wtorek, 12 czerwca 2018

A co mi tam, czytam „Wyborczą” i już


 

  Telewizję oglądam rzadko. Jedynymi regularnie odwiedzanymi kanałami jest Eurosport, HBO i „Fakty” TVN. Jeszcze przed rokiem z okładem, dla kontrastu „Wiadomości” TVP1. Żenujące popisy redaktorów tej ostatniej ostatecznie i definitywnie mnie zniechęciły. Częściej bywam w necie. Tu mam utarty schemat. Poza prowadzeniem blogów interesują mnie wiadomości. Do stałych portali zaliczam: wPolityce.pl, wsieci.pl, trzy katolickie oraz: Rp.pl., Oko.press, CrowMedia, przez Gazetę.pl i Politykę.pl kończąc na Wyborcza.pl. Sporadycznie niezależna.pl, Fronda.pl, już prawie wcale Newsweek czy Wprost.

  Moi blogowi znajomi zauważyli z oburzeniem, że często podpieram się wiadomościami i opiniami „Wyborczej” i jednogłośnie uznali, że moje poglądy są przez ten portal ewidentnie wypaczone, że blisko mi do komunizmu, całkiem daleko do narodowego patriotyzmu a już najdalej do prawdy, obojętnie czy pisanej przez małe czy przez duże „P”, obojętnie czy politycznej czy objawionej. Postanowiłem się odnieść do tych zarzutów, ale przedtem drobna, na swój sposób odkrywcza uwaga. Wszystkie prawicowe i katolickie portale internetowe (telewizję publiczną w to włączając) byłyby w swoich informacjach uboższe o połowę, gdyby..., gdyby nie „Wyborcza”. Wiem co piszę. Połowa ich materiałów jest odpowiedzią na informacje, artykuły, opinie i felietony pojawiające się w „Wyborczej”, oczywiście będąc w kontrze do tejże. Dzięki takiej kolejności jaką opisałem, gdy wchodzę na stronę ulubionego portalu, wiem już, co tam znajdę. 

  Teraz pierwsza wyliczanka w związku z zarzutami:
- tak, moje poglądy są wypaczone, ale tylko w oczach prawicowej konserwy. Jestem liberałem, który jest cechą charakterystyczną nie tylko „Wyborczej”. Jej deprecjonowanie wynika z mody kształtowanej przez ośrodki konserwatywne, a nie ze znajomości treści, które można w
Wyborczej znaleźć;
- nie, nie jestem komunistą ani nawet postkomunistą. Ktoś kto twierdzi, że blisko mi do komunizmu, nie ma zielonego pojęcia czym był i jest komunizm. Prędzej można mnie by posądzić o socjalizm, pod warunkiem, że myśli się tylko o pewnych, ściśle określonych zdobyczach socjalnych, częstokroć sprzecznych z komunizmem;
- tak, nie potrafię w sobie wskrzesić wartości narodowo-patriotycznych, bo te pojęcia wykoślawił najpierw komunizm, a teraz środowiska prawicowo-konserwatywno-narodowe. Przy okazji pozwolę sobie na nową definicję patriotyzmu: płacenie podatków, sprzeciw wobec głupiej władzy i jeszcze głupszym ideologom. Jak się przyjmie, będę stuprocentowym patriotą;
- tak, daleko mi do prawdy. Prawda jest pojęciem względnym (patrz wcześniejsza notka – teoria względności Einsteina). Do Prawdy chrześcijańskiej mi tak daleko jak stąd do centrum Wszechświata i jeszcze w pizzzduuu. Prawdy politycznej w ogóle nie ma, prawdy politycznie poprawnej tym bardziej.

  Dlaczego „Wyborcza”? Ano dlatego, że wbrew paszkwilom portali i polityków prawicowych, ona reprezentuje najszerszy wachlarz poglądów, a to, że na czoło wysuwają się poglądy liberalne nie powinno nikogo dziwić. Taki profil przyjęto od początku i tego profilu redaktorzy się trzymają, przez co jest wyrazista i najbardziej opiniotwórcza, nawet jeśli się z jej opiniami nie zgdzać. To, że dziś prawicowa konserwa, Kościoła nie wyłączając, wieszają na niej psy, wynika z faktu, że piętnuje hipokryzję i wypaczenia tych środowisk, swego czasu nawet lewicowych (dziś mniej, bo lewicy de facto nie ma). I chyba z powodu braku tej lewicy z prawdziwego zdarzenia, to „Wyborczej” przypisuje się, zresztą zupełnie niesłusznie, lewicowość. Jak bardzo boli prawicę ten portal, świadczą spiskowe teorie dziejów dotyczące tej redakcji. A to miało ją opanować żydowskie lobby, a to finansować niemieckie koncerny prasowe, wreszcie ostatnio, lobby genderyzmu i lewackich nurtów zgniłego Zachodu (patrz ostatnie przemówienie premiera Morawickiego na temat mediów w Polsce). Mnie tylko dziwi, dlaczego nie przypisano jej jeszcze wpływów oligarchii rosyjskiej z Putinem na czele. Kilka wybranych opinii, wyliczanka druga:
- Cezary Gmyz: „bardzo szybko zarówno ja, jak i inni badacze odkryli, że zawartość archiwów IPN jest rzeczywiście niebezpieczna dla idoli środowiska „Wyborczej””;
- Andrzej Lepper: „„Gazeta Wyborcza” chciała obalić rząd. Teraz trzeba dojść, czy ktoś jeszcze obok „Gazety” za tym stał”;
- Ryszard Bender: „„Gazeta Wyborcza” to gazeta drańska, podła i obrzydliwa”;
- Marian Miszalski: „Jednym z najwcześniej powstałych po roku 1989 filarów żydowskiego lobby politycznego w Polsce jest „Gazeta Wyborcza” i wydający ją koncern medialny Agora”;
- Jarosław Kaczyński: „Jeśli jednak istnieje całe środowisko ["Gazety Wyborczej”], w którym praktycznie wszystkie osoby miały rodziców w KPP i na dodatek te osoby mają potężny instrument oddziaływania na świadomość Polaków, to pojawia się problem. (...) Jestem gotów bronić tezy, że nastawienie owej potężnej gazety, to poczucie misji – w moim przekonaniu bardzo szkodliwej dla Polski”;
- abp Józef Michalik: „Od dawna widzimy, że jest to gazeta antyklerykalna”;
Ok, dość! Ciekawych innych cytatów odsyłam do Wikicytaty. Zapewniam, że są tam jeszcze bardziej dosadne paszkwile. Jest jeszcze jeden zarzut, z którym się często spotykam – „Wyborcza” kłamie! Można by mi zarzucić fanatyzm, gdybym nie dostrzegał pewnych potknięć. Nie będę zaprzeczał, że i tam redaktorom trafiają się tak zwane fake newsy. Tyle, że na innych portalach jeśli nie jest ich tyle samo, to na pewno więcej. Wyjaśnię też jeszcze jedno, nie łykam w niej wszystkiego jak leci, a co sugerują moi oponenci. Dzięki wykupionemu abonamentowi mam prawo wstawiać komentarze i jeśli mi coś nie pasuje (a chwalić nie lubię), w pełni korzystam z tej możliwości.

  Wszystkie oskarżenia świadczą o jednym. Skoro nie sposób „Wyborczej” dorównać, a wszystkie prawicowe portale, nomen omen, chyba tylko Piętami nad nią górują, trzeba ją opluć. Po ostatniej wpadce z 4 czerwca K. Ziemiec tak się tłumaczy: „Nie oddałem twarzy obecnej władzy,  to absurdalny zarzut. Idąc tym tropem, można powiedzieć, że wcześniej oddałem twarz Sojuszowi Lewicy Demokratycznej i Platformie Obywatelskiej. Nie ma niezależnych mediów, szef ma jakąś linię, ma jakieś interesy, które są do załatwienia na plus i do załatwienia na minus. Jestem człowiekiem spoza układów [sic! - to moje], dystansuję się też od pewnych działań (? - tez mój)”, (cytat jest przeredagowany przeze mnie, gdyż dużo w nim powtórzeń i chaosu). Mnie się chcę powiedzieć temu dziennikarzynie: weź sobie przykład z redaktorów „Wyborczej”. Bez względu na opcję polityczną jaka była u władzy, zawsze mieli tę samą, liberalną  linię  programową. Kto nie potrafił się do niej dopasować odchodził i nikt mu w tym nie przeszkadzał, więc nie znajdzie się tam takich kameleonów jak wzór cnót katolickich red. K. Ziemiec.
 
  Skoro już wyjaśniłem, dlaczego jestem za „Wyborczą” dodam jeszcze jeden argument. Gdy pytam skąd opinia, że „Wyborczej” jest zła, że kłamie, i czy to wynika z jej lektury, dowiaduję się, że albo się jej nie czyta wcale, albo rzadko (sic!). Proponuję wszystkim, szczególnie zaś przeciwnikom tego portalu prowokacyjnie – zabawę: znajdźcie mi bardziej obiektywny portal internetowy..., może wtedy zmienię opcję.




114 komentarzy:

  1. Też cenię "Wyborczą" i jestem jej czytelnikiem. Czasami staram się obejrzeć Dziennik TVP, ale to dla mnie akt poświęcenia bo walczę z nadciśnieniem. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz problemy z nadciśnieniem, lepiej „Wiadomości” TVP nie oglądaj, przynajmniej do czasu aż zmieni się ich opcja. Pewnie K. Ziemiec w nich zostanie, ale wiadomo, on jest niezależny od panującej opcji politycznej przy korycie :D W dodatku nikt Ci za takie poświęcenie nawet nie podziękuje...

      Pozdrawiam równie serdecznie :)

      Usuń
  2. nie ma jeszcze innych komentarzy, jak widzę mój jest pierwszy, tedy spróbuję przewidzieć, co będą zawierać i napisać komentarz kompletnie inny od ich większości...
    nie będzie w nim ani słowa na temat tego, co ja czytam/oglądam/słucham w temacie mediów...
    nie będzie oceny GW, ani żadnego poglądu o GW zahaczającego...
    będzie coś innego, coś w rodzaju informacji zwrotnej, choć do nikogo konkretnie nie adresowanej:
    otóż śmieszy mnie do rozpuku szpan na nieczytanie GW, a raczej na deklarowanie nieczytania... tak, to jest szpan... być może skrzywdzę tym zdaniem ludzi, którzy faktycznie mają SWOJE /a nie usłyszane, nie zgapione bezmyślnie od innych/ zastrzeżenia do tego medium oparte na naprawdę sensownej, merytorycznej argumentacji, ale jeśli ktoś jest ksobny, to już nie mój problem, lecz jej/go... przeważnie jednak motywacje są inne... większość liczy na poklask wśród stada, próbuje budować na nim poczucie własnej wartości... można mówić o pewnej "modzie" na nieczytanie GW opartej na stadnym odruchu... słabe to jest jak jasna cholera, bo słabe jest szukanie uznania, a co najmniej aprobaty u stada, zresztą słabe jest zabieganie o akceptację nawet u wartościowych jednostek...
    do tego nieraz jeszcze obłudne, bo im głośniej ktoś krzyczy: "nie tykam się tego gówna", to daje przesłanki sądzić, że właśnie czytuje GW, tylko tak to robi, by nikt go na tym nie przypalił... uwaga, napisałem "nieraz", więc żeby nie było mi tu żadnych fochów...
    howgh!...
    ...
    p.jzns :)...
    ...
    p.s. ciekawe, czy uprzedziwszy fakty /treść następnych komentarzy/ sprawię, że źle je przewidziałem? :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, nie byłem pierwszy, ale jak pisałem, że jestem pierwszy, to naprawdę tak było... ot, taki chronopoźlizg nastąpił, to się zdarza :)...

      Usuń
    2. Ok, przyznaję Ci palmę pierwszeństwa (w kolejności komentarzy, wszak napisałeś dłuższy i wtedy, gdy jeszcze żadnego nie było. Mnie też się często tak zdarza, że odpowiadam, a tu masz babo placek, ktoś już coś wstawił ;)

      Nawet się z Tobą zgodzę, w pewnych, nawet dość szerokich kręgach, przyznanie się do czytelnictwa GW jest obciachem i to nawet nie dlatego, że jest się po stronie konserwy. Skoro jednak wszystkie ‘autorytety” orzekły, że GW kłamie, a kto ją czyta to leming, który łyka gówno – właściwie trudno się dziwić. Faktem jest, że GW spada nakład, pytanie, której papierowej gazecie nie spada? Ludzie przesiadają się na net, a to już trudno ogarnąć, ile jest tak naprawdę czytelników. Wyczytałem, że GW ma około 40 tys. czytelników, którzy wykupili abonament ze stałym dostępem do wszystkich artykułów. Pomijam prawicowe portale, które mają darmowy dostęp, gdyż są finansowane przez rząd i te spółki, które rządowi sprzyjają (państwowe de facto wszystkie) a się w tych portalach reklamują za niemałą kasę. Lubię też „Politykę”, ale nawet ta nie dorówna GW.

      Nie chcę jednoznacznie oceniać przeciwników GW. Może faktycznie są wśród niech tacy, którzy nie poddali się propagandzie. Bądźmy jednak szczerzy, trudno jej nie ulec. Sam przez pewien czas miałem wątpliwości. Rozwiało je to, ze nie ma żadnej sensownej alternatywy dla GW.

      Usuń
    3. @Piotrze, czy ta prawidłowość dotyczy również tych, którzy nie lubią TVP?

      Usuń
    4. @Radku...
      chyba mam za dużo empatycznego zrozumienia dla takich ludzi, więc trudno mi o niestronniczą odpowiedź... ograniczę się tylko do stwierdzenia, że uważam to za zbyt radykalną postawę, gdyż wyznaję pogląd, iż warto czasem tam zajrzeć, tak kontrolnie, by monitorować rozmiar nieszczęścia... aczkolwiek tu jest jeszcze jedna sprawa... dość rzadko zdarza się tak pogardliwy ton ze strony nieoglądaczy TVP w stosunku do oglądaczy, jak w przypadku GW/TVN/TOK FM... tu nie ma żadnego symetryzmu, gdyż są to różne kategorie ludzi...

      Usuń
    5. Naprawdę? Jak ja czytam czasem komentarze na stronie Wyborczej, trudno mi w to uwierzyć. Natomiast dużo łatwiej mi przychodzi wyobrażenie sobie owego "empatycznego zrozumienia" dla ludzi, których poglądy pokrywają się z naszymi. Bojkot takich czy innych mediów ma dokładnie to samo podłoże "mojszej racji".

      Usuń
    6. każda opcja poglądowa /polit-społ/ ma swoich lemingów, chyba tylko jeden Palikot nie zdążył się ich dorobić, aczkolwiek tu też pewności nie ma... zasadniczo mechanizm jest ten sam, jednak ich poziomy postrzegam jako różniące się... nie przeczę jednak, że mój obiektywizm postrzegania może być nieco zaburzony, może nie tyle ze względu na empatię, co wyraźną niechęć do niektórych...

      Usuń
  3. Jeśli Ty jestem komunistą to pewnie ja także:-)
    Ostatnio wszelkie media to jak wielki jarmark nowinek ze świata - a to mamy porównać, która lepiej w czym wygląda, a to w ZOO urodził się hipopotam, a to płot się gdzieś przewrócił. Żeby to choć były wzmianki, ale to całe felietony.
    Zadawanie pytań przez niektórych dziennikarzy jest także żenujące...czego oni uczą na tych studiach dziennikarskich?
    Najważniejszy jest zdrowy rozsadek i pamięć o tym co było i jak było albo kto kim się stał...
    Uczulona już jestem na gadki typu: to lobby żydowskie, to mafia jakaś tam, to przez pachołków Kremla, to stęsknieni za starym systemem... jakby ludzie własnego rozumu nie mieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak zwanych brukowcach już nawet nie wspominam. Nawet na portalu Gazeta.pl coraz tego więcej, a wydawałby się, że jest dzieckiem GW. Przymykam oko na takie portale. Widać jest zapotrzebowanie, a ja przecież tego czytać nie musze. Mnie wkurzają absolwenci Wyższej Szkoły Medialne Rydzyka – przecież oni nawet nie silą się na obiektywizm.

      Mówiąc szczerze mnie już nie rażą te spiskowe teorie dziejów GW. A jednak gdy czytałem wypowiedź Morawickiego kto stoi za mediami nieprzychylnymi rządowi PiS, jakbym słuchał propagandy z czasów komuny, której zagrażało tylko Radio Wolna Europa, zresztą dość skutecznie zagłuszane. Mało, że kłamie to jeszcze próbuje wmówić, że to media nie pozwalają rządowi osiągnąć sukcesu.

      Usuń
  4. Wyborczą czytam jako jedyną w formie papierowej.
    Jedna sąsiadka podrzuca mi "Fakta" jak jej maż przeczyta,druga nieśmiało do poczytania "Fakty i Mity" podsyła.
    Niestety wśród sąsiadek nie mam żadnej która by mi "Nasz Dziennik",albo "Gazetę Polską" oddała.
    Inne gazet nieraz czytam e necie,nawet te "dobrej zmiany"

    Jeszcze dodam,że sąsiadki za gazety dostają ode mnie książki do czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat nie czytam ani „Faktów” ani „Faktów i Mitów”. Jak dla mnie są zbyt tendencyjne i... już naprawdę zabrakłoby mi czasu ;)
      W necie „GazetaPolska i NaszDziennik są płatne, czasami znajduję gdzieś przedruki.

      Natomiast zdumiewasz mnie z tym rozdawnictwem książek, ale nie wnikam.

      Usuń
    2. nie złamię zbytnio postanowienia wstępnego, gdy wspomnę dlaczego już dawno przestałem czytać "Fakty i Mity" oraz "Nie", choć ich linie programowe popieram... po prostu te pisma są dla mnie nudne, wciąż jest w nich to samo i to samo, nie ma tam nic nowego, czego bym nie wiedział wcześniej... więc po co tracić na to czytanie czas?... pomijając rzecz jasna sporadyczny, kontrolny rzut oka, by się dowiedzieć, że nic się nie zmieniło...

      Usuń
    3. PKanalia
      Zgadza się "Fakty i Mity" są bardzo monotematyczne,po kilku numerach czuje się zniżenie

      Asmodeusz
      Ja mam dużo książek do części już nie powrócę,niech idą w w świat

      Usuń
    4. Może faktycznie to dobry pomysł z tymi książkami...

      Usuń
  5. Nie czytam wyborczej, a to dlatego, ze nie inetresuja mnie liberaly, konserwy, narodowcy i cala ta polityka. Wiem, ze w wyborczej mozna znalezc tez i inne tematy, ale mnie do niej zraziles wlasnie ty. Cos w stylu " na zlosc mamie odmroze sobie uszy". A zraziles mnie, bo jak wkleilo ci sie link do jakiejs opini poza wyborcza, to z kopyta oceniales wszystko jako klamstwo. Wczesniej tak non stop bywalo w rozmowach z toba. Nauczylam sie wiec, ze najlepiej gadac z toba poprzez wyborcza. Wklejac linki na to badziewie ( pisze prowokacyjnie) wtedy zaczniesz przemysliwac argumenty przeciwnika.
    Mozna znalezc sporo dobrych informacji w necie, sporo dobrego dziennikarstwa i nie musi to byc w wyborczej wydrukowane. :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się oprzeć pytaniu: czy przed zaznajomieniem się z moim blogiem czytałaś „Wyborczą”? Wynika z komentarza, że nie, więc nie rozumiem jak mogłem Cię do niej zrazić ;)

      Piszesz: „Można znaleźć sporo dobrych informacji w necie, sporo dobrego dziennikarstwa i nie musi to być w wyborczej wydrukowane”. Niby to racja tylko dlaczego nie chcesz go wskazać? To, że na jakimś marnym portalu znajdzie się jeden czy dwa dobre artykuły, nie zmienia wartości tego portalu skoro setki innych jest po prostu dennych, tendencyjnych i często kłamliwych. Nie sądzisz, że to dość znamienne, że nikt nie chce nawet wskazać innego, bardziej wiarygodnego portalu? Przecież w odróżnieniu od przeciwników „Wyborczej” nie będę pisał, że czytając ten wskazany portal ktoś „łyka gówno”.

      Usuń
    2. Dzieki tobie zaczelam czytac Fronde. Tak ja zjezdzasz z gory w dol, ze sobie pomyslamam : " Eeeeeee... nie moze byc, az zerkne czy faktycznie az tak?" Potem sie okazywalo, ze wyolbrzymiales problem. Naddawales swa interpretacja :)))
      Skoro tak potrafisz przesadzac to... dlaczego mialabym uwierzyc ci w sprawie wyborczej? (p)
      Pewnie, ze ja czasami podczytywalam, w starych dobrych czasach, w Polsce... tak samo jak Wprost, Polityke, ale nie robie z tego zadnego czytelniczego wydarzenia. wyborcza to po prostu jedna z wielu gazet

      Usuń
    3. Proszę o wybaczenie za tę „Frondę” :) Weź baczenie na ten portal, bo zbłądzisz... ;)))
      Każdy ma prawo do swojej interpretacji. Kiedyś była w Polsce taka gazeta „Karuzela” – czegoś takiego dziś brakuje. Rekompensuję to sobie właśnie Frondą.

      Przyznaję, czasami moja ironia niewiele się różni od powagi, ale ja już mam tak niemal od urodzenia. Dziś stanowczo za dużo lat, aby to zmieniać.

      Usuń
    4. "Karuzela" była super... generalnie to była kalka sowieckiego "Krokodiła", czyli dowcip propagandowy, ale były też fragmenty z wyższej półki... pamiętam, że lekturę zawsze zaczynałem od kolejnego odcinka Sawaszkiewicza: "Tatko i ja"...

      Usuń
    5. Równie dobre były "Szpilki" i chyba bardziej wysublimowane

      Usuń
    6. bo "Szpilki" prezentowały nieco inny typ humoru, można by rzec "inteligentniejszy", ba, czasem nawet nieco przegięty w tej "inteligentności"... oba pisma miały nieco inne targety, innych fanów, choć ja akurat lubiłem jedno i drugie, na podobnej zasadzie, że czasem fajnie przelecieć brunetkę, czasem blondynkę, a czasem rudą...

      Usuń
    7. p.s. onego czasu w "Szpilkach" produkował się Urban na przedostatniej stronie... przyznam, że wtedy mnie nie bawił, to było dla mnie nieco za trudne, ale w "Kulisach" jako Kibic wchodził bez zgrzytów...

      Usuń
    8. Preferowałem "karuzelę" bo była łatwiejsza w odbiorze. Nie był aż tak wyrobiony, by zachwycać wszystkim w "Szpilkach" ;)

      Usuń
    9. O tej "Karuzeli" nie wiem o czym gadacie. Nie znam czasopisma. "Szpilki" w domu , bedac dziecieciem, widywalam. Rodzice czytali.

      Usuń
    10. „Karuzela” dwutygodnik satyryczny z lat 1956-90, jeden z dwóch pism satyrycznych w czasach PRL-u. Żarty może niezbyt wyszukane, ale w tamtych czasach, mało co było zabawne, a jak mówi przysłowie: na bezrybiu i rak ryba...

      Usuń
    11. "Karuzela" chyba była tygodnikiem?... ale spierał się nie będę, nie jestem bowiem tego pewien... wiem tylko, że redakcja mieściła się w Łodzi... humor faktycznie był to niezbyt wysokich lotów, ale zbyt burackim też nie można było go nazwać... po prostu dotyczył prostych, codziennych spraw... "Karuzela" cieszyła się dużą akceptacją władz, gdyż próbowała nieco wychowywać obywateli "po linii partyjnej" wykpiwając takie zjawiska, jak pijaństwo, chuligaństwo, czy bumelanctwo w pracy... na pewno jednak nie można było jej zarzucić, że była tubą propagandową partii... tak na pewno nie było, ale opozycyjnych akcentów też w niej nie było...
      jak wspomniałem wcześniej, "Szpilki" prezentowały nieco inny rodzaj humoru, trudniejszy w odbiorze, ale były tak samo neutralne politycznie, jak "Karuzela", próbowały za to prowokować obyczajowo, ale było to dalekie od skandalizowania, zresztą obyczaje w PRL-u luzowały się w czasach Gierka... w "Szpilkach" produkowali się np. M.Czubaszek, S.Tym, J.Dobrowolski, A.Mleczko, E.Lutczyn, A.Dudziński, J.Kofta, A.Czeczot, J.Duda-Gracz i inni /tyle pamiętam bez podpierania się Wiki/... "Szpilki" miały pewne ambicje artystyczne, przykładem mogą być rysunki Maji Berezowskiej, które nie były zbyt satyryczne, ale były za to bardzo subtelnymi, wysmakowanymi erotykami... czy Asmo nazwałby je "pornografią" tego nie wiem... "Szpilki" publikowały też prace takich artystów, jak Roland Topor /rysunki i teksty/ lub Robert Crumb... były też przedruki z francuskich pism "harakiri" lub "Le Canard Enchante"...
      to ostatnie pismo, mocno skandalizujące jak na owe czasy, zainspirowało Jerzego Urbana, który chciał założyć podobne po 89 roku, ale jak twierdził w wywiadzie pierwotny zamysł przeobraził się ostatecznie w "Nie", które było inaczej sprofilowane tematycznie...

      Usuń
    12. Piotrze:

      Nie rób ze mnie purytanina epoki wiktoriańskiej ;)))

      Usuń
    13. @Asmo..
      robić nie mam zamiaru, nawet do głowy mi to nie przyszło, ale z konstatacją faktycznego stanu rzeczy istotnie mam pewien niewielki kłopot...

      Usuń
    14. @Piotrze:

      Publicznie aż tak nie będę się uzewnętrzniał ;)

      Usuń
  6. Uśmiałem się setnie z tego panegiryku.

    szeroki wachlarz poglądów... :D od prawicy do lewicy znaczy?

    branie przykładu z redaktorów Wyborczej... :D Faktycznie zawsze byli liberalni, tak jak ich szef, innych po prostu tam nie zatrudniał.

    Jeszcze na koniec mała parafraza logicznego myślenia, tego megaargumentu przeciw tym, co GW nie lubią:

    Skoro już wyjaśniłem, dlaczego jestem za „TVP1” dodam jeszcze jeden argument. Gdy pytam skąd opinia, że „TVP1” jest zła, że kłamie, i czy to wynika z jej oglądania, dowiaduję się, że albo się jej nie ogląda wcale, albo rzadko (sic!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedział – od prawicowych nurtów po lewicowe. Wystarczy czytać...

      Zapoznaj się z tłumaczeniem K. Ziemca o szefach. Jeśli gdzieś jest inaczej, aż zapytam gdzie? Z redaktorami jest tak, że nikt nikomu w redakcji „Wyborczej” publikować nie broni, jeśli jest w stanie zarówno dorównać standardom dziennikarstwa jak i przestrzegać linii tej gazety. Nikt tam nie wymaga świadectwa chrztu, ani dyplomu ukończenia Wyższej Szkoły Medialnej Rydzyka, jak w „Naszym Dzienniki” czy w „Gazecie Polskiej”.

      Tak się składa, że program „Wiadomości” TVP1 jest szeroko komentowany nie tylko na łamach „Wyborczej”. I choćbyś zaklinał rzeczywistość, nawet prawicowe portale (wPolityce.pl, wSieci.pl, „GazetaPolska.pl) piszą coraz krytyczniej o tej propagandowej szczekaczce. Kurski raz za razem musi się tłumaczyć i wyjaśniać dlaczego białe jest czarne, a sam Samuel Perejra już nie wierzy w to, co podają słynne paski.

      Usuń
    2. Jakiś przykład może tych prawicowych nurtów?

      Ale publikować nie broni czego? Czy gdybym napisał, dajmy na to artykuł o tym, że roszczenia żydowskie są bezpodstawne i krzywdzące też by opublikowali? Czy przypadkiem nie okazało by się, że jednak "nie przestrzegam linii gazety".

      Tak się składa, że Wyborcza też jest szeroko komentowana i krytykowana i też nie tylko na prawicowych portalach (Polityka, Wprost,). a dziennikarze muszą kogoś przepraszać i się tłumaczyć (zwłaszcza pan Czuchnowski).

      Usuń
    3. Chyba nie myślisz, że dla Ciebie będę magazynował linki do takich artykułów? Z dziś: krytyka zachowań Trzaskowskiego: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23527875,posel-z-krakowa-gumkuje-zwiazki-z-krakowem-spore-zmiany-na.html
      O polityce Izraela: http://wyborcza.pl/7,75399,23515756,starcia-w-strefie-gazy-400-osob-rannych.html

      O roszczeniach i ich skutkach możesz sobie poczytać tu: http://wyborcza.pl/1,76842,1813426.html
      Swoją drogą ciekaw jestem jak Ty się do tego problemu odnosisz, choć wiem, że uznajesz te roszczenia za bezzasadne. Ciekawe dlaczego? Ale spróbować przecież możesz – jest specjalna rubryka „listy od czytelników” ;)

      Ja pie…! Jeden Czuchowski przegrał proces, no, może dwóch Czuchowskich. Wiesz ile razy musiano przepraszać Michnika i Agorę? Michnik też chyba kogoś przepraszał. Nie sądzisz, że to prawie normalka gazet wszystkich opcji? A gdzie ja napisałem, że „Wyborcza” jest święta?

      Usuń
    4. No weź mnie nie rozśmieszaj może, co krytyka Trzaskowskiego, albo ogólnie potępiane (ale jakoś dziwnie tolerowane) na świecie zagrywki Izraela wobec Palestyńczyków mają wspólnego z nurtem prawicowym? Czy mam rozumieć, że krytyka TVP na portalu prawicowym oznacza zaraz nurt liberalny, lewicowy, albo jeszcze jakiś inny?

      I tytuł "Jak spłacić rachunek historii" reklama książki gościa, który dla World Jewish Restitution Organization odzyskuje kasę, ma być tym krytycznym spojrzeniem na sprawę żydowskich roszczeń? Jaja sobie robisz, czy co?

      Piszesz że jest lepsza, bardziej obiektywna. Pytam się co o tym świadczy? I co nagle się okazuje? Że chlapanie błotem to normalka a "Wyborcza" nie jest pod tym względem święta.

      Usuń
    5. Ramademes II cenię Twoje komentarze, możemy się różnić ale spuść trochę powietrza i się tak nie zacietrzewiaj.

      Usuń
    6. Lusiu droga, dziękuję za radę, ale pozwól że dyskusję z autorem będę prowadził wedle maniery, która nam obydwu odpowiada, nie ograniczając się do mechanicznego "podpisuję się obydwiema rękami". :) Poza tym to nie mnie skacze ciśnienie po oglądaniu telewizji.

      Usuń
    7. Radku:

      Chyba nie rozumiesz nawet czym jest prawicowość w jej szerokim spectrum. Myślisz, że GW będzie popierać nurty skrajnej konserwy, fanatyczny katolicyzm i narodowców z ugrupowań ONR i Wszechpolaków? Jeśli tych dwóch artykułów nie uważasz za krytykę, bo nie jest tak ostra jak plucie na GW, to już Twój problem i Twoje rozumienie krytyki.

      Nie pisałem, że artykuł o roszczeniach jest krytyką – to w miarę obiektywne spojrzenie na ten problem z wnioskami, co do możliwych rozwiązań, zresztą mocno okrojonych.

      Otóż to. Błotem to chlapią prawicowe i katolickie media, w GW masz do czynienia z rzeczową krytyką. Coraz bardziej jestem przekonany, że Ty różnicy nigdy nie dostrzeżesz. Chyba zbyt zawiłe niuanse... Może, skoro nie masz odwagi wskazać mi takie media, które według Ciebie są bardziej rzeczowe od GW, to może znajdź mi w niej (na ile masz dostęp) takie fragmenty, gdzie zamiast argumentów obrzuca innych błotem, to znaczy stosuje język konserwatywnych redakcji?

      Usuń
    8. PS. Uwagę o ciśnieniu Luśki mogłeś sobie darować

      Usuń
    9. @Luśka...
      wyluzuj pls, oni /Asmo & Radku/ mają po prostu taki styl dyskusji each other... akurat ja takiego stylu nie lubię, ale między ludźmi, którzy trochę już się poznali bywają nieco inne reguły gry, gdzie na więcej można sobie pozwolić...
      sam mam taką osóbkę, której wybaczam na forach blogowych gadki, których u innych nie toleruję...

      Usuń
    10. Tak, ale rozumiem w przeciwieństwie do Ciebie, czym jest krytyka wewnątrzśrodowiskowa, nie oznacza ona zmiany poglądów.

      Twoje subiektywne zdanie, nie mam dostępu do całości, więc nie wiem co on tam pisze.

      Skoro np. drwiny ze Stocha, który się ośmielił przeżegnać w artykule "Wymię Ojca" to jest ta rzeczowa krytyka, to raczej nie ma sensu dyskutować, gdyż z fanatyzmem i ślepotą się nie dyskutuje i faktycznie są to dla mnie zbyt zawiłe niuanse, gdyż tego typu teksty mogę sobie na swoim prywatnym blogu zamieszczać, a nie w ogólnopolskiej gazecie. Poza tym, ja w przeciwieństwie do Ciebie nie usiłuję lansować jedynego, słusznego medium, więc nie wiem czego ode mnie oczekujesz.

      Tak samo jak Ona o spuszczaniu powietrza - też związane jest to z ciśnieniem.

      Usuń
    11. @PK, No dokładnie, skoro wybaczyliśmy sobie nawzajem porównania do komunisty i faszysty, to chyba gorzej już nie będzie, choć to boksowanie wydaje się faktycznie z boku dziecinne.:)

      Usuń
    12. @Radek

      Chyba Ci podsunę metodą wytnij – wklej ale tylko na pocztę, bo artykuł jest obszerny. Może Cię zdziwić jak „synowie żydowskiego lobby - michnikowszczyzna” odnoszą się do roszczeń Żydów. Wystarczy podać adres.

      Naprawdę czytałeś ten artykuł „Wymię ojca”, czy tylko opierasz się na opinii innych? Nie zgaduję, jestem pewien, że w grę wchodzi to drugie, bo W. Kuczok pisze krytycznie o Kubackim – nie o Stochu (tego akurat wychwala). Ma wątpliwości, co do gestu czynienia krzyża, a nie słów „wymię ojca”, których sam jest autorem, nie żaden skoczek. Ten artykuł jest felietonem, felietony powstały na długo przed tym , niż powstały blogi. Mam Ci też przesłać?

      Usuń
    13. Nie mogę się powstrzymać, by nie przytoczyć fragmentu o Kubackim:
      „Martwi mnie natomiast pobożność naszego pogromcy igielitu, co do którego wciąż żywimy uzasadnione nadzieje medalowe. Dawid Kubacki nie przestaje się żegnać przed skokiem. Żona uznaje to za jeszcze jeden dowód na przewagę narciarstwa alpejskiego. Mówi, że nie byłoby problemu, gdyby miał kijki. Chyba że idolem Kubackiego jest Piotr Fijas, orzeł pośród nielotów późnego PRL-u, który do rytualnego znaku krzyża przed każdym skokiem dodawał jeszcze pogańskie splunięcie na bok. Dalibóg, w żadną pracę z psychologiem nie uwierzę, dopóki to nerwowe „Wymię ojca…” będzie poprzedzało każdy dojazd do progu. Wygląda na to, że w przypadku skoczka z Nowego Targu wiara w Boga jest silniejsza od wiary w siebie. Sportowcy manifestujący wiarę podczas transmitowanych zawodów obrażają moje uczucia ateistyczne, choć mniej mnie drażnią tacy, którzy po odniesionym sukcesie dziękują Bogu, niż ci, którzy wzywają go na pomoc przed startem. Skoczek, który pół roku temu miażdżył rywali jeszcze bezlitośniej, niż czyni to obecnie Kamil Stoch, nie powinien się zachowywać jak pan Zenek z aerofobią, który umiera ze strachu w kołującym aeroplanie. Mateczko Boska, jak się nie przeżegnam, to spadniemy. A przecież Bóg nie ogląda skoków narciarskich – od kiedy istnieje TV Trwam, nie przełącza na inne kanały”.

      Usuń
    14. Ok, wysałem Ci maila, będziesz mógł w odpowiedzi podsyłać mi jakieś treści... :)

      No i naprawdę uważasz, że ten fragment nie jest ordynarnym przypierdalaniem się i przejawem antykatolickiej fobii? Gówno kogokolwiek powinno obchodzić jaki rytuał Kubacki odczynia przed skokiem - jest wierzący to się żegna.

      Usuń
    15. Teoretycznie masz rację, co to kogo obchodzi. Ja jednak zapytam: co kogo obchodzi, co przedstawiała taka sztuka jak „Klątwa” skoro nie trzeba było jej nawet oglądać? Nie widzisz tu pewnej hipokryzji i podwójnych standardów? Kuczoka razi ten gest, ale w żadnym słowie nie deprecjonuje umiejętności sportowych Kubackiego. A Ciebie nie razi ten ostentacyjny gest, który nie wiadomo czemu ma służyć, bo chyba tylko manifestacji. Równie dobrze mógłby w zaciszu baraku odmówić różaniec, a efekt byłby ten sam i nikt nie miałby się czego czepiać. Ja już kiedyś pisałem o czymś podobnym (olimpiada). Pomijając wywody Kuczoka, mnie nachodzi pytanie (w kategoriach ironii), czy to jest prośba o (nieuczciwy) doping?

      Ja się odniosę do innego przykładu. Piłkarze na boisku opluwają na potęgę murawę, po której mają duże szanse przejechać się twarzą.

      Usuń
    16. Gest Kubackiego nie kosztował nikogo ani grosza, na wystawienie sztuki teatr bierze kasę od państwa, więc trudno te sprawy porównywać. Różaniec mógł sobie odmówić w baraku, ale wolał się przeżegnać przed skokiem i naprawdę nikomu przez to (oprócz pana Kuczoka) korona z głowy nie spadła.

      Nie rozumiem przykładu? Co to ma wspólnego z Kubackim, on nikogo nie opluł, ani jego gest nie mógł w żaden sposób nikomu zaszkodzić.

      P.S. Czytałem artykuł i jest on faktycznie niezły - autor nie robi żadnych krytycznych wycieczek, podaje fakty i ich możliwe interpretacje - ma on ma chyba kilka lat już bo mowa jest o rządzie Millera. Jest Nie mniej jednak wtedy poziom GW po pierwsze był wyższy, po drugie nie mieli na arenie politycznej ideologicznego wroga.

      Usuń
    17. Chyba żartujesz?! Wiesz ile kosztuje wyszkolenie kadry skoczków i ich wojaże? Fakt, mają swoich sponsorów i biorą za to kasę, na własny, prywatny użytek, i nie mam zamiaru im tego wyliczać. Pytanie czy za kilkunastoletni okres szkolenia wracają choć złotówkę Związkowi?

      Ano to, że mnie niektóre gesty i zachowania piłkarzy równie mocno drażnią, choć nie mają nic wspólnego z religią. Ocenie sportowców podlega wszystko, nie tylko same wyniki sportowe. Zachowania religijne to nie tabu.

      Artykuł pochodzi z grudnia 2003 roku. Nie sądzę aby od tamtego czasu cokolwiek się zmieniło w opinii... W. Gadowskiego, nawiasem mówiąc jednego z najbardziej znienawidzonych redaktorów GW. Ja w każdym razie nie znalazłem w tej gazecie niczego, co byłoby zaprzeczeniem tego artykułu.

      Usuń
    18. nie wiem, czy podłożem jest fobia i na jakim tle, ale faktycznie przypierdalanie się do magicznego gestu Kubackiego wykracza poza dopuszczalne /według MOICH kryteriów/ granice nabijania się z czyjeś wiary w magię stając się po prostu przypierdalaniem... bo to jest tylko wiara w magię, na nanoskopijnym zresztą poziomie, kompletnie nieszkodliwa, a nie jakaś tam "pobożność"... gorzej jest z pięściarzem Adamkiem, który nie dość że wykonuje magiczny gest przed walką, to prywatnie nie ukrywa swoich poglądów... no, tak, ale co mnie obchodzą jego poglądy, gdy oglądam go na ringu?... jeśli dobrze boksuje, to niech sobie wyznaje nawet islam /jak Mamed Khalidov/... problem może zaistnieć dopiero, gdy taki Adamek melduje aspiracje bycia europosłem /tak akurat faktycznie było/...
      tu zwracam uwagę, że pewne rytuały religijne /czyli magiczne/ stały się elementem ceremoniału w niektórych sportach... np. sumo, czy ortodoksyjny muai thai... zresztą one nie są już magiczne, lecz kulturowo uwarunkowanym gestem, tak jak ukłon w judo, czy pozdrowienie szermierzy przed walką...
      /na identycznej zasadzie Xmas przestało być świętem religijnym na świecie/...
      no tak, ale to są już rytuały zbiorowe, nie rozumiem jednak dlaczego komuś odmawiać prawa do swoich rytuałów indywidualnych?...
      a tak poza tym, to gdzie ma Kubacki odprawiać swoje rytuały, ma iść specjalnie do szatni czy w inne ustronne miejsce?...
      w sumie ten cały mój wywód można zbriefować jednym równoważnikiem zdania: robienie kurwa problemu z niczego...

      Usuń
    19. @Piotrze:

      To sobie wyobraź, że taki Kubacki przed oddaniem skoku na schodach, bo na belce za mało czasu, klęka i się modli. I co komu do tego? Swego czasu oglądałem piłkę siatkową plażową kobiet. Lubię bo ciała iście boskie i stroje prawie tak skąpe jak w raju... ;) I oto naprzeciw Brazylijek wychodzą Arabki w burkach od stóp po czubek głowy. Oczywiście, nic nikomu do tego, a jednak w tym momencie przełączyłem na inny kanał.

      W mojej ocenie to profanacja wiary – bigoteria – nadmierna pobożność, gorliwość w zachowaniach religijnych

      Usuń
    20. Asmo, weź bez takich... szkolą go do skakania a nie modłów i wybierają ich dlatego, że umieją skakać, a nie odmawiać zdrowaśki, a to czy on się żegna, pierdzi, czy pluje przed skokiem nie ma tu żadnego znaczenia.

      No mnie też drażnią, ale najwyraźniej pod tym względem jestem bardziej tolerancyjny i liberalny.. :D

      Ale co tu ma się zmieniać. Sprawa tych roszczeń nabrała tylko dynamiki na arenie międzynarodowej, a o tym, że będziemy szarpani o mienie tych, którzy nie zostawili spadkobierców nawet się panu Gadowskiemu w 2003 roku nie śniło, gdy pisał ten artykuł.

      Usuń
    21. Radku:
      Słusznie zauważyłeś, szkolą go do skoków a nie do modłów. Dodałbym od siebie, że skocznia to nie Dom boży. I jeszcze jedno, nie słyszałem, aby Kościół maił jakieś udziały w tym szkoleniu. Czasami na frondzie jest apel o modlitwy do św. Huberta o zwycięstwo „naszych”, co jest sprzeczne z zasadami wiary, bo św. Hubert nie jest bogiem.

      Mój liberalizm kończy się tam gdzie ktoś traci poczucie smaku ;) Pomyśl, że do schabowego ktoś Ci podaje na talerzu zamiast ziemniaków kisiel malinowy. Można zjeść? Można...

      Problem z tymi roszczeniami jest takie, że żądania żądaniami, ale nie da się, póki co zmienić prawa międzynarodowego. Więc tu larum jest na wyrost i spuchliznę. Inna sprawa, że najwyższy czas te sprawy w Polsce uregulować. Jak? Od tego są politycy.

      Usuń
    22. To się chyba Teofobia nazywa. :)
      Dlatego może Kubacki nie odprawił mszy. :D Grubo przesadzasz ze swoimi porównaniami, naprawdę.

      Usuń
    23. Nie wiem o kogo Ci chodzi z tą teofobią? Jeśli o mnie to raczej nietrafione. Nie mogę się bać kogoś, kogo nie ma ;) To raczej domena wierzących(?) Mnie znak krzyża Kubackiego kojarzy dość absurdalnie – z lękiem wysokości :D

      Przyznaję się bez bicia, mam skłonności do przesady, szczególnie wtedy gdy ktoś chce zmienić moje przekonania dotyczące prostych rzeczy. Ale muszę uprzedzić, jestem chyba za stary, by takie nawyki zmieniać, dlatego zawsze warto mieć do mnie pewien dystans :D

      Usuń
    24. Teofobia jest także strachem przed religią - a ta ma się dobrze. :)

      No mówię przecież że nietolerancyjny. :P

      Usuń
    25. Chyba nie jesteś na bieżąco. Niemal wszyscy hierarchowie w Boże Ciało narzekali, że religia umiera. I mam mieszane uczucia, bo nie wiem czy się cieszyć, czy smucić z tego powodu ;)

      Taaa, w żadnym wypadku nie tolerowałbym kisielu na schabowych :D

      Usuń
    26. Myślę że tak prędko jeszcze nie umrze.

      Sam go możesz nie lubić. Sęk w tym, że w tym momencie nie tolerujesz, że ktoś go lubi.

      Usuń
    27. Tu się zgadzamy, choć jest problem, który mało kto chce widzieć. Im ta grupa będzie mniejsza tym bardziej stanie się fundamentalna i agresywna.

      Ależ każdy może jeść, jeśli lubi taki zestaw. Tylko nie toleruję takiego widoku. Ja to jeszcze pół biedy, mój organizm mógłby brzydko zareagować, choć do obrzydliwych nie należę ;) Kilkanaście lat wstecz leciał taki dokument o dziwnych zwyczajach w Ameryce. Mogłem patrzeć nawet gdy ktoś wpychał sobie w usta żywe dżdżownice, ale gdy ktoś sobie zrobił z nich koktajl w mikserze i to wypił, przez kwadrans miałem pogawędkę z muszlą klozetową, tak mną szarpało :D

      Usuń
    28. widziałem siatkówkę plażową w wykonaniu drużyny Egiptu /chyba/, ale zawodniczki nie występowały w burkach, tylko w kostiumach złożonych z bluz z długim rękawem z kapturami i długich spodniach do kostek, niezbyt obcisłych, ale też niezbyt szerokich jeśli chodzi o nogawki, a kaptury zasłaniały jedynie włosy, twarze były odkryte... oczywiście to już prywatna sprawa, co kogo kręci w siatkówce plażowej, czy strona techniczna tego sportu, czy ciała zawodniczek, czy jedno i drugie naraz, ale przełączanie kanału z UROJONYCH powodów zakrawa na drobne problemy natury psychicznej u tego przełączającego... ja za to chętnie bym obejrzał występ siatkarek w burkach i byłbym dla pełen podziwu dla ich gry w takim stroju, problem w tym, nie udało mi się nigdy zobaczyć siatkarek tak ubranych...

      Usuń
    29. co to jest "teofobia"?... dosłownie lęk przed bogami, czyli wychodzi na to, że na przykład wielu katolików może na to cierpieć, gdyż klechy zalecają czasem "bojaźń bożą"... ten skrót myślowy "bojaźń boża" nie oznacza bynajmniej, że to ich bóg się czegoś boi, tylko właśnie ludzie mają się go bać... jak widać to określenie jest pozbawione logiki gramatycznej, ale jakby nie było, żargon katolicki rządzi się swoimi prawami...
      ...
      czy Hubert z tytułem "święty" jest bogiem?... z naukowego, religioznawczego punktu widzenia każdy tzw. "święty" jest bogiem, ale mającym dość ograniczone kompetencje i uprawnienia... głównym bogiem w tym subpanteonie jest Maria, wyżej w hierarchii jest już tylko trójbóg o trzech imionach... można się rzecz jasna spierać, czy owi święci są bogami, czy półbogami, gdyż dawnej religii greckiej analogicznej deifikacji poddano Heraklesa i oficjalnie się nań mówi "półbóg" własnie... jak wspomniałem, ci święci mają dość ograniczone kompetencje i właściwości, mają swoje dziedziny do patronowania im, np. (święty) Hubert zajmuje się mordowaniem zwierzyny leśnej pod pretekstem dbałości o nią, "zajmuje się" w sensie, że patronuje tej dziedzinie, a nie morduje osobiście... wierni w drobnych sprawach używają magii w postaci próśb do nich o coś, by któryś z tych (pół)bogów coś dla nich zrobił, jednak częściej jest to prośba o wstawiennictwo u głównego trójboga... ten zabieg magiczny nazywa się "modlitwą" które to słowo jest homonimem, gdyż może też oznaczać pewien rodzaj medytacji... tyle naukowo, religioznawczo o tych (pół)bogach, zaś puenta jest taka, że nurt chrześcijaństwa zwany "katolicyzm" jest religią henoteistyczną, w tym temacie raczej nie ma wątpliwości...

      Usuń
    30. aha, z tego wszystkiego zgubilo mi się pytanioe, co mają te siatkarki w urojonych burkach do magicznego gestu Kubackiego... czy one też przed grą wykonywały jakieś magiczne praktyki na plażoisku?... tak z tego wynika, tak?... i co się wtedy dalej stało?... zaburzyły tym jakoś przebieg zawodów?... bo jeśli wykonały to szybko, w przelocie, to mamy do czynienia z takim samym fikcyjnym problemem, co casus Kubackiego albo Adamka... tu trzeba wspomnieć, że w niektórych grach zespołowych, także w siatkówce, zawodniczki/cy przed meczem i w chwili zakończenia przerw w grze nieraz szybko odprawiają taką magiczną czynność, że się zbierają w kółku i wznoszą jakiś okrzyk, ale to jest taka magia bez umocowania w konkretnej religii... ba, zauważyłem, że czasem po zdobytym punkcie zawodniczki/cy zbierają na małą chwilkę w kółku, poklepują po plecach, czasem po pupach /panie/ lub po tyłkach /panowie/... ale sędzia nie robi z tego afery, nie reaguje, więc chyba znowu nie ma problemu, tak?...

      Usuń
    31. Piotrze:

      Znów muszę się uciec do tego przykładu schabowego na kisielu. Otóż, jedno i drugie jest do zjedzenia, czyli zarówno te Brazylijki ładne jak i te Arabki na swój sposób ciekawe. Osobno żaden problem, a jednak najlepszy schabowy na najlepszym kisielu – apetytu we mnie nie wzbudzi, wręcz przeciwnie, nawet gdybym był głodny, na wszelki wypadek, wziąłbym się za lekturę „Boga urojonego”, która mnie nastawia optymistycznie ;)

      Gdybym ja tego Kubackiego spotkał w kościele, skupionego i żarliwie się modlącego – złego słowa nie powiem, bo i miejsce i czas odpowiedni. Natomiast skocznia to nie kościół w związku z czym owa pobożność – bigoteria- kojarzy mi się z dwoma motywami. Albo ten Kubacki zachowuje się jak ten pasażer aeroplanu, który ma aerofobię, co wydaje się nonsensem skoro skacze, albo prosi Boga o najlepszy skok, co na swój sposób jest nieuczciwe. Na domiar wszystkiego pasuje jak ów schabowy do kisielu.

      Z tym św. Hubertem to już całkiem pomieszanie z poplątaniem. Kościół dopuszcza modlenie się do Boga za WSTAWIENNICTWEM świętego. A ja na tym portalu czytam, by modlić się DO tego świętego, choć Dekalog mówi wyraźnie „nie będziesz miał cudzych bogów przede mną”. To przykazanie z innych powodów jest dziwne, ale pomińmy tę kwestię. Otóż, po co w ogóle się modlić o to wstawiennictwa czy szukać pośrednika skoro Bóg jest w stanie jednocześnie wysłuchać miliony próśb. Ów protektor jest kompletnie niepotrzebny, ba, taki układ wykazuje znamiona protekcjonizmu w sensie pejoratywnym. Mnie się w tym miejscu przypomina fraszka Sztaudyngera: „Aniele boże, stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój. Lecz gdy Anioł spojrzał na Jadzię, zamiast stanąć się kładzie...” I pewnie dlatego Kubacki w sezonie zimowym nie może przeskoczyć Stocha. ;)

      Usuń
    32. @Asmo...
      nie dyskutuję z Twoim gustem, zaintrygowały mnie tylko jedynie te burki, które widziałeś, jak można grać w nich w siatkówkę, ale nie miałem okazji tego zobaczyć, widziałem jedynie te stroje, o których wspomniałem wcześniej...
      ...
      dobre... korzystanie z magii lub innych praktyk paranienormalnych jako forma dopingu, wpływania na swój wynik sportowy... przepisy nic o tym nie wspominają, więc można uznać, że co nie jest zakazane to jest dozwolone... ale faktycznie, na pewnym subtelnym poziomie można uznać, że ociera się to o kolizję z grą fair... ale z drugiej strony taki zakaz byłby martwym prawem, nieegzekwowalnym do końca, bo oprócz magicznych gestów zawodnik może jeszcze szeptać lub powtarzać w myśli magiczne formułki, a tego już kontrolować nie sposób...
      ...
      no właśnie w tym rzecz, że teoria sobie, czyli święci według Biblii nie są bogami, ale praktyka swoje, czyli jednak tymi bogami pomniejszej rangi są...
      trochę per analogiam mi się to kojarzy z państwem polskim... teoretycznie, według Konstytucji jest państwem świeckim, ale w praktyce jest państwem wyznaniowym...

      Usuń
    33. Też nie wiem, jak ten mecz wyglądał w praktyce. Przełączyłem kanał. Wiem tylko, że było 2:0 dla Brazylijek, co mówiąc szczerze, wcale mnie dziwiło. Te burki można kojarzyć z maratończykiem, który nałożył sobie na plecy worek kartofli...

      Cóż, z mojego punktu widzenia to nie tyl doping ile placebo dopingu. Tak jak owe praktykowane magiczne rytuały, o których wspomniałeś wcześniej, a które, aby nie było, tak samo mnie śmieszą jak ów znak krzyża. Natomiast nie mam nic przeciw podobnym praktykom w momencie osiągnięcia sukcesu, jako forma ujścia nagromadzonych emocji. I tu ukłon w stronę normalnej siatkówki, czy tenisa, gdzie takich momentów jest multum.

      Kwestia państwa wyznaniowego zależy od punktu siedzenia. Jest to ocena odwrotnie proporcjonalna do własnych przekonań. Niewierzący uznają, że państwo jest zbyt wyznaniowe, wierzący, że stanowczo za bardzo świeckie. Wot zagwozdka ;)

      Usuń
    34. chyba się nie rozumiemy, więc spróbuję inaczej... po prostu poszperałem w necie szukając fotek i filmów siatkówki w wykonaniu drużyn z krajów islamskich i znalazłem np. takie fotki:
      https://siatka.org/content/uploads/2011/08/1960-450x270.jpg
      http://i.iplsc.com/reprezentantka-egiptu/0005SFAZGNXPQMXU-C122-F4.jpg
      oraz parę innych, ale nie znalazłem żadnych fotek zawodniczek grających w burkach... to pobudził moje zaciekawienie na ten temat, ale na razie musi mi wystarczyć jedynie wyobraźnia... nie wykluczone jednak, że Twoje porównanie z tym maratończykiem jest trafne...
      ...
      w sumie to nie ma znaczenia, czy jakiś magiczny gest ma pochodzenie chrześcijańskie, tak jak np. znak krzyża, czy też jest objawem jakiejś magii "common" nieokreślonego pochodzenia... mnie tam nie przeszkadzają żadne ich odmiany w wykonaniu zawodnika i wcale nie odbieram tego jako jakąś "demonstrację" wiary w skuteczność tych gestów, a tym bardziej nie widzę w tym "demonstracji" światopoglądu...
      ...
      państwo wyznaniowe nie oznacza od razu jego skrajnej formy, czyli teokracji... w sumie to nie ma znaczenia, czy ten wierzący narzeka, że jest za bardzo świeckie, czy za mało wyznaniowe, to akurat są synonimiczne określenia, niemniej jednak sam fakt wyznaniowości państwa zarządzającego Polską jest poza dyskusją, spierać się jedynie można o stopień tej wyznaniowości...

      Usuń
    35. Ok, przyznaję Ci rację i przepraszam, że zmusiłem do poszukiwań. To rzeczywiście nie jest burka we właściwym tego słowa znaczeniu. Ja znalazłem taką fotkę, która chyba najbardziej obrazuje to zderzenie kultur: https://www.papilot.pl/wydarzenia/siatkarki-z-egiptu-w-rio-2016,35328,2

      To oczywiście rzecz gustu, jak to odbieramy, niemniej w jakiś sposób świadczy o tym, który się do „magii” ucieka. Czy ta magia jest inspirowana wiarą czy zabobonem, nie ma tu żadnego znaczenia – magią pozostaje.

      Tu w części też się z Tobą zgodzę, nie trzeba skrajnej teokracji by być już państwem wyznaniowym. Niemniej na szczęście, przynajmniej w moim uznaniu, jeszcze nam daleko, a przecież jestem mocno na tym punkcie wyczulony. Inna sprawa, że ciągoty do takiego statusu obecnej władzy są ewidentne.

      Usuń
    36. to nie jest burka w żadnym tego słowa znaczeniu... te ciuszki za to są zbliżone do burkini, niedawno wynalezionego stroju plażowego akceptowanego w obyczajowości islamskiej, choć hardkorowy fundamentalizm islamski też go odrzuca, ale ten fundamentalizm odrzuca jakikolwiek pobyt kobiety na plaży, nawet zamkniętej w kartonowym pudle...
      ale tak zupełnie przy okazji zauważyłem, że na zapodanej przez Ciebie fotce zawodniczka ma na sobie legginsy... dla mnie to jest przykład, że naturalna chęć kobiety, by być sexy jest ponad chore zasady islamskie...
      ...
      wszystko fajnie, tylko zadajmy sobie pytanie, czego oczekujemy od zawodnika sportowego?... wiary lub niewiary w taką, czy inną magię, czy wyczynu związanego z daną dyscypliną?... przypomnę wspomniany przykład Adamka... gdy jest na ringu oczekuję od niego jedynie, by walił przeciwnika w dziób dostarczając mi doznań, których oczekuję jako fan boksu... gdy zacznę myśleć o nim jako wyznawcy czegoś tam to psuję sobie zabawę wynikającą z oglądania wydarzeń na tym ringu...

      Usuń
    37. p.s. przyburaczyłem wpisując się w narrację buraków, dla których boks polega tylko na waleniu w dziób... no, ale w tym momencie nie chodziło o niuanse tego sportu, dostępne do pojęcia tylko ludziom na odpowiednio wysokim poziomie mentalnym...

      Usuń
    38. Zwał ten strój, jak zwał – dla mnie to „worek kartofli” ;)

      O Adamku się nie będę wypowiadał.. Nie żeby boks mi się tak do końca nie podobał, ale czasami mam wrażenie, że ci bokserzy po jakimś czasie tracą rozum, co mnie specjalnie nie dziwi. Przecież kilkakrotne wstrząśnienie mózgu musi mieć jakieś konsekwencje...;)

      Usuń
    39. no tak... zaś spódniczka mini to "dupa na wierzchu"... znam ten buracki żargon, czasem nawet mnie bawi stawianie sobie pytania, jak taki ptyś widzi świat, czy faktycznie widzi tą dupę, albo namiot /w przypadku muzułmańskiego stylu ubioru/... nieraz faktycznie nie jest istotne, jak coś dokładnie się nazywa, ale w wielu dyskusjach precyzja wypowiedzi jest wskazana, gdyż zachodzi podejrzenie, że ktoś kompletnie nie wie o czym mówi, a to skłania do tego, by przestać go traktować poważnie jako partnera do tej dyskusji...
      ...
      to prawda, chyba nie jest wskazane, byś się wypowiadał na temat boksu, a dokładnie na temat istoty tych wspomnianych konsekwencji, które niektórych bokserów mogą spotkać, bo tylko ujawniasz brak wiedzy o tym...
      natomiast spróbuj poczytać poniższe, to się czegoś dowiesz:
      wrażenie tracenia przez tych niektórych bokserów rozumu jest nieco mylne... rzadko się zdarza, by pięściarz zachorował psychicznie w wyniku mikrowstrząsów, którym poddawany jest ich mózg w czasie trwania kariery... głównie są to schorzenia, dysfunkcje neurologiczne, a to jest osobna bajka... często objawiają się kłopotami w artykulacji myśli, ale same myśli zwykle bywają jak najbardziej w porządku... jednak dyletant rozumuje w uproszczony sposób, według sylogizmu: "skoro bełkocze, to na pewno wariat"...
      prawda jest jednak zwykle inna... można to porównać do sytuacji, gdy karta graficzna szwankuje i obraz na ekranie jest zniekształcony, ale to wcale nie oznacza uszkodzenia procesora...
      jest to rzecz jasna prawidłowość statystyczna i zdarzają się pojedyncze przypadki bokserów, którzy /popularnie mówiąc/ wariują i mechaniczna strona uprawianego przez nich sporu może mieć na to pewien wpływ, w ogólnym jednak, przeciętnym przypadku sprawy wyglądają tak, jak opisałem...
      przykłady to Dariusz Michalczewki i Marek Piotrowski... mówią mało zrozumiale, ale wiedzą, co mówią, psychicznie są naprawdę zdrowi... za to przykładem psychicznym może być Andrzej Gołota, ale jest to przykład wątpliwy, gdyż istnieją przesłanki, by sądzić, że on tak miał już wcześniej, zanim zaczął uprawiać boks...

      Usuń
    40. Gdy widzę mini podziwiam piękne nogi, nie dupę, której i tak nie widać ;)

      Faktycznie nie znam się na konsekwencjach uprawiania boksu, a moje widzenie jest tu ewidentnie wypaczone. Niemniej i tak, te objawy, które opisujesz, uważam za straszne...! Przed rokiem zaczęła mi nawalać matryca laptopa. Wyjście było prozaicznie proste, choć nie za darmo. Poszedłem do punktu i mi ją wymienili. Aż zapytam, z lekką ironią, choć nie skierowaną do Ciebie, czy bokser też ma taką szansę, aby usunąć „usterki” neurologiczne? ;)

      Usuń
    41. umiejętność prześlizgiwania się z tematu na temat, by uniknąć poprzedniego bywa cenna, ale raczej tylko wtedy, gdy się to robi niezauważalnie...
      bo nie dupie była mowa, lecz o żargonie i jego związkach z postrzeganiem rzeczywistości...
      ...
      w laptopach płyta główna jest jedną całością i raczej rzadko kto się bawi w naprawianie jej elementów, od razu wymienia się całość...
      na ile się znam na neurologii, to raczej mowy nie ma o wymianach, pozostaje farmakologia i rehabilitacja... tylko jaki to ma związek z meritum?... nie widząc go nie mogę rozpoznać powodu i celu, ani wręcz sensu tej ironii, co więcej, nie widzę nawet jej samej...

      Usuń
    42. Ale to Ty napisałeś „dupa na wierzchu” nawet jeśli w cudzysłowie i pytasz, co wtedy widzi „ptyś” ;)

      Ja pisałem o matrycy ekranu laptopa. Wymieniają bez problemu. Otóż taki, że skoro bokserzy są narażeni na pewne urazowe i długotrwałe skutki, to czy to jest uraz rozumu czy tylko usterki neurologiczne jest właściwie bez znaczenia, skoro przyczyną jest przyjmowanie jakieś tam ilości ciosów na czaszkę. Wiem, wiem, każdy sportowiec naraża się na urazy. Tylko o ile wiem, Michalczewski przez boks ma (miał?) problemy rodzinne (stosowanie przemocy).

      Usuń
    43. tak napisałem, ale to był tylko przykład określenia, bez przywiązywania się do tego przykładu... no, ale chyba nie ma co już dalej międlić tego tematu, chyba raczej się wyczerpał...
      ...
      różnica między chorobą psychiczną i neurologiczną ma pewne znaczenie jeśli chodzi o społeczne funkcjonowania takich ludzi... np. Marek Piotrowski mimo swoich problemów z wysławianiem się pracuje jako trener /dane z przed iluś tam lat/ i świetnie mu to idzie /szło?/... z drobną nerwicą /choroba psychiczna/ też pewnie dałby radę, ale gdyby był kompletnym czubkiem mógłby mieć z tym kłopot... no, ale tak w jednym, jak w drugim przypadku wszystko zależy od detali danego schorzenia, tak więc faktycznie nie zawsze to rozróżnianie ma sens...
      słyszałem coś na temat tej przemocy domowej Tigera, ale pytanie brzmi, czego to może być skutkiem?... tego nie wiemy, ale niewykluczone, że powodem jest to, iż już nie walczy, a wcześniej boks był sposobem, by mógł w cywilizowany sposób skanalizować swoje ewentualne skłonności do agresji... innym przykładem kłopotów ze zdrowiem psychicznym może być "Diablo" Włodarczyk, który kiedyś miał atak depresji i nażarł się prochów by ze sobą skończyć... tylko pytanie /bez odpowiedzi/, czy było to skutkiem tych mikrowstrząsów mózgu?... w innych sportach też takie przypadki się zdarzają...

      Usuń
    44. Nie będę roztrząsał znaczenia tych „urazów”. Mnie się tak po prostu to kojarzy. Miałem bardzo dobrego kolegę, byłego boksera wagi ciężkiej (chyba boksował w Pile) i on był w porządku, żadnych odchyłów od „normy” u niego nie zauważyłem. Ale mi kiedyś się przyznał, że jak tylko czuł, że może oberwać, bo przeciwnik lepszy, przy pierwszym muśnięciu kładł się na deski udając znokautowanego. Być może tak „ocalił” mózg ;)))

      Usuń
  7. Witaj.
    A co mi tam. Czytam Nasz Dziennik,słucham Radio Maryja,oglądam TV Trwam i już.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.

      Może Cię zdziwię. Nie napiszę złego słowa o Twoich preferencjach ;)

      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
    2. Bóg zapłać dobry człowieku.

      Usuń
    3. Rozumiem, że to szczere podziękowania, dlatego nie będę robił rabanu ;)

      Usuń
    4. Dlaczego miałyby nieszczere?
      Z mojej strony wymagało te wyznanie niemałej odwagi,więc miałem obawy.Ale Ty potraktowałeś mię bardzo łaskawie,więc jest za co dziękować.
      Co do tematu.
      GazWyb nie czytam bo zgadzam się z Mistrzem publicystyki Stanisławem Michalkiewicze,ze jest to "żydowska gazeta dla Polaków".
      Ale oczywiście o gustach się nie dyskutuje,bo to samo można napisać,że "Nasz Dziennik" to gazeta dla katoli,a co niektórzy na Rydzyka piszą donosy do samego Watykanu ze wredny z niego antysemita.

      Usuń
    5. Nie zrozumiałeś aluzji, ale to może i dobrze. Nie o nieszczerość chodziło...

      Mam bardzo złe mniemanie o St. Michalkiewiczu, jako o typowym antysemicie, stąd jego wypowiedź o GW trudno nawet uznać za próbę obiektywizmu. Trudno jednak po antysemitach spodziewać się racjonalnych opinii.

      Nie wiem ile w tym prawdy, Radia Maryja nie słucham, ale wyczytałem w „Wyborczej”, tak, tak w tej „Wyborczej”!, że Rydzyk mocno zluzował front przeciw Żydom, zrezygnował nawet z „usług” Jerzego Roberta Nowaka. (sic!), który teraz przeszedł do Bibula.pl

      Usuń
  8. Znam osoby, które uważają za jedyne ,,słuszne" gazety i stacje telewizyjne z kręgu prawicowych. Wydaje mi się, że to wielki błąd sięgać po newsy z jednego źródła. Najlepiej chyba robić tak jak ja, oglądać różne stacje, czytać jak jest możliwość różne gazety itd. Wtedy można w bardziej merytoryczny sposób rozmawiać na wszelkie możliwe tematy.

    Przypomniałeś mi swoją notką, a dokładnie jej zakończeniem sprawę na linii gazeta ,,Nie"-organizacje prawicowe w związku z artykułem obrażającym rzekomo Jana Pawła II. Reprezentantem gazety (w innym źródle podany jako biegły) był ks.prof. Florian Lempa, miałem z nim zajęcia o etyce urzędniczej, bardzo otwarty na różnorodność człowiek. Podważył on możliwość popełnienia przez Jerzego Urbana przestępstwa powołując się na różne kruczki prawne z prawa międzynarodowego. Najlepszym smaczkiem całej sprawy było to, gdy ks. prof. Lempa spytał się pełnomocnika tych organizacji o jakiś szczegół z tego artykułu, a tamten stwierdził, że nie czytał w ogóle tego artykułu. Sprawa niby śmieszna, a z drugiej strony pokazała jak niektórzy podchodzą do mediów z ,,nie ich" kręgu". Nie będę już nawet wspominał o kioskarzach nie biorących do swoich przybytków ,,GW" czy o członku mojej rodziny, który nakazał Rodzicielce umycie rąk po tym jak z ciekawości wzięła w McDonaldzie tę gazetę do rąk.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owo mycie rąk po dotknięciu GW wcale nie jest takim ewenementem. Ja nie raz czytałem komentarze nawiedzonych trolli, którzy przysięgali, że robią dokładnie tak samo. Nawiasem mówiąc, ta notka powstała właśnie na przekór tym (wszak jestem przekorny), którzy GW obrzucają błotem na wszelkie możliwe sposoby, przy czym zdecydowana większość tych opluwających GW w ogóle nie czyta.

      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Usuń
  9. "Nie zrozumiałeś aluzji, ale to może i dobrze."
    Mimo wszystko,Bóg zapłać.

    "Mam bardzo złe mniemanie o St. Michalkiewiczu, jako o typowym antysemicie"

    Jako stały czytelnik GW musisz,moim zdaniem i za przeproszeniem,takie durne teksty za nimi powtarzać,bo Michniki mają za co go nie lubić:

    https://www.youtube.com/watch?v=gCZ7peQjgqw

    Co do faktów.
    O tym,kto jest antysemitą ,decydują Żydzi.
    Napiszę na przykład,że Żydzi także mordowali Polaków-jestem z automatu antysemitą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korekta
      Powinno być:
      "bo Michniki,czytaj Szechtery, mają za co go nie lubić...itd"

      Usuń
    2. Nic nie muszę Józefie, nic. Antysemitów wyczuwałem na długo przed tym niż ukazał się pierwszy numer GW. Rzekłbym, tak gdzieś od 1968 roku. A o tym, że ktoś jest antysemitą na pewno nie decydują Żydzi, to jest wybór samych antysemtów.

      Polecam Ci piękną opowieść filmową „Cud purymowy” w reżyserii Izabeli Cywińskiej, a nie jakieś durne filmiki na YouTube, gdzie St. Michalkiewicz snuje swoje chore antysemickie wersje historii.

      Jeśli wskazujesz na konkretne i udowodnione fakty mordowania Polaków przez Żydów nie, nie jesteś antysemitą, ale jeśli tak twierdzisz bez odniesienia do faktów, to tak – jesteś antysemitą.

      Drobna uwaga: śmieszy mnie to robienie z Michnika niekwestionowanego przywódcy ruchów zwalczających antysemityzm. To świadczy o kompletniej nieznajomości tematu...

      Usuń
    3. Sęk w tym, że GW pisząc o rzekomym galopującym antysemityzmie w Polsce sama ma mdłe podstawy do lansowania tej tezy. Do tego stopnia, że gdy w Warce gówniarze robili sobie podśmiechujki z młodego ortodoksyjnego Żydka, urosło to do rangi wielkiego problemu z antysemityzmem w całej Warce. Tymczasem gdyby trafił im się Amisz, dworowaliby pewnie z Amisza.

      Usuń
    4. @Radku

      Na pewno nie o rzekomym, antysemityzm faktycznie ma się coraz lepiej, w mojej ocenie za cichym przyzwolenie ze strony rządu najjaśniejszej. A jednak abstrahując od antysemityzmu i tak Cię znów kompletnie nie rozumiem. Bagatelizujesz problem, już właśnie nie tyle antysemityzmu, ile ksenofobii w ujęciu ogólnym pisząc; „robili sobie podśmiechujki z młodego ortodoksyjnego Żydka”. Mam Ci posłać artykuł z opisem tego wydarzenia? Ciekawe jakbyś zareagował, gdyby podobnie potraktowali Twojego młodego, tylko dlatego, że nie jest z Warki? Chyba się pogubiłeś...

      Usuń
    5. Tak, czytałem o tym, nie musisz. Nie pochwalam agresji pod żadną postacią, natomiast mamy z nią do czynienia codziennie - leją się i wyśmiewają kibice różnych drużyn, nawet zamieszkanie w innej dzielni może być przyczyną mordobicia. O dziwnym stroju czy wyglądzie nie wspomnę, ostatnio żalił mi się nawet bezdomny z parku, że gówniarze leją go dla zabawy - bo przecież się nie obroni, ani im nie odda.

      Nic się nie pogubiłem, Ty masz jak zwykle zakłócone proporcje. Czy napisy na murach "księża na księżyc", antykościelny hejt na forach i wreszcie liczne pobicia księży również oznaczają że antyklerykalizm ma się coraz lepiej?

      Ten "wyjątkowy" antysemityzm (bo absurdem byłoby twierdzenie, że wszyscy Żydów kochają, zwłaszcza po tym jak robią nam reklamę na całym świecie) to takie sranie w banie Michnika i tyle.

      Usuń
    6. Skoro widzisz problem, dlaczego piszesz, że to tylko „podśmiechujki”?

      Jeśli zaś o mnie chodzi, sam niedawno pisałem, że pewne przejawy antyklerykalizmu uważam za niewłaściwe, za co niektórzy uznali, że mi się coś pomieszało. Otóż tak, twierdzę, że takie durne przejawy antyklerykalizmu należy piętnować. Gdzie więc to zakłócenie proporcji?

      To nie Michnik wymyślił durną ustawę o dobrym imieniu Polski, która nawet PiS uznaje za pomyłkę.

      Usuń
    7. Z tego co czytałem nic mu strasznego nie zrobili. Na jakiejś polskiej stronie czytałem że ktoś go niby uderzył, na jego profilu nic takiego nie było.

      I GW piętnuje te przypadki z taką gorliwością jak antysemityzm?

      Wiesz - jakby ta ustawa durna nie była, twierdzenie że wpływa ona na wzrost antysemityzmu w Polsce jest po prostu absurdalne.



      Usuń
    8. @Asmo...
      "Cud purymowy" to naprawdę super film... tak dokładnie, to choć tematem jest antysemityzm, to w istocie rzeczy jest to znakomite studium umysłu leminga /w ogólnym znaczeniu tego słowa/, który nie ma własnych poglądów, tylko takie, jakie otoczenie mu wbiło do głowy że powinien je mieć...

      Usuń
    9. @Radku:

      Byłoby dobitniej, gdyby mu powybijali zęby i połamali kości? Z nieukrywanym sarkazmem: skoro tak się nie stało, takie zachowania należy uznać, jeśli nie za wzorcowe to przynajmniej za nienaganne..., co ewidentnie chcesz mi udowodnić.

      W tym momencie jakbym czytał Twoje komentarze, o czym według Ciebie powinienem pisać, a o czym nie (sic!) Powiem szczerze, nie pojmuję też i tej Twojej maniery.

      Absurdalne? Takiego wzrostu antysemityzmu, nawet tylko dla jaj, ja nie pamiętam od 1968 roku.

      Usuń
    10. @Piotrze:

      Ta krótka ocena filmu wydaje mi się w stu procentach trafna.

      Usuń
    11. No i w jaki sposób się niby przełożyła na niego ta ustawa? Bo coś mi się zdaje że wpierw nakręcono spot z "Polskim Holokaustem" i w eter poszło parę soczystych wypowiedzi o polskim współudziale w holokauście, i to zanim komukolwiek wytoczono jakąkolwiek sprawę o zniesławienie Polaków jako narodu.

      Usuń
    12. Spór o „polski” Holokaust trwał niemal od dnia zakończenia II WŚ. Nasilił się na niespotykaną skalę po informacji, że będzie procedowana nowela Ustawy o IPN. A poszło nie o Holokaust, a o „polskie obozy zagłady”, problem w miarę skutecznie załatwiany drogami dyplomatycznymi.

      Usuń
    13. Nadal widzę akcję i reakcję. A proszę o krótką odpowiedź na pytanie - w jaki sposób akurat ustawa IPN wpłynęła bezpośrednio na wzrost antysemityzmu.

      Usuń
    14. A tak jeszcze na dodatek, bo zaciekawiło mnie to zdanie - jakiś spór o Holokaust i z kim toczyła Polska bądź Polacy w dniu zakończenia wojny?

      Usuń
    15. Chyba udajesz, że nie rozumiesz? Ustawa wzbudziła kontrowersje środowisk żydowskich, choć nie tylko, na całym świecie. I to te kontrowersje stały się przyczynkiem do nasilenia się wypowiedzi antysemickich, bo przecież „nie będzie Żyd pluł nam w twarz” i to obojętnie w jakim zakątku tego świata się znajduje. Zajrzyj do archiwum portalu Biblula.pl, tam jeszcze do dziś nie potrafią się opamiętać...

      Czyżby od zakończenia wojny nie było kolejnej – polsko-żydowskiej? Kto jak kto, Ty powinieneś to znać. Natomiast co do kolejności zdarzeń odnośnie spotu „Polski Holokaust” obejrzyj to:
      https://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/spot-o-polskim-holokauscie,1709002.html?playlist_id=25999

      Usuń
    16. Pyszne... "Kontrowersje" wzbudziła … Złoty Goebbels za takie postawienie sprawy.
      A nie przypadkiem powodem były antypolskie działania i oskarżenia o próby fałszowania Holokaustu? Wymulenia różnych prominentnych Żydków, którzy zaczęli jazgotać, że jednak Polska jest współwinna? A może zastanówmy się skąd w ogóle pomysł tej ustawy? Też czyjeś kontrowersje? I tak naprawdę co niby wzbudziło te kontrowersje - ktoś został skazany, oskarżony, czy coś w tym stylu w ramach tej ustawy?

      No właśnie nie mogę sobie przypomnieć o czym konkretnie mówisz. Z dniem zakończenia wojny nikt nas nie obarczał współwiną za tragedię żydowską - mało tego, niektórzy z ocalonych mieli okazję się odgryźć Polakom służąc w strukturach UB itp.
      Co więcej do początku lat 60 nie używano słowa holokaust, a nawet rozszerzano je na ogół ofiar hitleryzmu...

      No i co ma to dowodzić? Że zrobili nam na złość pokazując gdzie mają naszą ustawę? A może to przykład owych "kontrowersji"?

      Usuń
    17. Jeśli za coś miałbym Ci przyznać medal, to za odwracanie kota ogonem.

      Już mi chyba raz udowadniałeś (z może kto inny), że winni za antysemityzm są sami Żydzi, choć pewnie tylko tym, że są. W Polsce nie ma antysemityzmu – jest tylko kulturalny odpór na jawnie antypolskie, brutalne i oszczercze poczynania tej nacji, co ma wynikać z wrodzonej nienawiści Żydów do Polaków już w czasach prehistorycznych...
      Wiesz co, może darujmy sobie ten temat?

      Usuń
  10. Jeżeli można ,to ja swoje trzy grosze.
    Twojego bloga nie czytam regularnie,więc nie wiem kto ci udowadniał, że winni za antysemityzm są sami Żydzi,ale moim skromnym zdaniem miał rację.

    Maria Dąbrowska w swoich dziennikach pod datą 17 czerwca 1947 r. napisała:

    "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku Żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden Żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków".

    Z kolei pod datą 27 maja 1956 r. napisała:

    "Ostatnimi tygodniami byłam w Nieborowie w towarzystwie samych Żydów oprócz Anny i Bogusia. Częste ich rozmowy o wzrastaniu antysemityzmu. Czemu dziś sami są częściowo winni – bo jak można było dać sobą obsadzić wszystkie kluczowe pozycje życia Polski: prokuratury, wydawnictwa, ministerstwa, władze partii, redakcje, film, radio itp.".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz uszczypliwość, ale kreujesz się na kolejnego nawiedzonego.
      Czy antysemityzm w Polsce zrodził się dopiero po tym jak zideologizowani przez bolszewików Żydzi znaleźli się w UB? Idąc tym tropem myślenia, powinieneś tak samo znienawidzić Polaków, gdyż w tymże UB, w tym samym czasie była ich większość (60%). I najbardziej zdumiewające – w 1968 roku Gomułka pozbył się tych Żydów, a nawet jeszcze więcej – a antysemityzm pozostał (sic!). Jeśli więc stosujesz odpowiedzialność zbiorową w stosunku do Żydów, miej odwagą stosować tą samą miarą Polaków. Zostań antypolonusem, bo inaczej jesteś tylko miernym hipokrytą!

      Natomiast kompletnie mnie zdumiewasz powołując się na M. Dąbrowską. Podobno jesteś katolikiem, więc Ci przypomnę kilka epizodów. Będąc mężatką miewała kochanków i kochanki, po śmierci męża żyła już tylko w konkubinatach, nawet homoseksualnych, a na dodatek wspierała homoseksualizm. Jawnie wspierała komunizm. Mnie to osobiście nie przeszkadza, tylko dziwi, że taką osobę wziąłeś sobie za autorytet.

      Usuń
  11. Wyborcza??
    Tak ale nie do kawy :)
    Nie jestem liberałem
    Jestem Patriotą
    Wiadomości przedkładane przez dziennie a rży należn interpretować z głową zaglądając do gazety "wroga"
    Pozdrawiam
    https://londynsrondyn.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyborcza do kawy jest najlepsza, nawet jeśli ktoś polityki nie lubi. Tam znajdziesz wiele artykułów o tematyce społecznej i obyczajowej, pisanych ręką kobiet.
      Za deklaracje ideowe, stojące w niejakiej sprzeczności do moich, nie mam zamiaru nikogo potępiać. Tym charakteryzuje się liberalizm ;)

      Usuń
  12. @Asmodeusz
    Dzień dobry! Najmocniej przepraszam, że niepytany zabieram głos, ale choć od jakiegoś już czasu ze zmiennym szczęściem podczytuję sobie Pańskiego bloga, to przyznam, że dziś nie rozumiem Pana wcale... Całkowicie natomiast trafiają do mnie argumenty pana Józefa i to nie MIMO tego, że powołuje się na osobę komunizującą, a właśnie DLATEGO, że Maria Dąbrowska taką była. A gdyby jeszcze miała korzenie żydowskie - jak wielki przyjaciel Polski i Polaków, prof. Norman Finkelstein - to nie tylko jeszcze bardziej podniosło by to w moim rozumieniu wagę jej słów (i co za tym idzie - siłę argumentów pana Józefa), ale (kto wie?) może mogłoby skutkować wysmyczeniem Pana Autora z zastygnięcia...??
    https://www.youtube.com/watch?v=J0Z2Qn_XbPA
    Pozdrawiam!
    Astronom obcy

    OdpowiedzUsuń
  13. Co się zaś tyczy wspomnianej w jednym z zapoprzednich akapitów ''michnikowszczyzny''... to pozwolę sobie jeszcze jeden link dołożyć:
    https://www.youtube.com/watch?v=6TPw61kvPLA
    Astronom obcy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos Normana Finkelsteina – wie pan, który Żyd był największym antysemitą i zarazem największym antyklerykałem? Odpowiem na koniec komentarza. Jeśli pan rozumie różnicę między antysemityzmem a antysyjonizmem, ten Finkelstein jest ewidentnie tym drugim, a taka postawa jest w pełni akceptowalna nawet przeze mnie. Choć uznaję prawo do istnienia państwa Izrael, daleki jestem od aprobaty jego poczynań wobec palestyńczyków. Natomiast, co do samego antysemityzmu. Niejaki Jan Hartman, tak, ten Hartman, przyznał się publicznie do tego, że jest w jakieś drobnej części antysemitą, bo nie wszystkie zachowania Żydów mu się podobają. Niemniej ja zdania nie zmieniam – jeśli ktoś stosuje do tego narodu odpowiedzialność zbiorową, jest z automatu ohydnym antysemitą. Czy antysemickie tezy (bo i takimi się posługuje), Finkelsteina należy uznać za prawdziwe? Otóż posługuje się w swoim antysemityzmie typowo populistyczną narracją – miesza prawdę z mitami i półprawdami i chce przekonać innych, że ma absolutną rację. W efekcie przekonuje tylko antysemitów.

      Mam pretensje o drugi filmik. Nie stać pana na swoje zdanie i musi mnie pan karmić idiotyzmami? Taki sposób polemiki mnie obraża. Lubię dowcip, ale na jakimś przyzwoitym poziomie, szmirą nie jestem zainteresowany.

      Odpowiedź na pytanie postawione na wstępie: Jezus! (aby nie było, to dowcip z katolickiego portalu).

      Usuń
    2. A to ciekawe. A jak ktoś stosuje do Polaków odpowiedzialność zbiorową, to z automatu nie jest czymś ohydnym? Polonofobem, czy jakoś?

      Usuń
    3. Radku:

      Znalazłeś gdzieś u mnie pochwałę obarczania Polaków odpowiedzialnością zbiorową?

      Usuń
  14. No cóż, od kilku dni mam abonament na rok i mam zamiar się nim cieszyć. Oczywiście bywają fake newsy, oczywiście informacje są różne. Po to mam mózg, żeby decydować "podoba mi się" lub "nie podoba mi się", myślenie nie boli. Gdy zerkam na portale prawicowe widzę, że nawet dla nich dzień bez Wyborczej jest dniem straconym.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy tak samo. A już myślałem, że w kwestii „Wyborczej” nie znajdę bratniej duszy ;)
      Ujęłaś mnie tym „mózgiem” przy ocenie wartości artykułów, choć znam takich, którzy i tak będą Ci próbować wmówić, że po prostu „łykasz gówno”, co mi już zarzucono w komentarzu pod inną notką.
      Odwzajemniam pozdrowienia

      Usuń
  15. Nie czytam Wyborczej ani w papierze, ani w internecie, ale z powodów, rzekłabym osobistych. Wkurzył mnie kiedyś ich wydawca i tak zostało. Jednak ten fakt nie przeszkadza mi dzielić z przedstawicielami ww poglądów. Czego nie mogę powiedzieć o żadnym medium prawicowym. Najchętniej słucham i czytam Tok fm, choć wiem, że to ten sam właściciel. Ale radio to nie prasa, przynajmniej ja je inaczej odbieram. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń