środa, 22 maja 2019

Ucho igielne


  Jak na kazaniu zacznę od słów ewangelii św. Mateusza: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” [19,24]. Innymi słowy, bogaci za swe, rzekomo złe uczynki, czyli metody bogacenia się – muszą odpokutować. To właśnie spotkało pana premiera Mateusza Morawieckiego.

  Daleki jestem od tego, aby darzyć pana Premiera jakąkolwiek sympatią, jego zaś małżonki nie znam w ogóle, teoretycznie nie mam więc żadnych powodów by brać go w obronę. A jednak mam mieszane uczucia, którymi zamierzam się tu podzielić. Może jednak przedtem jeszcze jedna przypowieść, tym razem już nie biblijna.
  W roku 1999 kupiłem sobie z ogłoszenia od osoby prywatnej choć publicznej (sołtysowa) dwudziestopięcioarową działkę, kawałek pola klasy VI, czyli prawie sam piach. Cena jednego metra kwadratowego wynosiła wtedy 2,50 złotego (słownie: dwa złote i pięćdziesiąt groszy). Plan był taki, aby ziemię przekształcić na budowlaną i postawić na niej daczę. Rok później przeszedłem na emeryturę i plany się nieco zmieniły. Owa działka przez osiemnaście lat leżała sobie odłogiem, a podatek za nią był ledwie odczuwalny. Za rok tak mniej-więcej tyle, za ile można było kupić butelkę wódki i to wcale nie przedniej. Aż pewnego dnia pojawił się kupiec, a zanim dwóch innych i zaczęli się licytować. W końcu sprzedałem całość, jeden metr za bagatelka... 28 złotych polskich! Przebicie ponad dziesięciokrotne i przyznam z ręką na sercu – nie miałem żadnych, ale to żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu. Wręcz przeciwnie, była prawdziwa balanga...

  Postawię pytanie: czy pan premier M. Morawiecki popełnił jakiekolwiek przestępstwo? Kupowanie ziemi od klechy takim nie jest, nawet jeśli w wyniku pewnych znajomości, po niższej cenie niż obowiązywała w taryfikatorach. Podatek od kupna na pewno zapłacił właśnie wg tego taryfikatora, bo urzędników nie interesuje prawdziwa wartość transakcji. Czy rozdzielczość majątkowa z żoną jest przestępstwem? Na pewno nie jest, więc i tu nie sposób cokolwiek zarzucić Premierowi. Nie jest też przestępstwem przekazanie w ramach tej rozdzielczości owego, rzeczonego kawałka ziemi żonie. Zarzut, że Morawieccy kupili ziemię bez przetargu, jest też bezzasadny, ta ziemia nie była już własnością Skarbu Państwa. Nie przekonuje mnie nawet podejrzenie o to, że Morawieccy wiedzieli coś o bliżej nieokreślonej w czasie zmianie planów zagospodarowania przestrzennego. Gdzie tu więc jakiekolwiek przestępstwo? Nie ma żadnego przestępstwa, sensacja „Wyborczej”, i to ze smutkiem muszę przyznać, ma charakter stricte propagandowy. Jedyny bulwersujący aspekt tej sprawy, do którego można by się przyczepić, leży zupełnie w czymś innym, choć nie w tym, że Morawieccy sami sobie zaprzeczają (uznam łaskawie, że wpadli w panikę).

  Tym aspektem jest działanie Komisji Majątkowej, która za bezcen oddawała na własność cale połacie kraju Watykańskim namiestnikom, w ramach tak zwanej rekompensaty za utracony majątek. Nie chcę zgadywać jak go zdobyli. Przecież to było wiadome od samego początku, że ci namiestnicy będą tymi rekompensatami spekulować w... i tu proszę o uwagę – w celach bogacenia się ponad miarę. W tym miejscu odsyłam do wstępu mojej notki, ściślej, do przytoczonych słów ewangelii. Rodzi się jednak pytanie, dlaczego ów klecha sam nie poczekał na jeszcze lepszą koniunkturę? Najpierw ironicznie: ów klecha pewnie nie był mistykiem i nie pytał Bozię o poradę, pewnie sam nie wierzył, że Bóg mu ją kiedykolwiek udzieli. Podobnie jak ja, w cuda nie wierzy. Już na poważnie, kler potrzebował, potrzebuje i będzie potrzebował bezgranicznie oddanych popleczników, a takich się przede wszystkim kupuje, niekoniecznie odpustami zupełnymi. Premier M. Morawiecki do bezgranicznie oddanych Kościołowi bez wątpienia należy. Cały problem w tym, że takie zagrywki właściwie też nie są karalne, gdyż nie dotyczą własności państwowej. Instytucjonalny Kościół zaś chętnie bogaci się zarówno w majątki ziemskie, jak i inwestuje w wysoko postawionych popleczników. I nie widzi w tym nic złego.

  Już na koniec jeszcze jedna drobna dygresja. Wiele było szumu o wyprzedaż majątku narodowego innym, obcym kapitałom. Dziwnym trafem, nikt specjalnie nie robił larum, za wręcz darmową wyprzedaż ziemi i nieruchomości watykańskim namiestnikom. Jak zwykła mówić pewna blogowiczka: mleko się rozlało. Dawno temu już się rozlało (czytaj: rozlazło).



46 komentarzy:

  1. Po pierwsze: GW nie zarzuca Premierowi żadnego przestępstwa; nie wiem, czemu tak to odebrałeś?
    Po drugie: rozdzielność majątkową zazwyczaj stosuje się np. jako intercyzę przedślubną, w trakcie rozwodu lub w celu ukrycia prawdziwego stanu posiadania. Taką rozdzielność Morawieccy zastosowali dwukrotnie i nie było to przed ślubem. Nie zamierzają się również rozwieźć, o ile wiem, co więc zostaje?
    Po trzecie: kupowanie ziemi, żeby ją potem z zyskiem sprzedać, to spekulacja. Jakoś nie przystoi to premierowi grzmiącemu i machającemu rękami, w celu podkreślenia swego oburzenia, w imię prawa i sprawiedliwości w pojęciu Prawa i Sprawiedliwości.
    Po czwarte: opowiadanie, że nie może ujawnić majątku żony, to kpina w żywe oczy z suwerena. Czego się boi? Że go żona pozwie? :)
    I po piąte: jest naprawdę wiele spraw i ludzi, którym należy się Twoje wsparcie bardziej, niż Premierowi. Ale to tylko moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. A co powiesz o takich tytułach: „Morawiecki uwłaszczył się na gruntach kościelnych”; „Premier atakuje Wyborczą i znów mija się z prawdą”; „Jak się uwłaszczył Morawiecki”; itd. i itp. Ciekawe, że dziś zniknął cały wykaz publikowanych artykułów na temat tej działki;
      2. Intercyza jest prawnie dopuszczalna, niedopuszczalne są niepotwierdzone insynuacje;
      3. Handel ziemią też nie jest prawnie zabroniony. Przed spekulacją chroni pięcioletni okres ochronny, którego jeśli się nie dotrzyma, grozi zwielokrotnionymi podatkami;
      4. Żona Morawieckiego nie jest osobą publiczną, ani nie pełni żadnej publicznej funkcji, więc nie ma obowiązku ujawniania swego majątku nikomu innemu poza fiskusem.
      5. To prawda, jest wiele osób, bardziej zasługujących na wsparcie, ale ja nie prowadzę działalności charytatywnej. Zazwyczaj piętnuję hipokryzję... Zapewniam Cię, że Premier nie ma na moim blogu dobrej prasy

      Usuń
    2. Zniknął być może dlatego, że Morawiecki zagroził GW procesem. Tam trochę minęli się chyba z prawdą jeżeli chodzi o szacunkową wartość tej ziemi, choć to akurat nie do końca wina dziennikarza, który to pisał, tylko eksperta, który nie miał wszystkich danych.

      Usuń
    3. Zniknął, bo ktoś przyszedł po rozum do głowy i uznał, że afera jest pozorowana. Przy dobrej grze wizerunkowej Morawiecki może się kreować na ofiarę „Wyborczej”. Efekt w sumie odwrotny do zamierzonego. Dziś jest już tylko jeden artykuł „Po co Morawieckiemu rozdzielność majątkowa”, z którego też nic nie wynika, po za tym, że miał prawo tak zrobić i to dwa razy. Padają insynuacje, że zrobił tak, bo wyborcy PiS nie lubią bogatych ludzi. Okazuje się, reszta Polaków też nie lubi...

      Usuń
  2. Jeśli wszystko takie czyste, to czemu chcą sprzedawać ze stratą i przekazywać na cele charytatywne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nikt tego nie kupi już, a to dlatego, że nie jest tam planowana iwestycja na którą pewnie liczył kupując kiedyś tą ziemię, więc jej wartość jest teoretyczna.

      Usuń
    2. Afera ma wymiar tylko wizerunkowy. Ja się Morawieckim nie dziwię. W pierwszy okresie nagonki medialnej, pierwszym odruchem każdego z nas jest się pozbyć „gorącego kartofla”, co miał poprawić ten wizerunek.
      Mnie w tym naprawdę dziwi jedna rzecz. Większość z nas marzy skrycie o bogactwie (na tych marzeniach Lotto robi niewiarygodną wręcz kasę), a jednocześnie ta sama większość nie lubi innych bogatych.

      Usuń
    3. Niezupełnie bogatych, raczej tych, co dorobili się nie wiadomo jak....nie gram w totka:-)

      Usuń
    4. A czy owo "nie wiadomo jak się dorobili" nie ma już w sobie zalążka zazdrości?
      Nie namawiam do gry... ;)

      Usuń
    5. Może i ktoś im zazdrości, ja raczej mam na myśli równość tych równiejszych i bezsensowne dysproporcje w zarobkach, często za podobną pracę...
      Zresztą, jak widać, nadmiar powoduje same problemy :-)

      Usuń
    6. Mam mieszane uczucia do tej równości. Załóżmy, że dwóch ma dokładnie te same zarobki. Jeden nie myśli o oszczędzaniu, albo ma inne uwarunkowania bytowe (wielka rodzina), i pewne jest jak amen w pacierzu, że w momencie dużych dysproporcji majątkowych, posądzi drugiego o jakiś... szwindel.
      Odwracając problem zapytam, czy brak dysproporcji w zarobkach jest na pewno sprawiedliwy?

      Usuń
    7. Nie mówię o całkowitej równości, bez przesady! ale niektóre dysproporcje są dla niektórych upokarzające...

      Usuń
  3. Czemu zakładasz, że większość nie lubi bogatych ludzi? Robiłeś jakiś sondaż? Ja nie mam nic przeciw bogactwu, także cudzemu :) ale nie znoszę hipokryzji i kombinatorstwa.
    Asmo, Ty wiele rzeczy zakładasz, jednocześnie innym wytykając "insynuacje". Tytuły z Wyborczej nadal (przynajmniej dla mnie) nie mówią nic o tym, że Premier jest przestępcą.
    Co nie znaczy, że mając inne afekty do Premiera nie możemy się pięknie różnić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdajesz się nie dostrzegać, że insynuacje „Wyborczej” mają na celu wywołać wrażenia, że doszło do jakiegoś przestępstwa. To tak jak Kaczyński sugeruje, że ustawa 447 ma na celu odebranie nam kawałka Polski. Przecież nie mówi wprost, że ktoś coś chce nam odebrać, mówi tylko, że za rządów PiS niczego nie oddamy. Rozumiesz ten schemat? W końcu w jakiś sposób sama mu uległaś. To u siebie piszesz o „draństwach”. A ja się zapytam: gdzie jest to draństwo? Bo na pewno nie w tym, że Morawieccy dokonali podwójnej intercyzy.

      Nie, nie przeprowadziłem żadnej sondy, mam za to spory bagaż wielu lat obserwacji i nie raz słyszałem, że jeśli się ktoś czegoś dorobił, to na pewno nieuczciwie. Przecież to nie ja uknułem powiedzonko, że „uczciwą pracą niczego się nie dorobisz”, a ono niestety pokutuje do dziś.

      Jak mam Cię zapewnić, ze w ocenie Premiera właściwie niczym się nie różnimy? ;)

      Usuń
  4. @ szarabajka
    Nie ma żadnych przeciwwskazań do złożenia oświadczeń o rozdzielności majątkowej w czasie trwania małżeństwa. Wiele małżeństw ma rozdzielność majątkową, którą zgłasza np. wtedy, gdy jedno z nich zaczyna prowadzić własną firmę. Ale można się "czepnąć" skąd pani premierowa miała owe, mimo wszystko spore pieniądze, na ów zakup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełna zgoda, co do tej intercyzy, tylko dlaczego insynuujesz, że jest coś niewłaściwego w tym, że żona Premiera, miała swoje, niewiadomego pochodzenia pieniądze? ;)

      Usuń
    2. Mnie to wisi i powiewa, ale urząd skarbowy na ogół się tym interesuje skąd masz pieniądze by nabyć coś drogiego, co prawda czasami działa mocno wybiórczo.

      Usuń
    3. Oczywiście, że fiskus interesuje się majątkami nowobogackich. Czy akurat za rządów PiS, mam wątpliwości. Ale ta afera sięga korzeniami daleko przed tymi rządami.

      Usuń
    4. gdy Morawiecki był prezesem BZ WBK - bank udzielił jego żonie kredytu we frankach na kwotę sporo ponad milion CHF. ciekawostką jest to, że jego żona była wtedy na bezrobociu. :/

      Usuń
    5. Głównym kryterium przyznawania takich kredytów jest dobry plan biznesowy ;)

      Usuń
  5. Aż mi okulary zaparowały! Asmo skrytykował Przenajrzetelniejszą Wyborczą! Chyba uwierzę, że koniec świata się zbliża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, może w nią też traci wiarę...
      E, zbyt piękne by było prawdziwe. :)

      Usuń
    2. Ani koniec świata, ani utrata wiary – uznajmy, że po prostu zupa pomidorowa mi zaszkodziła (o tym jutro na Świętoszku. Zapraszam)...

      A tak na serio. Zauważcie, że to pierwsza krytyczna notka na temat artykułu „Wyborczej” odkąd istnieje ten blog. Ta jedna wpadka na pewno nie zmieni mojego zdania o tym, że „Wyborcza” to n a j l e p s z a gazeta jest ;)))

      Usuń
  6. artykułu nawet mi się nie chciało w całości przeczytać, znam tylko skrót radiowy, ale jakoś nie widzę tu znamion jakiegoś przekrętu ze strony Mateuszka - Kłamczuszka i jego żony... gdy jest okazja zarobić, to nie ma nic złego w tym, że próbuje się ją wykorzystać, do tego legalnie... istotniejsze jest drugie dno tej sprawy, czyli oddawanie za darmo państwowej ziemi Kościołowi Rz-kat. bez jakiejkolwiek racji dla tego oddawania, bo swoje zabrane im kiedyś już dawno dostali... ale o tym jakoś się nie mówi zbyt wiele po tym artykule, wręcz wcale, a to się wydaje być istotniejsze, niż szukanie haków na owego Kłamczuszka, który może mieć sporo za uszami, ale w tej sprawie akurat za bardzo nie ma...
    oczywiście pojęcia nie mamy, jakie były intencje autora artykułu, ale zbytniej dyskusji na temat owego oddawania ziemi klechom za nic na pewno ten artykuł nie wywołał...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie mamy?! Piotrze, a co powiesz o zbliżających się wyborach do PE? Wprawdzie Morawiecki nie kandyduje, ale jest „twarzą” (przystojną i wygładzoną) PiS i jej kandydatów na europosłów.

      Usuń
    2. okay, być może to o to tylko chodziło i wyłącznie, by przysrać tej "twarzy", ale tak na mój gust, to jakoś blado to wyszło...

      Usuń
    3. Pewnie, że blado wyszło, dlatego krytykuję artykuły „Wyborczej” w tym temacie.

      Usuń
  7. Jasne, że nie ma przeciwwskazań, ale motywy już są, bo inaczej po co byłby ten cały cyrk? I o te motywy, szlachetne lub nie, mi idzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Insynuacje" wzięłam w cudzysłów ;)
    A zapewniać mnie nie musisz. Sama sobie zdanie wyrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie sądzisz, że Morawiecki kłamczuszek, jest totalnie głupi. Po pierwsze, będąc Premierem musi ujawnić swój majątek, co dla wyborców PiS byłoby trudne do strawienia. Nic więc dziwnego, że gdy dostaje propozycję pracy w rządzie (jeszcze nawet nie jako premier) sztucznie swój majątek obniża. Po drugie, już jako premier nie mógłby sobie pozwolić na interes życia, który pomnaża jego (ich wspólny) majątek. To już wymusiłoby prokuratorskie śledztwo.

      Kusi mnie sprawa spotkań w mieszkaniu Przyłębskiej z udziałem Morawieckiego i Kaczyńskiego. Jak dla mnie to zdecydowanie bardziej groźne wydarzenie dla Polski.

      Usuń
  9. Witaj.
    Ponieważ nie mam istotnych zastrzeżeń do twojego wpisu,to pozwolę sobie uzupełnienie:

    Iwona Morawiecka po tekście "Gazety Wyborczej" o słynnej już działce oświadczyła, że kieruje sprawę na drogę sądową.
    "W odniesieniu do zmanipulowanego artykułu "Gazety Wyborczej", podpisanego przez red. Jacka Harłukowicza oraz zawartych tam kłamliwych pomówień kieruję sprawę na drogę sądową".
    Pożywiom,uwidim.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.

      Wyjaśnijmy. Artykuł „Wyborczej” nie jest ani zmanipulowany, ani kłamliwy. Jest nieuprawnioną insynuacją, mającą charakter propagandowy. Insynuuje, że w sprawie działki mogło dojść do nieprawidłowości. Nie sądzę, aby pani Morawiecka zdecydowała się na proces, te insynuacje mogłyby się okazać prawdą, albo w najlepszym razie musiałaby się wykazać jakimi metodami nabyto tę działkę. Już różni się w tłumaczeniach z tłumaczeniami mężem, przez co okazało się, że któreś z małżonków na pewno kłamie. Osobiście wskazuję na męża, nos ma wyjątkowo długi i wciąż mu rośnie. Właśnie dziś kolejny raz skłamał mówiąc, że PiS z pieniędzy krajowych wybudowało zaporę...

      Odwzajemniam pozdrowienia

      Usuń
    2. Jako czytelnik GW wiesz więcej co tam napisali.
      Oświadczenie p.Morawieckiej jest dostępne w internecie i każdy może się z tym zapoznać.

      Nie oceniam GW.Jeżeli zajmie się tą sprawą sąd,dowiemy się więcej.

      Co do faktów.
      Tą działkę zakupił M.Morawiecki ok.17 lat temu.Z całą pewnością nie był wtedy polskim premierem i nie jestem pewien,czy o takim stanowisku wtedy myślał.
      A tak na marginesie.
      Morawiecki jest jednym z najbogatszych czynnych polityków polskich i moim zdaniem tego majątku nie dorobił się jako premier polski.
      Oświadczenie majątkowe M.Morawieckiego jest dostępne w internecie.

      Usuń
    3. Oświadczenie pani Morawieckiej nie jest jeszcze pozwem. Oświadczenie majątkowe Premiera niczego nie wyjaśnia. Jest drobny szkopuł. O tym, że Premier dorobił się wcześniej, pisałem wcześniej i akurat ja nie mam nic przeciw. Nie ma też nic przeciw, że państwo Morawieccy dokonali intercyzy i taki jest mój przekaz w notce. Tymczasem Morawieccy „straszą” pozwami, kiedy mają pełne prawo oskarżyć „Wyborczą” w trybie wyborczym (taki pozew jest rozpatrywany natychmiast). W wyborach samorządowych tak oskarżono Morawieckiego, i on ten proces przegrał. Musiał przepraszać. Miałby teraz okazję się zrewanżować. Widać sam do końca nie jest pewien swojej niewinności... a przecież ja, na podstawie doniesień „Wyborczej”, na jego miejscu bym się nie bał.

      Usuń
    4. Pani Morawieckiej nie przysługuje skarga w trybie wyborczym.
      Jako małżeństwo mogą dochodzić swoich praw a normalnym trybie.

      Usuń
    5. Morawieckiemu przysługuje, a artykuł uderza przede wszystkim w niego

      Usuń
  10. @Asmo
    Na początek wyjaśnij mi, co robię nie tak, że klikając w "odpowiedz" mój komentarz wędruje w zupełnie inne miejsce? Dziwny ten Twój szablon bloga...

    Nie sądzę, że Morawiecki jest głupi; sądzę, że nas ma za takich.

    Z przerażeniem stwierdzam, że nawet te dwuznaczne spotkania u Julii P. jakoś mnie już nie dziwią. Standard. Obawiam się, że to dotyczy wielu innych ludzi. Przywykliśmy do politycznego buractwa i to jest największa zbrodnia PiS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co jest nie tak? Może klikasz w „odpowiedzi”? Zamyka się wtedy dany wątek, a pojawia się edytor nowego wątku...

      Tu się z Tobą zgodzę, on wszystkich uważa za głupców ;)

      Daleki jestem od uznania tych spotkań za standard. Gdybyż to chodziło o sprawy partii, ale to ma wpływ na wszystkich.

      Usuń
  11. Jeżeli założymy, że
    Kościół - to MY - to majątek Kościoła
    jest naszym majątkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy takim założeniu chyba będziecie mieć problem z wejściem do tego "Królestwa Niebieskiego", czy jak mu tam...
      p.jzns :)...

      Usuń
    2. Ninel, przyznam, ten dowcip udał Ci się nadzwyczaj ;)))

      Usuń
  12. generalnie... kupowanie ziemi po znajomości karalne nie jest. nawet gdy cena jest zaniżona. przepisywanie majątku na żonę a potem intercyza - też jest zgodne z prawem. wszystko można zrobić w białych rękawiczkach zachowując biały kołnierzyk. ... tylko dlaczego taki niesmak pozostaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zostałaś wychowana w takiej, a nie innej kulturze, stąd niesmak.

      Usuń
  13. Sama Gazeta Wyborcza pisząc pierwszy artykuł na ten temat, we wstępie zaznaczyła, że chodzi im o obnażenie dwulicowości Mateuszka, który dzielnie włączał się w PiSowską narrację o uwłaszczeniu elit, a sam tego dokonał.
    Co się zaś tyczy możliwości przestępstw- diabeł tkwi w szczegółach i trzeba by było zbadać, czy na przykład oddanie gruntu za symboliczną cenę nie było formą łapówki lub próbą oszukania urzędu podatkowego. Poza tym nominacja generalska dla księdza, który sprzedał Mateuszkowi ziemię, w której brał udział m.in. sam Morawiecki, znów jest sygnałem, że niekoniecznie wszystko było zgodnie z prawem, bo przyznawać nominacji w zamian za wcześniejsze "przysługi", to z pewnością nie można. No i jeszcze sprawa samego księdza, czy nie prowadził procederu handlu ziemią, którą dostawał praktycznie za darmo- by otrzymać za nią zapłatę w innych, trudniejszych do udowodnienia formach, niż pieniądze. To by wymagało sprawdzenia. Dlatego też zawsze przed postawieniem zarzutów, prowadzi się "ŚLEDZTWO W SPRAWIE", żeby się w ogóle zorientować, czy mogło dojść do przestępstwa, a jeśli tak, to jakiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu jest pogrzebany. Skoro było dziennikarskie śledztwo w sprawie, a jego wynik to żadne naruszenie prawa, a tylko insynuacje lubo opieranie się na negatywnych odczuciach – w życiu nie pojmę sensu tej sprawy. To dopiero teraz wywołuje się poboczne wątki, jak awans, czy niecne postępki księdza. Przypomnij sobie aferę Srebrnej – tam rzeczywiście ujawniono przestępstwo, tu zaś gra się tylko na emocjach wyborców.
      Można się przyczepić do awansu tego księdza w zamian za coś, tylko PiS tabunami tak awansował ludzi niekompetentnych byle wiernych. Jednym księdzem-generałem będą się przejmować?

      Usuń
    2. A ja pojmuję z łatwością sens tej informacji. Skoro PiS całymi latami wmawia, że uwłaszczenie jest zbrodnią, to pozwólcie że przedstawimy jednego z głównych uwłaszczonych- TA-DAM!!! I niech sobie wyborcy, którzy za chuja ciężkiego nie dopuszczają do siebie myśli, że uwłaszczenie nie jest przestępstwem, zrobią sobie z tym co tam chcą.

      Usuń