, czy raczej teraz to dopiero jest wręcz wzorcowy?)? O "Bizancjach", o naprawie sądownictwa, służby zdrowia, edukacji? Itd.

      Jestem dziwnie spokojna, że nad tym skąd PIS bierze pieniądze na te "prezenty" od prezesa typowy wyborca PIS zupełnie się nie zastanawia. Mają, a że są "dobrzy" to dają.
      Może poprzednicy i uchylili te przepisy, ale nie da się ukryć, że przez chyba 2 lata zamiast inflacji była deflacja, a więc tych grosików mieliśmy w portfelu przynajmniej teoretycznie więcej.
      A dzisiaj czytam na Onecie (jeszcze chyba wisi to zobacz sam), że mamy inflację najwyższą od 8 lat, co więcej, prognozują, że nie jest to koniec i należy się spodziewać wyższej.
      To wprost oznacza, że każdy mój tysiąc jest o 20-30 zł mniejszy, czyli ma wartość 970-980 PLN, a więc ktoś mnie tu po cichutku okrada. I nie tylko mnie, bo tak okrada każdego statystycznego szczęśliwego posiadacza tego tysiąca. I na dodatek bezczelnie za przeproszeniem pieprzy, jak to mi się coraz lepiej za tych rządów powodzi.
      Ale 2-3 % inflacji to jeszcze betka. Ten sam artykuł Onetu podaje, że ceny takich podstawowych dla biednych ludzi artykułów jak ziemniaki, kapusta, cebula wzrosły od 300 do 800 % (!), zaś pszenicy o 24 %, co niewątpliwie wpłynie na cenę chleba.
      I na koniec, zapewne z tego "PIS-wskiego dobrobytu" na wszelkich poziomach, w zeszłym roku zmarło najwięcej Polaków od czasów wojny! Ale tym się chyba ani prezes ani premier czy prezydent nie chwalili.

      Usuń
  9. mówi się "grepsy", a nie "grypsy" w tym kontekście... być może to tylko Twoja literówka, ale tak, czy owak, jak widzę i słyszę Czarneckiego, to mi kartofle w piwnicy gniją z okrzykiem "co za pis-da takie ohydztwa rodzi?"...
    ...
    co do meritum, to wysłuchałem tego wykładu /homilii, czy też mowy dharmy - nazwa oracji zależna od miejsca jej wygłoszenia/ na pełnym luzie... dla mnie było to spokojne, wyważone, bez nerwacji takie tam sobie blabla ku pokrzepieniu serc, pełne truizmów dla normalnego człowieka, ale niepojęte dla pis-lemingów... niezaczepne to było bynajmniej, ale trafiające celnie w same jaja neokomuchów cytowanymi przez Ciebie zdaniami na temat Konstytucji... pewnie dotarło, skoro odszczekują się zawzięcie "strzałami prawdy" ze swojego pis-dowatego okopu, ale zajęty prywatą nie obserwowałem ich reakcji, więc nic na ten temat stwierdzić nie mogę...
    rzecz jasna w żadnego jeźdźca na białym koniu nie wierzę, tak jak nie wierzyłem, gdy padła pierwsza próba ustanowienia neokomuny pod nazwą "IV RP"... mam swoje warunki, swoją cenę za którą taki, czy inny reżim mógłby mnie "kupić", bardzo skromne zresztą, niewygórowane bynajmniej przynajmniej, nie materialne zresztą i nikogo nic nie kosztujące, ale jak na razie od 30 lat nikogo na to nie stać z Tuskiem włącznie...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie odzew jest moim zdaniem średni, szczekają tylko najzagorzalsi zagończycy typu Czarnecki, albo Pawłowicz.

      Usuń
    2. zobaczymy w poniedziałek, Najsztub już to pewnie wyłapie o ogłosi o 15-tej...
      tak szczerze mówiąc to ta jego audycja już mnie nudzi, tak jak kiedyś znudziło mnie "NIE" i "Fakty i Mity"... ciągle [kulson] to samo, to co ja świetnie wiem... ożywiam się jako słuchacz dopiero o 15.40 gdy Najsztub pyta gości w studiu co ich rozśmieszyło w ostatnim tygodniu...
      aczkolwiek rozumiem to wszystko... nie jestem targetem tej audycji, tylko są nim ludzie mało orientujący się w sytuacji, ich nigdy jakoś nie ubywa...

      Usuń
    3. A Holecka w TYP? To tez tylko zagończyk?

      Usuń
    4. Ja też nie oglądam TVP, za to w necie jest pełno dokładnych relacji z tego wydania.

      Usuń
    5. Już wycięli... :D. Ale tam idioci pracują jednak... Nawet propaganda im nie wychodzi.

      Usuń
    6. Ale jak PKanalio odgadnąć jakie są te Twoje warunki, za które można by było Cię "kupić", skoro przez 30 lat mimo tylu zmian opcji rządzących nikomu jakoś się nie udało Ciebie choć trochę zadowolić? :)
      Może więc przyszedł ten czas, że sam powinieneś wejść do "polityki" i pociągnąć za sobą wielu tych dotychczas "obojętnych" i nie biorących spraw państwowych w swoje ręce, nawet choćby tylko poprzez absencję w wyborach.

      Usuń
    7. Mario, może po prostu powinnaś zabrać się za aktywniejszą propagandę na rzecz jedynego słusznego rządu z Białym koniem na Tusku (czy jakoś równie mądrze), na czele? :D

      Usuń
    8. Niestety Rademenesie, aż tak bardzo kłamać nie potrafię, stąd pozostaje mi tylko bezowocne z zasady przekonywanie się z takimi sympatycznymi przeciwnikami jak Ty, na póki co gościnnym jeszcze blogu Asmodeusza. :D

      Usuń
  10. nie wychodzi?czyżby -2 dni o koniu Tuska i jego stadku -nie ma różnicy między telewizyjnymi propagandówkami-na każdym kanale "gadające łby" politykierów .Co kiedy kto powiedział i co z tego wynika?Nie obrażając NIKOGO ,dla kogo ci "idioci" pracują i kto komentuje te idiotyzmy-poważni ludzie,czy zmanipulowani?
    panie A. do dzieła-a co z tvn?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ",dla kogo ci "idioci" pracują" - cóż dla mnie mniej ważne dla kogo, raczej nie dla mnie bo ich z zasady nie oglądam. Ale mnie boli, że oni także za moje, przymusowo i bez pytania zabrane pieniądze to robią. Przynajmniej ci z TVP.

      Usuń
  11. Szanowna Mario płacimy dla pracodawców tych "idiotów"-nieważne ,czy oglądamy ,czy nie.To oni na nas pasożytują (państwo).

    OdpowiedzUsuń