sobota, 28 grudnia 2019

Czy to coś zmieni?


  Od kilku miesięcy właściwie nie ma tygodnia, aby nie pojawiła się jakaś nowa informacja na temat pedofili w naszym, polskim Kościele. Już mi się nawet o nich nie chce pisać w szczegółach. Jedne bulwersują, inne coraz mniej, bo to wygląda już na rzecz normalną i powszednią. Tak jak przyzwyczailiśmy się do śmiertelnych wypadków na drogach w weekendy i święta. Niby straszne, ale w końcu normalka. Zdarza się.

  Tylko, że mnie jest trudno przejść do porządku dziennego w głośnej sprawie Legionów Chrystusa. Sprawa znana od lat, a którą z uporem Kościół traktuje dość dziwacznie. Niby coś tam było, ale więcej w tym plotek i niezdrowej sensacji przeciwników Kościoła katolickiego. No i masz babo placek, Watykan opublikował statystyki związane z tymi Legionami. I napiszę tak: nie liczby robią tu wrażenie, a właśnie ów proceder mający sprawę tuszować. Potrzeba było siedemdziesięciu lat (sic!), by spojrzeć prawdzie w oczy, kiedy ten Kościół podobno na Prawdzie się opiera. Dochodzi jeszcze jeden sensacyjny aspekt. O tym wszyscy wiedzieli, łącznie ze wszystkimi papieżami, Jana Pawła II nie wyłączając. A przecież dopiero Benedykt XVI miał odwagę przeciąć zmowę milczenia na temat Marciela Maciel i jego zastępów. A to ledwie początek, bo teraz dopiero ofiary założyciela Legionów Chrystusa dopuszcza się do głosu. Mało? Oczywiście, że to nie wszystko. Dziś „Wyborcza”1 ujawnia ile kasy (blisko 600 tys. dolarów) wydał były już amerykański kardynał Mc Carrik wszystkim kardynałom i papieżom w postaci „darów bożonarodzeniowych”, by tylko uniknąć odpowiedzialności za pedofilskie czyny. Trzeba było Franciszka, by rozciąć ten wrzód i kolejną zmowę milczenia.

  Należy też pochwalić obecnego papieża za zniesienie „sekretu papieskiego”, dyrektywy, która osłaniała świętą tajemnicą śledztwa pedofilskie w łonie samego Kościoła. W tym przysięgę pokrzywdzonego, że nigdy nikomu nie zdradzi szczegół własnych zeznań. Mam jednak mieszane uczucia. Z jednej strony już żadne kościelne śledztwo nie będzie się mogła zasłaniać tą tajemnicą, z drugiej... Czytam słowa zachwytu: „Mam nadzieję i modlę się o to, abyśmy na zakończenie tej konferencji postanowili zdecydowanie przełamać wszelką kulturę milczenia i tajności wśród nas, aby wpuścić więcej światła do naszego Kościoła2 i..., i nie wierzę. Ani słowa o odpowiedzialności biskupów za tuszowanie spraw i pociąganiu ich za to do odpowiedzialności. Film Sekielskich wymieniał ich z nazwiska. Czy któremuś z biskupów postawiono jakikolwiek zarzut?

  Rozpaczliwa nagonka abp. Jędraszewskiego na wszystko, co się rusza, a nie jest prokatolickie, jest dobitnym dowodem na to, że nasi hierarchowie zrobią wszystko, by tylko zagłuszyć własne przewiny. I trzeba przyznać, że są w tym mistrzami.



3 - foto z facebook'a

środa, 25 grudnia 2019

Remiza strażacka


  Z czym Wam się kojarzy remiza strażacka? Pewnie z czerwono-srebrzystymi wozami, gotowymi do akcji, które na pewno niedawno poświęcił ksiądz proboszcz. To się zgadza, choć mnie się też kojarzy z występami zespołów od chałtury na zabawie karnawałowej. Raz w życiu byłem i ledwie z życiem uszedłem, gdy jakiś miejscowy piękniś oburzył się za taniec z miejscową pięknością...

  Już mi tu nieraz przypominano, że o gustach się nie dyskutuje, gusta się ma, ale ja wciąż nie trawię disco-polo, szczególnie tego w wykonaniu Zenka Martyniuka. Tu przypomnę, że początki jego kariery rozpoczęły się właśnie w strażackich remizach, gdy tę muzykę jeszcze nie nazywano disco-polo. Chyba wtedy nawet nie marzył, że wystąpi w mediolańskiej La Scali. Nie, nie wystąpił jeszcze, choć mu blisko. Oto uhonorowano trzydziestolecie „pracy artystycznej” Zenka Martyniuka benefisem w białostockiej Operze i Filharmonii Podlaskiej (sic!) Innymi słowy przekształcono gmach opery w remizę strażacką. Aby nie było wątpliwości, kto za tym stoi: to wojewoda podlaski Artur Kosicki z PiS oraz prezes TVP Jacek Kurski. Ów benefis pokaże TVP2 drugiego dnia świąt w porze najwyższej oglądalności. W ten oto sposób wykonano dziejowy krok w kierunku nowej kultury z najwyższej półki, jaką teraz będzie muzyka disco-polo. Mamy apogeum „twórczości muzycznej”, przy której Mozart, Verdi, Bizet, Bach i inni, powinni w pokorze pochylić głowy. Zaś na gmachu OiFP, tuż przy wejściu głównym, powinna być zawieszona okolicznościowa tablica pamiątkowa: „W tym gmachu, w dniu 10-12-2019 roku, wystąpił światowej sławy polski twórca disco-polo Zenek Martyniuk”.

Wśród honorowych gości mecenasi disco-polo wicemarszałek podlaski Stanisław Derehajło i obok marszałek Artur Kosicki

                                    Z. Martyniuk i J. Kurski

  Cóż, był już precedens, kiedy to na deskach opery wystąpiła fałszująca Florence Foster Jenkins, ale jest między tymi występami kolosalna różnica. Ów koncert w Carnegie Hall odbył się na własny koszt Jenkins, w Operze i Filharmonii Podlaskiej ktoś temu nowemu „maestro” zafundował występ z pieniędzy podatników, w tym miłośników prawdziwej opery. Nie będę się certolił (wrażliwi opuszczą to zdanie) – to tak jakby ktoś muzyce poważnej przypierdolił z liścia. Ja się zapytowuję (błąd zamierzony): dlaczego tego benefisu nie urządzono w Świątyni Opatrzności Bożej? Byłoby jeszcze bardziej wzniośle i uroczyście, a całość mogłaby poprzedzić uroczysta Msza Święta. Że obraza uczuć religijnych? Przecież Zenek mógłby zaśpiewać jakąś kolędę i po bólu. Kto chce niech posłucha kolędy w wykonaniu Martyniuka.

  Tak się zastanawiam, czy wśród występujących gości tego benefisu będą też siostry Godlewskie? Idealnie ten sam poziom artystyczny. Gdyby ktoś oglądał, niech mi da znać, ja wciąż bojkotuję wszystkie kanały TVP.




sobota, 21 grudnia 2019

Znaki


  Po kompromitacji opozycji w Sejmie musiałem nadszarpnąć zapasy alkoholu na święta. Spokojnie, opilstwa nie było, tylko mózg mi się rozjaśnił i poszybował ku wyżynom nieboskiej fantazji, czego efektem jest poniższa notka.

  Polaku marny i powątpiewający – oto sam Bóg daje ci Znaki, a ty nie chcesz ich odczytać. Znany teolog i już właściwie święty prorok, rzekł: „Dziękujemy Panu Bogu za ten wielki dar jakim jest Radio Maryja i pozostałe przedsięwzięcia pod auspicjami czcigodnego ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka”. Zaś sam dyrektor T. Rydzyk, wspierany drobnymi darami, korzystając z tego Radia, sprawił, że oto u władzy mamy PiS. Ów prorok, sam Jarosław Kaczyński podziękował za wsparcie dla swojej partii. Tak więc, za sprawą świętych darów, sam Bóg wskazał, że w tym kraju ma rządzić PiS. I rządzi. I będzie rządził.

  Jest i kolejny Znak. Bóg pomieszał opozycji języki, jak w przypowieści o wierzy Babel, i to tak skutecznie, że mało iż nie potrafią się dogadać, to jeszcze olewają najważniejsze posiedzenia Sejmu. Teraz już sam Belzebub nic nie poradzi. Zapanuje jedynie słuszna partia, tak samo słuszna jak jedynie prawdziwa religia, i urządzi nam państwo na wzór hierarchii Kościelnej. Będzie jeden świecki, choć i tak święty papież Jarosław Wielki Kaczyński i grono świeckich arcybiskupów głoszących prawo i sprawiedliwość Bożą i pisowską. A wśród tych apostołów: Morawiecki, Ziobro, Gowin, Błaszczak, Brudziński, Kamiński, Sasin, Gliński, Czaputowicz i kilku pomniejszych. Rolę nuncjusza papieskiego pełnił będzie posłuszny świeckiemu papieżowi prezydent Duda. Symboliczno-historyczną rolę Judasza powierzono Banasiowi.

  Ten zespół świeckich arcybiskupów, wraz z rzeszą wiernych i oświeconych pomocników opracowuje teraz nowy, świecki Dekalog:
1. Nie będziesz miał innej władzy nad sobą jak PiS;
2. Nie będziesz wzywał sędziów sądów powszechnych nadaremno;
3. Pamiętaj abyś dzień święty święcił w kościele, a nie w marketach:
4. Czcij partię i Kościół;
5. Nie zabijaj poddańczej miłości do PiS;
6. Nie cudzołóż z liberałami i lewakami;
7. Nie kradnij tego, co należy do PiS;
8. Nie mów źle o PiS i Kościele;
9. Nie pożądaj kobiet inaczej jak w sakramencie małżeńskim;
10. Ani żadnej rzeczy, poza pięćset plus.

  Ściśle współpracujący z arcybiskupami PiS, twórca zbrojnych zastępów Aniołów WOT, które będą stać na straży zdobyczy i wiecznej chwały PiS-u, teraz korzystając z pomocy światłych Misiewiczów i Janigerów, pilnie pracuje nad definicją świeckich siedmiu grzechów głównych:
- pycha postkomunistycznych sędziów;
- chciwość lewactwa;
- nieczystość LGBT;
- łakomstwo miłośników ośmiorniczek;
- zazdrość POpaprańców;
- gniew gorszego sortu;
- lenistwo i znużenie duchowe ateistów.

  Arcybiskup Gowin, korzystając z pomocy świętego barda PiS-u Wencla, który już trafił do prezydenckiej listy dziesięciu najlepszych poetów polskich, układają świeckie Credo na najbliższe wybory prezydenckie:
„Wierzę w jedynego proroka Prezesa, oraz Ojca Rydzyka, stworzyciela imperium medialnego i wszystkich widzialnych i niewidzialnych dotacji.
I w jedynego Pana Prezydenta, namaszczonego przez Prezesa, który panuje nam na wieki.
Prezydent z Prezesa, PiS ze światłości, Sejm prawdziwy wybrany przez suwerena.
Prezydent wybrany a nie nadany, współistny Partii, bo przez PiS to się stało. On to dla suwerena i jego zbawienia zstąpił na nasz kraj.
I za sprawą świętego łona, które go zrodziło, oraz błogosławionych piersi, które go karmiły, stał się Prezydentem.
Opluwany i ośmieszany przetrwał pięć lat, będzie wybrany na następne pięć. Powtórnie będzie rządził według wskazówek Prezesa, a panowaniu jego nie będzie końca.
Wierzę w Prezydenta, miłośnika nart i ruchadeł leśnych, który z PiS pochodzi.
Wierzę w jedną partię PiS i oczekuję, że wyzwoli nas z kajdan liberalizmu i demokracji oraz zależności od Unii Europejskiej.
Amen”.

  Miałem jeszcze napisać kilka kolęd ku chwale PiS, ale za szybko wytrzeźwiałem. Może w święta, wspomagany ginem z tonikiem przyjdzie natchnienie... Nie omieszkam się podzielić. Kolędami, nie ginem.



środa, 18 grudnia 2019

Bogaty jak Rumun


  Nie wiem jak i gdzie, za czasów jeszcze radosnego socjalizmu u nas o biedocie mówiło się, że to Rumuni. Nie sprawdziłem, ale w demoludach tam właśnie było najgorzej. Na własne oczy widziałem to w drodze do Bułgarii, na parkingach grupki nędznych dzieci rumuńskich oblepiały każdy autobus na zagranicznych rejestracjach. Gorzej wtedy podobno było tylko w Albanii.

  W tym kontekście przypomnę kilka cytatów z Mateusza Morawieckiego:
- „Polacy powierzyli Prawu i Sprawiedliwości zadanie budowy polskiego państwa dobrobytu (...), Naszym celem jest zbudowanie Polski jako najlepszego miejsca do życia w Europie”;
- „Polskie państwo dobrobytu, to państwo rodzin i przedsiębiorców; państwo dla słabych i silnych; państwo, które szanuje wartości Polaków”;
- „Celem rządu jest utrzymanie wysokiej dynamiki wzrostu PKB na poziomie co najmniej 2 - 3 proc. wyższym niż w strefie euro. Dzięki temu z każdym rokiem będziemy coraz bliżej poziomu życia państw zachodniej Europy”;

  Mógłbym tak jeszcze i jeszcze, ale te frazesy są po prostu żenujące. Szczególnie o najwyższym wzroście PKB w Europie, bo ten wzrost nijak nie przekłada się na życie obywatela. Właśnie opublikowano ranking rzeczywistej konsumpcji za 2018 rok. Żadne tam PKB czy wzrost wynagrodzeń wespół z 500 plus, liczy się zwykła kalkulacja naszego dobrobytu, czyli możliwości konsumpcyjne. Kto zgadnie gdzie jesteśmy? Jeśli ktoś uważnie przeczytał wstęp, to już wie – tak, jesteśmy na poziomie Rumunii. Gorszy wynika mają tylko Węgrzy i Bułgarzy. A premier powiedział, że dogonimy Hiszpanię za 10 – 12 lat, Francję za 15. Kaczyński chce nawet dogonić Niemcy. Prosty przykład: w Polsce płaca ma rosnąć w tempie 4 – 5 procent rocznie, co daje przeciętnie 225 złotych. W takich Niemczech tylko o 2, ale te dwa procent dają w przeliczeniu 250 zł. Zamiast gonić ten zgniły Zachód pozwalamy mu uciekać w dobrobyt. Możemy się najwyżej ścigać z Rumunią. I tylko na biedę, aby dogonić tych Węgrów czy Bułgarów. Premier chwali się wzrostem PKB na poziomie 5 procent (kłamie, jest na poziomie 4, i będzie spowalniał). Niemcom wzrasta tylko o 1 procent, ale stają się coraz bardziej bogatsi. Jeśli więc, któryś z polityków będzie się chwalił tym PKB, pokażcie mu kółko na czole. Takiemu mózg się po prostu zapętlił i wyobraźni mu nie wystarcza, aby to ogarnąć.

  Skoro jestem przy temacie biedy, przypomnę słowa byłej pani premier B. Szydło o Polsce w ruinie i jej hasełko: „wystarczy nie kraść”. Polacy mimo, że wciąż daleko z dobrobytem za zgniłym Zachodem, chętnie dzielili się swoim dorobkiem z biednymi. Do takiego PCK oddawali odzież, nic to, że taką, która już wyszła z mody. Mija już ponad dwa lata, odkąd prokuratura nie potrafi postawić zarzutów okradającym owo PCK, aby opłacić kampanię wyborczą PiS. Ludzie z otoczenia pani Zalewskiej, w lakierkach i drogich garniturach, sprzedawali tę odzież lumpeksom, zamiast rozdawać biednym. Inna PiS-owska szycha, pani Beata Kempa rozkręciła propagandowy biznes dla wspomagania biednych dzieci w Syrii. Szkolne plecaki wylądowały w jakieś polskiej parafii, a tam obdzielano nimi dzieci parafian. Właściwie nie ma czemu się dziwić, bo gdyby ktoś nie wiedział, od 2018 roku poszerza się obszar biedy w..., tak, tak – biedy w Polsce. Nawet 500 plus razem z 300 plus już nie pomaga.


poniedziałek, 16 grudnia 2019

I tylko normalnych Polaków mi żal...


  Ksiądz ma być moralnym autorytetem, głosić Słowo Boże i stać na straży moralności katolickiej, świętego życia, które podoba się Panu. Do obowiązków kapłana zalicza się czynienie pokoju, bycie przykładem prawości i uczciwości moralnej. Sędzia też ma być autorytetem moralnym, stojącym na straży prawa, które reguluje różne aspekty życia obywateli, temu prawu podlegającymi.

  Nie wiem, co się w tym naszym, podobno katolickim, czyli z definicji moralnym kraju porobiło, ale ta moralność stanęła na głowie, zarówno w odniesieniu do księży, jak i do sędziów. Zacznę od dwóch księży, którzy ułożyli protest przeciw pochówku abp Paetza w Katedrze Poznańskiej i zebrali pod nim podpisy ważnych osób, którym ten pochówek się nie podobał. W efekcie Kościół odstąpił od tego pomysłu i wszyscy odetchnęli z ulgą. Niestety, było to oddech ulgi przedwczesny. Ci księżą są według mnie w należytym porządku. Za to abp Gądecki, jak podaje portal DoRzeczy.pl, wydał dekret1, na mocy którego owym księżom nałożono knebel na usta. Nie wolno im się  w ogóle wypowiadać na portalach społecznościowych, udzielać wywiadów dziennikarzom, ani tym bardziej publikować artykuły. W drodze łaski, pozwolono im pisać drobne ogłoszenia parafialne, podlegające cenzurze, aby przypadkiem nie propagowali wydarzeń sprzecznych z ideami Kościoła hierarchicznego. Właściwie nie ma czego komentować, poza tym, że jako powód podano kłamliwe wyjaśnienie – podobno chodzi o jakiś konflikt z dyrektorką liceum, do jakiego doszło... rok temu (sic!) Wprawdzie można się oburzać na tę hierarchiczność i wymóg bezwzględnego posłuszeństwa, ale tak ten Kościół jest ustanowiony, mimo że Jezus mówił, iż wszyscy jesteśmy równi przed Bogiem. A że biskupi rozumieją tę równość inaczej... no comments.

  Konstytucja, choć nie powołuje się na prawa boskie, też mówi, że wszyscy jesteśmy równi, tyle że wobec prawa. Wprawdzie nie od dziś wiadomo, że ta równość ma się tak do rzeczywistości, jak karp do Bożego Narodzenia, ale to, co się porobiło ostatnimi laty woła już o pomstę, nomen omen, do Nieba. W czasach, gdy wierzący stają się w coraz większej liczbie letni, a nawet zsekularyzowani, rządzący politycy idą w drugą stronę, coraz bardziej stają się religijni, o czym świadczą pielgrzymki, już nie tylko na Jasną Górę, ale również do imperium Rydzyka. Im nie tylko podoba się bujać w tak muzyki kościelnej, im jeszcze bardziej podoba się ta hierarchiczność kościelna, do tego stopnia, że próbują, podobnie jak abp Gądecki księży – kneblować sędziów. Nie trudno zrozumieć motywację tego kneblowania. Sędziowie mają wydawać takie wyroki, jakie są po myśli rządzących. Oficjalnie się to nazywa zdyscyplinowaniem kasty sędziowskiej. Nieoficjalnie, jest to działanie kasty mafijnej, chcącej podporządkować sobie inną kastę. Jak już do tego dojdzie, bez przeszkód będzie można wziąć się za media nieprzychylne rządowi. To będzie dopiero tryumf. Władza ustawodawcza, wykonawcza, sądownicza i media w jednych rękach. Nikt już im wtedy nie podskoczy, tak jak to bywało za czasów radosnego socjalizmu, a będzie nawet gorzej, bo ta władza i ten Kościół będą się wzajemnie wspierać. Ile trzeba będzie pokoleń by z takiej neokomuny się wyrwać? Nawet nie śmiem zgadywać, i tylko normalnych Polaków mi żal. Prawie pół wieku komuna mi się czkawką odbijała. Zresztą odbija się do dziś. Ze zdwojoną siłą.